Oś Świata/Oś świata Jacka Strzemiecznego

Jak w systemie edukacyjnym możemy odejść od testocentryzmu?

06.01
2013

Proponuję poszukanie odpowiedniej reformy dla dzisiejszej polskiej oświaty w kilku obecnych na świecie koncepcjach edukacyjnych. Warto skorzystać z dorobku teoretycznego i praktycznego krajów skutecznie poprawiających swoje systemy edukacyjne. Tworząc politykę edukacyjną, a następnie wcielając ją w życie poprzez modyfikacje i reformy systemu szkolnego, należy solidnie sięgnąć do badań naukowych i inicjatyw edukacyjnych sprawdzonych przez innych. Taką zasadę przyjęto w prowadzonym od 13 lat przez Centrum Edukacji Obywatelskiej i Polsko-Amerykańską Fundację Wolności programie Szkoła Ucząca Się.

Korzystanie z badań naukowych
Plany poprawy pracy szkoły można i należy oprzeć na teoriach uczenia się i teoriach zmiany mających podbudowę w światowych badaniach naukowych. Jest to tym ważniejsze, że obecny w Polsce model zarządzania edukacją (poprzez egzaminy testowe) nie ma żadnego znanego przekonującego uzasadnienia w koncepcjach i badaniach naukowych.
Szczególnie warto korzystać z obszernych metaanaliz badawczych. Pośród nich kluczowe miejsce zajmuje publikacja nowozelandzkiego naukowca Johna Hattiego. Stanowi ona podsumowanie wyników ponad 800 metaanaliz dotyczących ponad 52 tys. badań edukacyjnych. Hattie zebraną przez siebie imponującą bazę syntez badań naukowych przełożył na pojedynczą skalę wielkością efektu edukacyjnego (effect size). W ten sposób stworzył bardzo prosty i użyteczny sposób porównywania wszechstronnego zbioru inicjatyw edukacyjnych. Poza opracowaniem obszernej tabeli zbierającej przeanalizowane metaanalizy przygotował wygodny do wykorzystania opis. Z jego publikacji wyłania się odpowiedź na pytanie: Jakie metody według badań naukowych działają w edukacji i w jakim stopniu? (John Hattie, Visible Learning: A Synthesis of Over 800 Meta-Analyses Relating to Achievement, Routledge 2009).
Innymi opracowaniami, które powinny być wykorzystywane przez praktyków wprowadzających do systemów edukacyjnych nowe inicjatywy, są kolejne raporty międzynarodowej firmy doradczej McKinsey & Company. Co sprawia, że system edukacyjny mający słabe wyniki staje się dobry? W jaki sposób system z dobrymi wynikami staje się wspaniały? Takie pytania pojawiły się w raporcie tej firmy z roku 2007. Autorzy przedstawili w nim cechy wspólne najlepszych systemów szkolnych na świecie (Michael Barber i inni, How the World’s Best Performing School Systems Come Out on Top, McKinsey & Company 2007).
W Polsce powinien zostać zauważony szczególnie raport McKinseya z roku 2010. Jego polskie wydanie ukazało się nakładem Centrum Edukacji Obywatelskiej w roku 2012 ( Mona Mourshed, Chinezi Chijioke, Michael Barber, Jak najlepiej doskonalone systemy szkolne na świecie stają się jeszcze lepsze, Centrum Edukacji Obywatelskiej 2012). Nasz kraj został w nim wyróżniony za wyraźną i trwałą poprawę wyników kształcenia uczniów po roku 2000, widoczną w kolejnych badaniach PISA. Raport powinien wywołać w Polsce dyskusje edukacyjne i zostać wykorzystany przy planowaniu całościowych działań poprawiających pracę polskiej oświaty.
Autorzy raportu analizowali reformy wybranych systemów oświatowych na świecie, które wykazują stałą i znaczącą poprawę wyników nauczania. Wskazali podobieństwa i różnice w zmianach wprowadzanych przez te systemy, zarysowali uniwersalny wzorzec podejmowanych działań.
Raport ten ma przełomowe znaczenie dla tworzenia systemowych strategii zmian edukacyjnych, gdyż pokazuje, jakie interwencje są korzystne na odpowiednim etapie rozwoju systemu oświaty.
W przekonujący sposób wprowadza do myślenia o reformach dwie proste koncepcje. Pierwsza z nich dotyczy poziomów rozwoju systemów oświatowych i wskazuje sposoby określania, na jakim etapie znajdują się poszczególne systemy dążące do poprawy. Druga koncepcja ma istotne znaczenie praktyczne. Zgodnie z nią dla każdego poziomu rozwoju można wyróżnić charakterystyczny zbiór oddziaływań, nazwanych w raporcie interwencjami. Są to zarówno oddziaływania systemowe, specyficzne dla poszczególnych poziomów, jak i te, które występują na wszystkich poziomach.
Fakt uwzględnienia w raporcie polskiej oświaty ułatwia korzystanie z tej publikacji. Na podstawie analiz i informacji o polskich reformach autorzy raportu uznali, że pomiędzy rokiem 2000 a 2002 w Polsce udało się stworzyć solidne fundamenty systemu edukacyjnego i przejść z poziomu przeciętnego na dobry. Polska po 2003 roku znalazła się wśród systemów będących na drodze od dobrego do bardzo dobrego, które charakteryzuje nacisk na rozwój zawodowy nauczycieli. To bardzo pozytywna ocena. Na tym poziomie były między innymi: w latach 1989–1998 Singapur, w latach 2000–2005 niemiecka Saksonia.
Jak dalej powinniśmy modernizować pracę polskich szkół? To pytanie, które musi sobie zadać polskie ministerstwo edukacji i liderzy społeczni oraz wszyscy myślący strategicznie o polskiej oświacie. Raport McKiseya dowodzi, że poprawa oświaty zależy nie od nakładów pieniężnych, ale od trafności wyboru interwencji właściwych dla danego poziomu rozwoju systemu oraz postaw i zachowań liderów politycznych i edukacyjnych.

W centrum uwagi powinna znaleźć się skuteczność uczenia się uczniów i to, od czego ona zależy, czyli efektywność metod nauczania.

9
Dodaj komentarz

9 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
avataravataravataravatar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
avatar
Gość
Marta Brzezińska-Hubert

Dzień dobry, Rolą edukacji jest przygotowanie młodych ludzi do życia poza szkołą; nie tylko do życia pełnego gotowych testów, ale do testu życia. Art Costa Cieszy mnie ogromnie odnalezienie w debacie nt. polskiej edukacji tematu koncepcji edukacyjnych i nowych kierunków uczenia się. Powyższy cytat pochodzi z książki „The Learning Powered School: Pioneering the 21st century education”, w której to właśnie znalazłam odwołania do badań prowadzonych przez Johna Hattie. We wspomnianej przez Pana publikacji „Visible learning…”, na 22 stronie John Hattie pisze: największe efekty uczenia się przynosi sytuacja, w której nauczyciele stają się uczniami własnego nauczania, a uczniowie stają się własnymi… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Mam kilka poważnych problemów. Jeden, to definicja wyniku edukacji. Jeśli ktoś mówi o wynikach edukacji, bada je i porównuje, to powinien posługiwać się precyzyjną definicją. Drugi, to autor owej definicji. Kto może być jej autorem ? Kto ma prawo napisać definicję wyniku nauczania mojego dziecka i milionów innych dzieci ? Kolejne: Czy dopuszczalna jest jedna i tylko jedna definicja wyniku edukacji ? Czy taka definicja może być zgodna z zasadami etyki i prawa ? Czy stosowanie takiej jedynie słusznej definicji jest zgodne z Konstytucją ? Czy kryteria badań wyników edukacji sprawdzają się w szkołach Summerhill, waldorwskich, itp. ? Co to… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Wiesław ma tu pełną rację. Jeśli mówimy, że „Polska po 2003 roku znalazła się wśród systemów będących na drodze od dobrego do bardzo dobrego” to musimy mieć jasność, co rozumiemy pod pojęciem „dobry system oświatowy”. Powoływanie się na „badania naukowe” i „800 metaanaliz” nie przybliża nas ani na krok do consensusu co do tego, jakiej edukacji chcielibyśmy i jaką MY uważamy za dobrą. Jest to wyłącznie epatowanie „naukowością”, przed którą czytelnik powinien pokornie schylić głowę i nie pytać o pojęcia fundamentalne, założenia aksjologiczne, ani nie przyglądać się tym metaanalizom krytycznie, bo przecież „naukowcy tak mówią”. Ipse dixit — koniec dyskusji.… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Al

Ja też widzę tu spora nielogiczność. Autor wątku pyta: Jak w systemie edukacyjnym możemy odejść od testocentryzmu? po czym powołuje się na wyniki PISA, w którym główną przyczyną poprawy wyników tego testu polskich uczniów jest przystąpienie do regularnego ich testowania i przyzwyczajeniu ich do tej metody sprawdzania ich umiejętności. Żeby więc odejść od systemu testocentrycznego należałoby w zasadzie pominąć całkowicie wyniki PISA, a znaleźć zupełnie inne miary poziomu edukacji, a które opierałyby się np. na ocenie kreatywności, umiejętnościach pracy w grupie, rozwiązywania problemów nietypowych itp. Ewentualnie oprócz umiejętności standardowych. Tylko kto miałby to sprawdzać? Dla mnie istotna zmiana w systemie… Czytaj więcej »

avatar
Gość

W związku z powyższym przedstawiam propozycję odpowiedzi na pytanie postawione przez Jacka – Jak w systemie edukacyjnym możemy odejść od testocentryzmu? Bardzo prosto: podzielić narodowy system edukacji na dwa. Jeden taki jak jest, czyli testocentryczny, drugi – beztestowy. Linia podziału do uzgodnienia. Może to być Wisła – na lewo jeden system, na prawo drugi. Można podział zrobić w każdej szkole: klasy A, B, C + klasy D, E, F. Lub jeszcze inaczej. W celu przyspieszenia dyskusji rzucam pytanie: dlaczego ten pomysł uważasz za idiotyczny ? Na Kongresie Obywatelskim usłyszałem opinię, że najbardziej poszukiwanymi pracownikami są absolwenci szkół waldorwskich. Zapytajcie znajomych… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Wiesławie, błaznując, sprowadzasz całkiem poważną (miałem nadzieję) dyskusję na płaszczyznę wodewilu. Doskonale sam rozumiesz, dlaczego Twój pomysł jest idiotyczny i naprawdę szkoda czasu na publiczne wykazywanie jego nierealności.

Natomiast bardzo sensowne jest pytanie pokrewne (zmierzające w stronę, postulowanej przeze mnie od dawna, deregulacji): dlaczego państwo nie ma pozwolić swobodnie funkcjonować (a może powinno nawet ułatwiać) niepublicznym szkołom, uznającym takie metody ewaluacji swojej działalności, jakie tylko sobie zapragną (od waldorffskiej, przez montessoriańską, Ocenianie Kształtujące, inteligencje wielorakie, filozofię Summerhill, po objawienie Ducha Świętego), a praktycznie weryfikowanych popytem na ich usługi?

avatar
Gość

Xawery. Zupełnie nie błaznuję. Potraktuj mój pomysł jako jeden głosów w burzy mózgów. Obyśmy się nie zdziwili, gdy usłyszymy kiedyś, że w którymś z oświeconych krajów właśnie w ten sposób podejdą do reformacji oświatowej: podzielić system oświaty na dwa modele, pod dwoma quasi-ministerstwami. Coś w tym guście jest już chyba w Belgii. Pomysł wydaje się absurdalny, podobnie jak pomysł, żeby w jakimś państwie demokratycznym były dwie i tylko dwie partie polityczne. Mi też nie podoba się system dwupartyjny lub dwuoświatowy. A jednak się kręci. Deregulacja – wielkie TAK !!! Pluralizm, demokracja, zróżnicowanie, dywersyfikacja, we wszystkich obszarach edukacji. Jest zadziwiające, że… Czytaj więcej »

avatar
Gość

No to zapisz się na (prywatne) lekcje do Uli i dowiedz się, dlaczego niemożliwe jest, żeby po lewej stronie Wisły obowiązywało inne prawo, niż po prawej. Polska, w przeciwieństwie do Belgii nie jest państwem federacyjnym. Albo błaznujesz, albo spóźniłeś się o 1200 lat z pomysłami prawno-organizacyjnymi w stylu kalifatu Haruna al-Rashida. Na taką burzę mózgów, lepiej spraw sobie piorunochron.

avatar
Gość

No i mamy sęk. Sugerujesz, że model edukacji to kwestia prawna. Zapewne w jakimś stopniu tak jest, ale w jakim ? W tym jest sęk, że system edukacji traktowany jest analogicznie jak system prawa, co wiąże się z poczuciem sprawiedliwości, przestrzegania przepisów, przymusem, egzekwowaniem, itp. Myślę, że to siedzi w naszych głowach. To jest dziedzictwo, które tak świetnie opisałeś niedawno, tradycja modelu pruskiego. Z tą Wisłą to jest oczywiście żart, ale wybór jednego z dwóch modeli w szkole nr 47 – czemu nie ? Czemu nie zapytać rodzica do której klasy, do którego modelu chce zapisać swoje dziecko – do… Czytaj więcej »