avataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravatar
Oś Świata/Neurodydaktyka, czyli neurony w szkolnej ławce

Pożegnanie

03.04
2016

Wpisem tym chciałabym pożegnać się z blogowiskiem CEO. Pisałam tu od kilku lat dzieląc się z Wami moimi przemyśleniami na temat edukacji, ale jestem od jakiegoś czasu zaangażowana w tworzenie oddolnego ruchu Budząca się szkoła. Ponieważ idę nową drogą, postanowiłam przenieść mój blog na stronę Budzącej się szkoły. To moja nowa droga i nowe wyzwanie.

http://www.budzacasieszkola.pl/blogosfera/

Starsze teksty zostaną na tym blogowisku, nowe będą już w blogosferze Budzącej się szkoły. Serdeczne zapraszam wszystkich, których interesuje to, co piszę i którzy zgadzają się z moją wizją zmian w edukacji. To niezmiernie ważne, by łączyć siły i kierować całą energię na działanie.

Pięknie dziękuję za gościnę! Autorom innych blogów życzę wielu czytelników i konstruktywnych komentarzy.

 

Chciałabym pożegnać się z blogowiskiem CEO tekstem z książki Geralda Hüthera „Kim jesteśmy – a kim moglibyśmy być” (Słupsk, Wydawnictwo Dobra Literatura 2015). Fragment ten wyjaśnia, dlaczego przerabiania materiału nie można utożsamiać z efektywną nauką. Do dziennika można wpisać dowolny temat, z mózgiem jest inaczej. Efektywność zachodzących tu procesów podlega pewnym regułom. To, czy dana informacja zostanie zapisana w strukturach pamięci, czy też nie zależy od …  Warto te reguły poznać.

Entuzjazm to nawóz dla mózgu

 

Połączenia neuronalne w mózgu dziecka dopasowują się więc do cech szczególnych, wymogów i konieczności, które panują w danym kręgu kulturowym lub w określonej rodzinie. Dlatego też każde dziecko otrzymuje mózg, który dokładnie pasuje do takiej rodziny czy kręgu kulturowego, w jakim dorasta. Tak to w każdym razie wygląda na pierwszy rzut oka, ale wcale nie jest takie proste. Aby powstało nowe połączenie, a istniejące już sieci mogły zostać poszerzone i ustabilizowane, nie wystarczy po prostu bardzo często ich używać.  Gdyby tak było, moglibyśmy nauczyć się wszystkiego, gdybyśmy tylko wystarczająco długo trenowali. Ale nie możemy nauczyć się wszystkiego. Uczymy się tylko tego, co jest dla nas istotne. A o tym, co jest naprawdę ważne dla człowieka, czym się interesuje – jako dziecko czy starzec – i tym samym może podchodzić do tego z entuzjazmem, nie decyduje „środowisko” – to leży całkowicie w gestii jednostki. Ten fakt znamy wszyscy: gdy komuś naprawdę na czymś zależy, wkłada w to wysiłek, aby osiągnąć sukces. Człowiek koncentruje uwagę na obiekcie swoich dążeń, tłumi też wszelkie inne potrzeby, opracowuje strategie i sporządza plan, aby naprawdę zrealizować to, co dla niego ważne. A kiedy to wszystko rzeczywiście się powiedzie, człowiek jest wniebowzięty ze względu na samego siebie, na to, co rzeczywiście osiągnął, a być może ze względu na wszystkich innych ludzi, bez których wsparcia cel ten nie mógłby zostać osiągnięty. Jak widać, jest sporo bardzo różnych sieci neuronalnych, które są aktywowane w stanie entuzjazmu. I zawsze wtedy, gdy człowiek zapała do czegoś entuzjazmem, kiedy bardzo się tym przejmuje a potem to się wyjątkowo dobrze udaje, wówczas w śródmózgowiu aktywowana jest grupa komórek nerwowych. Wydzielają one z końcówek swoich długich wypustek koktajl neuroplastycznych substancji semiochemcznych. Ku utrapieniu wszystkich dzielnych obowiązkowiczów oraz tzw. „porządnych” nigdy się to nie zdarza podczas rutynowego działania mózgu, kiedy człowiek przerabia to, co sobie założył. Dzieje się to tylko w cudownych stanach zachwytu.

Najbardziej znane spośród owych neuroplastycznych substancji semiochemicznych są: adrenalina, noradrenalina oraz dopamina, ale do tej grupy należą również takie peptydy jak endorfiny i enkefaliny. Substancje te w ten czy inny sposób wyzwalają w aktywowanych komórkach nerwowych powiązaną z receptorami kaskadę sygnałowej transdukcji. Neurobiologiczny sygnał entuzjazmu zostaje przekazany dalej, aż do jąder aktywowanych komórek nerwowych. Tam dochodzi do zintensyfikowanego kopiowania określonych genów, a w konsekwencji właśnie te komórki nerwowe zaczynają wytwarzać przede wszystkim białko niezbędne do powstania nowych wypustek oraz wykształcenia się nowych połączeń między komórkami nerwowymi.”

 

 

Podziel się ze znajomymi

7 komentarze do “Pożegnanie

  1. Szkoda! To było kiedyś naprawdę wspaniałe miejsce, w którym toczyły się ważne dyskusje. Bardzo żałuję, że tak wiele się tu zmieniło. Mam nadzieję, że blogosfera Budzącej się szkoły, będzie równie inspirującym miejscem, jakim kiedyś było to blogowisko. Trzeba będzie przyzwyczaić się do nowego adresu.

  2. Też bardzo żałuję! Ale przecież od dłuższego czasu nie angażowała się Pani tutaj. Zaglądałem z przyzwyczajenia, ale nowe teksty pojawiały się coraz rzadziej. Więc jeśli przenosiny oznaczają, że znów będzie Pani regularnie pisać, to jest to dla mnie bardzo dobra wiadomość :-)
    Wiele Pani tekstów czytaliśmy wspólnie z koleżankami i kolegami z naszej szkoły. Czasami siedzieliśmy do późnego wieczora i dyskutowaliśmy, nad praktycznymi konsekwencjami tego, co Pani napisała. Staraliśmy się przełożyć Pani idee na nasze lekcje. Wszyscy od dawna czuliśmy, że tak właśnie jest, ale Pani pierwsza napisała, że król jest nagi. Wszystko nagle było oczywiste i spójne, a dzięki cytowanym przez Panią badaczom mózgu można było wytłumaczyć, dlaczego ten sam uczeń u jednego nauczyciela na lekcjach chce pracować, a u innego nie. Te wnioski z pewnością nie wszystkim się podobają ;-)
    Pamiętam nasze dyskusje po przeczytaniu książki Hutera. Zwróciliśmy uwagę na przytoczony teraz przez Panią cytat.
    Pani Marzeno, proszę więcej pisać. To jest nam naprawdę potrzebne!

  3. Pani Marzeno, bardzo szkoda! Nie pisze już Wiesław Mariański, a teraz Pani się przenosi. Pozytywnej energii zostaje tu coraz mniej. Często obserwuję zmagania pani Danki i … sama nie wiem, co bym na jej miejscu zrobiła. W takich „dyskusjach” człowiek nie ma ochoty brać udziału.

    Książkę Hutera już zamówiłam. Bardzo zachęcił mnie przytoczony przez Panią fragment. W naszym pokoju nauczycielskim chciałabym wywiesić te zdania: „Aby powstało nowe połączenie, a istniejące już sieci mogły zostać poszerzone i ustabilizowane, nie wystarczy po prostu bardzo często ich używać. Gdyby tak było, moglibyśmy nauczyć się wszystkiego, gdybyśmy tylko wystarczająco długo trenowali. Ale nie możemy nauczyć się wszystkiego. Uczymy się tylko tego, co jest dla nas istotne.”

    Otóż to, nauka nie jest procesem mechanicznym. Batem można ludzi zmusić do wiosłowania, albo ciągnięcia pługa, ale do nauki nie można. Co zrobić, byśmy przestali się oszukiwać? Co zrobić, by nauczyciele zrozumieli, że dzieci wcale nie trzeba zmuszać do nauki bo świat jest ciekawy, a one chcą go poznawać?
    Ale do takiej nauki trzeba mieć budzące ciekawość zadania. Skąd je wziąć?

    Pozdrawiam bardzo serdecznie,

    Iza

    • Pani Izo,

      na to pytanie nie da się krótko odpowiedzieć. Rzeczywiście w gotowych materiałach jest bardzo mało prawdziwych ćwiczeń, a dużo zadań, które są tak naprawdę narzędziami pomiaru. Niestety od samego mierzenia nie można się niczego nauczyć. Żeby uczniowie mogli się czegoś nauczyć i zapamiętać nowe informacje potrzebne są materiały / ćwiczenia umożliwiające głębokie przetwarzanie informacji. Ich tworzenie ćwiczę z nauczycielami na kilkugodzinnych warsztatach.

  4. Marzeno, dziękowałem Ci juz na FB ale i tutaj dziękuję.
    Podziwiam Twóje oddanie czynienia w szkole dobra. Myślenia o młodych ludziach i o tym aby w szkoła była miejscem ich rozwoju, a nie stłamszenia. Bez Ciebie OśŚwiata będzie uboższa, ale edukacja nie straci.
    Życzę Tobie i Budzącej się Szkole wielkich sukcesów. Jestem przekonany, że będą one służyć także temu co robi CEO i program Szkoła Ucząca Się.

  5. Jacku,

    bardzo dziękuję za miłe słowa :-)
    Moja chęć do zmieniania szkół nic a nic nie maleje, bo widzę efekty. To naprawdę niesamowite, ile dzieci i młodzież mogą się nauczyć, gdy obudzą się w nich fascynacje. Można przerabiać materiał i frustrować się, że uczniom nic się nie chce, że szukać usprawiedliwień typu „motywacja w wiekiem i tak maleje”, itp., ale można też odejść od rutyny i przejść na drugą stronę. I wtedy z lekcji znudzony wychodzi nauczyciel, a zmęczeni uczniowie, a nie na odwrót :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*