Oś Świata/Kolokolo Bird

Armageddon

30.09
2017

Miesiąc temu miał nastąpić Armageddon. Nie nastąpił.

Poproszę o komentarze (byle w czasie przeszłym lub teraźniejszym, a nie przyszłym niedokonanym, spekulując o rychłym nastąpieniu tej Apokalipsy, która nie nastąpiła miesiąc temu, ale z pewnością jeszcze nastąpi. I byle z pierwszej ręki, a nie trzeciej), co takiego stało się w związku ze zlikwidowaniem gimnazjów.
Ktoś z Was stracił pracę? Albo w ramach tej pracy musi wykonywać durniejsze obowiązki, niż dotąd? Jakie? Wasze dziecko nie zostało przyjęte do podstawówki albo liceum? Zabrakło tam dla niego miejsca, i po tym, jak w czerwcu skończyło 1. klasę gimnazjum, to we wrześniu ocknęło się w próżni?
Dzieciom trudniej nauczyć się tego, czego uczyły się poprzednie roczniki? Dzieci i rodzice tęsknią za „sprawdzianem szóstoklasisty”?
Uczenie „8. podstawówki” różni się od uczenia „2. gimnazjum” z perspektywy nauczyciela? Czym?
Uczenie się takiego ucznia różni się perspektywy jego własnej i jego rodzica? Czym?

Poproszę o szczere komentarze z pierwszej ręki.

I znów wychodzę na apologetę PiS, którego szczerze nie znoszę, ale akurat w tym przypadku nie mogę mu odmówić racji i odwagi zadziałania wbrew interesowi lobby nauczycielskiego…

 Albrecht Dürer: Jeźdźcy Apokalipsy

Ech, żeby ktoś kiedyś pokazywał dzieciom Apokalipsę Dürera i zostawiał pod zastanowienie się… Nieważne już, czy w podstawówce, gimnazjum, czy liceum. I choćby robił to nawet katecheta…

8
Dodaj komentarz

8 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
avataravatar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
avatar
Gość
Robert Raczyński

Ksawery, będzie krótko i tym razem bez komentarza, bo nie mam już siły strzępić języka na temat tej hucpy… – Czy przyszło ci do głowy, że „działania wbrew interesowi lobby nauczycielskiego” przekładają się jakoś na interesy podmiotu edukacyjnego? To naczynia połączone i nie pytaj mnie, czy to etyczne, dlaczego niedemokratyczne i niewolnorynkowe… – Nie, nie straciłem pracy. Straciłem godziny i „uzupełniam etat”. 3/4 nauczycieli w mojej szkole jest w tej samej sytuacji, to ci nic nie mówi, powiem dokładniej: około 30 ludzi, z jednej tylko szkoły, jeździ po całym mieście, jakby nie mieli nic sensowniejszego do roboty. Parę moich koleżanek… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Robert Raczyński

Ponieważ twoje złudzenie „racji i odwagi” nie daje mi spokoju, powiem wprost: Z powodu pisowskiej „odwagi” nieliczenia się z „lobby nauczycielskim”, którego częścią jestem, niezależnie od chęci, poglądów i kwalifikacji, będę (już jestem) gorszym nauczycielem. Mniej wydolnym, zdekoncentrowanym i zajętym rzeczami trzeciorzędnymi. Środowisko nauczycielskie jest słabe i podzielone, a PiS wykorzystuje społeczny resentyment ćwierćinteligentów do kręcenia swoich lodów. To element dość prymitywnej, ale skutecznej walki o kształt ręcznie sterowanego państwa, a nie wydolnej edukacji. Nie sądzę, żeby w dającej się ogarnąć perspektywie ta tęsknota za szkołą z czasów Ali i Asa przełożyła się na jakąkolwiek poprawę losu uczniów. Wiążę jeszcze… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Robert Raczyński

Powinienem był raczej powiedzieć, że polityka i władza, do której polityka prowadzi, były celem jedynym – nikt nie myślał tu o dobru edukacji. To widać już po doborze ludzi, z…. wziętych, którzy się tym „zajęli” (nie żeby w przeszłości było znacząco lepiej, ale jednak). Jedynym, przypadkowym plusem, który dostrzegam jest skrócenie przymusu. To jasne, że wypowiadam się z perspektywy kogoś bezpośrednio zainteresowanego utrzymaniem status quo. Taka perspektywa jest nieunikniona i chociaż, podobnie jak ty, uważam, że najlepiej jest zaczynać od czystej kartki papieru, to nie mogę się z automatu pogodzić z pisaniem na kartce najpierw zmiętej w kulkę, a potem… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Robert Raczyński

„Wierzę, że nawet w sfrustrowanym reorganizacją belfrze nie obudzą się sadystyczne zapędy, albo będzie to wyjątkowo sporadyczne.” – Tu nie chodzi o ekstrema, ale o to, czy ludziom chce się wykonywać swoją robotę, czy też stwierdzą, że swoje to oni już zrobili i z „koniem’ nie będą się dalej kopać, nawet jeśli dotąd próbowali i to „koń” czasem oberwał. Chodzi o proste pytania, które niektórzy zaczną sobie zadawać, nawet jeśli do tej pory udawali, że nie znają na nie odpowiedzi. Na przykład, czy mi się to opłaca? Bywa, że konkluzja, że na ogół nie (no bo jedynie w przypadkach bez… Czytaj więcej »