Oś Świata/W świat z klasą – o edukacji globalnej w szkole

z Bangladeszu

07.05
2013

W stolicy Bangladeszu, Dhace,  24 kwietnia  runął budynek, w którym mieściły się sklepy i fabryki, szyjące ubrania na europejskie i amerykańskie rynki. W katastrofie zginęło ponad 600 osób i nie jest to jeszcze ostateczny bilans strat.

Z tej okazji pojawiło się w prasie kilka tekstów dotyczących tej problematyki. Moim zdaniem warto też o tej sytuacji porozmawiać z uczniami. Widzę ku temu przynajmniej trzy powody:

  • wytłumaczyć, że mamy z tą sytuacją coś wspólnego
  • wytłumaczyć, że nie można dać sobie wmawiać, że taka tragedia to wina konsumentów a my mamy krew na rękach
  • wytłumaczyć, że ta sytuacja może się zmienić.

Jednak po kolei… Informacja o tym, że większość naszych ubrań produkowana jest w Azji nie jest już dla nikogo nowa. Coraz więcej osób zdaje sobie również sprawę z tego, że warunki pracy pracowników szwalniach w krajach Dalekiego Wschodu i płace, które otrzymują są w dużej większości skandaliczne. Stopniowo rośnie też świadomość faktu, że na tym procederze cierpi środowisko naturalne zatruwane chemikaliami (chociażby z etapu farbowania tkanin). Problem dobrze pokazuje m.in. film „Chiny w kolorze blue” (w całości dostępny tutaj >>)

Polskie media (tym bardziej szkoła) rzadko jednak wychodzą poza te ogólne wiadomości. Sprawa jest jednak trochę bardziej skomplikowana a doświadczenia pokazują, że uproszczenia mogą okazać się tutaj bardzo szkodliwe.

Kilka rzeczy, które wydają mi się tutaj ważne.

Po pierwsze, tę sytuację można zmienić. Nie jest tak, że nic nie da się zrobić bo tak urządzony jest świat. Nie jest tak, że wszystko zależy od wielkiego biznesu lub rządów a sytuacji nie da się zmienić. Doświadczenia z burzą medialną i bojkotem konsumenckim produktów NIKE z 1996 roku (po nadaniu dokumentu pokazującego warunki pracy w wietnamskich fabrykach w stacji PBS) pokazują, że sytuacja może się zmienić na lepsze.

Po drugie, tę zmianę powinni zainicjować sami konsumenci. Ani właściciele marek, ani rządy krajów, w których ulokowane są fabryki nie podejmą same działań zmierzających do zmiany sytuacji. Nie mają do tego siły lub/i motywacji. Tylko i wyłącznie ruch konsumentów może wymóc na potentatach w branży tekstylnej zmianę swoich praktyk (ale musi to być ruch masowy, a nie ruch organizacji pozarządowych).

Po trzecie, działania w tym zakresie muszą być bardzo przemyślane by zamiast pomagać nie szkodziły. Po poprzedniej podobnej katastrofie jedna z dużych firm ogłosiła, że wycofuje się ze współpracy z producentami z Bangladeszu. Dla kraju, dla którego przemysł tekstylny stanowi 77% eksportu i przynosi dochody na poziomie 22 mld USD taka strategia jest zabójcza. Problemu nie rozwiązuje przeniesienie fabryki do innego państwa. Podobnym problemem (choć w innej skali) może okazać się bojkot konsumencki.  Potrzebny jest moim zdaniem nacisk na właścicieli marek, które zlecają produkcję do tych krajów, nacisk bardzo precyzyjny – skierowany na rozwiązanie tych problemów, które są w ich zasięgu lub polu oddziaływania: zapewnienia przestrzegania praw pracowniczych w fabrykach swoich dostawców, wyegzekwowanie wyższych standardów BHP i kontroli przeciwpożarowej, podniesienie płac.

Warto zaangażować się właśnie teraz. Żyjemy w świecie, w którym kluczowe znaczenie ma tzw. „efekt CNN”. Efekt CNN to sytuacja, w której media światowe podchwytują nowy temat i interesują się nim przez kilka dni (czasem tygodni). Wtedy też „zwykli ludzie” dowiadują się o problemie i czują potrzebę zaangażowania (casus trzęsienia ziemi na Haiti, tsunami w Azji Południowo-Wschodniej, etc.). Efekt CNN działa krótko, ale czasem jest to okres wystarczający by dotrzeć do wystarczającej liczby ludzi. Być może tragedia Dhace może być w tym sensie przełomowa.

Sceptycy często podnoszą argument, że wzywanie do zmiany tej sytuacji jest hipokryzją bo każdy chce kupować jak najtańsze ubrania (elektronikę, etc.). Ubrania wyprodukowane w godnych warunkach nie muszą być jednak droższe:

  • CNN obliczyło kilka dni temu, że w Bangladeszu koszty pracy potrzebnej do uszycia jednej koszuli to 22 centy. Oznacza to, że koszula wyprodukowana przez robotnika zarabiającego nawet dwa razy więcej (choć zwykle związki zawodowe nie domagają się aż takich podwyżek) kosztowałaby o ok. 70 gr więcej.
  • Co więcej, dużą część oczywistych kosztów poprawy sytuacji robotników mogliby ponieść właściciele marek. Właściciel firmy LPP (marki: Reserved, Cropp Town, House, Mohito) deklarował publicznie grudniu 2012 r.), że przy średniej cenie sztuki odzieży na poziomie 50 zł ich marża wynosi 55-60% (czyli zarabiają ok. 25-30 zł na każdej sztuce odzieży, w sumie w 2012 r. 353,5 mln zł zysku netto; dane za wyborcza.biz)

Polska nie jest kluczowym rynkiem dla wielkich marek takich jak Zara czy H&M, warto jednak wysłać maila z pytaniem o warunki pracy do polskiej firmy LPP, która projektuje i handluje odzieżą również produkowaną na Dalekim Wschodzie.

Każdy z nas może coś w tej sprawie zrobić (jeśli oczywiście uzna to za potrzebne i sensowne). Można podpisać petycję przygotowaną przez Polską Zieloną Sieć (tutaj >>), można pokazać w klasie i przedyskutować film „Chiny w kolorze blue” (tutaj >>), można też poprowadzić zajęcia (polecam m.in. te >> i te >>)

9
Dodaj komentarz

4 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
avataravataravataravataravatar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
avatar
Gość

Jaki jest przyczynowy związek pomiędzy płacami szwaczek w Bangladeszu a zawaleniem się budynku?

Czyli w jaki sposób dwukrotne podniesienie im stawek wpłynęłoby na bezpieczeństwo konstrukcji budowlanych w tym kraju albo choćby zmniejszenie liczby ofiar?

avatar
Gość

„runął budynek… W katastrofie zginęło ponad 600 osób i nie jest to jeszcze ostateczny bilans strat.
Z tej okazji pojawiło się w prasie kilka tekstów dotyczących tej problematyki”

Zaimek ‚ta’ nie odnosi się do katastrofy? Hmmm… Widzę, że muszę potrenować czytanie ze zrozumieniem.

Tragedia jest dobrym momentem, by dyskutować o płacach ofiar?
Fajnie! 11 września podyskutujmy ile pracownicy WTC odebrali pensji za sierpień 2001. Podyskutujmy, ile można wyciągnąć z hodowli gołębi przy okazji rocznicy zawalenia się hali wystawowej w Katowicach. A w Treblince podyskutujmy o tym, ile zarabiali Żydzi.

Fajne epitafia proponujesz! Bardzo lubię ten rodzaj czarnego humoru. Doceniam pomysł!

avatar
Gość

Ależ chcę je czytać i czytam z dużym zainteresowaniem. Co nie oznacza, że nie widzę w nich tej niedopuszczalnej indoktrynacyjnej manipulacji, jaką w starannej i rozwiniętej analizie wykazał Ci Paweł Kasprzak. Paweł ma tendencję do formułowania całościowych analiz, ja mam charakter raczej szczególarza, więc zwracam uwagę na ewidentne manipulacje cząstkowe — niedopuszczalne w szkole. Jeśli więc widzę, że łączysz w swoim tekście (jak sam deklarujesz) dwa zupełnie niezwiązane ze sobą zagadnienia, a naturalnie pojawiające się u czytelników współczucie dla ofiar katastrofy służy wyłącznie przychylnemu nastawieniu ich do pochylenia się nad warunkami płacowymi, to jest to propagandowa manipulacja odbiorcą: tym paskudniejsza,… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Paweł Kasprzak

Efekt CNN. Nie wiem, czy pamiętacie (Jędrek raczej nie ma szans) sytuację, która wynikła po tym, jak Blumsztajn usiłował po stanie wojennym wracać z Paryża do Polski. W Paryżu zrobił na lotnisku konferencję prasową, wyjaśnił, że wraca, choć się spodziewa, że go w Polsce zamkną, wyjaśnił, dlaczego itd. Na Okęciu czekała na niego policja, wsadziła go w samolot powrotny i odesłała. Rzecznik Urban puszczał wtedy nagranie z podsłuchu Kuronia telefonicznej rozmowy z Blumsztajnem po tym wydarzeniu. – Sewek, k…a, poj…ło cię, czy co?! Coś ty, k…, narobił?! – Ale Jacek, ale Jacek… – bełkotał rugany Blumsztajn. – Co się, k…,… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Ola

Naprawdę denne porównania WTC itd.

avatar
Gość
Michau

Informacja o tym ile zarabia szwaczka, to zupełnie coś innego, w tekście Jędrka nigdzie nie znalazłem uzasadnienia, że od jej płacy zależy jak wygląda kwestia bezpieczeństwa budynku (chyba że nie umiem czytać co pewnie zostanie mi wskazane). Odbieram to jak czepianie się wszystkiego bo warto się czepiać.
Porównanie tej tragedii do WTC, Chorzowa (hala nie znajdowała się w Katowicach) wraz z tym uzasadnieniem jest żenujące, nie przypominam sobie żebym w ostatnim czasie czytał tak niskiego lotu wypowiedź.

avatar
Gość
Karola

Dla mnie jest kompletną bzdurą, że podwyższenie płac szwaczek będzie miała wpływ na budynek, to ma się jak piernik do wiatraka. Popierwsze jakość budynków powinna być kontrolowana a płace najniższe powinny być podniesione. To tak jakby napisać, że szkoły uczące chinskiego mają wpływ na zawalanie się budynku Expo w Katowice http://www.na-jezykach.pl/aktualnosc/255/znajomosc_jezykow_obcych_w_polsce_2015.html gdzie jedno z drugim nie ma nic wspólnego.