Oś Świata/Neurodydaktyka, czyli neurony w szkolnej ławce

Bon edukacyjny

20.07
2012

Chyba w żadnej dziedzinie życia państwowy monopol się nie sprawdził, centralne sterowanie mało gdzie przynosi satysfakcjonujące efekty. Pisał o tym wiele razy w swoim blogu Wiesław Mariański. Dlatego po przełomie 1989 roku odeszliśmy od tej formy zarządzania, co łączyło się z uwolnieniem potencjału tkwiącego w indywidualnych inicjatywach Polaków. Efekty widoczne są dziś gołym okiem i pewnie mało kto chciałby powrotu do socjalistycznej szarzyzny i braku wszystkiego, ze sznurkiem do snopowiązałek włącznie. Przekonanie, że „góra” wie lepiej nie sprawdziło się w żadnej dziedzinie życia. Czy może sprawdzić się w edukacji?

Żyjemy w czasach określanych przez Zygmunta Baumana jako płynna nowoczesność. Jedyną stałą cechą obecnej rzeczywistości jest zmiana. Jak w takiej rzeczywistości funkcjonuje rozbudowany system edukacji? Czy w warunakch szybko zachodzących zmian można skutecznie sterować ponad 30 tysiącami szkół i rzeszą nauczycieli liczącą 650 tysięcy? Czy tak ogromny moloch, jakim jest dzisiejszy system edukacji, jest jeszcze sterowną strukturą? Dla porównania wystarczy podać, że pod nadzorem KENu pozostawały 74 szkoły, a na czele Komisji stały najbardziej światłe jednostki tamtej epoki.

Czy w warunkach niezmiernie szybko zachodzących zmian odgórne sterowanie jest właściwym sposobem zarządzania? Głosy krytyki płyną ostatnio pod adresm uczniów, nauczycieli, a nawet, jak pokazują przezprowadzone niedawno przez Ośrodek Rozwoju Edukacji badania, pod adresem dyrektorów, którzy mają podobno sabotować zmiany. A może winna nie leży po stronie wszystkich oskarżanych, ale tkwi w samym, niedostosowanym do potrzeb i czasu systemie? Być może odgórne zarządzanie i wprowadzanie innowacji, czy to ze względu na ilość szkół, czy to z powodu szybkości zachodzących zmian, nie może już być efektywne? Proces przygotowania zmian jest tak długi, że zanim cokolwiek zostanie wdrożone, już jest nieaktualne. Wystarczy sobie wyobrazić tony dokumentów przygotowywanych dla wszystkich typów szkół, drobiazgowe wytyczne dotyczące organizacji nauki i egzaminów zewnętrznych. MEN musi tonąć w produkowanych wciąż papierach i dokumentach. Może więc największym problemem naszej edukacji jest samo MINISTERSTWO i utrzymywana archaiczna struktura oświaty? Tonąc w papierach bardzo łatwo stracić z pola widzenia to, co najważniejsze, dobro uczniów.

Czy ta diagnoza jest prawdziwa? Czy odejście od monopolu, deregulacja i uspołecznienie edukacji mogłoby przynieść radykalną poprawę sytuacji? Czy dzięki temu zamiast zajmować się produkowaniem kolejnych papierów, szkoły mogłyby skupić się na nauczaniu? W wielu krajach nie ma jednego ministerstwa szkolnictwa, a decyzje zapadają na szczeblach lokalnych. Czy to jest wyjście z sytuacji? A może pójść jeszcze dalej i upodmiotowić wszystkich, którzy tworzą szkołę, czyli nauczycieli, uczniów i rodziców. Czy wiedząc, że mają realny wpływ na jej kształt, umieliby się dogadać i wspólnie pracować? Czy ministerialni urzędnicy wiedzą lepiej, czego potrzebują nasze dzieci?

A może rozwiązaniem problemu mogłoby być wprowadzenie bonu edukacyjnego?

 

Informacja dla osób zainteresowanych moją książką „Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi”

Ponieważ na rynku jest jeszcze inne wydanie „Neurodydaktyki” informuję, że prawa do mojej książki ma jedynie Wydawnictwo Naukowe UMK i tylko pod zawartymi w tej książce tezami mogę się podpisać. Za błędy zawarte w innym wydaniu, nie ponoszę odpowiedzialności. Swoim nazwiskiem firmuję jedynie „Neurodydaktykę” z pokazaną tu okładką. Jeśli ktoś chce przeczytać MOJĄ książkę, to proszę korzystać z wydania z  granatowym profilem twarzy.  Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi, iż to autor odpowiada za treść i formę swojego dzieła. Ja miałam wpływ jedynie na formę i treść książki wydanej przez Wydawnictwo Naukowe UMK.

Neurodydaktyka

Kiążkę można kupić przez internet np. tu:

http://www.kopernikanska.pl/prod_193628_Neurodydaktyka_Nauczanie_i_uczenie_sie_przyjazne_mozgowi.html

 

78
Dodaj komentarz

39 Comment threads
39 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
avataravataravataravataravatar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
avatar
Gość
Marcin Zaród

„W żadnej dziedzinie życia państwowy monopol się nie sprawdził, w żadnych warunkach centralne sterowanie nie okazało się efektywne i nie przyniosło satysfakcjonujących efektów.” Marzena, uważaj na kwantyfikatory. Znam kilka dziedzin i kilka państw, w których państwo radzi sobie lepiej niż rynek. W przypadku całego świata są to choćby programy szczepień – korpy produkują, państwo wspiera szczepienia wśród najuboższych i wszystko działa. Xawer może snuć hipotezy o wolnym rynku, ale faktem jest, że zachorowań na polio mamy ok 1000 razy mniej niż w latach 60. Prywatni wymyślili, państwo pomogło wdrożyć i nadzoruje San-Epid. Nie było w RP epidemii czerwonki, polio ani… Czytaj więcej »

avatar
Gość

„zachorowań na polio mamy ok 1000 razy mniej niż w latach 60.” Marcinie, chyba trochę przesadziłeś z demagogią. To nie ma nic wspólnego z organizacją służby zdrowia, tylko z postępem naukowym i technologicznym. Wyparcie polio zarówno w Polsce jak i na całym niemal świecie nie ma żadnego związku z prywatną/publiczną organizacją służby zdrowia, tylko z postępem naukowym w medycynie. Szczepionka na polio została wynaleziona w 1950 roku i dopiero w kilka lat później weszła do szerokiego stosowania na całym świecie. Nic więc dziwnego, że przed 1960 zachorowań było dużo więcej. Podobnie, jak przed wynalezieniem antybiotyków umieralność na wiele chorób była… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Natalia

Ta wymiana zdań wywołała we mnie pewną refleksję. @Waldemar wspomina ORE, NGOS-y, ich działalność, mówiąc jednocześnie, że niekoniecznie centralizacja musi być przyczyną fatalnego stanu rzeczy w jakiejkolwiek dziedzinie, lub w konkretnych. W kontekście tego, ja się zastanawiam: po co nam jakakolwiek centralna jednostka zarządzająca, skoro w dużej (znaczącej) mierze jej role przejmują wspomniane podmioty?! Ministerstwo Zdrowia „ma” WOŚP i inne Fundacje. MEN ma podobnych setki! Może więc, jak mówi Marzena, trzeba kompletnie zmienić strukturę zarządzania także, a może przede wszystkim w edukacji?!

avatar
Gość
Marcin Zaród

„Ale ja niechcę, żeby państwo zastąpił rynek!!! Ja bym chciała szkoły uspołecznić i zdemokratyzować!” „Wiem, że jesteś przciwny idei bonu edukacyjnego, ale chcę wiedzieć dlaczego. Napisałam ten tekst, żeby zebrać argumenty za i przeciw i by móc je wszystkie rozważyć.” 1. Wprowadzenie bonu nie pociąga za automatycznie sobą demokratyzacji, ani uspołecznienia szkół. Finowie potrafią włączać rodziców i uczniów w życie szkoły, chociaż ta jest finansowana centralnie. Szwedzi mieli instytucje samorządów długo przed wprowadzeniem bonu. 2. Bon edukacyjny jako system finansowania nie rozwiązuje problemu testów, ani braku kompetencji wśród nauczycieli. Szwecja oprócz bonu ma rozbudowane sieci wsparcia. U nas te sieci… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Marcin Zaród

„Po 1960 roku polio zniknęło w USA z ich prywatną służbą zdrowia w takim samym tempie, co z Polski.”

Czyli PRLowski system szczepień był w latach 60′ równie skuteczny co amerykański obywatelski March of Dimes. CBDU, wracamy do edukacji.

avatar
Gość

„Mamy w Polsce szereg małych szkół wiejskich, które są nierentowne. Koszt utrzymania dziecka w takiej szkole jest wyższy niż w molochach w mieście. Bon powinien brać pod uwagę tę różnicę.” Z całą kulturową i sentymentalną sympatią dla mikroszkółek — a niby dlaczego? Małe wiejskie szkółki miały rację bytu w XIX wieku, gdy dzieci chodziły do szkoły piechotą. Dziś, gdy przejezdna cały rok droga dochodzi do każdej wsi (poza nielicznymi wyjątkami), a gminy mają i tak obowiązek zapewnienia dowozu dzieci do szkół, co złego w tym, że z małej wsi gimbus zawiezie dzieci do większej wsi, albo i do miasteczka o… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Marcin Zaród

@ Xawer „Z całą kulturową i sentymentalną sympatią dla mikroszkółek — a niby dlaczego?” 1. Bo wspólnie z biblioteką, szkoła wiejska stanowi ośrodek integrujący społeczność. Zwróć uwagę na to, że dookoła małych szkół wiejskich powstało mnóstwo stowarzyszeń rodziców, klubów seniora etc. 2. Bo każdy kilometr dojazdu kasuje szanse edukacyjne dzieci, szczególnie z trudniejszych środowisk. Gminy nie radzą sobie z obowiązkiem dojazdu. W pomorskim znam szkoły, w których uczniowie czekają na gimbusa po 90 min (np. Luzino). 3. Bo szkoła stanowi ośrodek pierwszej pomocy społecznej (dożywianie, współpraca z GOPS). Jeśli rozrzedzasz siatkę szkół, zmniejszasz zasięg i skuteczność środków pomocowych. @ „Swoją… Czytaj więcej »

avatar
Gość

ad. 1) jeśli te cele są tego warte, to to niech je finansuje bezpośrednio gmina (albo inny płatnik) zajmujący się rozwojem kulturalnym, integracją społeczną, etc, a nie wrzuca tego w budżet edukacji. ad.2) Gminy nie radzą sobie również z nadzorem właścicielskim nad szkołami. Rozumiem, że Twój argument to: „ponieważ gmina Luzino nie potrafi zorganizować komunikacji autobusowej, to cała Polska powinna dostosować strukturę szkół do modelu wozów drabiniastych i chodzenia piechotą”. Gmina, która nie jest w stanie zapewnić rozkładu jazdy gimbusa, tym bardziej nie jest w stanie zapewnić sensownego nadzoru właścicielskiego nad tak merytorycznie skomplikowaną sprawą, jak prowadzenie szkoły. Patologia w… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Marcin Zaród

@ MZ

„2. Bo każdy kilometr dojazdu kasuje szanse edukacyjne dzieci, szczególnie z trudniejszych środowisk. Gminy nie radzą sobie z obowiązkiem dojazdu. W pomorskim znam szkoły, w których uczniowie czekają na gimbusa po 90 min (np. Luzino).”

Zbyt potocznie: Chodzi o zmniejszanie szans z każdym kilometrem a nie o kasowanie „do zera”.

avatar
Gość

Ależ moje zdanie o bonie edukacyjnym doskonale znasz. Pół roku temu poświęciłem temu dwa posty: http://osswiata.pl/stojda/2012/01/10/polska-szkola-2012-deregulacja/ http://osswiata.pl/stojda/2012/01/15/zydel/ Faktyczne równouprawnienie szkół prywatnych i publicznych, konkurencja między szkołami, rozstrzygana decyzją rodziców i wprowadzenie uczciwego rozliczania kosztów szkół wraz z poddaniem ich rygorom finansowania (do likwidacji, jeśli nie będą potrafiły przyciągnąć wystarczającej liczby uczniów) uważam za jedyną metodę poprawy na szeroką skalę w masowym szkolnictwie. Co mam więcej dodać, poza wytykaniem Marcinowi demagogii w jego argumentacji? „Kto najbardziej boi się bonu? W czyje interesy może on uderzyć?” W nauczycieli i dyrektorów tych szkół, które rozliczane są przez wypełnianie biurokratycznych wymogów, interesy dzieci i… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Marcin Zaród

@ MŻ „Bardzo bym chciała poznać Wasze argumenty za i przeciw. Marcin, Twój argument dotyczący Szwecji wydaje mi się zwykłą wymówką.” Sama idea ma pewne zalety. Wszystko zależy od konkretnej konstrukcji prawnej i finansowej. 1. Nie wiem czy proponujesz bon w modelu szwedzkim (zostawimy szkoły publiczne) / szkoły non-profit plus kontrola państwa, czy w modelach poszczególnych stanów (szkoły jako firmy, mała kontrola państwa). Kwota bonu jedna na cały kraj, czy na województwo? 2. Proponujesz bon ze stała kwotą/pc czy z poprawkami na SES (szkoły z trudnych środowisk dostają więcej)? 3. Jak rozwiązujesz kwestię internatów (dodatkowe kwoty na dojazd / pobyt)?… Czytaj więcej »

avatar
Gość

@ Budżet. Podane liczby to wydatki ponoszone przez gminę, czyli pensje, utrzymanie budynków, gimbusy, pomoce naukowe, etc., ale nie wchodzą w to: – egzaminy (to idzie z budżetu centralnego); – ośrodki doskonalenia nauczycieli i koszty dokształtów nauczycieli (to idzie z powiatu lub województwa). By być całkiem ścisłym groszowa część kosztów związanych z dokształtami jest tu zawarta, np. koszty podróży nauczyciela na taki dokształt, koszty szkoleń nie finansowanych przez instytucje państwowe; – nadzór i administracja oświatowa (kuratoria itp) – koszty administracyjne ponoszone bezpośrednio przez gminę; – ukryte dotacje (szkoły nie płacą czynszu za zajmowane budynki, zwolnione są z części opłat komunalnych… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Jeśli dziś szkoły tak robią mimo, że nie są zainteresowane finansowo w pozyskiwaniu uczniów, to co ta praktyka ma wspólnego z bonem edukacyjnym? I robią to licea i gimnazja publiczne, a nie prywatne. Prywatne – owszem – też często stawiają wymagania wstępne, ale po pierwsze nie wszystkie to robią, a po drugie jest to jak najbardziej uzasadnione potrzebą zachowania pewnego poziomu szkoły. Oczywiście – zawsze będą szkoły elitarne, mniej elitarne i masowe. Ale nie wynika to z bonu, tylko z zupełnie naturalnej checi większości rodziców by ich dzieci uczyły się w jak najlepszym towarzystwie i w najlepszej szkole, do jakiej… Czytaj więcej »

avatar
Gość

By osadzić tę dyskusję w konkretach finansowych. Grodzisk Mazowiecki — dość typowa średnie (25,000) miasto, ani bardzo bogate, ani biedne. Dane dotyczą tylko szkół podstawowych i gimnazjów (ponadgimnazjalne podpadają pod budżet powiatowy) w roku 2012. W gminie jest 3869 uczniów (w roku szkolnym 2011/12) Część „oświatowa” budżetu to 51 Mzł, po doliczeniu przeniesionych do innych działów budżetu wydatków ewidentnie oświatowych (budowa i remonty szkół) daje to 65 Mzł, do tego dochodzą dotacje ukryte (szkoły nie płacą czynszu za lokale, nie płacą też za usługi komunalne). Średnie wydatki na jednego ucznia to trochę ponad 17,000 zł rocznie — tyle więc powinien… Czytaj więcej »

avatar
Gość

„Są niezerowe i istotne w budżecie co najmniej 5% szkół? IMHO Są! Więc nie są żadne. I tylko o to mi chodziło.”

Nie są żadne – tak.
Co najmniej 5% – nie.

W budżecie szkół Grodziska:
– przychody: 217,000
– koszty: 51,235,107
Obaj mamy maturę, więc potrafimy policzyć procenty, że to nie jest 5% udział w budżecie tylko 0.4%

avatar
Gość

Moja wizja w ujęciu pytań Marcina: 1. szkoły mogą mieć dowolną formę własności, nawet jednak szkoły publiczne muszą być indywidualnie rozliczane finansowo (jako oddzielne podmioty) z zakazem ukrytej pomocy publicznej. Jeśli są w stanie się utrzymać z bonów – świetnie. Jeśli gmina zechce je wesprzeć dodatkowo – też dobrze, ale niech to będzie jawna dotacja do zobaczenia w BiP i gminnej uchwale budżetowej, a nie ukryte przenoszenie kosztów na inne instytucje gminne. 2. bon, oczywiście, musi być jednolity. Nie wyobrażam sobie, żeby rodzice Jasia dostawali bon na 17,000zł, a rodzice Małgosi na 20,000. Szkoły SES mogą być dodatkowo dotowane (byle… Czytaj więcej »

avatar
Gość

A swoją drogą: Dajcie mi dziesięcioro dzieci i 170,000zł rocznie. Każdemu z nich zapewnię 2 godziny zajęć dziennie w 5-osobowych grupach i 2 godziny tygodniowo w pracy indywidualnej 1:1. A jeśli mi dacie 20 takich dzieci i 340,000zł, to dzieląc się lekcjami po połowie, zrobię to w spółce z koleżanką, która lepiej niż ja podyskutuje z nimi o historii i literaturze, a i francuskie konwersacje może zaoferować. Gwarantuję, że efekt (mierzony zdawalnością na pierwszoligowe uniwersytety) takiego tutoringu byłby lepszy, niż nawet w najlepszej publicznej szkole. No poza jednym – nie będę przechowalnią, gdzie te dzieci można zostawić na cały dzień… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Waldemar Z.

Kilka faktów na temat bonów edukacyjnych: 1. Bon edukacyjny, jako forma dotacji państwowej dla szkół prywatnych, nie jest nowym wynalazkiem. Najbardziej znane przykłady: Chile (od 30 lat), USA (od 30 lat, w 12 stanach w roku 2007, z mieszanymi rezultatami), Szwecja 1992 roku. 2. Ideologia a) za: szkoły prywatne, działające wyłącznie na zasadach rynkowych, mają ograniczone możliwości rozwoju w sensie procentowego udziału w całości systemu edukacji, w większości krajów 5-10%. Bon edukacyjny, będący formą finansowej dotacji, pozwala ten udział procentowy zwiększyć, kosztem szkół publicznych, poprzez konkurencję ze szkołami publicznymi. Za urynkowieniem edukacji i bonami edukacyjnymi opowiadali się ideowi przywódcy współczesnego… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Waldemar Z.

@ Marzena Ty walczysz z testami, ja bronię testów, ale to nie znaczy, że zajmujemy przeciwne stanowiska w tej sprawie. Ja broniąc testów, mam na myśli testy profesjonalnie przygotowane, sprawdzające obiektywnie te umiejętności, wiedzę i rozumienie wiedzy, które mieliśmy w zamiarze sprawdzić. Bronię testów jako ważne źródło informacji (dla kogo i po co, to jest kwestia do ustalenia). Poza tym, żyję i pracuję w kulturze, gdzie nie ma żadnej manii rankingów (słowo nominalnie pochodzi z angielskiego, ale tutaj się praktycznie nie używa w takim kontekście). “Ranking szkół” – nikt by pewnie nie mógł się nawet domyśleć, co to może znaczyć.… Czytaj więcej »

avatar
Gość

„Dlaczego przeciętny Szwed nie mógłby robić wszystkiego dobrze tak jak robi teraz, a oprócz tego zdać dobrze matematykę z TIMSS, tak jak zdawał 15 lat temu przed reformą?” Może i mógłby, ale nie musi. A jak nie musi, to nie robi czegoś, co uważa za zbędny, albo i szkodliwy wysiłek. Pytanie z tego samego stylu co: „dlaczego 15 lat po upadku Muru Berlińskiego, Niemcy przestały być potęgą sportową, jaką była DDR? dlaczego przeciętny mieszkaniec wschodnich landów nie mógłby robić tego co robi teraz, a oprócz tego zgarniać medali na olimpiadach” – Odpowiedź, bo dostali wolność do NIETRENOWANIA i niestartowania w… Czytaj więcej »

avatar
Gość

„Xawer mówi, żeby wrócic do egzaminów przeprowadznych przez wyzsze uczelnie. Te też bywały różne …. jrównież, …. jak by to powiedzieć, nie używając słowa głupie?” Bywały! Już na którymś z tutejszych blogów odbyła się ta dyskusja, ale powtórzę: Głupota egzaminu wstępnego na medycynę dotyczyła wyłącznie kandydatów na medycynę i odbijała się wyłącznie na ostatnim pół roku ich nauki, gdy obok szkoły przygotowywali się do tego egzaminu. Kandydaci na Politechnikę, Fizykę czy Polonistykę nie musieli poddawać się żadnym głupotom egzaminacyjnym. Ta głupota jednak nie przenosiła się na działanie szkoły, bo wobec różnych głupot medycyny i prawa nie dało się jednocześnie uczyć… Czytaj więcej »

avatar
Gość

„Sweden 540 491 -48” W 2007 roku Friskolor uczyły 9% uczniów szkół podstawowych* (i ok. 20% liceów) w Szwecji. Zadanie z matematyki (na poziomie polskiej matury): „jakie wyniki musieliby uzyskiwać średnio uczniowie Friskolor, jeśli uczniowie szkół publicznych nadal osiągaliby wynik 540 punktów, by średnia dla całego kraju wyniosła 491 punktów?” Odpowiedź: -4.5 punktu! Tak, oczywiście, za spadek Szwecji w tych notowaniach odpowiada pojawienie się niezależnych szkół, których uczniowie osiągają ujemne wyniki w testach! A może oni osiągaja tylko zerowe wyniki, ale samym swoim istnieniem demoralizują uczniów ze szkół państwowych? Może więc: 1. nie będziemy przywiązywać wagi do wyników debilnych testo-rankingów;… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Waldemar Z.

@ Xawer Nie dysponuję żadną wiedzą, która by mnie upoważniała do dyskusji na temat zalet “friskola” w Szwecji. Nigdy nawet w życiu nie byłem w Szwecji. Jednak, nie zbywał bym tak “od ręki” tych danych porównawczych ze statystyk międzynarodowych, a zwłaszcza TIMSS, które są uznawane powszechnie jako wiarygodne i jeszcze bardziej niż PISA mierzą rezultaty “edukacyjne” (PISA bardziej mierzy umiejętności pożyteczne w pracy zawodowej w przyszłości). TIMSS, podobnie jak PISA, mierzy średnie wyniki krajowe, a tu długoletni trend dla Szwecji jest wybitnie nagatywny. Moja interpretacja statystyk TIMSS i PISA (Szwecja też spadła w wynikach PISA o 9 punktów od 2000… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Mamy więc dwa pola dyskusji: 1. Czy Friskolar sprawdzają się lepiej, niż szkoły publiczne? 2. Czy system edukacji w Szwecji jako całość zmienia się na dobre, czy na gorsze. ad.1. Wyniki TIMSS nie mają nic do rzeczy, nie uprawniają tezy ani o ich lepszej, ani gorszej jakości. Ponieważ całościowa zmiana notowań Szwecji była większa, niż udział Friskolar, nie mogą być one jedyną przyczyną zmiany notowań. A cytowanie wyniku TIMSS w kontekście dyskusji o bonie edukacyjnym było insynuacją, jakoby to właśnie ten bon i Friskolar były odpowiedzialne za ten spadek wyników testów. ad.2. Nie mam pojęcia, nie oceniam i nie przynależy… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Waldemar Z.

@ Xawer Przyznaję, moja wiedza na temat szwedzkiej edukacji jest fragmentaryczna, więc byłoby nawet nie fair z mojej strony wchodzić w głębszą merytoryczną dyskusję. Chcę tylko dalej bronić wyników TIMSS, bo widzę, że próbujesz kwestionować te dane. Wyniki TIMSS dotyczą szwedzkiej klasy 8, Szwecja figuruje na liście jako kraj partycypujący od początku od roku 1995. Myślę, że kwestionowanie tego bez sprawdzenia jest trochę nie fair z Twojej strony. Może w Szwecji nie ma testów, ale raz na cztery lata są testy TIMSS. Testy TIMSS są robione na próbce statystycznej uczniów z różnych szkół, więc nie jest to typowy test, są… Czytaj więcej »

avatar
Gość

„Szwecja wyróżniała się w ostatnich latach tymi dwoma faktami: spadek jakości edukacji większy niż gdzie indziej…” Protestuję przeciwko nazywaniu „spadkiem jakości edukacji” obniżenia wyników w rankingu PISA czy TIMSS. PISA i TIMSS nie mierzą „jakości edukacji” tylko zdolność dzieci do rozwiązania pewnego zestawu zadań. Jakość edukacji nastawionej na podmiotowość ucznia nie powinna być mierzona wynikami testów, tylko poziomem zadowolenia uczniów (absolwentów) i rodziców z tego, w jakim stopniu szkoła spełnia ich cele – wśród których umiejętność rozwiązywania zadań PISA nie jest najważniejszym, ani nawet specjalnie istotnym. „Domyślam się, że Twoja teza jest taka, że szwedzka edukacja publiczna się sypie, ale… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Waldemar Z.

@ Xawer (badania TIMMS sprawdzają jednak rozumienie) @ może obniżenie wyników TIMSS [w Szwecji] jest objawem podniesienia jakości edukacji, przez przeniesienie jej ciężaru z umiejętności operacyjnych (rozwiązywanie zadań) na „rozumienie świata”? Widzę, że próbujesz na wszelkie sposoby wybronić te słabe wyniki Szwecji w badaniach TIMSS. Niestety muszę Cię rozczarować: słabe wyniki TIMSS oznaczają również słabe umiejętności “rozumienia”. TIMSS jest robiony na zasadach naukowych i dlatego publikuje (do publicznej wiadomości) tzw. “ramy programowe” (TIMSS Framework), które definiują zakres umiejętności sprawdzany na ich testach. “Ramy programowe” TIMSS, podobnie jak wszystkie tego typu dokumenty we wszystkich wysoko-rozwiniętych krajach, oparte są na “rozumieniu”, a… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Marcin Zaród

@ Xawer „A skąd to przekonanie? Czy lekarze rodzinni, którzy dostają taką samą stawkę za schorowaną staruszkę i za młodego zdrowego człowieka, odmawiają wpisania staruszek na listę swojego gabinetu i wybierają sobie tylko młodych i zdrowych? Jeśli nawet się to zdarza, to jest to nieistotny margines zachowań.” Szpitale generalnie nie chcą przyjmować starszych pacjentów z powikłaniami. Ich terapia jest często droższa. Było tym reportaż w którejś Polityce z lipca. „Jeśli dziś szkoły tak robią mimo, że nie są zainteresowane finansowo w pozyskiwaniu uczniów, to co ta praktyka ma wspólnego z bonem edukacyjnym?” 1. W jaki sposób doszedłeś do wniosku o… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Marcin Zaród

@ Xawer Podaj proszę źródło danych o Jaktorowie, bo ja widzę sprzeczność z danymi z UStat. http://www.stat.gov.pl/vademecum/vademecum_mazowieckie/portrety_gmin/grodziski/Jaktorow.pdf To jest karta z UStat, zgodnie z którą w 2011 roku w Jaktorowie było: 265 dzieci w placówkach wychowania przedszkolnego 823 dzieci w szkołach podstawowych 425 dzieci w szkołach gimnazjalnych Wychodzi ok. 1500 dzieci. W Jaktorowie są 2 szkoły podstawowe i 2 szkoły gimnazjalne oraz 4 placówki wychowania przedszkolnego. Wg. danych z GUS wydatki na oświatę i wychowanie stanowiły 33% budżetu gminy (czyli ok. 11 345 400) zł. Subwencja oświatowa pokryła 8 500 000 zł – ok. 80%. Na jedno z 1500 dzieci… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Oparłem się o dane z budżetu gminy i dane o gminie z http://www.grodzisk.pl i http://www.jaktorow.pl. Subwencję na ucznia wyliczyłem dzieląc dotację dla Grodziska przez liczbę uczniów i wyszło mi te 5,800 Z Jaktorowem jest jakieś koszmarne zamieszanie ze statystykami i danymi. Wycofuję się więc z tego przykładu. Grodzisk publikuje dane w dużo bardziej uporządkowany sposób. Twój informator GUS podał 1500 uczniów w Jaktorowie co wydaje się mocno przesadzone, w gminie mieszka tylko 1090 dzieci w wieku 7-15 (http://www.jaktorow.pl/index.php?id=27). Moje 568 było oczywiście błędne – policzyłem tylko jeden zespół szkół 😉 1090 wydaje się w miarę rozsądnym szacunkiem. W budżecie oświatowym… Czytaj więcej »

avatar
Gość

subwencja 4900/5800 – w cytowanym dokumencie jest liczona na UCZNIA PRZELICZENIOWEGO. Wychodzi na to, ze żywy uczeń, to trochę więcej niż uczeń przeliczeniowy. Przyznam, że nie byłem w stanie prześledzić do końca zasad naliczania tej subwencji.
Ale masz w niej sposób finansowania szkół SES itp. właśnie tacy uczniowie liczą się jako więcej niż jeden uczeń przeliczeniowy.

Swoją drogą samo brzmienie terminu UCZEŃ PRZELICZENIOWY jest piękną ilustracją stosunku publicznego systemu oświaty do uczniów.

avatar
Gość

„Szpitale generalnie nie chcą przyjmować starszych pacjentów z powikłaniami” Bardzo Ci dziękuję za pokazanie tej patologii, występującej w państwowych szpitalach, za to nieobecnej w prywatnej sieci lekarzy rodzinnych. Świetnie uzasadniasz wyższość państwowego nad prywatnym! Dziękuję! Nie mówiłem nic o szpitalach (którym NFZ płaci według dziwnego schematu za przeprowadzone procedury, skądinąd: szpitalach w dominujacej większości PUBLICZNYCH), tylko o prywatnych lekarzach pierwszego kontaktu (lekarzach rodzinnych), którym NFZ płaci od łba: tyle samo za schorowaną staruszkę i tyle samo za młodego zdrowego mężczyznę. Ci lekarze są właśnie odpowiednikiem bonu edukacyjnego, czyli płacenia z państwowej kasy prywatnemu usługodawcy jednolitej stawki za każdego usługobiorcę. Ci… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Al

@Xawer „W tej chwili szkoła dostaje od gminy i od MEN pieniądze „od głowy”.”
Naprawdę? Tylko prywatne szkoły dostają subwencję od głowy.

Skąd te informacje? Oczywiście, że publiczne też dostają od głowy. Na dodatek w odróżnieniu od prywatnych szkół szkoły publiczne szantażowane są przez gminy warunkiem, że jeśli klasy będa liczyły mniej niż 28, 30, 32 osób, to szkoła nie otrzyma dotacji z gminy. Nie mają więc zadnych mozliwości zbliżenia się pod względem warunków nauczania i indywidualizacji nauki do szkół społecznych/prywatnych.

avatar
Gość
Marcin Zaród

@ Xawer „Jaki związek ma dyskryminacja występująca w szkołach państwowych z ideą bonu edukacyjnego? Swoją drogą, chciałbym zobaczyć ten regulamin szkoły niemieckiej, mówiący, że dziecko robotnika ma mieć taki wynik egzaminu, a dziecko lekarza będzie przyjęte z mniejszym. Zgaduję więc, że w Niemczech obowiązują „punkty za pochodzenie”, a rebour tych, które były za komunizmu w Polsce (ja mając niewłaściwe pochodzenie, musiałem uzyskać więcej punktów, niż dziecko robotniczochłopskie)” I skąd pomysł, że w systemie bonu będą zachowywać się inaczej? Sam postulujesz wolność kryteriów przyjęć. No to dyrektorzy berlińskiego Gymnasium ustalili, że chcą dzieci z dodatkowymi zajęciami pozaszkolnymi, konkursami etc. I zbierają… Czytaj więcej »

avatar
Gość

„dyrektorzy berlińskiego Gymnasium ustalili, że chcą dzieci z dodatkowymi zajęciami pozaszkolnymi, konkursami etc. I zbierają co roku dość śmietanki, aby budować prestiż szkoły. Uczniowie profesorów i biznesmenów się garną, biznes się kręci.” Nie znam regulaminów tej szkoły by oceniać konkretne rozwiązanie. Nie znam też niemieckiego (berlińskiego?) systemu szkolnego. Nie widzę w tym niczego złego. Jeśli jest grupa ludzi, którzy chcą posyłać dzieci do tej szkoły (z tego co piszesz – całkiem nieźle wykształconych ludzi, więc zdolnych do rzetelnej oceny jej oferty, a nie podążających ślepo za tabloidalną modą i pustym prestiżem) i jest szkoła, która spełnia ich oczekiwania, to komu… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Waldemar Z.

@ segregacja socjalno-ekonomiczna Te dyskusje na temat statusu socjalno-ekonomicznego rodziców, może są interesujące dla uczestników dyskusji, ale merytorycznie trzeba pamiętać, że to jest właściwie kwestia priorytetów w polityce edukacyjnej państwa i tutaj Polska jest zobowiązana traktatami unijnymi, gdzie jednym z celów edukacyjnych jest “dostęp do dobrej jakości edukacji dla wszystkich dzieci” [“access to high-quality education for all”]. Jest to wymienione we wielu ostatnich dokumentach unijnych na temat edukacji. Chodzi wyraźnie o politykę edukacyjną, która daje równe szanse wszystkim dzieciom. Wzrost segregacji socjalno-ekonomicznej dzieci jest w oczywistej sprzeczności do takiej polityki. Polska już obecnie pod względem segregacji socjalno-ekonomicznej znajduje się w… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Waldemar Z.

@ Marzena Nie mam pod ręką konkretnych źródeł. Wiele źródeł pochodzi z raportów OECD na temat uwarunkowań systemów edukacji, organizacji organizującej też PISA. W tym raporty OECD z PISA, które też poruszają te tematy oprócz samych wyników. Generalnie Polska ma jeden z najwyższych indeksów rozwarstwienia dochodów w Europie, co się też przekłada na duże rozwarstwienie geograficzne, wiele obszarów poza dużymi miastami o dochodach znacznie poniżej średniej. Na to nałożyła się decentralizacja edukacji, która potęguje stopień rozwarstwienia, są bogate samorządy i biedne samorządy, a ponieważ szkoły podlegają samorządom, więc automatycznie są biedne szkoły i bogate szkoły. Na ten temat, ciekawe studium… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Marcin Zaród

@ Xawer Zakładam, że wyniki badań PIRLS są reprezentatywne dla tego gimanzjum. Poziom 600+ punktów to okolice „superzdolne”. „Jaki związek ma dyskryminacja występująca w szkołach państwowych z ideą bonu edukacyjnego?” Choćby taki, że w Szwecji bon funkcjonuje w warunkach edukacyjnych i kulturowych ograniczających dyskryminację. „Nie widzę w tym niczego złego. Jeśli jest grupa ludzi, którzy chcą posyłać dzieci do tej szkoły (z tego co piszesz – całkiem nieźle wykształconych ludzi, więc zdolnych do rzetelnej oceny jej oferty, a nie podążających ślepo za tabloidalną modą i pustym prestiżem) i jest szkoła, która spełnia ich oczekiwania, to komu to szkodzi, że te… Czytaj więcej »

avatar
Gość

„Widzę, że próbujesz na wszelkie sposoby wybronić te słabe wyniki Szwecji w badaniach TIMSS” Nie, skąd. Mnie po prostu nie obchodzą wyniki TIMSS. Nie widzę też żadnego sensu w rankingach TIMSS: „Szwecja źle, Litwa świetnie”. Mimo wszystko (choć jestem Litwinem z pochodzenia i czuję wielki sentyment do kraju Żelaznego Wilka) wolałbym mieszkać w Szwecji niż na Litwie. I znając realia obu krajów od prywatnej strony – wolałbym posyłać dzieci do szkoły w Szwecji. Nawet do państwowej szwedzkiej szkoły, choć zapewne, gdybym tam mieszkał, to wybrałbym raczej którąś z „wolnych szkół”. Ale w rankingu TIMSS Litwa wypada lepiej! Nie odczuwam potrzeby… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Waldemar Z.

Dobry pomysł. Możesz zacząć od ostatnich z 2011, pisanych też w Polsce. Problem z TIMSS polega na tym, ze nie publikuja oni wszystkich pytan, jak PISA, tylko ograniczony wybor.

avatar
Gość

By już nie przeładowywać blogu Marzeny ubocznym wątkiem: http://osswiata.pl/stojda/2012/07/22/timss/

avatar
Gość

Do czego może prowadzić uporczywe i systematyczne działanie oparte na ujednoliceniu i nastawione na wynik w skali masowej, ilustruje historia pomidora. Jesteśmy świadkami wyginięcia tego warzywa. Soczysty i aromatyczny pomidor, występujący w różnych odmianach, kształtach, smakach, kolorach, o różnorodnej mięsistości, został zastąpiony przez coś podobnego o tej samej nazwie. Rachunek ekonomiczny, wymagania transportu, przechowywania i masowego handlu wytworzyły nową jakość: pomidor o ładnym wyglądzie, bez smaku i bez charakteru. Priorytety naszego systemu oświaty są takie: rachunek ekonomiczny (ciągle brakuje pieniędzy, za dużo nauczycieli i za mało uczniów), masowość, centralnie sterowana jednakowość, no i najważniejsze – wyniki, mierzone zewnętrzną normą, których… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Marcin Zaród

@ MŻ „Czy masz jakieś oficjalne dane na ten temat? Dla mnie jest oczywiste, że obecny system utrwala obecna strukture społeczna, że dzieci z tzw. defaworyzownych środowisk nie mogą sie przebić. To samo jest w Niemczech. Spitzer bardzo dużo o tym mówi.” W skali krajów,o nierównościach najłatwiej informuje wsp. Giniego (z rekomendacji OECD) zestawiony z PKB/pc. Korelacje z SES masz w omówieniach PISA na stronach IFIS PAN. „Co więc zrobić, by te nierówności wyrównać? Czy można je wyrównać?” Trudne egzaminy zawodowe dla nauczycieli, rekonstrukcja studiów pedagogicznych, zmniejszenie wagi testów i zwiększenie roli specyficznych projektów (takich, w których lepsi uczniowie uczą… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Na stronie Grodziska: http://www.grodzisk.pl/ masz dane o liczbie uczniów i uchwałę budżetową gminy na 2012.

Podobnie na stronie http://www.jaktorow.pl/index.php masz informację o szkołach (choć liczby uczniów trzeba się doliczyć) i budżet.

Czytając budżety patrz nie tylko na dział „oświata”, ale też i na inne, np. „inwestycje” gdzie znajdziesz budowę i remonty szkół.

W obliczeniach brałem tylko część budżetu oświatowego przypadającą na szkoły podstawowe i gimnazja (czyli odrzucając przedszkola, bo tu finansowanie jest całkiem inne).

avatar
Gość
Natalia

W piątek (20 lipca!)dotarł do naszego biura biuletyn(?) MISTiA, w którym tematyka oscyluje wokół edukacji.Dopiero dziś miałam chwilę, żeby sobie „poczytać” i..Mam prośbę: wkleję linka ,rzućcie na to okiem i napiszcie parę słów. Konkretnie chodzi mi o : -„W kręgu oświatowych mitów i iluzji” oraz -„Organizacja i finansowanie realizacji zadań oświatowych w jst”. Przy okazji mam pytania, które jeśli nawet wydadzą Wam się naiwne lub głupie, potraktujcie serio, proszę: 1/”Pośród rozmaitych mitów oświatowych funkcjonujących w polskiej przestrzeni publicznej istnieje bardzo mocno zakorzeniony pogląd o przeładowanych klasach, w jakich uczą się dzieci, co wpływa na coraz niższy poziom kształcenia. Stąd też,… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Natalia
avatar
Gość
Waldemar Z.

@ Natalia Kilka uwag na temat biuletynu, mam nadzieję, że pomocne. Tematyka artykułów w tym biuletynie dotyczy wprawdzie edukacji, ale wyłącznie z punktu widzenia administracyjnego, tzn. są to problemy racjonalnego i efektywnego finansowania i zarządzania szkołami, problemy z którymi borykają się “jednostki samorządu terytorialnego” (gminy, powiaty, województwa). W obecnym systemie samorządy są odpowiedzialne za “zarządzanie” edukacją, ale fundusze na to otrzymują z centrum. Centrum wyznacza też “cele edukacyjne” w postaci Podstawy Programowej, ten temat dotyczy między innymi zawartości podręczników i czego dzieci mają się uczyć, co nie powinno być wiązane z problemami finansowo-administracyjnymi na a zwłaszcza utarczkami finansowymi między administracją… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Natalia

@Waldemar,dziękuję 🙂 a może jeszcze tylko odpowiedź w temacie liczebności klas w kontekście jakości nauczania?

avatar
Gość
Waldemar Z.

@ Natalia (liczebność klas i jakość nauczania) Mogę tylko w miarę rzeczowo z grubsza powiedzieć jako to funkcjonuje a Kanadzie (i podobnie w USA). Stosowany wskaźnik (takze w literaturze naukowej na ten temat) to średnia liczba uczniów przypadająca na jednego nauczyciela. Obecny wsakźnik u nas, szkoły średnie około 20 uczniów na jednego nauczyciela, szkoły podstawowe trochę wyżej, około 23, klasy z “uczniami z większymi potrzebami” (specjalne, ale nie upośledzone), około 15. [Zaznaczam, że liczby są przybliżone, polegam wyłącznie na mojej pamięci] To są średnie, w różnych przedmiotach liczby są różne. W klasach przyrodniczych i technicznych liczba uczniów jest wyznaczona liczbą… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Waldemar Z.

@ Natalia
Jeśli interesuje Cię konkretne pytanie, czy spadek liczebności klas musi spowodować poprawę jakości nauczania, to oczywiście że nie musi, bo nie ma takiej bezpośredniej zależności! Jakość edukacji zależy także od 15 innych czynników.

avatar
Gość
Al

Podstawowe pytanie o bon oświatowy to takie, jakiej wysokości będzie ów bon. Bo jeśli fakt, że dostaję bon oświatowy na edukację mojego dziecka będzie oznaczał, że mogę go wysłać do szkoły, w której będzie się uczyło w ponadtrzydziestoosobowych klasach, z nauczycielami po licencjacie, bo tak taniej, bez żadnych zajęć dodatkowych „w cenie”, bo na tyle ów bon wystarczy, to oczywiście niczego to nie zmieni.

avatar
Gość
Natalia

A jeśli rzeczony bon pozwoli Ci na wysłanie dziecka do szkoły z nauczycielami z tytułem profesora,a reszta bez zmian, to coś Ci to da?

avatar
Gość

To mi się wydaje zupełnie nierealne, bo żadna nastawiona biznesowo firma nie oferuje produktu typu „świeże ostrygi w sosie ze zgniłej kapusty”. Biznesowe działanie w naturalny sposób balansuje jakość wszystkich składników. Dorzucanie jednego elementu „super” do przeciętnej reszty zaczyna się dopiero od osiągnięcia pewnego, całkiem przyzwoitego poziomu. I tu nie widzę nic złego w tym, żeby rodzice wybierali pomiędzy „profesorami uczącymi 20-osobowe grupy” a „magistrami uczącymi 10-osobowe grupy” i jeszcze innymi kombinacjami. Założeniem szwedzkiej reformy było uczciwe finansowanie bonem. Nie znam szczegółów, jak jest on naliczany, ale (realizowana nie tylko w deklaracjach, ale i w praktyce) idea jest taka, żeby… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Al

Tak, tylko przykład Szwecji, w której nakłady na edukację są o wiele wyższe niż u nas (chyba wciąż grubo ponad 6%), jest trochę od czapy. Osobiście wątpię, by u nas skalkulowano bon oświatowy na takiej wysokości, żeby szkoły prywatne mogły utrzymać swój dotychczasowy standard (głównie małą liczebność klas) bez dodatkowych opłat. Ale w jakimś stopniu mogłoby to wyrównać trochę poziom i standardy w obu typach szkół i dało niektórym możliwość wyboru innych szkół, niz sa w stanie wybrać obecnie. O ile zachowano by takie mechanizmy antyselekcyjne jak w Szwecji.

avatar
Gość

Dzisiejsze finansowanie szkół publicznych jest wyższe, niż szkół społecznych (Badnarska) z czesnego+dotacji łącznie. Słusznie mi Marcin wytknął, że nie doszacowałem wysokości dotacji zakładając, że dotacja jest równa finansowaniu na ucznia, a w rzeczywistości jest w wysokości na „ucznia przeliczeniowego” – o 1000zł na „żywego ucznia szkoły niepublicznej” niższa 😉 Nie masz co wątpić, że by „skalkulowano bon oświatowy na takiej wysokości, żeby szkoły prywatne mogły utrzymać swój dotychczasowy standard”. Dzisiejszy odpowiednik bonu, czyli dotacja, daje Ci odpowiedź — jest skalkulowany na poziomie 1/3–1/4 tego poziomu. Na szczęście ta kalkulacja tak bardzo uwiera już samorządy (które muszą dopłacać z własnych dochodów… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Natalia
avatar
Gość

Natalio: Jakiś komentarz do tego druku sejmowego?
Szczerze mówiąc nie rozumiem o co w tym chodzi poza zmianami szczegółów naliczania dotacji?
Bo chyba nie prowadzi to do podniesienia dotacji dla szkół niepublicznych do realnego (jak w szwedzkim modelu) finansowania, tylko jakiś kilkuprocentowych zmian w skomplikowanym algorytmie.

avatar
Gość

A w kwestii (anty)selekcji:
Nie wiem, czy jakieś specjalne formalne wymogi są tu potrzebne. Mam głębokie przekonanie, że niepubliczne Liceum im. Kuronia stosuje dużo łagodniejszą i bardziej sprawiedliwą selekcję, niż publiczne licea typu Hoffmanowej czy Frycza-Modrzewskiego.

avatar
Gość
Al

W liceach publiczny jedyna dopuszczalna forma selekcji to według wyników uczniów. Dużo chętnych i wysoka „renoma” szkoły (względnie moda) – duża selekcja. Licea warszawskie z czołówki tych rankingów to już w ogóle mają tak podkręcone progi dolne, że są po prostu niedostępne dla przeciętnych uczniów. W szkołach społecznych z kolei już na wstępie dokonuje się preselekcja – nie składają tam podań ci, których na czesne nie stać. Szkoły te nie należą też do specjalnie obleganych, bo ich wyniki egzaminów zwykle są niższe niż tych czołowych publicznych. Stąd mogą sobie pozwolić na prawie zerową selekcję kandydatów czy tez bardziej „sprawiedliwą”, jak… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Al

Natalia, dobrze wiesz, że to nie o to chodzi. Mówiłem o kryterium finansowym jako podstawowym przy wyborze kadry szkolnej.

avatar
Gość
ewma

„Tonąc w papierach bardzo łatwo stracić z pola widzenia to, co najważniejsze, dobro uczniów.” – pod tym jednym się podpisuję dwoma rękami. Jednakże Konsntytucja zapewnia nam prawo do równego traktowania również w dziedzinie edukacji. Jeśli samorządy terytorialne będą jeszcze bardziej sterować oświatą (a przecież wystarczy, że w finansach mają główny głos i widać po liczbie zamkniętych w tym roku szkół, dla czyjego dobra to wykorzystują), to może w kilku miejscach wyjdzie to na dobre, ale zdecydowana większość uczniów stanie się kolejnymi ofiarami zabawy w reformowanie edukacji. Co tym dzieciom przyjdzie z kolejnego „przepraszam”??? W miastach, gdzie powstałyby placówki różnorodne –… Czytaj więcej »

avatar
Gość
ewma

rewolucji* – nie ewolucji (ewolucja byłaby wskazana :)))

avatar
Gość

@ewma Dołączam się ! Tak, reformować MEN. Powtórzę za Marzeną: wyrwać szkołę, a dokładniej – edukację z rąk urzędników, z rąk MEN. Powtórzę się: boję się rewolucji w finansowaniu szkół, ponieważ grozi to zepchnięciem ucznie na jeszcze dalszy plan. Na froncie będą finanse, nauczyciele, programy i kontrole. Powtórzę moje pytanie: co stałoby się, gdyby jedyne liceum w moim mieście miało prawo odłączyć się od MEN ? – tylko merytorycznie, finansowanie bez żadnych zmian. Nauczyciele samodzielnie planowaliby treści i metody uczenia oraz sposoby oceniania, testowania i egzaminowania. Żadnych egzaminów zewnętrznych. Jedynymi kryteriami efektywności nauczania byłyby zadowolenie uczniów i rodziców, oraz losy… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Nauczyciel odpowiedział mniej więcej tak: zgadzam się z Panem. Ale to nie my układamy zasady, programy, wymagania. My realizujemy to , co nam się każe. Może ktoś powiedzieć: ale przecież nauczyciel może robić to co każ lepiej lub gorzej. Przecież są przykłady nauczycieli i szkół, które potrafią uczyć przyjaźnie, efektywnie i nowocześnie, mimo głupoty systemu. W tym momencie pytam: jaki interes ma nauczyciel w uczeniu „dobrze”, jeśli uważa, że cała struktura edukacji i jej treści są złe ? To tak, jakby w obozie pracy przymusowej ktoś chciał pracować dobrze. Jak pracowało się w takim obozie ? – Tak, żeby zrobić… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Paweł Kasprzak

@ ewma @ Wiesław Zgadzam się – trzeba koniecznie zreformować MEN. Głównie dlatego, że reformatorskie dokonania resortu, to jawny skandal w stylu tego, o czym np. w poprzedniej dyskusji u Marzeny pisaliśmy o podstawie programowej i dorobku prof. Semadeni. Skandaliczny bełkot, na który nikt nie reaguje, zadziwiająca bierność środowisk, w tym środowiska akademickiego w takich sprawach, to jest po prostu absolutny skandal, a kolejnym jest arogancki optymizm i zadowolenie urzędników resortu. Mnóstwo kolejnych skandali przynoszą losy recenzji podręczników, wielu konkursów grantowych itd. @ Marzena Ale też nie mam złudzeń. Nawet, gdyby z MEN wymieść wszystko powyższe – reforma edukacji to… Czytaj więcej »