Oś Świata/Neurodydaktyka, czyli neurony w szkolnej ławce

Zaintrygować uczniów: czyli o tym, jak poprzez pytania włączać ich mózgi

23.05
2012

Co zrobić, żeby uczniom się chciało? Ich mózgi, to nie maszyny, które włączają się po wciśnięciu odpowiedniego guzika. Co zrobić, by chciały pracować? Jak uruchomić ich potencjał? Jak skierować uwagę na wybrane zgadnienia? Dzięki neurobiologom wiadomo, że aby człowiek mógł się uczyć, jego neurony muszą uwolnić mieszankę neuroprzekaźników i neuropeptydów. Wtedy mózg wprowdzony zostaje w stan gotowości do nauki. Bez owych substancji chemicznych nauka nie jest możliwa. Oczekiwanie niektórych nauczycieli, że już po podaniu tematu uczniowie będą gotowi do nauki, jest przejawem braku wiedzy na temat przebiegu procesów uczenia się. Mózgu nie można zmusić do nauki, ale można i należy go do niej zachęcać tworząc stymulujące środowisko. Jedną z najpotężniejszych sił, jakie nami kierują, jest ciekawość. Wszyscy chcemy zrozumieć otaczający nas świat i reagujemy zaciekawieniem na nowości, niezrozumiałe, zaskakujące i niewyjaśnione zjawiska.  Dlaczego dzisiejsza szkoła nie chce wykorzystać tych niezwykle efektywnych mechanizmów, w które wszystkich ludzi wyposażyła natura? Dlaczego przyjęto, że od ciekawości skuteczniejsza będzie kontrola?

W zeszłym tygodniu w SP nr 9 w Sopocie odbyło się spotkanie polskich i szedzkich nauczycieli, którzy wspólnie zastanawiali się, co zrobić, by na początku lekcji zaintrygować uczniów i wprowadzić ich w stan gotowości do nauki. Innymi słowy, jak spowodować, by w ich mózgach uwolniły się niezbędne neuroprzekaźniki i neuropeptydy. Jedną z metod jest zadawanie otwartych pytań, które są zaproszeniem do kreatywnego myślenia i tworzenia hipotez. Pytania zamknięte, wymagające jedynie reprodukcji, nie intrygują, a tym samym nie pobudzaja tak silnie mózgu do pracy. Ich funkcja ogranicza się zatem do sprawdzania stopnia opanowania wiedzy. Warto wiedzieć, że zadania otwarte i zamknięte pełnią zupełnie różne funkcje. Te pierwsze występują w realnym świecie. Tu zazwyczaj każdy problem można rozwiązać na wiele sposobów i rzadko kiedy, ktoś podaje nam wszystkie potrzebne dane. Znając problem sami musimy zdecydować, czego potrzebujemy do jego rozwiązania. Warto pod tym kątem przyjrzeć się szkolnym zadaniom z matematyki. Z punktu widzenia mózgu, byłoby dużo lepiej, gdyby odnosiły się do realnych sytuacji i były bliższe życiu, a to oznacza, że powinny mieć więcej niż jedno poprawne rozwiązanie.

 

Ciekawy przykład podał w komentarzu do ostatniego wpisu Waldemar Zabielski, uczący matematyki w Kanadzie.

Zadanie 1.

  1. Pytanie zamknięte (jedna poprawna odpowiedź)
    Dziecko ma w kieszeni 5 groszy i 2 grosze. Ile groszy ma dziecko w kieszeni? Odpowiedź: 7 groszy.

B. Pytanie otwarte (więcej niż jedna poprawna odpowiedź)
Dziecko ma w kieszeni 7 groszy. Jakie monety może mieć dziecko w kieszeni? Przedstaw swoje myślenie w słowach, na rysunku i przy pomocy monet.

Autor zadania pisze: „Pytanie B. jest pytaniem ‘na myślenie’ w dosłownym znaczeniu tego słowa, gdyż każe uczniowi przedstawić swoje myślenie (napisać, narysować i przedstawić z wykorzystaniem pomocy dydaktycznej w postaci monet). W ten sposób uczeń uczy się dwóch bardzo ważnych rzeczy na temat „myślenia”:

a) Moje myślenie da się przedstawić konkretnie w różnej postaci: w słowach, na rysunku lub przy pomocy fizycznych przedmiotów, jak monety.

b) Szkoła, nauczyciel, oczekują ode mnie myślenia.”

Dobra szkoła wymaga myślenia!

W czasie sopockich warsztatów polscy i szwedzcy nauczyciele szukając intrygujących pytań włączających uczniowskie mózgi, doszli do wniosku, że pytania nie muszą być zadawane w formie werbalnej.

Przykład 1.

Uczniowie wchodzą po przerwie do klasy, a na podłodze leżą porozrzucane kubki po jogurtach, papiery, strzępy szmat, stare słoiki. Zdziwione patrzą na podłoge, a potem na nauczyciela. Niecodzinny widok każe im przerwać rozmowy, jakie toczą, intryguje i przyciąga uwagę. W normalnej sytuacji to nauczyciel musi zabiegać o uwagę uczniów, czynić różne zabiegi, które przyciągną ich uwagę. Widząc leżące na podłodze śmieci sami zadają pytania i oczekują od nauczyciela odpowiedzi. Ale jego celem nie jest udzielenie odpowiedzi, ale odbicie pytania w kierunku uczniów.

Uczniowie: „Proszę pani, dlaczego tu leżą śmieci?”

Nauczycielka: „No właśnie, dlaczego? Macie na to jakieś wytłumaczenie?”

W tym momencie uwaga uczniów już jest skupiona na zaplanowanym przez nauczyciela zagadnieniu, a ich mózgi zaczynają intensywnie pracować. Obok śmieci na podłodze można położyć wycięte z papieru cyfry, a na pewno uczniowie odgadną, że chodzi o czas potrzebny do rozłożenia różnego typu materiałów.

„Jak sądzicie, ile potrzeba lat, by rozłożyć zakopany w ziemi plastikowy kubek? A co z jabłkiem, gumą, papierem? Jak można by to sprawdzić?”

Pytania są jeszcze efektywniejsze, gdy prowadzą do samodzielnego stawiania hipotez i znajdowania sposobów ich weryfikowania. Te umiejętności zapewne będą dużo bardziej przydatne w życiu niż umiejętność reprodukowania podanych przez innych informacji. Po spisaniu przez grupy uczniów przypuszczeń dotyczących czasu degradacji, różne przedmioty można zakopać pod szkolnym płotem, a po kilku miesiącach lub po roku sprawdzić, co z nich zostało. W ten sposób nauczyciel nie tylko rozbudza ciekawość, ale również uczy myślenia. Po takim eksperymencie uczniowie będą nie tylko wiedzieć, co to biodegradacja, ale może zainteresują się głębiej tym niezwykle ważnym problemem.

Intrygującym pytaniem rozpoczynającym lekcję mogą być też dżdżownice w słoiku wypełnionym piaskiem, ziemią i trawą. Na pytania uczniów nauczyciel może odpowiedziec pytaniem: „Jak sądzicie, co tu się będzie działo? Jak zachowają się dżdżownice?

To, czego nie widać, najbardziej porusza wyobraźnię!

Jedna ze szwedzkich nauczycielek w trakcie warsztatów opowiedziała, jak zachęca dzieci do pisania. Przynosi do szkoły wielkie jajko i stawia je na stole. Zaciekawionym dzieciom mówi, że w środku jest mały kot, który w nocy pisze listy.

„O tu możecie przeczytać, co ostatnio napisał! Chcecie mu odpowiedzieć? To napiszcie do niego list!” Podobno listy dzieci do kota są wyjątkowo długie i bardzo interesujące.”

 

Ponieważ na rynku jest jeszcze inne wydanie „Neurodydaktyki” informuję, że prawa do mojej książki ma jedynie Wydawnictwo Naukowe UMK i tylko pod zawartymi w tej książce tezami mogę się podpisać. Za błędy zawarte w innym wydaniu, nie ponoszę odpowiedzialności. Swoim nazwiskiem firmuję jedynie „Neurodydaktykę” z pokazaną tu okładką. Jeśli ktoś chce przeczytać MOJĄ książkę, to proszę korzystać z wydania z  granatowym profilem twarzy.  Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi, iż to autor odpowiada za treść i formę swojego dzieła. Ja miałam wpływ jedynie na formę i treść książki wydanej przez Wydawnictwo Naukowe UMK.

Neurodydaktyka

Kiążkę można kupić przez internet np. tu:

http://www.kopernikanska.pl/prod_193628_Neurodydaktyka_Nauczanie_i_uczenie_sie_przyjazne_mozgowi.html

 

30
Dodaj komentarz

15 Comment threads
15 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
14 Comment authors
avataravataravataravataravatar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
avatar
Gość
n.sz.

Nie wiem,czy do końca”na temat”;) Od zawsze kocham pytanie:”co Poeta miał na myśli?” albo:”co poeta chciał w tym wierszu wyrazić?”Pytania otwarte,nieprawdaż? A teraz ja zapytam:po co? Po co w taki sposób formułuje się pytanie,jeśli jest na nie tylko jedna,poprawna politycznie odpowiedź:”poeta miał na myśli to,co jest napisane w podręczniku,albo co nam Pani powiedziała,że na myśli miał”.To pamiętam ze swojej szkoły,ale chyba niespecjalnie się cokolwiek w temacie zmieniło.Pamiętam to,bo poezję uwielbiam od zawsze(choć bardziej tę „do rymu”;))i od zawsze to pytanie mierzi mnie „straszecznie”. Zawsze byłam niepokorna i naturalną tego konsekwencją była „dyskusja” z panią od polskiego,jako,że ja koniecznie musiałam powiedzieć,co… Czytaj więcej »

avatar
Gość
faceofboe

uczę literatury od 15 lat – co prawda nie w polskim systemie i nie polskiej literatury. Obcowanie z literaturą anglosaską i tamtejszym podejściem do – jak to się obecnie często nazywa – tekstu kultury pozwoliło mi zrozumieć, że najważniejszym nie jest pytanie „co poeta miał na myśli” tylko „Co poecie udało się w tym wierszu / utworze wyrazić?” I wtedy ‚bania’ Broniewskiego nie ma kompletnie żadnego znaczenia dla interpretacji utworu. Ale, żeby uczeń potrafił myśleć na w taki sposób postawione zagadnienie nie można lekceważyć narzędzi, którymi można i trzeba się posłużyć w interpretacji tekstu czyli znajomości zarówno technik poetyckich jak… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Robert Raczyński

Dokładnie. Ale anglosaska wizja edukacji nie jest u nas w poważaniu. U nas najwazniejsze jest określenie wykładni. Koniecznie jednej.

avatar
Gość
Michał

Mam podobne doświadczenia jak Pani n.sz. Ja już w szkole podstawowej dowiedziałem się, co powinienem mieć na myśli, gdy wypowiadam się w imieniu poety 😉 Odpowiadając na pytanie n.sz. pytania otwarte pozwalają na tworzenie nowej wiedzy przez uczącego się, odpamiętywanie informacji, a także tworzenie spójnej i logicznej wypowiedzi. Pytania zamknięte pozwalają na usprawnienie procesu rozpoznawania informacji… i tyle, raczej. Co więcej: pytanie otwarte może zainteresować kogoś i sprawić, by na podstawie nowej informacji akomodował swoją wiedzę (bardzo trudny proces), a nie tylko asymilował nową informację (łatwe, często asymilujemy informacje błędne, bądź sprzeczne z aktualnie posiadanymi – tak jest wygodniej). W… Czytaj więcej »

avatar
Gość
n.sz.

Panie Michale,starając się nie krzywdzić nauczycieli,których spotkałam na swojej drodze (cóż,wiadomo jak to jest z pamięcią;)) na palcach jednej ręki mogę policzyć tych,którzy stawiali owe otwarte pytania,bym się czegoś nauczyła.Palców jednej ręki jest za dużo do policzenia tych,których to co myślę naprawdę interesowało.Za to braknie mi palców na policzenie wszystkich,którzy pytaniami tymi chcieli wykazać mi moje braki. Książki „połykałam”od dzieciństwa(szczególnie te,które nie były uznanymi „wartościowymi pozycjami,bo nie cierpię narzucania mi kto „wielkim człowiekiem był”),należałam do różnych kółek recytatorskich,a w średniej szkole sama zorganizowałam dwa przedstawienia i zajęłam 1 miejsce w Wojewódzkim Konkursie Krasomówczym,7 w Polsce.Piszę to nie po to,żeby się… Czytaj więcej »

avatar
Gość
n.sz.

PS „Urodziłem się inteligentny.Jednak edukacja wszystko zepsuła” zapożyczyłam z http://www.demotywatory pl Ot przykład kreatywności:) choć sens raczej smuci.

avatar
Gość

Trzeba zmienić system. System, to jest konstrukcja budowli o nazwie „edukacja powszechna”. Nie spodziewajmy się, że w systemie taśmowym będziemy w stanie pracować twórczo. To może się zdarzyć – czasami. Pytania otwarte i myślenie zabierają czas. A my nie mamy czasu. My musimy przerobić, nadążyć, nadgonić, odrobić, spełnić wymagania, wystawić zaplanowaną ilość ocen, poprawić złe oceny, przygotować do sprawdzianu i testu. Bo nad nami wiszą jednoznaczne wymagania, normy, terminy – na które nie mamy wpływu. To jest system oparty na konieczności, przymusie i osądzie, a nie na możliwościach, wyborze i afirmacji. Pytania otwarte, wątpliwości, wielotorowość, poszukiwania, rozważania, dialog są i… Czytaj więcej »

avatar
Gość

„Pytania otwarte i myślenie zabierają czas.” To nie jest tak, że one zabierają więcej czasu, niż działalność przy taśmie. One czasem zabierają więcej czasu, a czasem mniej. Po uśrednieniu (z moich przynajmniej doświadczeń) okazują się nawet bardziej efektywne czasowo. Tyle, że nie sposób zaplanować ile czasu będziemy potrzebować na jedno zagadnienie, a ile na inne. Pracując z dużą grupą (szkolną klasą) nie sposób też dostosować tego czasu do tempa uczniów: w efekcie jedni nie nadążają za założonym przez nauczyciela tempem, a inni się nudzą. I tu polecam szkole i szkolnym nauczycielom zastanowienie się nad sposobem, by nie marnować czasu tych… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Powtórzę to co napisałem w odpowiedzi na poprzednią dyskusję gdyż d 12 lat prowadzę Ogólnopolski Konkurs Twórczego Używania Umysłu WYSPA ZAGADEK ( http://www.wyspa.org.pl)w którym pytania otwarte dają szanse dziecku na samodzielne przemyślenie swojej odpowiedzi i jednocześnie są szansą dla nauczyciela dosłownie na „wyjście ze swojego przedmiotu”.Oczywiście taka praca wymaga znacznie więcej czasu od dziecka niż prosta odpowiedź jednak dla wielu dzieci to często pierwsza samodzielna próba określenia swojej tożsamości czy wyprawa do pierwszego zaplanawania doświadczenia. Podane przykłady zadań otwartych z monetami mogą być także pierwszym takim szlifem. Nie stworzy się przecież niczego nowego dopóki nie otworzy się naszych pytań ale… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Dawid Grabowski

Czyli możliwości jakie dają nauczyciele, szkoły swoim uczniom są niewielkie. A myślę, że stać wszystkich nauczycieli, wszystkie szkoły na więcej niż oferują. Gdybym od początku mojego istnienia miał zapewnione możliwości np. jak prawidłowo trzymać gitarę, jakie są techniki pędzla przy malowaniu farbami olejnymi, najnowsze wynalazki i ich zastosowanie (jak działają, dlaczego – np. jak działa kalkulator 😀 ), itd., ciekawe co bym był w stanie teraz zrobić? Tak, mam wrażenie, że muszę wszystko sam nadrabiać, tracić czas na np. podłączenie profesjonalnego mikrofonu przez mikser do komputera… Są to drobiazgi, ale kto wie, jak działa kalkulator? Na szczęście inni ludzie, spoza… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Dawid Grabowski

Albo to!

Nasza przyszłość. Wyobraźcie sobie (po obejrzeniu poniższego filmiku) szkolną salę z paroma takimi urządzeniami. Wycieczka na lekcji języka niemieckiego do Berlina podczas upadku muru berlińskiego staje się możliwa 😀

http://www.youtube.com/watch?v=NmpOQZgHUMo&feature=related

avatar
Gość

Co za okropne gadżeciarstwo!
A jaki to ma sens poza grami komputerowymi albo wirtualnym Disneylandem? Już widzę całą klasę szkolną w takich kulkach. Z pewnością takie bieganie jak chomiki w młynkach wzbudzi ich zainteresowanie murem Berlińskim.

Proponuję w zamian klasyczną (2D) grę komputerową: przeskocz przez mur. Jedni wybierają drużynę Grenztruppen wyposażoną w kałasznikowy, druga drużyna musi przemknąć się pod ostrzałem. Oczywiście, zaczynasz mając trzy życia.

avatar
Gość
Dawid Grabowski

I jak wszystkie trzy życia tracisz, dostajesz jedynkę z wykrzyknikiem. Piękna szkoła 😀 Możemy się śmiać, ale myśle, że tak się stanie. Już się dzieje z palmtoapmi, smartboardami. Na obecną chwilę jest jeszcze wszystko ok, ale idąc tym krokiem wejdziemy w te kule.

avatar
Gość
Dawid Grabowski

Głównie chciałem przez „owe” dwa komentarze pokazać, co tak naprawdę bardzo łatwo włącza mózgi naszym uczniom, ale i nam. Są to dziś takie właśnie rzeczy, kula 3d czy taka stronka. Chodzi mi tutaj też o większość, czyli tych, którzy żadnych z tutaj oferowanych tematów blogowych nie śledzą, nie komentują, nie interesują się zmianami, czy postępem, który oświeca, a nie ogłupia…

Czyli pytanie jakimi zadaniami, pytaniami włączać mózgi jest jak najbardziej trafne. Ale zadałbym również takie pytanie jak: co je tak naprawdę z łatwością dziś włącza? I może na tym budować odpowiedź „jak”?

avatar
Gość

Pytanie tylko jakie są efekty takiego „włączania mózgu” – włączony podąża w zupełne maliny, nie mające żadnego związku z tym, czego byśmy chcieli, by dzieci się uczyły. Nie nauczysz psa myśliwskiego aportowania kaczek włączając jego mózg suką w cieczce. Podobnie nie nauczysz dziecka niczego sensownego ani pożytecznego włączając mu mózg młynkiem dla chomików, Disneylandem, amfetaminą ani gołą babą.

avatar
Gość
Dawid Grabowski

Właśnie o to mi chodziło. Ale niestety tak dziś jest.

avatar
Gość
Dawid Grabowski

I dlatego takie ważne jest to, by szkoła na swój sposób też włączała mózgi!

avatar
Gość
basia j.

„Dobra szkoła wymaga myślenia” – tylko szkoda, że najmniej myślą Ci, którzy formułują testy, sprawdzające wiedzę według klucza bądź odpowiedzi – „tak” lub „nie”. Najwidoczniej, z całym szacunkiem, widać że są to osoby, które zostały zmielone przez taki właśnie system, który mam wrażenie… Uważają, że jest prawidłowy i nieomylny, a co najgorsze jakby był jedyny. Szkoda, że szkoli się nauczycieli na kreatywnych a przychodzą do pracy i są ograniczani przez dyrekcję i masę innych formalności w wyniku stają się szarymi pionkami, którzy pracują jak pozostali „starzy” nauczyciele. W efekcie w XXI wieku mamy Polską szkołę, która udaje, w której zmieniło… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Robert Raczyński

A gdzie szkoli się nauczycieli „na kreatywnych”? System szkolnictwa jest w całości przeżarty przez nijakość; gdyby szkolnictwo wyższe było od tej nijakosci wolne, byłaby jakaś nadzieja na zmiany. Pozorowanie działania i kreowanie „rzeczywistości” pod teorię, to jedyne, w czym jest dobre…

avatar
Gość
Honorata

Myślę, że zadawanie pytań jest bardzo ważne w edukacji młodego pokolenia. Szczególną rolę odgrywają tutaj pytania kluczowe, które pobudzają zainteresowanie uczniów zajęciami. Zjawisko uczenia się polega na zadawaniu pytań; bez dobrych pytań nie ma uczenia się… Uważam, że nauczyciele bardzo często mają problemy z zadawaniem tego typu pytań lub nie chcą ich zadawać ponieważ uważają, iż zajmują więcej czasu, a to spowoduje, że nie będą mogli zrealizować tego, co jest przewidziane w programie. Oprócz tego, nauczyciel nie może przewidzieć wszystkich odpowiedzi, a w Polskiej edukacji liczy się to, aby odpowiedz brzmiała tak, jak oczekuje tego nauczyciel; albo inaczej, aby zrealizować… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Paulina M - PPiW

Myślę, że pytania otwierające odgrywają kluczową rolę w edukacji . One nadają cel zajęciom. Pytania dobrze postawione, pytania otwarte, pytania, na które samo dziecko znajduje odpowiedź mobilizują go do poszukiwania określonych wiadomości, doskonalą umiejętności, rozbudzają jego ciekawość świata, jednocześnie dyscyplinują, ukonkretniają i są pomocą dla dziecka oraz nauczyciela. Ale przeprowadzenie takich zajęć wymaga większego zaangażowania nauczyciela, ponieważ musi on dokonać weryfikacji wcześniejszego przebiegu zajęć, który najczęściej ma już podany w przewodniku nauczycielskim . Dużo nauczycieli jest już wypalonych i bazują tylko na gotowych konspektach (przewodnikach). A szkoda, bo wiem z doświadczenia , że takie zajęcia dają niesamowitą satysfakcję, kiedy widzi… Czytaj więcej »

avatar
Gość
anna.kar.gr 2

Myślę,że w dzisiejszej szkole rzadko który z nauczycieli stosuje w pracy z dziećmi pytania otwierające. Większość pracuje tak, aby jak najszybciej przerobić materiał, nie zważając na to czy uczeń zrozumiał i zapamiętał to co chciał nauczyciel przekazać .Dużo nauczycieli już straciło motywację do poszukiwania metod, które zachęciły by uczniów do pracy. Nauczyciele nie potrafią zaciekawić uczniów tematyka zajęć i jeszcze dużo czasu upłynie zanim tak się stanie…

avatar
Gość
Daria- PPiW

Najważniejsze jest to, aby nauczyciel potrafił przeprowadzić lekcję w taki sposób, aby ona była ciekawa dla uczniów. Można tu wykorzystać, np. karty obrazkowe, tablicę interaktywną. Ja na swoich lekcjach nie dopuszczam do tego, aby się nudzili: zawsze mają wiele pytań i co najważniejsze nie boją się zapytać. Bardzo często prowadzimy rozmowy. Lekcję zawsze rozpoczynam zabawą. A jeśli widzę, że w połowie lekcji nudzą się lub coś się dzieje to włączam piosenkę po angielsku i wspólnie śpiewamy…