Oś Świata/Moja oś świata

Co jest nie tak z taksonomią Blooma?

27.11
2018

Naprawdę bardzo się cieszę, że dożyłam momentu, gdy naukowcy „odczarowują” taksonomię Blooma. Wiele lat temu, gdy poznałam zasady taksonomii Blooma, czułam, że coś jest nie tak, ale nie odważałam się podważać uznanej teorii.  Wielu moich znajomych nauczycieli i trenerów edukacyjnych często powoływało się na tę taksonomię w dyskusjach o nauczaniu. Była cytowana jako pewnik, ale jednak nie widziałam, aby ktoś skorzystał z niej praktycznie w nauczaniu.

W tym wpisie przedstawię swoje własne wątpliwości związane z taksonomią Blooma oraz omówienie artykułu z Edweeku.

Moje wątpliwości związane z Taksonomią Blooma dotyczą trzech aspektów:

  • Przede wszystkim budzi moją wątpliwość ułożenie poziomów w taksonomii w sposób wzrastający. Czyli jedna jest ważniejsza od drugiej. Nie sądzę, aby np. analiza była ważniejsza niż zastosowanie, a w taksonomii zastosowanie jest umieszczone niżej niż analiza. Skłaniam się raczej do podziału na dwa poziomy: jeden – wiedza i zapamiętywanie, a drugi – cała reszta umiejętności.
  • Bardzo trudno sztywno określić dla zadania poziom taksonomii Blooma. Zauważyłam, że przydzielenie poziomu zależy w dużej mierze od wieku ucznia, a nie od rodzaju zadania. Np. jeśli zapytamy małe dziecko ile jest trzy razy cztery, to może to wymagać od niego umiejętności analizy, za to dla ucznia klasy IV jest to odpowiedź z poziomu wiedzy, bo uczeń odpowiada automatycznie, znając już tabliczkę mnożenia na pamięć. Przydział zadaniom poziomów wydaje mi się sztuką dla sztuki, dyskusją, w której każdy ma swoją rację.
  • Budzi moje zastrzeżenia również to, że poziom podstawowy jest traktowany przez zwolenników taksonomii Blooma, jako mniej wartościowy. Ten poziom wydaje mi się istotny dla procesu uczenia się. Można przytoczyć wiele przykładów, w których brak wiedzy uniemożliwia działania. Jak można np. analizować dane, gdy się ich nie zna? Uważam, że niezbędne jest dostarczenie uczniom wiedzy, którą będą mogli wykorzystać w zadaniach uczących ich „wyższych” umiejętności i jednocześnie pogłębiających proces uczenia się.

Podsumowując, dla mnie ważne jest uczenie uczniów różnych umiejętności, wykorzystywanie ich w procesie nauczania i bazowanie na solidnej wiedzy.

 

Znalazłam artykuł, w którym autor podejmuje polemikę z taksonomią Blooma i z wnioskami z niej płynącymi. Cieszę się, że moje argumenty padają również w tym artykule. Przeczytałam artykuł z dużą satysfakcja i przedstawiam poniżej jego omówienie.

Artykuł Rona Bergera, dyrektora EL Education; Here’s What’s Wrong With Bloom’s Taxonomy: A Deeper Learning Perspective.

http://blogs.edweek.org/edweek/learning_deeply/2018/03/heres_whats_wrong_with_blooms_taxonomy_a_deeper_learning_perspective.html

Prawie każdy zna Taksonomię Blooma, która powstała w 1956 roku i była przedstawiana w postaci piramidy (rys 1), a w roku 2001 zmieniono nieco jej kształt (rys 2).

Rys 1                                       Rys 2

Problemem jest to, że obie wersje piramid prezentują zdaniem autora artykułu fałszywy obraz uczenia się. Uczenie się nie jest hierarchiczne, ani też liniowe. Powyższe rysunki przedstawiają każdą z umiejętności osobno, to sugeruje, że można ją kształcić w separacji od innych. Oprócz tego przestawienie  w postaci piramidy robi wrażenie jakby zamieszczone w niej wyżej umiejętności były  trudniejsze i ważniejsze od tych zamieszczonych niżej. To zaciemnia obraz procesu faktycznie zachodzącego w głowie ucznia.

Autor zaznacza, że jego wywody nie są skierowane przeciwko rozumowaniu Benjamina Blooma, ani też przeciwko zreformowanej piramidzie (rys 2), ale przeciwko pokazywaniu procesu uczenia się jako zdobywania osobnych umiejętności w kolejności ich ważności.

Jeśli z Taksonomii Blooma wyniesiemy, że nauczanie powinno być hierarchiczne i że pewne umiejętności są ważniejsze, niż inne, to będziemy w sprzeczności z tym, co wiemy dziś o uczeniu się.

Opinia Doug Lemov

Edukator Doug Lemov krytykuje taksonomię Blooma przytaczając argumenty, które były używane już w przeszłości. Zauważa, że wiedza i pamiętanie są umieszczone w taksonomii na samym dole. Oznacza to, że jest to umiejętność najmniej ważna i należy mniej uwagi jej poświęcać, a dawać miejsce umiejętnościom „wyższego” rzędu. Można na to spojrzeć inaczej – umieszczenie tej umiejętności na dnie taksonomii może oznaczać, że stanowi ona podstawę i jest niezbędna, aby można było na niej coś zbudować. Jednakże Lemov uważa, że to drugie podejście nie jest powszechne wśród nauczycieli. Najczęściej nauczyciele wyciągają wnioski prowadzące do dewaluacji wiedzy, co może owocować poważnym problemem. Lemov twierdzi, że uczniowie, którzy są pozbawieni należytej wiedzy, mają w konsekwencji  w niej luki uniemożliwiające im uczenie się.

Autor artykułu zgadza się z Doug Lemovem i stwierdza, że znamy wiele sytuacji w uczeniu się, gdy zapamiętywanie wiedzy jest najbardziej potrzebną umiejętnością (np. grzybobranie bez wiedzy na temat grzybów trujących i jadalnych jest bardzo niebezpieczne). Również nie jest możliwa analiza i ewaluacja, jeśli uczący nie posiada wystraczającej wiedzy na temat danego zjawiska. Luka w wiedzy może być poważnym problemem w uczeniu się.

Autor przyznaje rację tym zwolennikom Taksonomii Blooma, którzy zwracają uwagę na konieczność kształcenia pozostałych umiejętności. Jednak uważa, że przed planowaniem zadań dla uczniów warto pamiętać o bazie w postaci niezbędnej wiedzy. Szczególnie jest to ważne dla uczniów, pochodzących z uboższych środowisk, którzy tej wiedzy nie mogą uzupełnić samodzielnie. Często  w praktyce szkolnej obserwujemy tok lekcji oparty tylko na przedstawianiu uczniom wiedzy, prawie każde pytanie jest wtedy pytaniem „o wiedzę”, a uczniowie rzadko proszeni są o analizę lub syntezę. To oczywiście nie jest dobry sposób nauczania. Nauczyciele powinni zachować równowagę pomiędzy różnymi umiejętnościami prezentowanymi w Taksonomii Blooma.

Taksonomia Blooma nie pokazuje drogi uczenie się.

Autor artykułu pokazuje jeszcze inny niż prezentowany  przez Lemova problem związany z taksonomią Blooma. Dla niego podstawowym problemem jest to, że taksonomia nie odzwierciedla procesu uczenia się. Uczący się nie uczy się krok po kroku przechodząc przez stopnie taksonomii, nie zaczyna od wiedzy, potem przez jej zrozumienie, stosowanie, analizowanie, syntetyzowanie i twórczy rozwój dochodzi do sukcesu. Uczenie zachodzi równolegle, cały czas w czasie procesu uczenia się – budujemy zrozumienie, stosujemy wiedzę i ją przetwarzamy.

Przeanalizujmy przykład osoby, która chce nauczyć się języka hiszpańskiego lub np. obróbki drewna. Z pewnością osoba ta musi poznać fakty i pamiętać je. Jednak to nie wystarcza, sama wiedza nie uczy płynnego mówienia i pisania w języku hiszpańskim, również sama wiedza na temat obróbki drewna nie wystarczy do zbudowania półki. Tworzenie pomaga w głębszym zrozumieniu. Tak samo jest w nauczaniu, możemy przedstawić uczniom zasady pisania eseju, ale uczniowie muszą go potem stworzyć, a następnie poddać analizie to, co napisali oraz to, co i jak napisali inni uczniowie. Wtedy dopiero mogą doskonalić pisanie eseju.

Żadne ramy nie pasują dokładnie do prawdziwego życia. Również taksonomia Blooma tak, jak i inne konstrukcje tworzą sztuczne kategorie, które pomagają uporządkować myślenie, ale rzadko są naprawdę użyteczne w praktyce i również nie są jedyne. To jednak oczywiście nie oznacza, że różne struktury mogą być w różnych sytuacjach pomocne.

Zaryzykujmy stwierdzenie, że Taksonomia Blooma ma więcej zalet niż wad. Podstawowa zaleta, to przypomnienie, że warto pracować nad różnymi umiejętnościami uczniów.

Autor artykułu twierdzi jednak, że jego doświadczenie wynikające z pracy z tysiącami nauczycieli pokazuje, że taksonomia Blooma przynosi więcej szkód niż korzyści.

Lepiej jest organizować zajęcia z uczniami uwzględniając wiedzę na temat tego, jak nasi uczniowie się uczą niż podążać za hierarchią taksonomii Blooma. Jeśli nauczyciel widzi, że zastosowanie i tworzenie buduje głębsze zrozumienie u jego uczniów, to powinien zapewnić uczniom okazję do zastosowania wiedzy i przetwarzania jej. Najważniejsze jest, aby nauczyciel analizował sukcesy swoich uczniów i na tej podstawie planował nauczanie.

Autor doszedł do wniosku, że sukcesy jego uczniów spowodowane były tworzeniem przez nich prac, a nie tylko siedzeniem i słuchaniem wykładów. Szczególnie dobre efekty w uczeniu się wynikały z tworzenia czegoś przez uczniów wspólnie, przeprowadzaniem interdyscyplinarnych projektów, tworzeniem modeli, pisaniem prac na dany temat. W tym czasie zapamiętywali oni fakty, oceniali i syntetyzowali.

Przygotowanie do życia

Uczniowie w dorosłym życiu będą musieli wykazać się różnymi umiejętnościami,. Będą tworzyć np strony internetowe, plany, zestawienia, raporty, kampanie. Często sięgną do książek lub innych zasobów lub skorzystają z wiedzy współpracowników, aby poznać nowe fakty pomocne przy  tworzeniu. Uczenie się jest dynamiczne, synergiczne, powiązane z tworzeniem, to nie jest statyczna piramida.

Dodaj komentarz

avatar