Oś Świata/Oś świata Jacka Strzemiecznego

Uczenie się jest procesem wymagającym samoregulacji

23.06
2013

Uczenie się jest procesem opartym na samoregulacji. Przebiega w strukturach poznawczych powstałych w cudowny sposób w naszym umyśle. Istnieją w tych strukturach ważne napięcia, braki, a nawet bolesne sprzeczności.  

Tworzony w naszych umysłach model, a raczej modele świata i zjawisk nigdy nie są kompletne i nigdy nas nie satysfakcjonują.  Dlatego stale towarzyszy nam napięcie. Stale też doznajemy nowych wrażeń, nowych doświadczeń. Wszystko to nakłada się na poprzednie doświadczenia, na to co już wiemy, na nasze pragnienia, potrzeby, podjęte decyzje. W teorii poznawczej Jean’a Piageta jest to określane stanem zakłóconej równowagi. To napięcie, przeważnie łączy się z przyjemną emocją zaciekawienia.

Nazywam to motywacją poznawczą. Chęcią, aby coś zrozumieć, dowiedzieć się, a także potrafić. Tutaj nie ma, lub prawie nie ma świadomej decyzji. Jest świadomość ciekawości lub chęci działania. W tym procesie stopnie szkolne, mające pełnić rolę wzmacniacza uczenia się są absurdalne i istotnie zakłócają spontaniczny proces poznawczy. W tym procesie nie ma miejsca na ocenę. Sami też nie mamy powodu do stawiania sobie stopni. Bez ocen i stopni mamy szansę przeżywać ekscytację, radość i czuć, że się bawimy. Liczy się ciekawość, spontaniczność i koncentracja na własnej twórczości. To przestrzeń na nasze pytania, na kreatywność, na działalność artystyczną. Na kontakt z innymi ludźmi, którzy są nas świadomi i ciekawi naszego myślenia i naszych działań i których kreatywność pobudzona jest przez naszą twórczość. Wspólnie poznajemy, tworzymy i bawimy się. Taki proces uczenia się jest procesem społecznym.

Inni mogą pobudzić nasza ciekawość. Wpłynąć na nią. Nas sobą, lub swoim widzeniem świata zaintrygować lub zainspirować. Ale ciekawość jest sprawą zdrowego napięcia, które istniało lub zostało wzbudzone w naszym umyśle, w naszych „osobistych” strukturach poznawczych. Jest to podstawowy ludzki mechanizm na którym zbudowana jest nasza zdolność do uczenia się, skarb którym natura nas obdarzyła, z którego każdy człowiek powinien korzystać, a inni powinni go szanować.

Ten rodzaj samoregulacji działa na poziomie naszych struktur poznawczych i jeśli, to w małym zakresie podlega naszym świadomym decyzjom.

Nie zawsze działamy spontanicznie. I to jest także nasza ludzka jakość warta pielęgnowania. Czasami, pomimo ciekawości decydujemy się czegoś nie zrobić. Ważne wartości powodują, że nie chcemy naruszać czyjejś prywatności lub narazić się na nadmierne ryzyko. Chcemy aby moralność lub rozsądek dyktowała to co robimy.

Jednak, duży zakres naszego ludzkiego uczenia się wynika nie z ciekawości, ale z podejmowanych przez nas decyzji. Jeśli ma istnieć formalna edukacja, to ten rodzaj uczenia właśnie ją charakteryzuje. Czasami, pomimo że nie wiąże się to z przyjemnymi emocjami decydujemy się coś zrobić lub czegoś się nauczyć. Zdobyć jakąś umiejętność. Okazuje się, że do tego potrzebne są godziny systematycznych i przemyślanych ćwiczeń. Na przykład codziennie uczymy się 10 nowych obcych słówek, tak aby po paru miesiącach móc porozumiewać się w . Albo systematycznie, z pomocą przygotowanego przez kogoś poradnika lub programu komputerowego uczymy się pisać na klawiaturze dziesięcioma palcami. Wiemy że dzięki temu, w przyszłości będziemy efektywniej posługiwać się komputerem.

Są tacy, co dowodzą, że potrzeba 10 tysięcy godzin ćwiczeń, aby powstała umiejętność pozwalająca na mistrzostwo i profesjonalizm umożliwiające swobodną twórczość (badania i dowody na to przytacza Malcolm Gladwell; Poza schematem. Sekrety ludzi sukcesu, 2009). Wtedy kwestią nie jest ciekawość i chęć zabawy. Tutaj potrzeba planowania i samodyscypliny. Stopnie mogą być pomocne w monitorowaniu koncentracji, wytrwałości i postępu w uczeniu się. Ale nie są konieczne, a wręcz mają drugorzędne znaczenie.

Wartość koncentracji i wytrwałości dobrze widać, na przykładzie popularnych gier komputerowych. Przez godziny potrafią skupiać uwagę „najgorszych” uczniów. Tych, którzy zostali zdiagnozowani jako beznadziejne przypadki ADHD, które trzeba leczyć prochami. I ktoś, kto w oczach dorosłych ma problem z uwagą, godzinami siedzi wlepiony w ekran i dochodzi do niewiarygodnego mistrzostwa.

Kluczowa w tym procesie jest informacja umożliwiająca samoregulacyjny proces uczenia się. Informacja zwrotna, najlepiej natychmiastowa, która pozwala widzieć jak dochodzimy do celu, który sobie postawiliśmy i  jak daleko jesteśmy od pełnego sukcesu. Informacja, która pozwala nam zobaczyć gdzie zmierzamy i planować drogę, która nas jeszcze czeka. Jednocześnie pozwalająca uczniowi samem sterować własnym procesem uczenia się. Tutaj jest miejsce na nauczyciela. Tutaj potrzebna jest pomagająca się uczyć ocena kształtująca.

Na początku, ocena kształtująca powinna płynąć od nauczyciela. Znaczny zakres informacji zwrotnej o wykonanej pracy przez ucznia zawsze płynie z obserwacji i interakcji z innymi uczniami. Z przyrównywania samodzielnie wykonanego zadania do efektów pracy innych uczniów lub poprzez słuchanie komentarzy innych uczniów w związku z naszym uczeniem się. To przestrzeń życia szkoły, która powinna świadomie i celowo przez nauczycieli wykorzystywana.

Z czasem jednak uczeń powinien, poprzez w przemyślany sposób stosowaną przez nauczyciela praktykę nauczyć się samemu ją pozyskiwać. Po to, aby w szkole nauczyć się samoregulować własne uczenie się, czyli uzyskać zdolność uczenia się samemu.  Jeśli szkoła tego nie uczy, to znaczy że szkolna nauka służy sobie samej. Słabo przygotowuje do przyszłego życia, a na pewno nie rozwija zdolności uczenia się i tak zwanego przygotowania do „uczenia się przez całe życie”.

7
Dodaj komentarz

2 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
avataravataravatar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
avatar
Gość

1. Stopnie są tu rzeczą drugorzędną wobec treści programowych i system ocen jest wobec tych treści wtórny i jest im podporządkowany. Nie raz tu pisałem (a Paweł Kasprzak jeszcze więcej, niż ja), że treści, oferowane przez szkołę są w swojej większości tak banalne, nudne i odstręczające, że nikt normalny nie może się nimi ekscytować. Ekscytujące może być rozumowanie Archimedesa, ale nie zadania na liczenie procentowej przeceny spodni ani nie prawo Ohma. Do tych treści, jakie przewiduje podstawa programowa, nikt nie sięga spontanicznie z ciekawości i ekscytacji. 2. Wobec nieatrakcyjności treści programowych, widzimy dwie próby podejścia: 2A. mainstreamowo-szkolne, czyli metodę trzcinki… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Robert Raczyński

Żadna ocena, kształtująca czy wręcz deformująca, nie jest w stanie konkurować z interakcją oferowaną przez grę komputerową. Choć był to jedynie przykład skutecznego zaangażowania ucznia, bardzo dobrze ilustruje beznadziejność starań nauczyciela, którą usiłuje zakamuflować oficjalna pedagogika. Systemowa propaganda nie bierze pod uwagę, że rzeczywisty wpływ nauczyciela (zakładając jego dobrą wolę i zaangażowanie) na ucznia jest znikomy. W momencie, gdy taki wpływ jest najbardziej pożądany (po 10 roku życia), podmiot działań wychowawczo-edukacyjnych jest już niemal ukształtowany – współczesna teoria wychowania nie bierze pod uwagę przyspieszonego rozwoju psychofizycznego młodzieży i jej postępującej emancypacji. Wszystkie współczesne, politycznie poprawne pedagogiki kładą nacisk na daremne… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Piotr Bożek

Masz 100% racji. Dzisiaj dzięki tabletom, smartfonom i chmurze dzieci mają dostęp do praktycznie całej wiedzy świata, jaka tylko może im być potrzebna ! Właściwie nauka faktograficzna straciła już jakikolwiek sens i gdyby teraz nagle ogłoszono 5-letnie wakacje dla wszystkich uczniów, to nic by oni nie stracili (w sensie wiedzy, bo wiadomo że szkoła to jeszcze wychowanie i „przechowalnia” dzieci). Edukacja to: świadectwo-wiedza-umiejętności-postawy Dzisiaj najważniejsze jest świadectwo (oceny), potem wiedza, umiejętności to gdzieś tam majaczą w tle, a o postawach to lepiej nie mówmy. Tymczasem szkoła przyszłości powinna tą piramidę dokładnie odwrócić, a element certyfikacji/oceny nawet wyrzucić. Wystarczy bowiem sprawdzić… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Robert Raczyński

Ależ podstawa programowa kładzie nacisk na UMIEJĘTNOŚCI. To wręcz słowo wytrych, szkoła już dawno zrzekła się wymagania wiedzy formalnej – tak jest dla wszystkich wygodniej. Problem w tym, jakie te umiejętności mają być… Posługiwania się spisem treści? Googlem? Wiązania sznurowadeł? Umiejętności nie da się chirurgicznie oddzielić od wiedzy jakby niektórzy chcieli – tu encyklopedia, a tu inteligencja – poza izolowanymi przypadkami tak się nie da… Do etapu osiągnięcia samodzielności myślenia i dążeń, wiedza formalna musi być elementem nauczania – jej wszechobecność i dostępność na kliknięcie niczego nie zmienia. I tu właśnie jest miejsce na kształtowanie POSTAW, bo bez odpowiedniej postawy… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Piotr Bożek

Praktyka nauczania jest taka, że nawet na wielu wyższych uczelniach trzeba po prostu mechanicznie odtworzyć wiedzę z wykładów (legendarne „skrypty z wykładów” oraz „tego żeśmy nie brali”). Co do umiejętności, to jest to dość proste: jeżeli damy uczniowi zadanie zaprojektowania lotu na Marsa z użyciem praw grawitacji (oczywiście w jakiejś uproszczonej wersji – tzn. ciała punktowe itp.), to wówczas uczeń musi wykonać szereg działań, aby uzyskać rezultat. Podobnie jest z otrzymywaniem złożonych związków chemicznych za pomocą sekwencji kolejnych reakcji chemicznych. Ale może to być tez projekt polegający na opisaniu geograficzno-demograficznym miejsc z jakiejś lektury szkolnej i uwzględnienie kontekstu historycznego i… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Piotr Bożek

a co do POSTAW: to oczywiście zadanie rodziny, ale też szkoły. Szkoły w tym sensie, że nie powinna ona poprzez swój sposób działania wspierać braku zaangażowania, nauki „pod testy”, uczenia się cząstkowego zamiast całościowego rozumienia świata. Szkoła ze swoimi „dzwonkami” co 45 minut” jest czymś niezwykle żałosnym i wręcz intelektualnym absurdem. Jak można uczyć ludzi, że nauka trwa 45 minut i po tym czasie należy się „wysprzęglić” i przenieść z „polskiego” na „matematykę” ??? Jak można traktować 30 osób jak „jedno” ? Przecież każdy uczy się inaczej i w inny sposób ! Właściwe postawy może kształtować tylko „Centrum Edukacji Przyszłości”,… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Robert Raczyński

Podpisuję się pod wszystkim. Całe twoje rozumowanie wydaje mi się prawidłowe i jest bliskie mojemu widzeniu edukacji. Mam jedynie zastrzeżenia co do jego podstaw. Otóż milcząco zakładamy, że wszyscy dadzą się wciągnąć w projekty ala MIT, nawet wzorowo przygotowane, i, że dla wszystkich cel będzie na tyle nieabstrakcyjny, że spowoduje zaangażowanie i samokontrolę. To oczywiście jest do zrobienia, ale jedynie wtedy gdy, wbrew pedagogicznej urawniłowce, dopuścimy możliwość, że są ludzie, dla których umiejętność czytania (rzadko wykorzystywana) i liczenia do stu jest spełnieniem edukacyjnych aspiracji. Dopóki nie będzie na to zgody, szkoła będzie upierać się przy „sprawdzaniu” wiedzy cząstkowej, testach i… Czytaj więcej »