Oś Świata/Neurodydaktyka, czyli neurony w szkolnej ławce

Multitasking czyli wielozadaniowość

02.12
2012

W weekendowym wydaniu Gazety Wyborczej ukazał się esej Zygmunta Baumana zatytułowany „Wielozadaniowi”. Większość młodych osób korzystających z nowych technologii potrafi „rozpychać” czas. Przeciętnemu Brytyjczykowi udaje się wtłoczyć w 7 godzin realnego czasu 8 godzin i 48 minut konsumpcji mediów, pisze Bauman. W Stanach Zjednoczonych młodzież (od 8 do 18 roku życia) więcej czasu przeznacza na kontakt z cyfrowymi urządzeniami niż na sen, pisze w swojej najnowszej książce Manfred Spitzer. Nosi ona znamieny tytuł „Digitale Demenz” czyli „Cyfrowa demencja”.  Średni czas kontaktu z mediami niemieckich uczniów klas dziewiątych wynosi około 7 godzin i 30 minut, a to dużo więcej, niż czas, jaki spędzają w szkole. Ponieważ nasze mózgi zmieniają się odpowiednio do tego, co robimy i czego nie robimy, trudno się dziwić, że tak wysoka konsumpcja mediów prowadzi do innej struktury mózgu. Dzieci siedząc przez monitorem telewizora czy komputera nie bawią się z równieśnikami, nie uczą się, jak się kłócić i godzić, czy jak zdobywać przyjaciół. Chyba najwyraźniej tę zmianę sposobu spędzania czasu widać w słoneczne, zimowe dni, gdy spadnie śnieg, a na górkach, na których dwadzieścia lat temu był spory tłumek dzieci, nie ma nikogo.

I tak złą sytuację znacząco pogorszyły smartfony. Ilu z nas ma je wciąż przy sobie? Ilu co chwila sprawdza wiadomości nawet oglądając film czy jedząc z rodziną posiłek? Wielozadaniowość wymuszają też media. Słuchając wiadomości w TVNie jednocześnie czytamy informacje już nie na jednym, ale na dwu paskach u dołu ekranu. W ten sposób przyzwyczajamy nasze mózgi do robienia kilku rzeczy jednocześnie. Można by pomyśleć, że dzięki temu trenujemy nasze neurony ucząc się efektywniej wykorzystywać czas. Czy tak jest rzeczywiście?

 

Badania neuronaukowców i psychologów pokazują, że w ten sposób na niczym nie koncentrujemy pełni naszej uwagi, a to oznacza, że informacje dochodzące do receptorów z kilku źródeł przetwarzamy dużo płyciej, niż to ma miejsce wtedy, gdy skupiamy się na jednym źródle. A to właśnie głębokość przetwarzania informacji decyduje o tym, ile zapamiętamy. Robiąc kilka rzeczy jednocześnie być może uczymy się więcej, ale efektem szybszego uczenia się jest szybsze zapominanie. Aby informacje zostały trwale zapamiętane, musimy im przez dłuższy czas poświęcić pełną uwagę i skoncentrować się tylko na nich. A o to coraz trudniej, nawet w szkole.

 

Nauczanie surfingowe

 

Dzisiejsza szkoła nie stwarza warunków potrzebnych do efektywnej nauki, bo nie pozwala skupić się na omawianych treściach, a nauka coraz częściej odbywa się na czas. Jeśli nawet coś uczniów zainteresuje, to nauczyciel nie może poświęcic takiemu tematowi więcej czasu, bo jeszcze przed rozpoczęciem roku zapisał w rozkładzie materiału, jaki temat zrealizuje którego dnia. Ze wszystkim trzeba sie spieszyć, na niczym nie można się skupić, bo przecież terminu testów nie da się przesunąć. Tak więc uczniowie – przynajmniej ci, którym jeszcze zależy – niczym osoby cierpiące na bulimię wpychają w siebie ogromne ilości materiału, by po krótkim czasie wszystko zapomnieć. Nieprzetworzone informacje nie mają szans na włączenie ich w już istniejąca strukturę wiedzy. Na to potrzeba czasu, koncentracji i odpowiednich zadań wymuszających aktywność uczniów. W ten sposób zarówno w szkole, jak również poza nią wszystko robi się powierzchownie.

 

Zdaniem Manfreda Spitzera przyzwyczajenie do powierzchownego przetwarzania informacji, którym nie poświęcamy pełnej uwagi, prowadzi do negatywnych zmian w naszych mózgach. „Cyfrową demencję” napisał dlatego, by jego dzieci nie zarzuciły mu kiedyś, że jako lekarz i badacz mózgu widział zagrożenie, ale nic nie zrobił, by ostrzec przed tym innych. Konsumpacja mediów jest wciąż większa i dotyczy coraz mniejszych dzieci. Im młodszy mózg, tym bardziej plastyczny i łatwiej ulegający zmianom. Wielu rodziców nie widzi żadnego zagrożenia w tym, że ich dzieci ogladają w telewizji bajki, albo grają w gry komputerowe. Ale zagrożenie widzą badacze mózgu. Ilość konsumpcji mediów nie jest dla mózgu obojętna, alarmują. Straty spowodowane tym, czego dzieci nie mogą robić, bo wciąż siedzą przed jakimś monitorem, są już dziś ogromne.

 

Książce „Digitale Demenz” poświęcę więcej wpisów. Spitzer przytacza ogromną ilość badań, które pokazują, w jaki sposób nowe technologie otumaniają mózgi naszych dzieci prowadząc z jednej strony do uzależnień, a z drugiej powodując problemy z pamięcią, uwagą i koncentracją. Trudno liczyć na to, że media zauważą i spopularyzują te zagrożenia.

Ponieważ na rynku jest jeszcze inne wydanie „Neurodydaktyki” informuję, że prawa do mojej książki ma jedynie Wydawnictwo Naukowe UMK i tylko pod zawartymi w tej książce tezami mogę się podpisać. Za błędy zawarte w innym wydaniu, nie ponoszę odpowiedzialności. Swoim nazwiskiem firmuję jedynie „Neurodydaktykę” z pokazaną tu okładką. Jeśli ktoś chce przeczytać MOJĄ książkę, to proszę korzystać z wydania z  granatowym profilem twarzy.  Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi, iż to autor odpowiada za treść i formę swojego dzieła. Ja miałam wpływ jedynie na formę i treść książki wydanej przez Wydawnictwo Naukowe UMK.

Neurodydaktyka

Kiążkę można kupić przez internet np. tu:

http://www.kopernikanska.pl/prod_193628_Neurodydaktyka_Nauczanie_i_uczenie_sie_przyjazne_mozgowi.html

 

44
Dodaj komentarz

17 Comment threads
27 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
17 Comment authors
avataravataravataravataravatar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
avatar
Gość

Podobnie jak w przypadku „digital natives” nie przeceniałbym tu roli technologii, a zwłaszcza nie stawiałbym jej jako głównej/jedynej przyczyny tego zjawiska. Jeśli widzę jakiś problem, to ogólnokulturowy. Sto lat temu mąż czytający gazetę w czasie śniadania z żoną był po prostu chamski i okazywał jej swoje lekceważenie. Ale już nie pozwalał sobie na czytanie gazety w trakcie obiadu z przyjaciółmi. A kulturalny człowiek nie czytał gazety nawet przy śniadaniu z żoną… Jeśli w czasie obiadu dzwonił telefon, to służąca odpowiadała, ża „państwo są zajęci”, a gdy ktoś nie miał służącej – po prostu nie odbierał telefonu. Jeszcze biedniejsi nie mieli… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Paweł Kasprzak

Zgadzam się całkowicie, że zjawisko ma kulturowy charakter. Technologia jest tu na rzeczy o tyle, że bardzo znacznie zwiększa siłę oddziaływania kulturowych antywzorców. Jeśli Spitzer pokazuje, że niemieccy uczniowie przez 7,5 godziny dziennie gapią się w telewizor, to jest to – o ile pamiętam – dwukrotny wzrost w stosunku do tego czasu mierzonego przed 10 laty w Stanach, co cytował w „Digital Natives” Prensky. Powiedziałbym, że to jest różnica wbrew technologii, bo młodzi Niemcy powinni uciec (badania zresztą pokazywały takie tendencje) raczej do Internetu. Nie uciekli – znaczy, interaktywność i wielowątkowość nie urzeka ich tak bardzo sama w sobie i… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Hipokampy u londyńskich taksówkarzy oprotestowałem dość szczegółowo w prywatnej korespondencji z Marzeną. W skrócie: te badania wykazywały korelację, ale nie związek przyczynowy. Nie było (choć byłyby możliwe) badań, potwierdzających wzrost hipokampa u taksówkarzy (np. badania anatomiczne mózgów taksówkarzy zmarłych rok po wejściu do tego zawodu w porównaniu z tymi, którzy przepracowali już kilkanaście lat, na tle mózgów ich rówieśników wykonujących inne zawody). Pokazywały tylko, że w dobie twardych egzaminów i bez GPS taksówkarze mieli średnio większe hipokampy, niż przeciętna społeczeństwa. A po wprowadzeniu GPS i złagodzeniu egzaminów taksówkarskich te różnice znikły. To może równie dobrze (a raczej jest to znacznie… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Paweł Kasprzak

@ Hipokampy. Sformułowanie dotyczące związku przyczynowego, a nie tylko korelacji było tak kategoryczne, że sam założyłem – czego Marzenia nie napisała wyraźnie – że po wprowadzeniu GPS badano tych samych taksówkarzy co i przedtem i że zaobserwowano, jak się u nich hipokamp zmniejszył. A ponieważ czytałem o muzykach, których ponoć zbadano solidnie, to mi się historia z taksówkarskim hipokampem wydała prawdopodobna i prawdopodobne wydaje mi się przypuszczenie, że sieczkę w głowach „dzisiejszej młodzieży” da się być może zobaczyć pod mikroskopem, jeśli się, drogi Statlerze, ma jeszcze wystarczająco dobry wzrok… Swoją drogą podzielność uwagi była w cenie zawsze, ale ów multitasking,… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Swoją drogą, to jeśli są trudności z przebadaniem mózgów taksówkarzy zmarłych kilkanaście lat temu, to widzę dość łatwy sposób zbadania tego wpływu konieczności orientowania się w przestrzeni na wzrost hipokampa: porównanie jego średniej wielkości u jakiegoś myśliwsko-koczowniczego plemienia z mózgami ludzi z tego samego plemienia, ale wychowanymi od dziecka w środowisku miejskim i żyjących w stylu „białego człowieka”.
Ot – trzy kroki od nas – porównanie hipokampów Lapończyków wędrujących ze stadami reniferów po tundrze, z Lapończykami mieszkającymi od dziecka w Oslo czy Helsinkach. Albo Beduinów wędrujących po pustyni z osiadłymi w Rijadzie.
Ciekawe, czy ktoś kiedyś zrobił takie badania?

avatar
Gość

Daj więc namiar na oryginalną publikację Maguira o tych taksówkarzach, na której opierasz tezę o związku przyczynowym. Bo to, co cytowałaś w swojej „Neurodydaktyce” i co Ci wtedy w szczegółach oprotestowałem, to nie były badania losów pojedynczych taksówkarzy, tylko statystyczne porównanie jednorazowych badań taksówkarzy starszego pokolenia z badaniami taksówkarzy, którzy przyszli do zawodu po pojawieniu się GPS i (o czym już nie pisałaś) otwarciu zawodu, czyli likwidacji bardzo trudnych egzaminów taksówkarskich. Wskazywały więc równie dobrze na różnicę w mechanizmie selekcji przedyspozycji, a nie wpływ treningu na rozwój hipokampa. To, co tam cytowałaś, nie zająknęło się też ani słowem na temat… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Sam znalazłem 😉 http://www.holah.co.uk/study-detail.php?slug=maguire To było wyłącznie porównanie (i to na bardzo nielicznej próbie 16 osób) skanów mózgów doświadczonych taksówkarzy ze skanami kontrolnymi ludzi innych zawodów. Wniosek o związku przyczynowym jest zupełnie nieuprawniony. Równie dobrym (a occamowsko lepszym) wyjaśnieniem jest selekcja do zawodu, premiująca osoby z dużym hipokampem. Osoby o dużym hipokampie mają większą łatwość zapamiętywania tras i orientacji przestrzennej, więc zawód taksówkarza był dla niech naturalnym wyborem i byli w stanie podołać drastycznie trudnym egzaminom taksówkarskim. Po likwidacji egzaminów i wprowadzeniu pomocy (GPS) do zawodu zaczęli przychodzić również ludzie nie mający tak silnych predyspozycji. Po wprowadzeniu pił mechanicznych do… Czytaj więcej »

avatar
Gość

” Uważam też, że nie trzeba w każdym badaniu doszukiwać się błędów, a raczej przyjąć, że przynajmniej w przypadku badań, których wyniki są od wielu lat znane szerokiej rzeszy badaczy, raczej nie popełniono kardynalnych błędów” Właśnie tym różni się fizyka i inne twarde nauki od pseudonauk: do każdego badania trzeba podchodzić krytycznie i szukać w nim błędów! Poprawnie przeprowadzone badania przeżyją ten sceptyczny ostrzał bez szwanku. A dzięki niemu wyeliminuje się większość wniosków fałszywych, na których ktoś mógłby budować jakieś teorie. Które, oparte na błednych przesłankach, stają się nic nie warte. Pomylenie korelacji ze związkiem przyczynowym jest jednym z najczęściej… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Wybacz! Tym razem to Paweł skierował w bok na te taksówkarskie hipokampy. „stwierdzono korelację tylnej części hipokampa z długością pozostawania w zawodzie taksówkarza” — tak, oczywiście, właśnie o tym mówię. Tyle, że z tej korelacji nie wynika, że praca taksówkarza powoduje rozrost hipokampa. Równie dobrze (a zgodnie z zasadą Occama tak należy to tłumaczyć) znaczy, że osoby z dużym hipokampem lepiej sprawdzają się w tym zawodzie. Podobne badanie stwierdziłoby korelację koloru skóry z długością pozostawania w zawodzie taksówkarza (im dłużej, tym skóra jaśniejsza). A dla drwali wykazałoby korelację: im dłużej pracuje jako drwal, tym wyższy. „Czemu z takim zapamiętaniem szukasz… Czytaj więcej »

avatar
Gość

A tu jest pełen artykuł E.Maguire, wraz z wykresami pokazującymi te korelacje: http://www.social-science.co.uk/corestudies/?n1=&n2=&id=12

Mamy więc jeszcze jeden, niezwykle powszechny błąd: dane nie układają się wzdłuż prostej, ale mimo to fituje się do nich zależność liniową, i liczy współczynnik korelacji liniowej. Ale to akurat nie ma większego wpływu na interpretację tego badania — korelacja jest tu i tak wyraźna, tyle że raczej nie jest liniowa. Tyle, że nadal to jest korelacja, a nie wykazanie związku przyczynowego.

Swoją drogą nazwać grupę 16 przebadanych „vast amount of data” (jak to zrobiła poprzednia wersja tego artykułu)…

avatar
Gość
Paweł Kasprzak

Ponieważ to rzeczywiście ja niefortunnie wspomniałem o hipokampie, czuję się w obowiązku przeprosić i apelować, żebyście się przestali spierać. Hipoteza o związku rozmiaru hipokampa u taksówkarzy (w świetle oryginalnego tekstu wygląda na to, że rzeczywiście nie ma dowodów związku przyczynowego, stwierdzono tylko korelację, a próbę trudno uznać za masową – ale mogą być jeszcze jakieś inne dane) w świetle faktów (o ile one są rzeczywiście potwierdzone) dotyczących mózgów muzyków, wydaje się prawdopodobna. Trzymając się muzyków, o ile to jest rzeczywiście dobrze potwierdzona historia – to przecież niewiele wnosi nowego. Wiadomo, że intensywne ćwiczenia poprawiają sprawność i są w stanie znacznie… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Kuku

Problem o którym Pani wspomniała jest jak najbardziej prawdziwy, jednak trudno teraz sobie wyobrazić sobie życie bez nowych technologii. Tak naprawdę wszystko ma swoje ciemne strony. Tablety, laptopy, smartfony,jeszcze niedawno się tym wszystkim podniecaliśmy i cieszyliśmy a tu taki psikus. Ciekawe czy MEN widzi zagrożenie, problem jest globalny i niedługo może być za późno, więc trzeba coś zrobić.Z jednej strony winę ponoszą media. Za każdym razem jest wielki huk o premierze nowego X FONA, XPADA, z drugiej zaś nasza bo to wszystko zależy od nas, ale zamiast się zastanowić łykamy to co jest dla nas serwowane.

avatar
Gość
Monika

W pełni się z tym zgadzam. Sama wiem, ile czasu tracę na robieniu niepotrzebnych rzeczy na komputerze, a to wszystko jest uzależnienie. Rodzice powinni już od wczesnego wieku rozmawiać z dziećmi na temat spędzania czasu przy komputerze, a rodzicom powinni to nauczyciele uświadomić, ponieważ nie wszyscy widzą w tym jakiekolwiek zagrożenie. Najważniejsze jest, aby nie grały na komputerze do późna, ponieważ wtedy są one nieaktywne w szkole, gdyż są w fazie odpoczynku. Nauczyciele powinni współpracować z rodzicami, inaczej nic się nie zmieni.

avatar
Gość
Kuku

Czy problem jest jednak nie taki, że rodzice nie chcą współpracować? Dla nich dziecko w szkole to już nie ich problem, a nauczyciel podważający ich autorytet, ich metody to gbur i cham. Nauczyciele już dawno utracili autorytet, nagonka trwa i szczerze wątpię czy to co powie uczący lub uczące dzieci dotrze do opiekunów.

avatar
Gość

Monika & Kuku. Ujęliście to kapitalnie: rodzice i nauczyciele powinni współpracować !!!
Nie współpracują. Nie chcę, nie mogą, nie potrafią. Nie wiedzą jak, nie mają czasu, nie mają zaufania. Mają poczucie własnej wartości na niewłaściwych poziomach. Nie wierzą, że warto. Nie wiedzą po co. Nie mają wspólnych zasad. Nie mają sprzyjających nawyków. Boją się siebie nawzajem.

avatar
Gość
Klaudia i Marta

Zgadzamy się w pełni z tym wszystkim. Dziś media towarzyszą nam wszędzie i same widzimy to na własnym przykładzie, gdyż nie potrafimy rozstawać się z telefonem komórkowym czy facebookiem podczas pisania pracy na komputerze. Najgorsze jest to,że w pełni zdajemy sobie z tego sprawę,że te działania zakłócają naszą koncentracje. Niestety jest to silniejsze od nas. Nie potrafimy się temu przeciwstawić. Ten wpis otworzył nam oczy. Teraz dostrzegamy wielkość tego problemu i rozumiemy, że musimy z tym walczyć i w przyszłości chronić naszych uczniów.Nie możemy dać sobą zawładnąć. Jesteśmy przyszłymi nauczycielkami i podczas praktyk w szkole da się zauważyć jaką wielką… Czytaj więcej »

avatar
Gość
molli

po przeczytaniu tekstu mnie jako studentce, która dopiero przygotowuje się do zawodu nauczyciela, trochę przeraża ten postęp techniki, jak zatem powinny wyglądać zajęcia z języka obcego czy jakiegokolwiek innego przedmiotu używając nowej technologii? W pamięci mam zakodowany system nauczania typu podręcznik-zadanie-sprawdzanie-potem ćwiczenia z zeszytu ćwiczeń-pisanie-sprawdzanie-praca domowa i na prawdę trudno jest wytępić taki system gdyż wiele lat był uważany za dobry i raczej nikt tego nie zmieniał. Dobrze pamiętam ziewanie i ogólną niechęć do przedmiotu, nauczyciela i do szkoły bo było po porostu…nudno (oczywiście nie zawsze). Moja mama pracująca w przedszkolu wiele razy opowiada mi co takiego dzieci przynoszą ze… Czytaj więcej »

avatar
Gość
smerf

Myślimy,że multitasting jest złą metodą. Na własnym przykładzie możemy potwierdzić,że z roku na rok coraz mniej czasu poświęcamy na sen spędzając czas przy komputerze. Po części jest to związane ze szkołą. Jednak nie ulega wątpliwości, że podczas pracy z komputerem codziennie ulegamy internetowym pokusom w postaci informacji zamieszczonych na różnych stronach, które niekoniecznie są związane np. z tematem naszej pracy domowej.
Dziś można zaobserować, że praca z komputerem to zadanie pierwszorzędne dla dzieci. Zdobywanie nowych informacji jest spychane na drugi plan. Myślą tylko o grach internetowych itp.
Przy takim podejściu wykorzystywanie komputera jako pomocy naukowej nie ma żadnego sensu.

avatar
Gość
Nena

Ja również uważam, że winne nie są tu technologie same w sobie, lecz wychowanie i kultura, a raczej jej brak. W dobie technologii nie jest jednak łatwo narzucić sobie ograniczenia. Nadzieja pozostaje w mądrych rodzicach i nauczycielach. Warto jednak wykorzystywać nowe technologie w pożyteczny sposób. Większość dzieci i młodzieży nie wyobraża sobie funkcjonowania bez komputera. Nie jesteśmy teraz w stanie nagle naprawić całego świata, ale możemy wykorzystywać je w nauczaniu. Pokazać praktyczną i pożyteczną stronę nowych technologii. Skoro i tak dzieciaki serfują całymi dniami po necie, a walka z tym „przyzwyczajeniem” potrwa jeszcze długo, to może warto żeby odbywało się… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Żwirek i Muchomorek

Zgadzamy się z tym w 100%, że w dzisiejszych czasach dzieci coraz mniej czasu poświęcają na zabawę z rówieśnikami, zastępując ją samotną grą na komputerze. Wina leży po obydwu stronach, zarówno rodzice, jak i szkoła nie robią zbyt wiele, żeby tą sytuację zmienić. Nie uświadamiają sobie jak szkodliwy wpływ na rozwój dziecka ma nieustanne „siedzenie” przed komputerem. Dzieci nie widzą potrzeby kreatywnego spędzania czasu, skoro przecież mogą wyszukać sobie ciekawą stronę w internecie, na której znajduje się nieograniczona liczba gier. Mądre wykorzystanie nowych technologii wymaga kreatywnego podejścia i zaangażowania się w to zarówno rodziców, jak i nauczycieli. Nie chodzi o… Czytaj więcej »

avatar
Gość
rybosa

Bardzo często jest tak, albo powinno tak być, że uczeń przychodzi do szkoły, żeby zaspokoić swoje zainteresowania w danym temacie. Dzisiejszy nauczyciel nie chce, bądź z góry jest zmuszony do tego, aby nie zatrzymywać się przy potrzebach uczniów, on musi po prostu ‚lecieć’ z materiałem tak, aby zrealizować dany program nauczania. Nie dziwmy się, że uczniowie z niechęcią wyruszają do szkolnych ław, gdy uwaga nauczyciela nie jest im poświęcona, a sam nauczyciel niejako ich nie zauważa. Nauczyciele toną w papierach, dokumentach, konspektach – poświęcają czas na organizację „fantastycznych lekcji”, zapominając (nie celowo) o najważniejszym – o zainteresowaniach uczniów. Jedynym ratunkiem… Czytaj więcej »

avatar
Gość
student007

Zgadzam się w stu procentach z powyższym artykułem. Rodzice powinni ponosić odpowiedzialność za swoje dzieci oraz za to w jaki sposób spędzają one swój wolny czas. Dla wielu rodziców kwestią wygody jest, że ich dzieci cały swój wolny czas spędzają przed komputerem lub telewizorem, ponieważ w ten sposób nie przeszkadzają im w obowiązkach…, ale czy na tym polega wychowanie??? Wskazana jest współpraca nauczycieli z rodzicami, w celu uświadamiania ich o zagrożeniach płynących z niewłaściwego wykorzystywania nowych technologii.

avatar
Gość
Dorota&Ewelina

Jesteśmy osobami zaczynającymi przygodę z nauczaniem języka niemieckiego w szkole podstawowej. Uważamy, że już wśród małych dzieci istnieje ryzyko uzależnienia od nowych technologii. Ich używanie nie jest złe samo w sobie. Szkodliwe jest w momencie, kiedy uczniowie nie mają już czasu na kontakty z rówieśnikami i rozwijanie kompetencji społecznych. My jako dzieci większość czasu spędzałyśmy na wspólnych zabawach i zawieraniu nowych przyjaźni. Teraz dzieci spędzają większość wolnego czasu przed telewizorem lub komputerem. Uważamy, że wiele na tym tracą. Nie chodzi tu tylko o przeżycia, lecz także o rozwijanie swoich umiejętności i charakteru.

avatar
Gość
Al

To, co czytam w komentarzach młodych osób pod tekstem to trochę upraszczające jest. To nieprawda, że dzieciaki (i młodzież), siedząc przed komputerem nie rozwijają kompetencji społecznych. To nie nasza i ich wina, że pojęcia takie powstały w czasach, kiedy relacje interpersonalne były wyłącznie bezpośrednie. Dziś można pracować w zespole, kierować nim, utrzymywać relacje społeczne, nie komunikując się bezpośrednio. Jest to po prostu inny kontakt, inne relacje społeczne, inne kompetencje społeczne. Być może gorsze, ale są. Dzieciaki są teraz częściej w kontakcie z rówieśnikami iż byliśmy my. My, żeby nawiązać relację z rówieśnikiem, musieliśmy wyjść na podwórko czy do szkoły. Kiedy… Czytaj więcej »

avatar
Gość

No to mamy jeden z wymarzonych celów szkoły, który nie jest i nie może być realizowany w obecnym systemie progamowo-testowo-folwarcznym:
MASMEDIA, CZYLI KOMUNIKACJA ZE ŚWIATEM
Elementy, postawy, umiejętności, ćwiczenia, doskonalenie.
– posługuj się mediami, nie pozwól aby posługiwały się tobą; korzystaj z mediów, nie pozwól żeby wykorzystywały ciebie
– bądź krytyczny, korzystaj z opinii, wybieraj
– korzystaj z telewizji, internetu, komputera, smartfona, itp. tak, abyś czuł, że to ciebie wzmacnia a nie osłabia
– technologie IK narzędziem pracy, komunikacji i spędzania wolnego czasu

avatar
Gość

Marzena. Napisałaś kilka zdań, które mogą zainspirować do kilku książek, a nie do blogorozmowy. 1. „Dlaczego tak często nie mają zaufania do nauczycieli?”. Odpowiedzi można szukać głęboko i szeroko. Jedną z nich napisałaś: „bo nie mamy takiej kultury edukacyjnej, ani przekonania, że dobre rozmowy mogą rozwiązać każdy problem.” A może zamiast szukać przyczyn, lepiej szukać rozwiązań ? Napiszę więcej „u siebie”. 2. „… najprostsze rozwiązania …”. Tak jest, szukajmy najprostszych rozwiązań, które można natychmiast wprowadzić w życie, bez czekania na zmiany systemowe i odgórne. 3. „Dziewczynka dużo się uczy i jest bardzo pilna, ale jej starania przynoszą na sprawdzianach z… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Zuzanna

Dobry wieczór,
Poruszony tutaj został bardzo ważny problem, jaki wpływ na dzieci i młodzież ma zbyt duża ilość czasu w towarzystwie najróżniejszych gadżetów. Dzieci takie doskonale wiedzą jak posługiwać się tymi nowoczesnymi urządzeniami, ale nie potrafią budować prawdziwych relacji z innymi ludźmi czy koncentrować swoją uwagę na tym co się dzieje w szkole. Trzeba na ten problem uczulić nie tylko rodziców i nauczycieli,ale przede wszystkim uczniów, aby byli świadomi ile tracą spędzając cały swój wolny czas w świecie wirtualnym.

avatar
Gość
neon

Witam, chciałem wam powiedzieć, że w moim LO niestety występuję nauczanie surfingowe, prawie wszystko jest na czas np. na matematyce(a jestem na zakresie podstawowym jeśli chodzi o matematykę) codziennie poznajemy nowe wzory i nawet jeśli coś potrafiłem jednego dnia to na kartkówce czy sprawdzianie za kilka dni… dziura w pamięci, wątpliwości co do tego, który wzór w danej sytuacji zastosować co prowadzi z kolei do błędów i słabych ocen. Mam trzy przedmioty na rozszerzeniu jednym z nich jest chemia, nasz nauczyciel nie śpieszy się z przerabianiem materiału i wiecie co? Choć ani razu nie uczyłem się w domu, mam same… Czytaj więcej »

avatar
Gość

To bardzo cenne, gdy o edukacji mówią uczniowie, dlatego bardzo cieszę się wypowiedzi neona. Przydałoby się więcej takich głosów na OSI ŚWIATA i nie tylko. Pytanie do neona: czy uczniowie chcą zabierać głos na temat swojej edukacji, treści i sposobów uczenia, relacji i komunikacji w szkole ? Ostatnio byłem na szkolnych połowinkach w roli rodzica-stróża. Gdy zagadnąłem uczniów, buzia im się nie zamykała. Co mówili ? – Nie mogę powiedzieć. Wypowiedź neona jest ilustracją tezy profesora Dylaka: w szkole nie ma czasu na myślenie. Dodaję: w liceum często nie ma czasu ani na nauczanie, ani na uczenie się. Uczniowie są… Czytaj więcej »