Oś Świata/Moja oś świata

Posts Tagged ‘nauczyciel matematyki’

01.05
2019

Wspomnienie dobrego nauczyciela

Zadziwiają mnie opinie na temat cech dobrego nauczyciela. Szczególnie opinie ludzi dorosłych, którzy wspominają swoich nauczycieli.  Do tego wpisu zachęcił mnie artykuł „Pierwszy sprawdzian – Same pały” Joanny Scheuring-Wielgus w GW z dnia 27-28.04.2019. Autorka opisuje w nim swoje doświadczenia szkolne na lekcjach matematyki w liceum. Ponieważ wspomnienia są podobne do innych, z którymi się spotkałam, to postanowiłam się do nich odnieść. Oczywiście niekrytycznie, bo to są tylko wspomnienia, ale dlatego, że zawsze mnie zadziwia, że dorośli ludzie cenią w nauczycielu, to czego ja w ogóle nie cenię. To zagadnienie ma jeszcze jeden aspekt – daje przyzwolenie nauczycielom na takie zachowanie w stosunku do uczniów.

czytaj więcej…

11.04
2019

Taki mały jednostkowy apel do społeczeństwa

Wybrałam podczas studiów karierę naukową, ale okazało się, że najbardziej chciałam być nauczycielką. Jednak presja społeczna (szkoła – to już naprawdę do niczego się nie nadajesz?) spowodowała, że 12 lat przepracowałam jako pracownik naukowy uczelni. Dopiero potem świadomie wybrałam pracę w szkole. Okazało się, że nie jest na pewno łatwiej, choć sensowniej. Dlaczego sensowniej? Gdyż studenci sami mogą opanować wymaganą wiedzę, bo są dorośli, a dziecku potrzebny jest do rozwoju nauczyciel. Z tych samych powodów jest trudniej w szkole, gdyż dorosły częściej bywa dojrzały, a dziecko dorasta i ma różne niestandardowe pomysły.

czytaj więcej…

26.04
2015

Nauczycielka po latach

Czytając przygotowywaną przez nas (program Szkołą Ucząca Się) do druku polską wersję książki Johna Hattiego – Widoczne uczenie się dla nauczycieli (angielski oryginał Hattie, J. (2012). Visible learning for teachers: Maximizing impact on learning. New York: Routledge), mam wiele przemyśleń.

czytaj więcej…

26.05
2014

Być uczniem

Miałam okazje poczuć się uczennicą. Na warsztacie z lesson study planowaliśmy lekcje na temat pola równoległoboku. Potem jedna z osób przeprowadziła tę lekcję, a my odgrywaliśmy rolę uczniów. Niezwykle cenne doświadczenie. Zyskałam kilka dobrych wskazówek dla siebie jako nauczycielki.

czytaj więcej…

07.08
2012

Nagroda

Rozmawiałam z dwoma siostrami, które kiedyś uczyły się w tym samym liceum.

Jedna z nich wspominała bardzo dobrze nauczycielkę matematyki, a druga protestowała. Uczyła je ta sama osoba.

Pierwsza opowiedziała, że nauczycielka od razu poznała, że ona ma zdolności matematyczne, chwaliła ją i dawała dodatkowe zadania do zrobienia. Nawet klasówki miała inne niż reszta klasy, ambitniejsze.

Druga nie była doceniana, była jedną z przeciętnych uczennic, pisała te same klasówki co reszta klasy.

Czy nagradzanie jednych może zaszkodzić innym?

03.06
2012

Egzamin szóstoklasisty 2012

Dlaczego tak mnie ruszają te testy? Chyba dlatego, że głęboko jestem przekonana o braku ich sensu i o  dużej ich szkodliwości.

Są wyniki sprawdzianu po 6 – klasie.

Rzeczpospolita 28.05.12  (http://www.rp.pl/artykul/882988.html) bije na alarm: „Niespełna 23 punkty na 40 możliwych zdobyli szóstoklasiści na tegorocznym sprawdzianie kompetencyjnym na koniec szkoły podstawowej. O 3 punkty mniej niż rok temu, o 2 niż w 2010”

Trudno nie zareagować na tę bzdurę. Okazuje się, że tym razem ŚREDNIA  wyników jest o kilka punktów procentowych mniejsza niż średnia w poprzednim roku. Chyba powinniśmy zacząć się modlić do ŚREDNIEJ, urosła do jedynej niepodważalnej danej.

Trzeba zacząć od początku:

  1. „Egzamin sprawdza wiedzę i umiejętności uczniów, a w tym roku wypadł niemal najgorzej w historii jego przeprowadzania”.

Testy nie dają żadnej informacji o wiedzy uczniów, a tym bardziej o ich umiejętnościach. To jest sprawdzian z tego na ile uczeń przygotował się do testu CKE, a właściwie na ile trafił z tą nauką w pytania. Taka gra dorosłych w której pionkami są dzieci. Teraz nawet jest propozycja rozpoczęcia gry już po III klasie. Zaczniemy przyzwyczajać dzieci do wyścigu szczurów już w niemowlęctwie, a potem będziemy bić na alarm, że nie chcą się uczyć, że mają depresje, że nie mają innych wartości niż kasa.

Mama jednej z dobrze uczących się szóstoklasistek (37 punktów z egzaminu) powiedziała mi, że córka nie mogła ze zdrenowania otworzyć kopert, tak jej się ręce trzęsły, musiała jej pomoc nauczycielka. To takie małe skutki uboczne.

2. Treść egzaminu ustala pewna komisja, czyli kilku ludzi, którzy mają swoje „koniki” i czasami ułożą łatwiejsze, a czasami trudniejsze testy. Nie ma to nic wspólnego z tym,  ile dzieci umieją.

„Krystyna Łybacka – Ten wynik to efekt tego, że polska szkoła przekazuje coraz mniej wiedzy, a zamiast wykształcać umiejętność logicznego myślenia, uczy, jak rozwiązywać testy” .

Tego nie da się czytać – jeśli szkoła uczy pod testy, to wyniki powinny być lesze, brak logiki u Pani Minister – matematyczki.

3. MEN (wiadomość z dziennika Polsat) uważa, że gorsze wyniki zmotywują nauczycieli do lepszego nauczenia w przyszłym roku. Też się tego nie da słuchać. Sugestia jest taka, że leniwi nauczyciele mają wiedzę – jak nauczać skutecznie, ale trzymają ją ukrytą i po nią nie sięgają. Teraz, gdy ich nauczanie zastało podsumowane negatywnie, wreszcie wezmą się do roboty i zaczną porządnie uczyć.  To się kupy nie trzyma. Ludzie nie uczą się , gdy się ich straszy!

4. „Za słabość systemu edukacji odpowiadają też inne elementy. Przede wszystkim archaiczna Karta nauczyciela. Sztywno reguluje system wynagradzania nauczycieli i ścieżkę ich awansu zawodowego. W żaden sposób nie motywuje do podnoszenia wyników pracy” –  co krok to bzdura w tym artykule.  Co ma karta do nauczania? Jeśli ją zlikwidujemy, to nauczyciele zaczną lepiej uczyć? Oni chyba specjalnie źle uczą, żeby rząd wreszcie mógł kartę obalić.

Nauczyciel winien? A kto układa program, kto pisze podręczniki, kto układa egzaminy, kto rozlicza szkołę ze średniej?

5. „Cezary Urban, dyrektor XIII LO w Szczecinie, jednego z najlepszych w kraju, przekonuje, że kłopoty z rozumowaniem wśród uczniów to efekt słabego systemu nauczania matematyki  – To ten przedmiot uczy logicznego myślenia, ale sposób, w jaki jest wykładany, pozostawia wiele do życzenia” . Jak nie ma w kogo uderzyć, to buch w nauczycieli matematyki. Ciekawe jakiego przedmiotu uczy Pan dyrektor i czy nie mógłby na nim też uczyć uczniów logicznego myślenia. Nie jest od tego zwolniony!

 

 

 

10.06
2011

Święto nauczycielki

Duma mnie tak rozpiera, że muszę podzielić się wiadomością. MÓJ UCZEŃ SZYMON obronił wczoraj doktorat z matematyki! Zasługa moja niewielka, ale radość ogromna. Taka wypłata nauczycielska.

Pamiętam, jak zaczęłam uczyć jego klasę. Byli to bardzo uzdolnieni matematycznie uczniowie i uczennice. W takiej liczbie w jednym miejscu jeszcze nie spotkałam tylu ludzi zainteresowanych matematyką. Przejęłam ich klasę po matematyku, który podobno stracił radość uczenia matematyki na wyższym poziomie. Ja też miałam inne preferencje, dużą satysfakcję dawało mi nauczanie ludzi skrzywdzonych przez matematykę, wydobywanie na ich twarzach ulgi zrozumienia. A tu spotkałam uczniów myślących szybciej niż ja, znających pewne dziedziny matematyki, o których ja tylko słyszałam.

Przyglądali mi się na początku dość podejrzliwie, bo byłam nowa w szkole. Szybko jednak bardzo się polubiliśmy. Szymon był bardzo bystry, ale nie lubił niczego udowadniać i wyjaśniać, uważał, że wystarczy podać gotowa odpowiedź, zawsze zresztą podawał prawidłową i w błyskawicznym tempie. Walczyliśmy ze sobą o uzasadnianie. I to jest chyba jedyny mój dodany wkład w kształcenie Szymona.

Pamiętam zdarzenie z czasu, gdy Szymon robił olimpiadę matematyczną. Ja nie przygotowywałam go do niej, bo nie umiem rozwiązywać zadań olimpijskich. To jest sztuka, którą mało jakiemu nauczycielowi matematyki jest znana. Szymon przyszedł do mnie z prośbą, abym sprawdziła mu rozwiązania serii zadań. Powiedziałam: Obawiam się, czy zrozumiem, a Szymon na to: Pani za mało w siebie wierzy. Teraz często sobie o tym przypominam i jestem mu wdzięczna za wiarę we mnie.

Kilka osób z tej klasy wybrało studia matematyczne i mam nadzieję, że jeszcze kilka razy będę świadkiem obrony doktoratów.

To wielki prezent dla nauczycielki. Zdaję sobie sprawę, że mój wpływ na sukces Szymona był minimalny, ale jednak miło wspominać, że poznawał matematykę szkolną w moim towarzystwie. Na obronę przybyło wielu ludzi, prowadzona była w języku angielskim. Pół godziny prezentacji Szymona i 40 minut pytań i odpowiedzi. Komisja jednogłośnie przyznała mu tytuł doktora.

Życzę każdej z nauczycielek i nauczycieli zaproszeń na takie uroczystości.

13.04
2011

Znowu o nauczaniu matematyki

Witold Szwajkowski opublikował w Magazynie Dyrektora Szkoły „Sedno”  nowy tekst o nauczaniu matematyki „Matematyka w kontekście”.  Dzięki uprzejmości pisma publikujemy go na stronie Skarbca Akademii SUS.

http://ceo.org.pl/portal/b_akademia_sus_skarbiec_akademii_sus_materialy_dla_nauczycieli_doc?docId=59288.

Zachęcam do przeczytania, gdyż autor porusza wiele nowych i ciekawych aspektów i popiera je ciekawymi przykładami.

czytaj więcej…

08.03
2011

Uczyć licealistów matematyki

Otrzymałam list od nauczycielki matematyki – Meg. Myślę, że nasza wymiana listów może zachęcić innych nauczycieli do podzielenia się własnymi dobrymi doświadczeniami i pomysłami. Zapraszam.

czytaj więcej…

05.09
2010

Ad: Szkoła szkodzi na mózg

W Polityce Nr 36 (2772) ukazał się artykuł Marzeny Żylińskiej pt. Szkoła szkodzi na mózg. Zanim numer Polityki trafił w moje ręce, wielu moich znajomych zapowiadało mi świetny artykuł. Nie za bardzo wierzyłam, bo już wiele artykułów o edukacji ukazało się w prasie (też w Polityce) i niestety często były słabe, jednostronne bez głębszego zrozumienia tematu. Ale, ten do mnie trafił. Mamy przedstawienie problemów, ale nie mamy metod ich rozwiązania. Trudno się dziwić, gdyby rozwiązanie było w zasięgu reki, to już dawno byłoby wprowadzone. Przynajmniej przy otwartych na pomysły władzach oświatowych.

czytaj więcej…