Oś Świata/Neurodydaktyka, czyli neurony w szkolnej ławce

Manfred Spitzer w Bydgoszczy

06.11
2013

25 listopada odbędzie się w Wyższej Szkole Gospodarki w Bydgoszczy konferencja „Neurodydaktyka. Mózg – nowe media – edukacja”, w której . udział weźmie m.in prof. Manfred Spitzer, autor wydanych w Polsce książek „Jak uczy się mózg” (PWN 2007 i 2013) i „Cyfrowa demencja” (Dobra Literatura 2013). Gościem bydgoskiej konferencji będzie również mieszkający w Hamburgu tłumacz i wydawca Andrzej Lipiński, a także inni goście.

W ostatnim czasie przez Polskę przetacza się dyskusja dotycząca stosowania w szkołach nowych technologii, a szczególnie wprowadzenia e-podręczników. Zwolennicy i przeciwnicy tej dyskusji używają zgoła odmiennych argumentów, które postronnemu słuchaczowi  często trudno zweryfikować. Celem bydgoskiej konferencji jest zainicjowanie dyskusji opartej na wiedzy o mózgu. Zanim wyposażymy maluchy w tablety, powinniśmy zapoznać się z wynikami badań. Wykład profesora Spitzera pozwoli znaleźć odpowiedzi m.in. na następujące pytania:

1) Czy z punktu widzenia mózgu ma znaczenie fakt, czy uczymy się pisać w tradycyjny sposób ręką czy na tablecie?

2) Czy są badania, które pokazują, że stosowanie nowych technologii podnosi efektywność nauczania?

3) Czy istnieje naukowo potwierdzona korelacja między grami komputerowymi a wynikami w nauce?

4) Czy nowe technologie rzeczywiście ułatwiają nam życie? Czy osoby z nich korzystające wykorzystujące mają więcej wolnego czasu?

5) W jakim wieku dzieci powinny zaczynać swoją przygodę z nowymi technologiami?

Tematem wystąpienia Andrzeja Lipińskiego jest recepcja neuronauk w Niemczech. Wiedza o mózgu wkracza tam nie tylko do edukacji, ale wywiera również wpływ na inne dziedziny życia, np. na  filozofię czy wymiar sprawiedliwości; każe na nowo przyjrzeć się takim fenomenom jak np. wolna wola.W Polsce neuronauki dopiero zaczynają się rozwijać. Dlatego warto dowiedzieć się, jak odbierane są u naszych zachodnich sąsiadów, w kraju, w którym wiele ośrodków naukowych prowadzi zaawansowane badania mózgu.

Moje wystąpienie poświęcone będzie neurodydaktyce. Ponieważ ludzki mózg służy głównie uczeniu się i przewidywaniu tego, co może się zdarzyć, warto poszukać odpowiedzi na pytanie, czy obecny system edukacyjny wspiera naturalne procesy uczenia. Czy nasze szkoły są środowiskiem ułatwiającym czy utrudniającym mózgowi naukę? W jakich warunkach nasze mózgi uczą się najefektywniej. Czy środowisko edukacyjne ma wpływ na efektywność nauczania? Czy rodzaj materiałów dydaktycznych ma wpływ na zapamiętywanie nowych treści?

Zaglądanie do ludzkiego mózgu przyniosło wiele ciekawych wniosków. Okazuje się, że nie wszystko robimy dziś w szkołach dobrze. Warto wiedzieć, które edukacyjne „prawdy” są zwykłymi mitami, z którymi jak najszybciej powinniśmy się pożegnać. Dzieci nie mają czasu. Mózg jest wprawdzie plastyczny, ale straty z tzw. okresów wrażliwych są niezmiernie trudne do nadrobienia. Dlatego powinniśmy się zastanowić, dlaczego uczniowie właśnie w szkołach tracą chęć do uczenia się.

Druga część konferencji to sesja warsztatowa. Uczestnicy mają możliwość wyboru interesujących ich tematów. Niezmiernie ciekawie zapowiadają się warsztaty dotyczące tutoringu (poprowadzi jest Jarosław Traczyński z Wrocławia) i nowych, uwzględniających wiedzę o mózgu, form wykorzystania w edukacji nowych technologii.

 

Informacje o konferencji można znaleźć na stronie: neurodydaktyka.byd.pl/

W zakładce „Zgłoszenia” po lewej stronie jest formularz zgłoszeniowy.

 

Ponieważ część komentarzy pod tym wpisem dotyczy mojej rozmowy z Cezarym Łasiczką w TOK FM z 18.11.2013, podaję do niej link.

http://bi.gazeta.pl/im/4/14970/m14970174.mp3

 

Informacja dla osób zainteresowanych moją ostatnią książką „Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi”

Ponieważ na rynku jest jeszcze inne wydanie „Neurodydaktyki” informuję, że prawa do mojej książki ma jedynie Wydawnictwo Naukowe UMK i tylko pod zawartymi w tej książce tezami mogę się podpisać. Za błędy zawarte w innym wydaniu, nie ponoszę odpowiedzialności. Swoim nazwiskiem firmuję jedynie „Neurodydaktykę” z pokazaną tu okładką. Jeśli ktoś chce przeczytać MOJĄ książkę, to proszę korzystać z wydania z  granatowym profilem twarzy.  Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi, iż to autor odpowiada za treść i formę swojego dzieła. Ja miałam wpływ jedynie na formę i treść książki wydanej przez Wydawnictwo Naukowe UMK.

Neurodydaktyka

Kiążkę można kupić również przez internet np. tu:

http://www.kopernikanska.pl/prod_193628_Neurodydaktyka_Nauczanie_i_uczenie_sie_przyjazne_mozgowi.html

 

 

 

48
Dodaj komentarz

16 Comment threads
32 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
avataravataravataravataravatar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
avatar
Gość

Zastanawia mnie taka sprawa: w jakim stopniu cała ta nowa wiedza o uczeniu się mózgu i o nowych formach wykorzystania nowych technologii mogą być przydatne do zdawania testów i do zdawania matury, a mówiąc precyzyjnie, do nauczania i uczenia się zgodnego z wymaganiami aktualnego systemu edukacji ?
W jaki stopni mamy tu do czynienia ze zbieżnością, a w jakim, ze sprzecznością ?

avatar
Gość

Nowe technologie ułatwiają! Każdy przecież widzi gołym okiem, że cut-and-paste jest szybsze, niż ręczne przepisywanie pracy kolegi. A i łatwiej ściągnąć bryk z internetu, niż niegdyś było kupić papierowy w księgarni.

avatar
Gość
Waldemar Zabielski

Tzw. nowe technologie (po angielsku “technology” bez przymiotnika “nowe”) to jest jedna olbrzymia torba zawierająca setki, tysiące różnych narzędzi, jedne typu “hardware” (składające się z fizycznych części, w tym elektronika), inne typu “software” (zwane programem komputerowym, nie posiadające części fizycznych a składające się z zakodowanych funkcji i procedur), inne z kolei typu “sieć”, czyli połączenie setek, tysięcy pojedyńczych narzędzi w powiązany system narzędzi. Z własnego podwórka zastosowania technologii w nauczaniu matematyki mogę powiedzieć, że nie widzę jakiejś wielkiej, głebokiej różnicy między zastosowaniem starej technologii liczydeł do uczenia systemu dziesiętnego lub wagi szalkowej do uczenia równań z jedną niewiadomą, a zastosowaniem… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Al

Mnie zawsze ciekawi, jak takie eksperymenty są przeprowadzane. Bo jesli eksperyment o korelacji wyników z matematyki z czasem spędzanym przy komputerze zostałby zrobiony w ten sposób, ze wybiera się grupę uczniów, którzy – według relacji – spędzają godzinę dziennie przy komputerze (nieważne na czym) i grupę, która spędza więcej czasu przy komputerze i sprawdza się, jakie która grupa ma wyniki z matematyki, to takie badania są do niczego, bo jedyne, co można na tej podstawie stwierdzić, jest to, że grupa, która nie siedzi tyle przy komputerze, więcej się uczy. Eksperyment miałby sens, gdyby tych samych uczniów badano w ten sposób,… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Al

Poza tym, żeby rzeczywiście zbadać wpływ tej konkretnej technologii, a nie problem ogólnie wpływu wolnego czasu na wyniki z matematyki,należałoby przeprowadzić badania na temat: jak jezdżenie na rowerze wpływa na wyniki z matematyki. Czy jak otrzymamy wyniki, że ktoś, kto jeździ godzinę na rowerze osiąga lepsze rezultaty z matematyki od tego, który spędza cztery godziny dziennie na rowerze, to wyciągniemy wniosek, że jeżdżenie na rowerze jest szkodliwe dla mózgu, bo nie rozwija go matematycznie?

avatar
Gość

Nie zrozumiałaś Ala — porównanie z jazdą na rowerze jest przeniesieniem spitzerowskiej argumentacji na inne zjawisko dla pokazania fałszywości argumentu. Al polemizuje nie z tezą, podpieraną argumentem, ale z samą nielogicznością argumentacji. Spitzer użył fałszywego argumentu z badań, że używanie komputera szkodzi na wyniki szkolne. Fałszywość tego argumentu jest niezależna od tego, czy firmy komputerowe i entuzjaści TIK używają jeszcze bardziej fałszywej argumentacji dla podparcia twierdzeń przeciwnych do głoszonych przez Spitzera. „Myślę, że te badania mają jedynie pokazać, że nie ma korelacji, na która wskazują producenci sprzętu komputerowego.” Te badania mniej więcej to pokazują. Nawet pokazują jeszcze mniej — że… Czytaj więcej »

avatar
Gość

„Jeśli dobrze pamiętam w badaniu przeprowadzonym w Rumunii nie porównywano wyników dzieci z zaniedbanych środowisk, z wynikami osiąganymi przez dzieci z tzw. „lepszych” środowisk, ale porównywano osiągnięcia szkolne tej samej grupy dzieci w czasie gdy nie miały laptopów i wtedy, gdy już je miały.” Źle pamiętasz! Pamiętasz zapewne nie to, co utkwiło Ci w pamięci po lekturze raportu z badania, ale to, co Ci zostało po lekturze Spitzera, który po prostu fałszywie i manipulancko to badanie przedstawił, a Ty dałaś mu się oszukać. W badaniu porównywano różne rodziny, gdzie właśnie zamożność była jedynym kryterium podziału na te grupy. Nie rozróżniano… Czytaj więcej »

avatar
Gość

@Al: „Mnie zawsze ciekawi, jak takie eksperymenty są przeprowadzane. Bo jesli eksperyment o korelacji wyników z matematyki…” Badanie cytowane przez Spitzera to totalne nieporozumienie i manipulancka interpretacja, a to co w nim badano, jak widzę, żyje już własnym życiem. A wystarczyć zajrzeć do cytowanego badania, a nie nakręcać się tym, co napisał ktoś, powołujący się na kogoś, kto się do nich odwołał: home uchicago edu /~/malamud/Euro200_QJE_article pdf Porównywano wyniki uczniów, którzy dostali laptopy z wynikami uczniów, którzy ich nie dostali. Tyle, że Spitzer zapomniał zauważyć, że akcja rozdawania laptopów skierowana była do rodzin najuboższych — dostały tylko dzieci ze skrajnej… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Al

Właśnie tego się obawiałem. I naprawdę nie chodzi mi o podważanie tezy, która zapewne ma coś w sobie, bo nie trzeba badań, żeby zauważyć fakt, że jak ktoś siedzi przed komputerem 4-6 godzin dziennie, to siłą rzeczy na naukę zostaje mu niewiele czasu. Chodzi o to, że tez nie można opierać na fałszywych przesłankach, bo każdy, kto choć odrobinę myśli krytycznie (w sensie, nie ma problemu z wnioskowaniem na podstawie jakichś danych) taką tezę obśmieje. Nie można też wysuwać wniosków, idących dalej niż to, co rzeczywiście wynika z badań, nawet jeśli intuicyjnie czujemy, że tak powinno być. To wynika z… Czytaj więcej »

avatar
Gość

” błędów robić nie wolno! To dyskwalifikuje tak uczniów, jak również naukowców ” Nie dyskwalifikuje ani uczniów, ani naukowców. Dyskwalifikuje nie osobę, a publikację, bądź argument i oparte na nim wnioski. Różnica między uczniami, a naukowcami jest taka, że uczniowie ucząc się oddają nam swoje prace po to, byśmy je sprawdzili i wyszukali błędy, a naukowcy publikują po to, by podzielić się z nami wynikami, co do których dochowali największej staranności, by były poprawne. W przypadku uczniów — na błędzie koniec. Błędna praca jest błedna, dwója, następnym razem nie patrzymy na to, co było dawniej. Inne zadania i prace oceniamy… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Zacząłem czytać i po mniej więcej połowie rzuciłem ją do kąta, zniesmaczony poziomem argumentacji i znikomą zawartością wiedzy, jakiej nie znałbym wcześniej.
To ostatnie — może dzięki Tobie, bo większość z tych neurobiologicznych ciekawych rzeczy, o których pisze Spitzer, Ty mi już zasygnalizowałaś wcześniej, więc nie były dla mnie niczym odkrywczym.

avatar
Gość

Ja specjalnie nie tropiłem błędów. Gdybyś mnie nie wywołała do tablicy, a Waldemar nie powołał się na Spitzera, cytującego badanie Malamuda, to bym w ogóle na nią nie zwrócił uwagi — jeszcze jena miałka i nudna książka, lądująca w kącie. Nawet na ten problem z badaniem o laptopach w Rumunii to Ty mnie napuściłaś, sam bym nie zwrócił uwagi, choć raport Malamuda czytałem trzy lata temu — wtedy to badanie już odbiło się pewnym echem, nie pamiętam, czy Spitzer maczał wtedy w tym palce… Edwin Bendyk na swoim blogu wytknął Spitzerowi więcej nadużyć — nie będę za nim powtarzał, Nie… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Powtórzę: nie chcę tu robić recenzji całej książki. Dyskusja dotyczyła jednego konkretnego argumentu, fałszywego i manipulacyjnego. Któremu dałaś się zmanipulować Ty („Jeśli dobrze pamiętam…” — pamiętałaś nieprawdę), dał się zmanipulować Waldemar, który powoływał się na zafałszowany przez Spitzera obraz badania, a co do którego zaciekawienie/wątpliwość wyraził Al, któremu odpowiedziałem w kontekście tego konkretnego badania O.Malamuda, którego zmanipulowany obraz przedstawił Spitzer. Nie jest moim celem ani dezawuowanie Spitzera jako osoby (choć w tym JEDNYM KONKRETNYM przypadku zarzucam mu oszustwo). Nie chcę też wdawać się w recenzowanie ani komentowanie książki, która mnie po prostu znudziła i zniesmaczyła, ale Tobie się podoba. Nie… Czytaj więcej »

avatar
Gość
GG

Mam pytanie do autora tej wypowiedzi, a raczej do jej części „Różnica między uczniami, a naukowcami jest taka, że uczniowie ucząc się oddają nam swoje prace po to, byśmy je sprawdzili i wyszukali błędy, a naukowcy publikują po to, by podzielić się z nami wynikami, co do których dochowali największej staranności, by były poprawne.” Nie pracuj człowieku z uczniami, bo nie masz właściwego podejścia do nauczania. To co piszesz o tym co powinni robić nauczyciele z pracami uczniów dyskwalifikuje Cię w moich oczach jako pedagoga. Daleko mi do filozofowania jakiego Ty nie musisz się wstydzić (tylko co z niego wynika?)… Czytaj więcej »

avatar
Gość
SAWA

Przeczytałam tę państwa ciekawą dyskusję, więc podzielę się swoimi wrażeniami po „Cyfrowej demencji”, bo dałam sobie czas na poukładanie w głowie czasem skrajnych przemyśleń po jej przeczytaniu. Ogólne wrażenie: Spitzer zajmujący się zapewne wieloma przypadkami negatywnego wpływu (z uzależnieniami włącznie) gadżetów opartych na technologiach informatycznych ma zapewne podstawy do przestrzegania przed nadmiernym i nieprzemyślanym ich stosowaniem. I zapewne ma w tym bardzo dużo racji. Jednak w kilku przytoczonych w książce przypadkach (gdzie podkreślał, że wszelkie cechy naukowości i bezstronności tych badań zostały zachowane) miałam nieodparte wrażenie, że wnioski były jednak zbyt jednostronne i nie biorące pod uwagę wielu innych czynników,… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Waldemar Zabielski

@ Teza Spitzera w świetle cytowanych badań Ponieważ polemika na temat badań wynikła w pewnym sensie w rezultacie mojego wpisu, poczuwam się w obowiązku wyjaśnienia tego nieporozumienia. Po pierwsze, książkę Spitzera znam jedynie fragmentarycznie, między innymi dlatego, że dysponuję tylko oryginałem niemieckim, a lektura w tym języku idzie mi powoli. (“Digitale Demenz. Wie wir uns und unsere Kinder um den Verstand bringen.” co tłumaczę, mam nadzieję że trafnie, na “Cyfrowa skleroza, czyli jak ogłupiamy siebie i nasze dzieci.”) Spitzer omawia cytowane badania w rozdziale 3, we fragmencie zatytułowanym “Komputer i internet w szkole – dane z badań”. Mój poprzedni wpis… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Pani Marzeno, Pani Danko – od lat ponad dwudziestu swój system metodyczny „Edukacja przez ruch”, oparty na integracji rozwoju ruchowego, emocjonalnego, społecznego i poznawczego tworzy i nieustannie rozwija Dorota Dziamska. Publikuje książki, artykuły, szkoli tysiące nauczycieli, organizuje kongresy metodyczne. To ona jest jednym z ekspertów ruchu Ratuj Maluchy – tylko dyskusje o rozwoju dziecka i organizacji przestrzeni do nauki zgodnie z jego możliwościami i potrzebami są nieistotne. Dziennikarzy fascynuje jatka i rozstrzyganie, czy na Węgrzech 6-latek to maluch. „Cielesny mechanizm nauki pisania” brzmi groźnie, prawda? To politycy i dziennikarze wolą sprowadzić problem to toalet i dywanów. O tym są w… Czytaj więcej »

avatar
Gość
SAWA

Pani Grażyno, przeczytałam rozmowę z panią Dziarską http://www.fakt.pl/Nie-posylajcie-6-latkow-do-szkoly,artykuly,148359,1.html i w pełni się z nią zgadzam. Zastanawiam się, czy w tej głuchocie MEN na argumenty przez nią przedstawiane jest więcej niewiedzy, czy ignorancji ze strony MEN, czy to przypadkiem nie lobby podręcznikowe ma taki przemożny wpływ (znam to z podwórka moich przedmiotów), czy też za mało wsparcia przez autorytety akademickie? Bo pani wybaczy, ale to jak będą reagowały media, to było do przewidzenia. Zapewne czytała pani, że niektórzy skwitowali to głosowanie, iż jedyny zysk to taki, że przynajmniej zacznie się potrzebna debata o edukacji. Tylko, że będą debatować nie o edukacji,… Czytaj więcej »

avatar
Gość
DAK

Myślałam, że zrobię sobie wycieczkę do Bydgoszczy (nigdy nie byłam) i dopiero teraz skojarzyłam, że to nie w niedzielę, tylko poniedziałek. 🙁
Życzę więc udanego spotkania.

avatar
Gość
Agnieszka Ważny

A ja na szczęście odwrotnie 🙂 najpierw myślałam, że to niedziela, a w niedzielę mam swoje zajęcia. A tu miła niespodzianka 25 to poniedziałek 🙂
HURA HURA będę na konferencji – już nie mogę się doczekać 🙂

avatar
Gość
GG

Pani Marzeno!!!
Jeszcze raz dziękuję za wspaniały wykład dwa dni temu na Konferencji w Warszawie. Informacje jakie pani podała były mi bliskie, ale nie dlatego, że to wiedziałam (niestety daleko mi do osób o Pani wiedzy i umiejętnościach, mogę je co najwyżej podziwiać), ale dlatego, że wielokrotnie to czułam. Jak już będę miała Pani książkę, to może jeszcze po jej przeczytaniu się odezwę. Teraz życzę siły na wiele jeszcze spotkań z nauczycielami i wykładowcami, na rozjaśnianie im ważnych aspektów uczenia i uczenia się w kontekście pracy mózgu.

avatar
Gość
Jakub Bieniuk

Komentuje tutaj, ponieważ nie mogę znaleść kontaktu do Pani, pragnę tylko wyrazić moje odczucia po audycji w TOK FM, w czasie której za przeproszeniem kopara mi opadła. Zgadzam się z każdym słowem w 100% Sam jestem niesamowicie empatyczną osobą, ale szkołe kończyłem ledwo na 3, potem zawaliłem studia najpierw biotechnologię na 3cim roku, potem farmację na drugim (z wielu powodów, głównie wf, moja fobia społeczna wyrobiona w szkole itd). Dzisiaj jestem kelnerem i wszyscy, którzy ze mną rozmawiają, dziwią się, co z taką wiedzą robię w restauracji. No ale przynajmniej mam dużo czasu dla siebie (bo ruch mały) i czytam… Czytaj więcej »

avatar
Gość
SAWA

Ja też tu skomentuję rozmowę w TOKfm. To, że prowadzącemu brak empatii, to widać słychać i czuć – nie tylko w tej rozmowie. Ale pani Marzeno, proszę się nie zrażać i nieść ten kaganek dalej i uparcie, bo warto. Takich, którzy uważają, że to co na nich trenowano jest dobre, to jest z takiej kategorii – „mnie ojciec bił i wyszedłem na ludzi”. Szkoda, że prowadzący nie przygotował się do rozmowy, bo widać było kompletne niezrozumienie tego, o czym pani mówi, a jego kpiący ton był nawet denerwujący, ale dzielnie poradziła pani sobie z nim. Takich jak prowadzący jest wielu,… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Dorota FN

Usłyszałam dziś rano audycję z Pani udziałem w TOK FM, weszłam na bloga i … nie mogę przestać czytać. To jest to! Nie jestem bezpośrednio związana z oświatą. Jestem tylko rodzicem, któremu zależy na jak najlepszym rozwoju mojego dziecka. Codziennie obserwuję jego zmagania ze szkolną rzeczywistością ( trzecia klasa, dziecko ma 8 lat). Dużo by pisać… Myślę, że my, rodzice, powinniśmy aktywniej wpływać na nauczycieli, aby zrewidowali dotychczasowe metody nauczania naszych dzieci. Inaczej nic się w szkole nie zmieni. Mam pytanie: czy prowadzi Pani w najbliższym czasie szkolenia dla nauczycieli w Warszawie? Jeżeli tak, to gdzie i kiedy? Jeżeli nie,… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Katarzyna Dudzic

Pani Doktor! Z neurodydaktyką spotkałam się 2 dni temu podczas warszawskiej konferencji z Pani udziałem. Teraz myślę, że to aż wstyd, że tak późno! Jestem oczarowana! Tematyka Pani wykładu zachwyciła mnie, więc dziękuję Pani za to odkrycie. Pozdrawiam bardzo serdecznie. Katarzyna Dudzic
PS Książkę oczywiście już sobie zamówiłam. Muszę i chcę poczytać o moim nowym odkryciu.

avatar
Gość
B.R

Właśnie słuchałem podcastu Pani rozmowy w Radiu TokFm. Pani była świetna, niestety prowadzący miał chyba gorszy dzień.

avatar
Gość
AGNIESZKA

Pani Marzeno niestety nie mogę być na konferencji w Bydgoszczy,czego strasznie żałuję. Od momentu kiedy byłam na pani wykładzie w Rzeszowie, nic już nie jest takie samo, czuję wielki niedosyt.Przeczytałam Pani książkę, przeczytałam ,,Demencję…” , zachęcam do przeczytania tych książek innych nauczycieli. Proszę o więcej szczegółów na temat studiów podyplomowych w Bydgoszczy, które mają ruszyć 22 lutego.Ile zjazdów,kiedy, jakie koszty?Szkoły chyba już nie dofinansowują studiów nauczycieli… Jestem przekonana, że Neurodydaktyka to kierunek, w którym powinna pójść edukacja, to gwarancja sukcesu, dlaczego tak trudno przekonać tych co o niej decydują? Boję się, że jeśli zmian nie będzie odgórnie to nauczyciele nie… Czytaj więcej »

avatar
Gość
A.G-M.

Witam serdecznie,

Dzisiaj ruszam do Bydgoszczy i już nie mogę się doczekać jutrzejszej konferencji! Pani książka jest fascynująca i jest dla mnie dużą inspiracją. Cieszę się, że bardziej wnikliwe poznanie dziedziny neurodydaktyki zwłaszcza w jej praktycznym wymiarze, o czym Pani wspomniała, będzie już niedługo możliwe! Czy studia podyplomowe w formie e-learningu, bądź jakiejkolwiek innej byłyby możliwe również w Warszawie lub Toruniu?

pozdrawiam i do zobaczenia!