Oś Świata/Neurodydaktyka, czyli neurony w szkolnej ławce

Wykład Joachima Bauera

29.12
2015

Bez dobrych relacji nie ma efektywnej nauki. Komu żal czasu na budowanie relacji, bo skupia się na realizacji programu, ten nie rozumie natury procesu uczenia się i nigdy nie będzie efektywnym nauczycielem, twierdzi lekarz i neurobiolog Joachim Bauer.

 

W grudniu tego roku odbyły się dwie konferencje inicjujące powstanie ruchu Budzących się szkół. Pierwsza z nich odbyła się 7 grudnia w Gdańsku, a druga 9 grudnia w Warszawie. Bardzo się cieszymy, że nasze zaproszenie przyjęli Margret Rasfeld i prof. Joachim Bauer. Oba wykłady były niezwykle ciekawe i oba wywołały wiele dyskusji. Każdemu z nich warto poświęcić oddzielny wpis.

 Zacznę od wykładu profesora Joachima Bauera.

Joachim Bauer – prof. nauk medycznych (ma dwie habilitacje z medycyny), jest lekarzem psychiatrą i neurobiologiem, wykłada i prowadzi badania na Uniwersytecie we Fryburgu. Za swoją pracę badawczą otrzymał prestiżową nagrodę Organon Niemieckiego Towarzystwa Psychiatrii Biologicznej.

 

Tytuł wykładu Joachima Bauera:

Znaczenie relacji pedagogicznej w procesie nauczania i uczenia się

Dlaczego
  odzwierciedlanie i rezonans emocjonalny wpływają na motywację i wiarę we własne siły  

  • Swój wykład J. Bauer zaczął od wyjaśnienia czym jest i jak funkcjonuje układ nagrody (określany również jako układ motywacji). Aktywizuje go z jednej strony ruch, uprawianie sportu lub muzyka, a z drugiej akceptacja, uznanie i życzliwość. Skutkiem aktywności układu nagrody jest uwalnianie takich substancji chemicznych jak: dopamina, oksytocyna i endogenne opioidy. Dzięki nim człowiek ma chęć i motywację do pracy / nauki i jest pozytywnie nastawiony do życia.
  • Zdaniem prof. Bauera w mózgach dzieci, które nie dostają odpowiedniego wsparcia od swoich rodziców lub opiekunów, które dla nikogo nie są ważne i nikt nie zajmuje się ich potrzebami, często nie ma odpowiednich ilości dopaminy, oksytocyny i endogennych opioidów, na skutek czego nie mają chęci do działania, ani motywacji do nauki.

Uznanie i akceptacja, których dzieci potrzebują, aby móc się dobrze rozwijać, przejawia się nie tylko w tym, co rodzice / nauczyciele / opiekunowie mówią, równie ważna jest mowa ciała. Dlatego powinniśmy bardzo uważać nie tylko na to, co, ale również jak mówimy do dzieci.

  • Rodzice / opiekunowie / nauczyciele powinni posiąść sztukę pozytywnej krytyki. Chodzi o to, by nie koncentrować się na błędach i nie krytykować dzieci, które zaczynając zdobywać nowe umiejętności. One nie tylko mogą, ale wręcz muszą robić błędy. Niedopuszczalne jest zawstydzanie, ironizowanie czy ośmieszanie dzieci. Takie traktowanie uczniów jest zabójcze dla motywacji. Tu dochodzimy do najważniejszego przesłania wykładu profesora Bauera, które dotyczy zależności między jakością panujących w klasie relacji, a efektywnością uczenia się.

Dobre relacje (uczeń czuje się bezpiecznie, wie, że jego potrzeby są dostrzegane, czuje się ważny i szanowany) à mózg uwalnia dopaminę, oksytocynę i endogenne opioidy –> motywacja i gotowość do podejmowania wysiłku, kreatywność

  • Bez odpowiednio dobrych relacji między nauczycielami i uczniami nie ma motywacji do nauki. To oznacza, że dobre relacje są fundamentem dla efektywnej nauki. Komu szkoda czasu na budowanie relacji, bo jest skoncentrowany na realizacji programu, ten nie rozumie natury procesu uczenia się i nigdy nie będzie efektywnym nauczycielem.

Dobre relacje to cecha charakterystyczna zdrowej szkoły.

Wniosek:

Motywację dziecka / ucznia do nauki można stymulować poprzez życzliwość i docenianie jego starań.

Oznacza to, że dzieci w szkole nie tylko powinny słuchać, ale powinny też być słyszane, nie powinny tylko patrzeć, ale powinny też być dostrzeżone. Gdy dziecko czuje, że nie jest ważne, że nikt nie przejmuje się jego problemami, trudnościami czy porażkami, nikt nie cieszy się jego sukcesami, to traci motywację do nauki.

J. Bauer mówił również o ciemnej stronie układu nagrody.

Ponieważ bycie dostrzeżonym i docenionym jest jedną z podstawowych potrzeb każdego człowieka, dzieci / młodzi ludzie dążąc do jej zaspokojenia, potrafią wyrządzić bardzo wiele zła. Wszystko po to, by zwrócić na siebie uwagę, by wywołać podziw i zyskać uznanie.

Mój komentarz: Wato zadać sobie pytanie, co dzieje się z dzieckiem / nastolatkiem, który ani w rodzinie, ani w szkole nie jest doceniany i szanowany. Gdzie może szukać możliwości zaspokojenia potrzeby bycia „kimś”?

Przy okazji warto przypomnieć, że wiele miejsca temu problemowi poświęca w swoich książkach Manfred Spitzer. Przytacza on wypowiedzi uzależnionych od gier komputerowych nastolatków, którzy mówili, że grając zdobywali uznanie wspólnoty, że każdy chciał ich mieć w swojej drużynie i że w świecie wirtualnym wreszcie byli „kimś”.

J. Bauer poruszył również problem chorobliwej potrzeby skupiania na sobie uwagi otoczenia. Takie uzależnienie od opinii innych osób uwidacznia się szczególnie silnie w sieci, gdzie wiele osób poddaje się ciągłej ocenie, a ich samopoczucie zależne jest od ilości lajków.

Mówiąc o problemie tożsamości prof. Bauer poruszył problem tworzenia wspólnot. W prymitywnych społecznościach w celu zbudowania poczucia przynależności grupowej (in-group)   trzeba było określić grupy obcych (out-groups). Tą zasadą wciąż kierują się grupy skrajnie prawicowe i radykalni islamiści. Aby stworzyć własną grupę, muszą mieć wrogów.

 

Niezwykle ważne z punktu widzenia nauczycieli i rodziców było przytoczenie badań pokazujących, że możliwość wypowiadania się i wyrażania własnych uczuć aktywuje układ nagrody.

 

Pojawia się tu pytanie, jak testy oparte na zero-jedynkowych kluczach, w których nie ma miejsca na wyrażanie osobistych sądów i opinii, wpływają  na pobudzenie układu nagrody, a więc mówiąc ogólniej na motywację uczniów?

Przytoczone badanie pokazuje również, jak ważna, z punktu widzenia motywacji, jest możliwość wyrażania w czasie lekcji własnych opinii i sądów.

Kolejnym niezmiernie ważnym punktem w wykładzie prof. Bauera było przytoczenie badań pokazujących, ich wykluczenie społeczne jest odbierane przez mózg tak samo jak ból fizyczny. Oznacza to, że osoba doświadczająca wykluczenia lub upokorzenia cierpi. Ponieważ efektem doświadczania bólu jest agresja lub / i depresja, można sobie łatwo wyobrazić, że takie same skutki wywołuje odrzucenie, wykluczenie, wyśmiewanie lub inne formy upokarzania człowieka.

A z takimi zjawiskami mamy do czynienia nie tylko w szkole, ale również w firmach i życiu społecznym. Wszyscy wiemy, ze nie wolno innym ludziom zadawać bólu. Dzięki neurobiologii wiemy też, że w taki sam sposób działają złe, ironiczne  lub złośliwe słowa, brak szacunku i wykluczenie.

J. Bauer zwrócił również uwagę, że w kształceniu pedagogicznym powinno się na ten problem zwrócić szczególną uwagę. Nauczyciel nie tylko powinien wiedzieć, jakie skutki wywołują ironiczne, sarkastyczne czy złośliwe uwagi, ale powinien również w czasie studiów nauczyć się, jak wyrażać krytyczne uwagi, by nie sprawiać bólu i nie niszczyć motywacji do nauki. Umiejętność pozytywnej krytyki to wyróżnik dobrego pedagoga.

Wiele miejsca w swoim wykładzie J. Bauer poświęcił tematowi rezonansu emocjonalnego, który został przez niego szczegółowo opisany w książkach „Empatia. Co potrafią lustrzane neurony” i „Co z tą szkołą?”

Odzwierciedlanie i rezonans emocjonalny są jądrem relacji pedagogicznej! Zjawiska te zachodzą dzięki neuronom lustrzanym, którym prelegent poświęcił bardzo dużo uwagi. To właśnie neurony lustrzane otwierają drogę nie tylko dla porozumienia, ale również dla współdziałania. J.Bauer zwrócił w tym kontekście uwagę na niezwykle ważne zjawisko. Otóż podstawą lub wyzwalaczem rezonansu emocjonalnego są nie tylko słowa, ale również mowa ciała. Dlatego nauczyciele powinni być świadomi tego, jak są obierani przez otoczenie. Ich mimika czy ton głosu tak samo silnie oddziałują na uczniów, jak to, co do nich mówią. A to oznacza, że mowa ciała nauczyciele ma wpływ na motywację do nauki po stronie uczniów.

  • Dzieci i uczniowie tworzą obraz swoich możliwości w oparciu o to, co widzą w oczach swoich rodziców i nauczycieli.Czego dzieci potrzebują: Muszą wiedzieć, że je dostrzegamy i czuć, że są dla nas ważne. To my dorośli dostarczamy im informacji o tym, kim są. I co najważniejsze: Zanim uwierzą w swoje możliwości i zbudują pozytywny obraz swojej osoby, oczekują, że ktoś z dorosłych w nie uwierzy. Bez tego droga do życiowego sukcesu jest zamknięta.

Mój komentarz: Dlatego jako Budząca się szkoła promujemy odejście od kultury błędu i tworzenie kultury doceniania. Jako dorośli mamy dziś ogromny problem z wspierającą rozwój komunikacją. Za to nie mamy najmniejszego problemu z wyliczaniem wszystkich możliwych błędów, z krytykowaniem i ciągłym pouczaniem.

  • Kolejnym punktem wykładu było wykształcenie u dzieci umiejętności samokontroli.  – badanie „Dunedin”   Samokontrola ma ogromny wpływ na to, jak funkcjonujemy jako dorośli.

Dlatego J. Bauer do najważniejszych celów szkoły zalicza empatię i zdolność kierowania sobą.

 

Podsumowanie:

Ludzie jako gatunek są neurobiologicznie istotami nastawionymi na tworzenie więzi międzyludzkich i akceptację społeczną. Bez dobrych relacji opartych na szacunku i dających poczucie bezpieczeństwa nie ma motywacji.

 

To skrót najważniejszych tez, jakie J.Bauer poruszył w swoich wykładach w Gdańsku i Warszawie. W kolejnym wpisie napiszę o tym, o czym mówiła Margret Rasfeld.

 

 

 

 

 

 

32
Dodaj komentarz

11 Comment threads
21 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
avataravataravataravataravatar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
avatar
Gość
Beata

Hmmmm Wielu nauczycieli tego nie wie, co gorsza wielu, omówioną przez prof. Bauera zależność neguje. Przypominam sobie również toczone tutaj kiedyś (w dawnych czasach, gdy blogowisko żyło pełnią życia) spory o empatię i inne miękkie kompetencje. Z jaką zaciętością niektórzy atakowali Panią za to, co Pani pisała, czyli za to wszystko, o czym teraz mówi profesor Bauer. Ileż w tym było agresji, sarkazmu, ironii i poczucia wyższości. I z blogowiskiem stało się to, co musi się stać, gdy nie ma relacji opartych na dialogu i szacunku. Bardzo to smutne. Zbliża się Nowy Rok, więc życzę wszystkim, by tam gdzie są,… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Agata Celmer

Zaczynając od początku, jeśli nauczyciel realizuje program nie bacząc na ucznia, to tak jakby lekarz realizował swoją koncepcję leczenia choroby bez obserwacji, jak reaguje na zastosowaną terapię organizm. Izolacja choroby od osoby, która jej doświadcza, nie daje szansy na efektywność leczenia. Nawet przeciętny lekarz wie, że podstawą sukcesu jest współpraca pacjenta. A do tego trzeba dobrej komunikacji. Jak jest komunikacja, to relacja się buduje. Niby proste. Jednak, gdy wchodzimy w etap treningu społecznego. Nawet najprostsze rzeczy potrafimy skomplikować. Obudować całym mnóstwem: nie da się, nie wypada, nie potrafisz, nie nadajesz się, etc. Czym dalej w las tym trudniej dotrzeć do… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Tak, ale jak pokazuje życie, to co dla jednych (nauczycieli) jest naturalne i dobre, to dla innych jest nieznane, niepotrzebne, uciążliwe, nieistotne, niestandardowe, dziwaczne, niemądre, nadmiarowe, … . Wielu o tym nic nie wie, nie słyszało, nie widziało, nie doświadczyło. Przecież bez tej wiedzy i praktyki można pracować i cieszyć się szacunkiem rodziców, dyrekcji i koleżeństwa, a na koniec cyklu nauczania dostać podziękowania, kwiaty, upominek od uczniów i nagrodę od dyrektora lub organu.
I co z tym zrobić w Polskiej szkole ?

avatar
Gość
Marzena

Niedawno rozmawiałam z osobą, która w zdecydowany sposób krytykowała poglądy przedstawiane przez Panią w tym wpisie. Argumentowała, że skoro na przykład taka szkoła Summerhill istnieje już prawie 100 lat i podobno jest taka wspaniała, to dlaczego systemy edukacji na świecie nie poszły jej śladem, tylko nadal opierają się na starych założeniach. Przecież w innych dziedzinach życia ludzie idą z postępem, więc gdyby te nowe poglądy dot. edukacji były tak postępowe, to ludzkość by za nimi poszła. A jakoś nie idzie, więc wg mojego rozmówcy to są tylko jakieś eksperymenty. Ciekawa jestem Państwa opinii na ten temat – dlaczego próba wprowadzenia… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Pytanie jest świetne. Padło już na nie mnóstwo odpowiedzi. Można by napisać książkę, która byłaby próbą kompleksowej analizy problemu, opartej na badaniach naukowych.
Przyczyną jest splot przyczyn (analogicznie jak z przyczyną powstania życia na Ziemi). Moglibyśmy „zabawić” się w ankietę lub konkurs na najlepsze trzy odpowiedzi. Jutro postaram się napisać kilka przyczyn-przeszkód. Warto szukać najważniejszych przyczyn po to, aby znaleźć sposoby na ich usunięcie lub chociaż osłabienie.

avatar
Gość

@Beata, trafnie zauważyłaś i opisałaś sytuację. Przyłączam się do Twoich życzeń. Przytoczę fragment z mojego projektu SZKOŁA SZACUNKU I DIALOGU: „Sprzeczności i konflikty mogą prowadzić do: – walki, destrukcji, frustracji lub – porozumienia, współpracy, rozwoju. Źródłem i narzędziem poszukiwania sprzeczności w relacjach społecznych, rozwiązywania konfliktów, budowania porozumienia, współpracy i rozwoju jest dialog. Źródłem dialogu jest szacunek. Zawsze warto zdefiniować co jest przedmiotem sporu. W naszym przypadku wygląda tak: czy relacje między ludźmi, w szczególności szacunek, dialog, empatia, życzliwość, są w szkole ważniejsze od wiedzy ? czy wartościową wiedzę można budować głównie/wyłącznie na fundamencie właściwych relacji, czy może jest raczej odwrotnie… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Radek Reczkowski

Ja też z nostalgią wspominam czasy, gdy na blogowisku toczyły się ożywione dyskusje. Sam nawet dużo nie pisałem, ale z uwagą śledziłem dyskusje i często nie mogłem doczekać się odpowiedzi. Te „rozmowy” były bardzo inspirujące. Sam czytałem polecane książki, polecałem je dalej i przenosiłem dyskusje na prywatny grunt. Czytałem nie tylko bloga Pani Marzeny, ale też pani Danki i pana Wiesława. Komentarzy było wtedy regularnie ponad 100, a nawet ponad 200. A potem nagle dyskusje przestały być dyskusjami. Tak jak napisała Beata, w komentarzach było coraz więcej agresji, sarkazmu i poczucia wyższości. Niektóre komentarze (wciąż tych samych osób, które na… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Podpisuję się pod tekstem Radka. Również otrzymałem sygnały od kilku osób, które nie chcą pisać na naszym blogowisku, ponieważ nie lubią jak ktoś w rozmowie okazuje im swoją wyższość, „lepszość” swoich argumentów, większą erudycję. Nie chcą być pouczani i recenzowani.

avatar
Gość

Wracam do fascynującego pytania postawionego przez @Marzenę: „dlaczego próba wprowadzenia właśnie tych zmian napotyka na opór? Co sprawia, że systemy edukacji nie podchwyciły rozwiązań w stylu Summerhill, szkół Montessori itp. placówek?” Kompleksowa odpowiedź wymagałaby zaangażowania specjalistów z wielu gałęzi nauk „o człowieku”. Przypuszczam, że antropolog przytoczyłby japońskie powiedzenie: wystający gwóźdź należy wbić”. Nietypowe zachowanie i działanie nie jest tolerowane przez stado. Inną naszą „antropologiczną potrzebą” jest poczucie bezpieczeństwa i porządku, dlatego tak wielu ludzi dobrze czyje się w organizacjach opartych na zasadach hierarchii i autorytaryzmu. Dlatego wszelkie zmiany mogą natrafić na opór, więc wymagają wysiłku. Zmiana wewnątrz jednej szkoły wymaga… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Marzeno, tak, czytałem Twoją odpowiedź. Pamiętam jak kiedyś opowiadałaś przypadek Sabine Czerny. Z jednej strony aż trudno uwierzyć, że to mogło się przydarzyć w tej „lepszej Europie”, a z drugiej ciągle spotykam nauczycieli pasjonatów, którzy są źle traktowani w swoim środowisku z powodu wystawania ponad przeciętność. Wskazałaś na problem celów edukacji, więc będę kontynuował to zagadnienie, które uważam za jedno z kluczowych dla poszukiwania odpowiedzi na postawione pytanie. Od razu nasuwa się pytanie: czy cele edukacji są określone właściwie, czy niewłaściwie. Uważam to pytanie za zbyt ogólne i niedokładnie określające pole konfliktu. Należałoby rozwinąć to pytanie: 1. Kto i gdzie… Czytaj więcej »

avatar
Gość

„Ta złożoność nie mieści się w urzędniczych tabelkach.” Tak właśnie jest. W urzędniczych głowach kreatorów, decydentów i niektórych nauczycieli nie mieści, że nasz świat, nasze działania są przepełnione złożonościami, trudnościami, sprzecznościami, paradoksami. Nie dociera do nich, że uczeń może skończyć szkołę z wyróżnieniem, na samych piątkach i nie dać sobie rady w życiu zawodowym, osobistym i społecznym – właśnie z powodu owych piątek. Z drugiej strony, inny uczeń może również ponosić porażki życiowe z powodu, że w szkole miał coraz gorsze stopnie. Niestety, szkoła jest tak skonstruowana, żeby nie interesować się przyszłością ucznia, najważniejsze jest tylko tu i teraz: jak… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Agnieszka

W szkole nie tylko uczniowie ale także nauczyciele tracą motywację i zapał do pracy…mam nadzieję,że to chwilowe…ale właśnie teraz jestem w takim momencie. Oczywiście byłam na inspirującym wykładzie prof.Bauera,interesuję się od dłuższego czasu procesami uczenia się i staram się tę wiedzę przenosić do szkoły,w której uczę. Krótko mówiąc nie spotyka się to ze zrozumieniem dyrektora i innych nauczycieli. Na wykład z prof. Bauerem udało mi się namówić panią dyrektor. Szczerze mówiąc liczyłam,że będzie mnie wspierać w tym co robię i w ten sposób malutkimi krokami w szkole zaczniemy współpracować, szczerze rozmawiać o naszych problemach i wspólnie je rozwiązywać. W ten… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Nela

Witam Pani Agnieszko. Postawiła Pani ważne pytanie – ilu nauczycieli jest gotowych? Z moich obserwacji niestety mnóstwo i potwierdza się to na każdym kroku. Chociażby dzisiaj miałam okazję przeprowadzić bardzo gorącą dyskusję z panią polonistką z 30letnim stażem, i ta sytuacja stanowi bardzo dobry przykład i odpowiedź na Pani pytanie. Owa Pani polonistka była bardzo poirytowana, kiedy w myśl tutaj prezentowanych przykładów i podejść, przytaczałam ogólne powody, dla jakich autorytet nauczyciela spada; dlaczego uczniowie zachowują się tak a nie inaczej; że są takie i takie badania dotyczące wpływu nowoczesnych technologii na rozwój i zachowanie dzieci; że znaczna ilość nauczycieli nie… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Agnieszka Pieniążek

Jak dobrze było zajrzeć na bloga… od razu lepszy humorek i perspektywa zmiany…Tak. Bardzo bym chciała pracować z ludźmi,którzy chcą coś zmienić,są dla siebie życzliwi i się wspierają…jeszcze kilka godzin temu myślałam,że to niemożliwe…
Pozdrawiam serdecznie. I czekam na informacje związane z projektem.

avatar
Gość
dyrektorka

Agnieszko, praca nad zmianą to ciągłe „wzloty i upadki”, tzw. „doły” i stany zadowolenia, czasami euforii. Najważniejsze to budować na „pozytywach”. A tych, wg mnie należy szukać w uczniach. Przyznaję, nie jest łatwo pracować wśród malkontentów, którzy, nawet jeśli wyrażają zadowolenie ze stanu obecnego, to i tak wciąż narzekają, a na propozycje jakichkolwiek zmian reagują wręcz agresywnie. Ale, Agnieszko kochana, co Cię nie zabije, to Cię wzmocni. Nie poddawaj się! Twoi uczniowie będą Ci wdzięczni do końca życia!

avatar
Gość

Chyba jestem pewien, że chcąc coś zmienić w szkole, warto: – zacząć od poszukania sojuszników, ludzi podobnie myślących, w gronie pedagogicznym i wśród rodziców, a także w otoczeniu szkoły, również przyłączyć się do innych myślących podobnie (być ogniwem i współtwórcą sieci ludzi dobrej woli), – nie starać się przekonywać nieprzekonanych, nie namawiać, nie argumentować, nie polemizować, nie wchodzić w spór, – wspólnie z grupą sojuszników działać, praktykować i rozwijać nowe formy edukacji, – głośno, odważnie, systematycznie prezentować osiągnięcia i sukcesy, ale także otwarcie mówić o kłopotach i trudnościach. Czynić to wewnątrz szkoły i poza nią („nie bądźmy tacy cisi i… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Nela

Witam ponownie 😉 Właśnie wróciłam z ostatniej tury spotkań z rodzicami, jakie miałam w tym miesiącu w szkole prywatnej w jakiej pracuję od 4 lat. Wracałam z jedną myślą, a raczej zapytaniem, które powstało w mojej głowie zestawiając wydarzenia z tych 4 lat z krótkimi ale jakimiś, 6 latami doświadczeń ze szkoły państwowej, mianowicie: dlaczego w większości szkołach państwowych „wywiadówki” odbywają się zawsze za zamkniętymi drzwiami, bez udziału tych najważniejszych czyli dzieci? Dlaczego nie można tego zmienić tak, aby chociaż na części spotkań czy danego spotkania obecni byli też uczniowie. Wydaje mi się, że o wiele bardziej efektywne w osiąganiu… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Nela

PS przepraszam, ale widzę, że to „ni w 5 ni w 9”: „pracowałam przez 6 lat…” pod koniec tekstu znalazło się tam przypadkowo 😉