Oś Świata/Kolokolo Bird

Neutrinowe sensacje

23.02
2012

We wrześniu 2011 ogólnoświatowe media nakręcały sensację „neutrina szybsze od światła”, „Teoria Względności do lamusa”, etc. Sensację wywołała publikacja włoskiej grupy OPERA (błędnie przypisywanej CERN-owi) o wynikach pomiaru prędkości neutrin na trasie CERN-LNGS. Eksperyment OPERA zaprojektowany jest do badania zupełnie innych zjawisk (oscylacji neutrin) i pomiar prędkości został dokonany lewą ręką przez prawe ucho, korzystając z danych pobranych z pomocniczych układów eksperymentu. Już na etapie publikacji tych wyników budziły one dużo wątpliwości metodologicznych — zarówno co do samego układu eksperymentalnego, jak i sposobu analizy danych. Wątpliwości były na tyle istotne, że kilkoro spośród prominentnych członków grupy OPERA odmówiło podpisania się pod raportem. Również CERN (pełniący dla OPERY rolę fabryki neutrin) odciął się od tych wyników, uznając je za „niesprawdzone i przedwczesne”.

Wczorajsze wydanie internetowe „Science” podało przeciek (od anonimowego członka Opery) o wykryciu źródeł błędu, prowadzącego w ówczesnej analizie do zawyżenia zmierzonej prędkości neutrin. Przeciek jest jeszcze bardziej sensacyjny — winą obarcza się poluzowany kabelek… Nie do końca wierzę w tak banalne źródło błędu (choć, znając włoską dezynwolturę, jest to możliwe), sądzę, że raczej był to jeden z wielu czynników, ale „Science” w pogoni za sensacją wybiło go jako główny. Za tą notką w „Science” pojawił się komunikat Reuters, dziś już cytowany w jeszcze bardziej sensacyjnym tonie przez wszystkie media. Czasem opowiadając zupełne bzdury.

OPERA na razie wydała tylko półoficjalny kilkuzdaniowy komunikat, że rzeczywiście wykryli błędy w systemie pomiaru czasu (komunikat cytowany w dzisiejszym wydaniu internetowym „Nature”), jednak nie podają szczegółów, wspominając jedynie problemy z łączem światłowodowym. Pełniejszy opis zapowiadają „wkrótce”.
Oficjalnych komentarzy nie wydał dotąd ani CERN, ani OPERA, ani INFN.

Z tej historii mamy kilka morałów:

1. Tabloidyzacja i pogoń za sensacją ogarniają nawet naukę, a media natychmiast podchwytują ją w stylu „Einstein się mylił!”. Dopiero po kilku miesiącach okazuje się, że mylił się wcale nie Einstein, tylko technik (albo student) podłączający kabelki i wszyscy ci, którzy opublikowali sensacyjne wyniki nie sprawdzając tych kabelków;

2. Tej tabloidyzacji i parciu na szkło poddają się nawet naukowcy z uczciwie pierwszoligowych laboratoriów (OPERA, afiliowana przy włoskiej Akademii Nauk, to światowa pierwsza liga), publikując źle sprawdzone dane. Na szczęście ekstraklasa nauki (CERN) i część naukowców Opery nie ulega jeszcze tej pokusie;

3. Uczmy naszych uczniów: prowadząc doświadczenia trzeba wykazać wielką staranność, przemyśleć i przeanalizować wszelkie możliwe źródła błędów;

4. Tego też musimy ich uczyć: jeśli w wyniku doświadczenia dostajemy wyniki rozbieżne z przewidywaniami i teoriami, to z ogromną dozą prawdopodobieństwa wcale nie dokonaliśmy wiekopomnego odkrycia, tylko przeoczyliśmy jakiś drobiazg. Takie doświadczenia musimy poddać jeszcze dokładniejszej analizie i jeszcze staranniej szukać w nich możliwych źródeł błędów;

5. Nie bójmy się krytyki ze strony innych: pokażmy innym wszystkie szczegóły doświadczenia, surowe dane, etc (OPERA była bardzo powściągliwa w udostępnianiu swoich nie przetworzonych danych, uniemożliwiając ich niezależną analizę przez naukowców spoza grupy). Poprawny eksperyment wytrzyma taką krytykę,. A jeśli były w nim błędy, to lepiej, żeby ktoś nam wytknął błąd na etapie analizy, niż gdy musimy odszczekiwać ogłoszone rezultaty.

6. Współczujemy z całego serca dziewczynie z grupy OPERA, która z tego pomiaru prędkości neutrin napisała i już zdążyła obronić doktorat. Obciach będzie się za nią ciągnął przez całe życie.

Uzupełnienie:
Ledwo skończyłem pisać tę notkę, a pojawił się komunikat prasowy CERN-u w tej sprawie, nadal jednak nie podający szczegółowo przyczyn błędu.

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o