Oś Świata/Moja oś świata

Posts Tagged ‘wymagania szkolne’

11.04
2019

Taki mały jednostkowy apel do społeczeństwa

Wybrałam podczas studiów karierę naukową, ale okazało się, że najbardziej chciałam być nauczycielką. Jednak presja społeczna (szkoła – to już naprawdę do niczego się nie nadajesz?) spowodowała, że 12 lat przepracowałam jako pracownik naukowy uczelni. Dopiero potem świadomie wybrałam pracę w szkole. Okazało się, że nie jest na pewno łatwiej, choć sensowniej. Dlaczego sensowniej? Gdyż studenci sami mogą opanować wymaganą wiedzę, bo są dorośli, a dziecku potrzebny jest do rozwoju nauczyciel. Z tych samych powodów jest trudniej w szkole, gdyż dorosły częściej bywa dojrzały, a dziecko dorasta i ma różne niestandardowe pomysły.

czytaj więcej…

07.04
2019

Dlaczego Oni protestują? – Maciej Śliwa

Maciej Śliwa

Dlaczego Oni protestują, przecież w zasadzie prawie nic nie robią…
Czyli parę myśli z notatnika dojrzałego nauczyciela.

czytaj więcej…

31.03
2019

Przeciwko ocenianiu stopniami w edukacji wczesnoszkolnej

Ciągle aktualne i odnosi się nie tylko do edukacji wczesnoszkolnej! Danuta Sterna

Jacek Strzemieczny, uzasadnienie do stanowiska koalicji Dzieci bez Stopni

W Polsce obowiązująca przed rokiem 1999 praktyka oceniania małych dzieci przy pomocy stopni szkolnych spotkała się z poważną krytyką (badania Marii Jakowickiej, Bogdana Śliwerskiego, Ewy Misiornej)[1]. Wskazywano na negatywne skutki koncentracji nauczycieli i uczniów na popełnianych błędach. Miało to skutkować lękiem uczniów, konformizmem, rywalizacją, wzmacnianiem postaw egoistycznych, ograniczeniem spontaniczności, kreatywności i ciekawości poznawczej. Ocenianie stopniami służyło bardziej selekcji dzieci niż ich potrzebom rozwojowym. Co szczególnie ważne, jak wskazywały Anna Brzezińska i Elżbieta Misiorna, taki model oceniania stopniami ignorował i osłabiał samokontrolę i samosterowność dziecka w uczeniu się[2][2].

czytaj więcej…

11.11
2018

Czy mało liczne klasy są lepsze?

Odpowiedź twierdząca wydaje się oczywista. Przekonani są o tym nauczyciele i rodzice. Nauczyciele wolą uczyć mniejsze klasy, bo mają więcej czasu dla indywidualnych uczniów, rodzice wybierają dla dzieci szkoły prywatne, bo z reguły maja mniejsze klasy. Przyjęło się sądzić, że najlepsza liczba uczniów w klasie to około 16, tak jak mała grupa warsztatowa.

Jednak badania nie potwierdzają naszego przekonania. Profesor John Hatii uważa, że samo zmniejszenie liczebności klasy ma bardzo mały wpływ na wyniki uczniów – 0,21. W „skali” Hattiego interwencje, które się opłacają mają co najmniej 0,4  i tak np. przekazywanie uczniowi przez nauczyciela informacji zwrotnej – 0,73; doskonalenie nauczycieli – 0,62.Odsyłam do książki Johna Hattiego – Widoczne uczenie się uczniów dla nauczycieli.

O co tu chodzi?

W tym artykule przytoczę jeszcze inne badania wykonane ostatnio w USA. Ale zanim to zrobię postaram się pospekulować samodzielnie. Dlaczego mylimy się w naszej opinii?

czytaj więcej…

06.05
2018

Co znaczy równość w nauczaniu?

Co to znaczy równość w nauczaniu?

Przeczytałam artykuł Geoffa Mastersa (kierownika Australian Council for Educational Research). Niezwykle mnie zainteresował, bo dotyka tematu, który jest dla mnie jednym z mitów w edukacji, że edukacja jest równa dla wszystkich i charakteryzuje się uczciwym i sprawiedliwym traktowaniem wszystkich uczniów.

Dla mnie już w założeniach jest to niemożliwe. Ludzie są różni, więc nie można ich traktować równo. Jednak jaka nierówność może być sprawiedliwa? Oto jest pytanie.

W programach Szkoły Uczącej Się staramy się dążyć do partnerstwa pomiędzy nauczycielem i uczniem, w tym partnerstwie widzę szansę na uwzględnianie różnic pomiędzy uczniami.

 

czytaj więcej…

01.05
2018

Co jest ważne we współczesnej szkole?

Przeczytałam artykuł Teda Dintersmith, który dzieli się czterema pożądanymi zmianami, które powinny nastąpić w edukacji. Postanowiłam streścić tekst, gdyż moim zdaniem dotyka on ważnych spraw, które mam nadzieję w przyszłości nastąpią. W programie SUS staramy się również dążyć do tych zmian wykorzystując ocenianie kształtujące. Zależy nam na tym, aby uczeń miał świadomość celowości i istotności tego czego się uczy, żeby mógł być samosterowny i aby wiedza przez niego zdobywana była wiedzą głęboką, która przyda mu się w dorosłym życiu.

czytaj więcej…

20.02
2018

Balon- Głębokie uczenie się uczniów

Głębokie uczenie się uczniów – to termin przetłumaczony z języka angielskiego. Niezależnie do tego, co on oznacza, każdy nauczyciel pragnie, aby jego uczniowie poznawali jego dziedzinę dogłębnie i z uwewnętrznieniem. Jednak to wymaga CZASU, którego nie mamy.

czytaj więcej…

02.02
2018

Czy przetrwa ocenianie stopniami?

Przeczytałam bardzo ciekawy artykuł Laury McKenna opublikowany  5 stycznia 2018 roku na portalu Edutopia.

Zrobię jego omówienie, czyli to, co z artykułu zrozumiałam i co mnie zainteresowało. Przede wszystkim bardzo się ucieszyłam, że w edukacyjnym świecie mówi się o końcu oceniania przy pomocy stopni. Sama uważam, że ze stopni uczeń ma mało pożytku. Ten tradycyjny system oceniania utrzymuje się ze względu na potrzebę selekcji uczniów do wyższych poziomów kształcenia. Nie wiem, jak sobie poradzić z problemem przyjmowania kandydatów na studia, bez stawiania stopni z testów. W tym artykule autorka nawiązuje do problemów z tym związanych.

Zaczyna swój artykuł od zdania, że ocenianie przy pomocy stopni może stać się niedługo reliktem przeszłości. Wiele osób i instytucji krytykuje taki tradycyjny system oceniania. Chciałabym, abyśmy w Polsce więcej na ten temat mówili i dyskutowali.

czytaj więcej…

31.01
2018

Balon – Przydatność

Celem szkoły jest przygotować człowieka do dorosłego życia. Skonfrontujmy to z programem szkolnym. Eksperci ustalili, czego mamy uczniów uczyć w szkole. Jeśli po latach zastanowimy się, co z tego, czego nas uczono, przydaje się nam dziś, to konkluzja będzie druzgocąca. Ale ten balon – „szkoła uczy potrzebnych rzeczy” – ma się całkiem dobrze.

Uczono nas od pokoleń niepotrzebnych rzeczy i my też to robimy. Ufamy ekspertom i podręcznikom. Eksperci mówią: „Każdy wykształcony człowiek musi to wiedzieć!”. A balon fruwa, bo sami widzimy, że wielu z nas czegoś nie wie i żyje całkiem dobrze. Wystarczy prześledzić losy znanych ludzi i od razu widać, że nie stali się wielcy z powodu dobrego kształcenia w szkole. Znamy też argumenty typu: „Jeśli tego teraz nie pozna, to nie da sobie rady na studiach”. Ale przecież nasz uczeń nie będzie studiował wszystkiego, tylko pewien zakres wiedzy na wybranym wydziale i jeśli umie się uczyć, to sam znajdzie potrzebne mu informacje. Zastanówcie się, komu z Was w życiu przydały się np. logarytmy, znajomość lewych dopływów Wisły, albo układu krwionośnego żaby?! Pewnie pomyśleliście, że coś ze mną nie tak. Uczyłam przez wiele lat logarytmów i to niezależnie, czy moi uczniowie wybierali się na studia techniczne, czy humanistyczne. Może od tego pustego balonu w głowie mi się pomieszało? Gdybym zaprzestała uczenia logarytmów, to konsekwencje byłyby dla mnie okropne – musiałabym odejść ze szkoły, bo przecież nauczyciel nie może zastanawiać się, co jest przydatne, on ma uczyć tego, co zatwierdzili specjaliści.

Na początku mojej kariery zawodowej uczyłam przez 12 lat studentów na Politechnice Warszawskiej, dopiero potem zaczęłam uczyć w szkole. Jednym z tematów moich lekcji było twierdzenie sinusów i cosinusów. Pochyliłam się nad tym i z przerażeniem zauważyłam, że nie wiem, o czym te twierdzenia mówią. Prawdopodobnie nie było mnie w szkole, gdy uczniowie przerabiali te twierdzenia, a jednak udało mi się zdać egzamin na matematykę, skończyć studia, a nawet uczyć studentów matematyki. Pewnie powiecie: „miała szczęście!”. Oczywiście tak, ale jakoś udało mi się żyć szczęśliwie bez tego twierdzenia, podejrzewam, że większość z Was już go teraz nie pamięta. W dobie internetu z łatwym dostępem do informacji, powinniśmy stawiać na umiejętności kluczowe (balon 3), a nie na realizację programu.

Ten balon jest naprawdę zadziwiający. Czy próbowaliście kiedyś rozwiązać egzamin np. gimnazjalny? Ja próbowałam i dobrze mi idzie tylko z matematyki, pozostałych części bym nie zdała. Powiecie – „To się zapomina.”. I macie rację, ale może warto uczyć tego, czego się nie zapomina, bo się przydaje. Matematyka jest bardzo dobrym przykładem, bo jest „gilotyną” na różnych egzaminach – zawsze można wymyślić takie zadania, aby prawie nikt nie zdał. I jak tu lubić szkołę, jeśli uczą w niej niepotrzebnych i nieciekawych rzeczy?

Jak ciężko mają nauczyciele, którzy muszą się zmieścić pomiędzy obowiązkiem, a potrzebą.

23.12
2017

Balony

To jest tekst, który drzemał we mnie przez lata. Zajmując się edukacją, często spotykam pojęcia, pod które każdy z nas, nauczycieli, podkłada znaczenia, które istotnie się od siebie różnią. Używamy pojęć obrosłych mitami, nie definiujemy ich i uznajemy, że z góry wiadomo, co znaczą.

Będę co tydzień począwszy od 27 grudnia publikować definicję jednego balona na Osi Świata oraz na facebooku na fanpejdżu Szkoły Uczącej Się.

czytaj więcej…