Oś Świata/Neurodydaktyka, czyli neurony w szkolnej ławce

Posts Tagged ‘Mózg’

16.08
2012

Cyfrowi tubylcy i cyfrowi imigranci w jednej klasie

Obecna eksplozja technologii cyfrowej nie tylko dramatycznie zmieniła nasz sposób życia, ale również mózgi młodych ludzi, które z powodu rewolucji technologicznej ulegają ewolucji z nieznaną dotychczas prędkością. W opublikowanym w 2001 roku artykule „Digital Natives, Digital Immigrants” Marc Prensky wskazał na nowy rodzaj podziału między ludźmi. Punkt odniesienia stanowiły nowe technologie i ich wpływ na nasze życie, sposób postrzegania świata, relacje z innymi ludźmi i strukturę mózgów. Dzisiejsi piętnastolatkowie zasadniczo różnią się od swoich rówieśników wychowanych w czasach poprzedzających rewolucję informatyczną.

czytaj więcej…

01.04
2012

Etyka, moralność i neurony

W pociągu SKM z Sulejówka do Warszawy, którym ostatnio jechałam, nie działał żaden z dwóch biletomatów. Konduktor, u którego kiedyś można było kupić bilety, informował kolejne podchodzące do popsutych maszyn osoby, że w razie kontroli awaria nie jest żadnym usprawiedliwienem i trzeba będzie zapłacić karę. Nawet dla osób wsiadających tam, gdzie nie ma żadnej możliwości kupienia biletu, niesprawne biletomaty nie mogą być argumentem zwalniającym z zapłacenia kary.

czytaj więcej…

23.11
2011

Mózg zawsze pyta, dlaczego ma się czegoś uczyć.

„Większość ludzi kojarzy uczenie się ze szkołą, wkuwaniem, ryciem, potem i łzami, złymi ocenami, wyczerpującymi klasówkami. Nie okłamujmy się: uczenie się nie ma dobrej opinii. Uważane jest za coś nieprzyjemnego.”– twierdzi niemiecki badacz mózgu Manfred Spitzer (Jak uczy się mózg, Warszawa, 2007, PWN, str.21). A jednocześnie zapewnia, że powinno być zupełnie inaczej, bo rozumienie tego, czego się wcześniej nie rozumiało, zdobywanie nowych umiejętności i poznawanie nowego pobudza w naszych mózgach ośrodki nagrody i prowadzi do uwolnienia dopaminy, która z kolei aktywuje neurony produkujące endogenne opioidy, naturalne peptydy działające podobnie jak narkotyki. Substancje te mają wpływ zarówno na emocje, jak również na procesy uczenia się i zapamiętywania. Jeśli mózg nie produkuje dopaminy, to proces uczenia się ustaje. „Ponadto wiadomo, że kontakt z nowością prowadzi do uwalniania dopaminy w tym układzie. Dlatego dopominę określa się też mianem substancji ciekawości i zachowań eksploracyjnych, poszukiwania nowości (ang. novelty seeking behavior).” (Spitzer, tamże, str.137) Brak dopaminy w wewnętrznym układzie nagrody powoduje utratę zainteresowań. Manfred Spitzer wskazuje również na fakt, iż najsilniejszym wzmacniaczem w tym układzie jest współdziałanie z innymi ludźmi. Efektywne nauczanie powinno więc opierać się nie na pracy indywidualnej, ale grupowej. Dzięki współpracy z innymi osobami nauka odbierana jest jako coś przyjemnego. (Ulrich Herrmann, Gehirnforschung und die neurodidaktische Revision schulisch organisierten Lehrens und Lernens, w: Neurodidaktik. Grundlagen und Vorschläge für gehirngerechtes Lehren und Lernen, pod red. Herrmann Ulrich, Weinheim und Basel, Beltz Verlag, 2010, str.161)

Aby zrozumieć, dlaczego nauka w obecnej formule – wbrew naturze – kojarzy się raczej z ciężką pracą, a nie z przyjemnością, trzeba wyjaśnić kolejne mechanizmy sterujące pracą naszych mózgów. Zdaniem neuronaukowców zostały one stworzone do tego, żeby się uczyć. Nic nie przychodzi im z większą łatwością. Już widzę zdziwienie na ustach czytających te zdania nauczycieli! A mimo wszystko to prawda! „Jeśli miałbym wymienić jedną aktywność, do której człowiek nadaje się najlepiej, tak jak albatros do latania czy gepard do biegania, to jest to właśnie uczenie się. Nasze mózgi są jak niesamowicie efektywne odkurzacze, wciągające wszelkie otaczające nas informacje; nie potrafią inaczej, jak tylko odbierać wszystko, co wokół nas ważne i przetwarzać w najbardziej efektywny sposób.” (Spitzer, tamże, str. 21) Nie dość, że ludzie są stworzeni do uczenia się, Manfred Spitzer twierdzi wprost, że nasze mózgi uczą się cały czas. Niestety, nie zawsze tego, czego oczekiwaliby nauczyciele. Aby zachodził proces uczenia się, konieczne jest pobudzenie neuronów, w przeciwnym razie nie dojdzie do wzmocnienia synaps, które stają się tym silniejsze, im  intensywniej przetwarzają impulsy. Pewne czynności aktywizują sieć neuronalną silniej, a inne słabiej. Co zrobić, by uczniowie z lekcji zapamiętywali tyle samo, co z interesującego meczu piłkarskiego lub ciekawej książki? Jak organizować lekcje, by do rozwiązywania zadań matematycznych zabierali się z takim samym zapałem, z jakim poznają nowy telefon komórkowy?

 

Dzięki badaniom nad mózgiem wiadomo już, jakie aktywności prowadzą do intensywnego przetwarzania informacji, a tym samym inicjują proces efektywnego uczenia się. Z punktu widzenia nauczycieli ta wiedza ma najprawdopodobniej najbardziej istotne znaczenie. Dla osób zajmujących się szeroko pojętą edukacją informacje o tym, co jest naturalnym sposobem funkcjonowania mózgu, co przychodzi mu z łatwością, a co jest niejako wbrew jego naturze i dlatego stwarza problemy, ma zupełnie fundamentalne znaczenie. Można płynąć z prądem rzeki wykorzystując jej naturalną siłę, ale można też płynąć pod prąd. Mimo dużo większego wysiłku, efekt będzie dużo gorszy niż wtedy, gdy potrafimy wykorzystać, to co dała nam natura. Sposób, w jaki w dzisiejszych szkołach odbywa się nauka, nie ułatwia wykorzystania potencjału mózgu, a często wręcz go hamuje. Aby zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, trzeba wiedzieć, co w naturalny sposób naszym mózgom przychodzi z łatwością.

Nasze mózgi:

– są przystosowane do rozwiązywania problemów i przetwarzania informacji, a nie do ich reprodukowania,

– dobrze zapamiętują informacje łączące wiedzę kognitywną z emocjami i aktywnością ciała,

– dużo lepiej kodują w pamięci długotrwałej informacje poznane w bezstresowej, przyjaznej atmosferze,

– uczą się dużo efektywniej w grupie,

– dużo lepiej zapamiętują to wszystko, co ma dla nich praktyczne znaczenie,

– dużo lepiej zapamiętują informacje, które potrafią odnieść do swoich dotychczasowych doświadczeń,

– łatwiej zapamiętują, to co widzą, niż to co słyszą,

– łatwo zapamiętują to, co mogły poznać dzięki aktywności rąk (ręce mają w mózgu bardzo dużą reprezentację, ich aktywność pobudza więc wiele struktur neuronalnych.)

 

Celem neurodydaktyki jest zbudowanie nowego modelu nauczania i uczenia się, który w oparciu o naturalne zdolności mózgu, pozwoli stworzyć optymalne warunki do jego rozwoju. Nie będzie to możliwe bez wiedzy o tym, co steruje naszą uwagą, co powoduje, że mózg ulega pobudzeniu, a co go wyłącza. Nauczyciele powinni wiedzieć, co aktywizuje sieci neuronalne, a tym samym inicjuje proces uczenia się. Droga do efektywnej nauki prowadzi przez emancypację uczniów. Trzeba więc skupić się nie – jak to robiła i robi tradycyjna metodyka – na nauczaniu, ale na procesie uczenia się. Ludzki mózg uczy się wprawdzie cały czas, ale tylko tego, co dana jednostka uzna za subiektywnie nowe, ważne lub potrzebne. Zewnętrzne argumenty mają na ten proces jedynie ograniczony wpływ. Czy nam się to podoba czy nie, musi przyjąć do wiadomości fakt, iż człowiek nie jest zewnątrzsterowny i efektywnie wykorzystuje swoje możliwości jedynie wtedy, gdy uruchamia się motywacja wewnętrzna. Dlatego wszystkie systemy oparte na przymusie i kontroli są tak mało efektywne. Ważne, że nasze mózgi same się włączają i inicjują proces efektywnej nauki, gdy tylko napotkają coś ciekawego, intrygującego i przydatnego. Dzieje się tak pod jednym warunkiem, bodziec musi być nowy i ważny dla danej osoby. (M.Żylińska, „Konstruktywistyczna dydaktyka języków obcych”, Języki obce w Szkole, 1/2009, str.9)

 

Fragment ten pochodzi z książki, nad którą obecnie pracuję:

„Neurodydaktyka, czyli jak uczyć w zgodzie z mózgiem”.

Osoby zainteresowane pogłębieniem tematu odsyłam do „Psychologii w Szkole”, gdzie od września tego roku ukazuje się cykl moich artykułów poświęconych neurodydaktyce.

 

Informacja dla osób zainteresowanych moją książką „Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi”

Ponieważ na rynku jest jeszcze inne wydanie „Neurodydaktyki” informuję, że prawa do mojej książki ma jedynie Wydawnictwo Naukowe UMK i tylko pod zawartymi w tej książce tezami mogę się podpisać. Za błędy zawarte w innym wydaniu, nie ponoszę odpowiedzialności. Swoim nazwiskiem firmuję jedynie „Neurodydaktykę” z pokazaną tu okładką. Jeśli ktoś chce przeczytać MOJĄ książkę, to proszę korzystać z wydania z  granatowym profilem twarzy.  Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi, iż to autor odpowiada za treść i formę swojego dzieła. Ja miałam wpływ jedynie na formę i treść książki wydanej przez Wydawnictwo Naukowe UMK.

Neurodydaktyka

Kiążkę można kupić przez internet np. tu:

http://www.kopernikanska.pl/prod_193628_Neurodydaktyka_Nauczanie_i_uczenie_sie_przyjazne_mozgowi.html

28.10
2011

O odkrywaniu talentów

Pracując z uczniami i studentami można albo dostrzegać ich niedostatki, albo ich potencjał. Nauczyciele koncentrujący się głównie na mankamentach, wytykający przy każdej okazji braki i luki w wiedzy, zamykają tak uczniom, jak i studentom drogę do sukcesu. Nasz mózg kieruje się bowiem bardzo prostą zasadą: dąży do powtarzania tego, co przyjemne i stara się unikać tego, co niemiłe czy stresujące. Nauczyciel w klasie nawet nie musi wypowiadać swoich negatywnych komentarzy, na mózg uczniów działa również jego mimika, gesty czy głębokie westchnienia wyrażające rozczarowanie czy dezaprobatę. Wszystko to, podobnie jak słowa, prowadzi do frustracji i ma negatywny wpływ na motywację do nauki. Część uczniów zaczyna postrzegać siebie jako nieudaczników bez szans na przyszłość, inni próbując ratować swój obraz stosują różne strategie obronne, często polegające na atakowaniu nauczyciela. Atmosfera jaka powstaje, nie sprzyja procesowi uczenia się, a toksyczne relacje prowadzą do określonych reakcji mózgu i hamują proces uczenia się.

 

Aby móc się efektywnie uczyć, w mózgu musi wydzielać się cała masa neuroprzekaźników, w tym adrenalina, noradrenalina czy dopamina. Bez tego sieć neuronalna nie jest odpowiednio zaktywizowana. Badania nad mózgiem pokazują, że ilość owych niezbędnych substancji zależy w dużej mierze od atmosfery i rodzaju relacji panujących w klasie. Oznacza to, że osobowość nauczyciela i sposób, w jaki traktuje on uczniów, ma wpływ na efektywność nauczania. Wnioski badaczy mózgu potwierdza praktyka. Ci sami studenci na jednych zajęciach nie potrafią spełnić oczekiwań nauczyciela, więc słyszą jedynie złośliwe i sarkastyczne uwagi na temat swojej wiedzy (lub raczej jej braku) i umiejętności, a na innych ujawniają liczne talenty. Jak to się dzieje, że te same osoby u jednego nauczyciela niczym nie potrafią się wykazać i głęboko go rozczarowują, a za chwilę, u innego angażują się w omawiane zagadnienia, wspinają na szczyty, piszą interesujące wiersze, opowiadania czy tworzą materiały dydaktyczne dla uczniów? W szkole można by takie różnice próbować wyjaśniać różnymi uzdolnieniami uczniów, ale przedmioty w ramach jednego kierunku raczej zupełnie odmiennych predyspozycji nie wymagają.  Przyczyn tak skrajnie różnych ocen należy więc szukać gdzie indziej.

 

„Miarą kompetencji zawodowych nauczyciela jest to, w jakim stopniu potrafi on stworzyć atmosferę sprzyjającą zachowaniom zorientowanym na osiągnięcie mistrzostwa,” (Motywacja w nauce, w: Nauczanie w praktyce, tom 1., pod red. Andrzeja Janowskiego, Warszawa, CODN, 2009, str. 126–129), twierdzi Monique Baekarts. Nauczyciele powinni wiedzieć, że sukcesy ich uczniów w dużej mierze zależą właśnie od panującej na lekcjach atmosfery, a także od ich nastawienia i wiary w mozliwości poszczególnych osób. Psychologowie określają to jako efekt Pigmaliona. Niemiecki badacz mózgu, Garhard Roth twierdzi wręcz, że sukcesy uczniów możliwe są jedynie wtedy, gdy nauczyciel stworzy na lekcji atmosferę zaufania. Obok sympatii, kompetencji i autorytetu, to właśnie wzajemne zaufanie jest warunkiem uzyskania przez uczniów sukcesu. (Gerhard Roth, Bildung braucht Persönlichkeit. Wie Lernen gelingt, Stuttgart, 2011, str.195)

Nauczyciel twierdząc, że uczniowie czy studenci są coraz słabsi i nic nie potrafią, nie musi się starać, wspierać ich wysiłków, stwarzać nowych możliwości i dawać kolejnych szans. Już na początku przypiął im przecież etykietkę „Nic z ciebie nie będzie”. Inny, który widzi zarówno braki uczniów, jak i ich potencjał, mówi lub wysyła przedświadome sygnały: „Wierzę w ciebie, stać cię na wiele, ale musimy razem solidnie popracować.” Wyrażane przez nauczyciela przekonanie o możliwości osiągnięcia sukcesu stanowi zachętę do pracy, a jego akceptacja i pochwały powodują w mózgu ucznia określone reakcje chemiczne. Skutkiem wydzielania dopaminy jest zadowolenia z siebie i chęć powtórzenia tego doświadczenia. Im więcej czasu poświęcamy określonej dziedzinie, tym jesteśmy lepsi. Im lepsze wyniki, tym większe uznanie ze strony nauczyciela, a więc i więcej dopaminy.  Dzięki niej rośnie zadowolenia z siebie, a to z kolei przyczynia się do wzrostu motywacji.

 

W toruńskim Kolegium jest wielu utalentowanych i zaangażowanych studentów. W czasie zajęć z metodyki tworzą oni np. materiały edukacyjne dla uczniów, które można prezentować w czasie konferencji i seminariów dla nauczycieli. Na zajęciach moich koleżanek powstają zdjęcia-obrazy i współbrzmiące z nimi wiersze czy opowiadania. Inwencja, kreatywność i talent ich autorów zasługują na najwyższe uznanie. Aby takie uzdolnienia mogły się ujawnić potrzeba odpowiedniego środowiska edukacyjnego i nauczycieli, którzy dostrzegać będą nie tylko błędy, ale i potencjał tkwiący w każdym uczniu.

Informacje o  projekcje „INSPIRACJE-IMAGINACJE-INTERPRETACJE”, a także zdjęcia-obrazy można znaleźć na stronie toruńskiego NKJO.