Oś Świata/Moja oś świata

Posts Tagged ‘nauczycielka’

07.12
2018

Prezent na Święta

Zbliżają się Święta, a gdyby tak zrobić uczniom (i sobie) prezent?

Ogłosić w szkole jeden dzień bez krytyki!

Jeden dzień, gdy nie stawiamy stopni, gdy uczniów nie krytykujemy, nie oceniamy, a zamiast tego – doceniamy. Dzień, w którym mówimy sobie dobre rzeczy, chwalimy i doceniamy się wzajemnie.

Zapytacie za co można docenić Jasia z Vb, który jest „okropny” i nic się nie uczy? Można, można, tylko trzeba poszukać. To może być przełom dla Jasia i dla nauczycieli. Docenianie jest jak balsamem na duszę każdego człowieka. Przełammy choć na jeden dzień mylne przeświadczenie, że niekrytykowany uczeń się nie uczy. Zaryzykujmy podawanie tylko doceniających komunikatów.

Podzielę się z wami jednym moim wspomnieniem. Pewnie macie też takie. Studiowałam pedagogikę waldorfską i nauczyciel plastyki polecił nam namalować obrazy. Po wykonaniu prac, nasz profesor wywiesił je wszystkie na ścianie i razem z nim spacerowaliśmy oglądając je. Przy każdej pracy profesor stawał i wydobywał z niej coś, co można było docenić. Przy mojej stanął i powiedział: Och jak ładnie dobrane kolory, świetnie się komponują. Spojrzałam inaczej na mój obraz i wyobraźcie sobie, że powiesiłam go na ścianie w moim domu, wisi już ponad 20 lat i za każdym razem „rosnę” gdy przypominam sobie słowa profesora.

To jedne dzień mógłby zaowocować takimi konsekwencjami, może warto?

Może też można zaobserwować skutki, jakie ten dzień przyniesie. Czy uczniowie się uczyli? Jakie panowały nastroje?

Można też ogłosić, ze nauczyciele tez czekają na docenianie. Może uczniowie przyjdą do Ciebie i docenią sposób prowadzenia przez Ciebie lekcji?

A może włączyć dyrektora, który w ten dzień będzie pełen doceniania nauczycieli?

Życzę Wam udanego Święta!

23.06
2018

Jakimi danymi o sobie może nauczyciel podzielić się z uczniami?

Alison DeNisco w swoim artykule opisała działania pewnej nauczycielki w jednej ze szkół w Teksasie.  Nauczycielka sztuki przedstawiła się uczniom klasy czwartej przy pomocy prezentacji o swoim życiu. Prezentacja zawierała zdjęcie jej partnerki, którą przedstawiła jako swoją przyszłą żonę.

Rodzice oburzeni promowaniem homoseksualizmu w szkole zażądali zwolnienia nauczycielki.  Nauczycielka została zawieszona.

Powstało pytanie: Jakimi danymi o sobie może nauczyciel podzielić się z uczniami?

czytaj więcej…

20.07
2016

List wakacyjny do Okejek – OK zeszyt dla rodziców i ich dzieci

Droga nauczycielko lub nauczycielu przebywający na wakacjach z dziećmi,

Zainspirowana działaniami naszej Okejki – Romana Sety dyrektora szkoły susowskiej chciałam ci zaproponować OK zeszyt wakacyjny prowadzony przez twoje własne dziecko i przez ciebie lub przez dziecko, z którym razem jesteś na wakacjach.

Wydaje mi się, że to może być świetny pomysł dla rodziców, ale wymaga przetestowania. Najlepiej może to zrobić Okejka, która ma już doświadczenie z OK zeszytem szkolnym. Jeśli pomysł się sprawdzi, to będziemy mogli go upowszechniać wśród rodziców naszych uczniów.

Jeśli zdecydujesz się zaeksperymentować, to bardzo proszę pisz do mnie, jak idzie i może sfotografuj zeszyt: danuta.sterna@ceo.org.pl

czytaj więcej…

11.07
2016

Dostać szkołę. Ocenianie w klasach młodszych

Jestem po lekturze artykułu w GW na temat uczniów pozostawionych (wolą rodziców) w klasie pierwszej na drugi rok.

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,150374,20327459,siedmioletni-spadochroniarze-czyli-drugi-rok-w-pierwszej-klasie.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_wysokieobcasy

Dotyczy on dzieci sześcioletnich, które jak się okazało po roku nauki w szkole, nie nadają się do klasy następnej.  Niby nie ma braku promocji w klasach młodszych, ale rodzice sami mogą o tym zdecydować. I niektórzy się zdecydowali, widząc, że dziecko nie nadąża za innymi uczniami i dlatego, ze dostali taka sugestię od nauczycielki.

Co mnie w tym boli. Najbardziej przyspieszanie rozwoju dziecka, a po drugie ocenianie małych dzieci i ich różnicowanie.

czytaj więcej…

02.10
2015

Nabudowywanie nowej wiedzy na wiedzy już nabytej

Zastanawiałam się wiele razy, dlaczego różne systemy oświatowe wybierają system zmiany (co roku) składu nauczycieli. Z tego co wiem, dzieje się tak w szkołach we Francji, w Kanadzie, w Australii. W Polsce mamy inny system, przez cały okres kształcenia, jednego przedmiotu uczy jeden nauczyciel, chyba, że konieczna jest zmiana.

Pytałam mądre osoby, dlaczego wybierany jest dany system. W sprawie systemu zmiennego usłyszałam tylko jeden argument – zmieniający się nauczyciel daje gwarancję, że uczeń przez cały czas kształcenia nie będzie skazany na „złego” nauczyciela, w którymś roku doczeka się lepszego. Jakoś mnie ten powód nie przekonuje. Jeśli zakładamy, że mamy „złych” nauczycieli, to szkoda wynikła z nauczania przez nich prze rok szkolny, już jest za duża. Nawet jeśli uczeń dostanie w następnym roku „dobrego” nauczyciela, to czy ten dobry będzie w stanie odrobić poprzedni rok? Wolałabym zakładać, że nauczyciele starają się z całych sił dobrze nauczać.

Jednak może się tak zdarzyć, że nauczyciel i uczeń nie odpowiadają sobie osobowościowo, ale jaka w takim razie gwarancja, że następny nauczyciel będzie odpowiedniejszy?

Nasz system wydawał mi się lepszy, bo ten sam nauczyciel zapewnia ciągłość kształcenia, zna lepiej swoich uczniów, wie czego mu się nie udało przekazać itp.  A już szczególnie wydaje mi się to wskazane przy wychowawcy klasowym, który musi mieć czas na poznanie swoich uczniów.

A dziś przebiegła mi przez głowę myśl, w sumie to nie tylko przebiegła, ale się zakotwiczyła.

Nabudowywanie nowej wiedzy na wiedzy już nabytej

Niezbędny warunek uczenia się. Mówimy o tym w ocenianiu kształtującym w konstruktywistycznym podejściu do nauczania i właściwie w każdej mądrej książce o nauczaniu autor o tym wspomina. Nowa wiedza musi się powiązać z tym co uczący już wie. I nie chodzi tu tylko o przypomnienie, co mieliśmy do tej pory, ale nawiązanie do wiedzy pozaszkolnej, do doświadczeń uczniów. Proces uczenia zaczyna następować, gdy uczniowi zapali się lampka z napisem: To jest podobne do…, lub To różni się od tego, co już wiem….

Jeśli ta lampka się nie zapali, to nowa wiedza wpada do studni i tonie, musi się czegoś złapać znajomego.

A jak to się łączy ze zmianą nauczyciela?

Nowy nauczyciel musi wybadać, co już uczniowie wiedzą, bo inaczej nie wie od jakiego momentu zacząć nauczanie. Nauczyciel, który uczył uczniów cały poprzedni rok, myśli: O tym już mówiłem, to już przerabialiśmy, nie trzeba powtarzać, mogę zacząć z nowym.

A w głowie uczniów może być pustka, luka i nic się nie przykleja.

Nadal nie wiem, jaki system jest lepszy. Dziwię się tylko, że o tym nie rozmawiamy….

 

 

27.08
2015

Prezent dla nauczycielki matematyki

Mam wiele niesamowitych zdarzeń w moim życiu i właśnie tutaj w Birmie znowu mnie coś niecodziennego spotkało. Przyjechałam tu w odwiedziny do mojej córki i z myślą, aby pisać nową książkę o ocenianiu kształtującym.

czytaj więcej…

26.05
2014

Być uczniem

Miałam okazje poczuć się uczennicą. Na warsztacie z lesson study planowaliśmy lekcje na temat pola równoległoboku. Potem jedna z osób przeprowadziła tę lekcję, a my odgrywaliśmy rolę uczniów. Niezwykle cenne doświadczenie. Zyskałam kilka dobrych wskazówek dla siebie jako nauczycielki.

czytaj więcej…

06.03
2014

Ocenienie kształtujące w przedszkolu

Dotarło do nas pytanie jednej z nauczycielek z przedszkola:

„Czy można stosować ocenianie kształtujące w przedszkolu?”

Odpowiedziałam:

Jak najbardziej. Szczerze mówiąc, to nie wyobrażam sobie innego sposobu oceniania w przedszkolu.

Przypomnę definicję OK:

Ocenianie kształtujące polega na pozyskiwaniu przez nauczyciela i ucznia w trakcie nauczania informacji, które pozwolą rozpoznać, jak przebiega proces uczenia się, aby:

  • Nauczyciel modyfikował dalsze nauczanie,
  • Uczeń otrzymywał informację zwrotną pomagającą mu się uczyć.

czytaj więcej…

07.08
2012

Nagroda

Rozmawiałam z dwoma siostrami, które kiedyś uczyły się w tym samym liceum.

Jedna z nich wspominała bardzo dobrze nauczycielkę matematyki, a druga protestowała. Uczyła je ta sama osoba.

Pierwsza opowiedziała, że nauczycielka od razu poznała, że ona ma zdolności matematyczne, chwaliła ją i dawała dodatkowe zadania do zrobienia. Nawet klasówki miała inne niż reszta klasy, ambitniejsze.

Druga nie była doceniana, była jedną z przeciętnych uczennic, pisała te same klasówki co reszta klasy.

Czy nagradzanie jednych może zaszkodzić innym?

20.10
2011

Siła rażenia nauczyciela

Odwiedziłam znajome młode małżeństwo z nowo narodzoną córeczką. On jest dyrektorem firmy, ona chwilowo nie pracuje, ale pracowała w finansach. Oboje skończyli ekonomię kilka lat temu. Rozmowa zeszła na szkołę. Wtedy młody tata powiedział o swojej traumie szkolnej związanej z lekcjami języka polskiego.

Znany w kręgach warszawskich nauczyciel zadał uczniom wypracowanie. W czasie omawiania prac skupił się na pracy mojego znajomego, nie ujawniał jego nazwiska autor. Zdanie po zdaniu skrytykował wypracowanie. Znajomy podejrzewał, że niektórzy z uczniów wiedzą, że jest to jego praca, przeżywał katusze, tym dotkliwsze, że „profesor” nie szczędził inwektyw. Od tego czasu, gdy brał do ręki długopis opanowywał go paraliż. Mimo korepetycji i starań ze strony rodziny uraz mu pozostał. Na szczęście ma teraz dwie sekretarki.

Jego żona z kolei powiedziała, że miała tak opresyjnego historyka, że na studiach (na których jej dobrze szło) mało nie zdała z przedmiotu, który miał w tytule – historia, nie mogła zmusić się do zajrzenia do środka.

Nie sądzę, aby ci nauczyciele zdawali sobie sprawę w jakiej pamięci swoich wychowanków pozostali. Pewnie mają o sobie dobre zdanie jako o nauczycielach.

Ale są i inne sytuacje. Często słyszę we wspomnieniach nauczycieli – „Miałem świetną nauczycielkę, ona mnie zachęciła do nauki” lub „Gdyby nie słowa X-a, to bym nie dał rady, a tak na ludzi wyszedłem”.

Sama miałam taką sytuację. W szkole podstawowej nie szło mi z języka polskiego, zdaniem nauczycieli nie umiałam pisać. Gdy zdałam do liceum pani Teresa Holzer zadała nam pierwsze wypracowanie: Teatr, kino czy książka?

Napisałam, dość emocjonalnie, że teatr. Dostałam pierwszy raz w życiu czwórkę za wypracowanie. I uwierzyłam w siebie. Nie sądzę, aby pani profesor zdawała sobie sprawę co mi uczyniła.

Inna historia dotyczy mojego znajomego, który miał okropne kłopoty w szkole (skończył doktoratem, ale to inna historia). Nie zdał do klasy szóstej i gdy powtarzał rok nowa pani od matematyki powiedział mu – „Ty nie jesteś całkiem głupi z matmy”. Tym zdaniem uratowała jego pobyt w szkole.

Każdy z nas ma pewnie taką historię w pamięci. Jaki wniosek?

Nauczyciele mają ogromną siłę rażenia w każdą stronę, a nie zdają sobie z tego sprawy. Mogą zadecydować o udanym życiu ucznia lub o jego klęsce. Pamiętajmy o tym na co dzień i bądźmy ostrożni.