Oś Świata/Oś świata Jacka Strzemiecznego

Motywacja i szkolne stopnie

17.06
2013

Wszyscy wiemy jak w szkole ważna jest motywacja. Szkolnym problemem jest dominująca strategia uzyskiwania tej motywacji poprzez stawiane uczniom odpowiednich stopni.

Najlepsza i najmocniejsza motywacja do uczenia się wynika z poczucia dystansu pomiędzy tym, co chciałbym wiedzieć i rozumieć lub potrafić, a tym co już wiem i rozumiem lub potrafię.

Siła, a raczej wartość tak określonej motywacji leży w połączeniu jej z optymalnymi, czy nawet koniecznymi warunkami ludzkiego uczenia się. Znam cel do którego zmierzam i posiadam już wiedzę i umiejętności, na których nową wiedzę i umiejętności będę mógł zbudować. Umożliwia to zrozumienie, czyli powiązanie nowych informacji z wiedzą już posiadaną.

Szkolne motywowanie ucznia do nauki stopniami ma w swojej intencji uruchomić proces uczenia się. Jeśli nie towarzyszy mu poczucie że „chciałbym wiedzieć” lub „chciałbym potrafić” to proces uczenia się trudno jest uruchomić. Szczególnie jeśli uczenie się dotyczy nie tylko powierzchniowej wiedzy polegającej na zapamiętywaniu i odtwarzaniu z pamięci zapamiętanych informacji bez konieczności ich rozumienia.

Dodatkowo, koncentracja ucznia na stopniach, zajmuje w jego świadomości miejsce, które zapełnić mogą ciekawość i wynikające z niej poznawczo wartościowe pytania.

17
Dodaj komentarz

8 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
avataravataravataravataravatar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
avatar
Gość

W pełni zgadzam się z główną tezą, że system oceny stopniami tworzy motywację ukierunkowaną na rzecz nieistotną, psując jednocześnie motywację do uczenia się. Nie do końca jednak zgodzę się z poboczną tezą o motywacji celowościowej. Zwłaszcza u uczniów trochę młodszych. Wydaje mi się, że u zdecydowanej większości gimnazjalistów, sporej części licealistów (a u młodszych zapewne niemal wszystkich) jasne świadome określenie „co chciałbym wiedzieć i rozumieć lub potrafić” jest rzadkością. Widzę ich motywację raczej jako przyczynową: „uczę się tego, bo to jest ciekawe”, a nie celowościową „uczę się, bo chcę to umieć”. Zwróćmy uwagę, że motywacje stosowane przez system szkolny, czyli… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Skorpi

Podsumowując – w czasach „starej” matury takie „pływanie po temacie” z ciekawości kończyło się oceną 3- z biologii przez całe liceum, ale nie zamykało drogi na studia. Bo podczas ustnego egzaminu jakimś cudem można było trafić na komisję, która potrafiła docenić „niestandardowy” zasób wiedzy. Dziś efekt byłby zgoła inny. Osobnik o tak rozbuchanej ciekawości świata ma bardzo małe szanse zgadnąć „co autor testów chciał usłyszeć” w odpowiedzi na test maturalny. I klapa. Studiować mają szansę tylko osoby odpowiednio wytrenowane do zabawy w 3xZ. I tylko takie, które są stosownie nastawione i skupione na wysoko premiowanych „celach edukacyjnych” i gdy nagle… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Kasia

„Szkolne motywowanie ucznia do nauki stopniami ma w swojej intencji uruchomić proces uczenia się. Jeśli nie towarzyszy mu poczucie że „chciałbym wiedzieć” lub „chciałbym potrafić” to proces uczenia się trudno jest uruchomić.” Myślę, że nie można zmierzyć oceną ciekawości poznawczej dziecka. Stopniom nigdy nie towarzyszyło, ani nie będzie towarzyszyć przekonanie dziecka, „że chce wiedzieć”. Stopnie mogą uruchomić proces uczenia się nastawiony jedynie na wynik. Już same kryteria oceny np. dostatecznej, dobrej, tę ciekawość niszczą, wykluczają chęć poznawania. Myślę, że Ksawery ma sporo racji. Może mnie Jacku przekonasz do swojego stanowiska, podając konkretne przykłady w odniesieniu do uczenia się języka polskiego.

avatar
Gość

Zapewne jest to niezrozumienie na poziomie leksykalnym i to ja nadałem nadmierne znaczenie Twojemu doborowi słów. Ja jednak (zarówno z obserwacji dzieciaków, jak i z introspekcji) rozróżniam te dwie motywacje. „Chcę wiedzieć i potrafić” zakłada świadomość celu i dążenie do niego. Zwłaszcza „chcę potrafić” to zakłada. Celu, jakim jest posiąście pewnej umiejętności. Chcę móc dogadać się z Niemcami, więc uczę się niemieckiego. Choć gramatyka mnie nudzi, to i tak się uczę, bo chcę móc rozmawiać i przeczytać książki, które znam tylko z tłumaczeń. Chcę spróbować wspinaczki wysokogórskiej, więc choć mnie to w bezpośrednim sensie nudzi i męczy, trenuję pompki, przysiady… Czytaj więcej »

avatar
Gość

PS. Skorpi (której komentarz ukazał się z opóźnieniem — po moim) bardzo trafnie ujęła tę różnicę, na którą chciałem zwrócić uwagę. Dzięki! PS 2. Myszom nigdy nie kazałem pływać w solance, ale z bardzo podobnych doświadczeń (dla przedszkolaków) ustawiłem kiedyś dwie szklanki: ze stężoną solanką i z woda destylowaną, żeby na kilka minut dziecko (dziewczynka — tu różnice gender mogą być istotne…) zanurzyło jeden palec w jednej, drugi w drugiej, a potem oglądaliśmy jak wyglądają. Ale przyznaję się: to była zbyt traumatyczna lekcja, bo skończyła się płaczem, czy ten palec nie uschnie całkiem, moczeniem go w wodzie destylowanej, żeby wrócił… Czytaj więcej »

avatar
Gość

@ Skorpi — podpuściłaś mnie (a ja za Twoją inspiriacją podpuściłem uczennicę), dzięki raz jeszcze!

Nigdy tego nie robiłem (poza wpadką z przedszkolnym moczeniem palców w solance), ale spróbuję w tym tygodniu z moją licealistką sprawdzić prawo van ‚t Hoffa.

Mój pomysł: błonka z kurzego jajka, po jednej stronie roztwór cukru, po drugiej soli, dobieramy stężenia tak, by ciśnienia się zrównoważyły. Albo i by były niezrównoważone o coś rzędu 1kPa = 10cm słupa wody.

Za kilka dni raport z doświadczenia 😉

avatar
Gość
Skorpi

Bardzo mi miło,że ktoś będzie miał okazję zaspokoić moją licealną ciekawość. Jednocześnie zazdroszczę niesłychanie twoim uczniom, że mają okazję do zabawy i kogoś wspierającego ich w tych szaleństwach! Czekam z niecierpliwością na sprawozdanie z eksperymentu. I z góry proszę o twoją zgodę na jego wykorzystanie do zabawy w gronie dziecięco-rodzinnym. 🙂

avatar
Gość
Al

System ocen jest u nas ustawiony paranoidalnie i demotywująco. Żeby oceny miały moc motywacyjną, powinny one być dostosowane do danej osoby, jej możliwości i celów, do jakich dąży. Maksymalna ocena (pułap, do którego się dąży) dla ucznia wybitnie zdolnego zawsze sięga wyższego celu niż ucznia słabego. Z drugiej strony system edukacji daje sygnał, że za konkretną ocenę osiąga się konkretną korzyść – świadectwo z wyróżnieniem, stypendium, stypendium naukowe, dostanie się do lepszej szkoły itd, więc wprowadzenie zróżnicowania wymagań na daną ocenę jest niesprawiedliwe, bo postawienie 5 uczniowi zdolnemu, który nie osiągnął pułapu swoich możliwości, ale i tak wie więcej niż… Czytaj więcej »

avatar
Gość

@ Al
U nas?
Nie widzę tu istotnej różnicy pomiędzy polskim systemem oceniania, a jakimkolwiek innym, nawet pozbawionym stopni, jak w Szwecji, a opartym o ocenę opisową.
Twój przykład demotywowania zdolnego ucznia piątką, gdy słabszy dostaje szóstkę za słabsze obiektywnie wyniki, w systemie oceny opisowej, a nawet informacji zwrotnej — jeśli ta jest jawna dla innych — działa tak samo demotywująco, jeśli nawet nie ostrzej, niż stopnie.

avatar
Gość
Danusia

Stopnie można porównywać z informacją zwrotną nie da się tego łatwo zrobić.
Danusia

avatar
Gość
Robert Raczyński

W świadomości ludzi zajmujących się (choćby nieprofesjonalnie) edukacją, głęboko zakorzeniony jest mit istnienia motywacji wewnętrznej i nieposkromionej, niewyczerpalnej ciekawości ucznia. Wszystkim zwolennikom wzmacniania tejże motywacji, należy przypomnieć, że nie wzięła się ona (jeśli w ogóle jest obecna, co raczej rzadkie) z niczego. Jest wynikiem interakcji ze środowiskiem, czyli zależy od przypadku i promila świadomych działań. Legendarna dziecięca ciekawość jest oczywiście ogromna, ale ma swoje granice i łatwo ją (doraźnie)zaspokoić, czyli zablokować jej walory poznawcze. Szkoła (instytucja) nigdy nie będzie w stanie dostarczyć wystarczająco czętych i intensywnych bodźców, by taką ciekawość właściwie spożytkować. Po pierwsze, po siódmym roku życia zainteresowanie badaniem… Czytaj więcej »

avatar
Gość
anja

Oceny a motywacja :
!. Oceny są i muszą być wskaźnikiem opanowania wiedzy, ale mogą być motywacją, wszystko zleży od umiejętności nauczyciela manipulowania takim narzędziem!
Manipulownie nie ma tu znacznie pejoratywnego!
I nie ma na to gotowych prostych schematów.
Jeżeli nauczyciel biologii nagradza wykonanie kreatywnej notatki z lektury (dodatkowej o mszycach :)) to już coś …