Oś Świata/Moja oś świata

Ocenianie

06.02
2018
Ocenianie w języku polskim jest nierozerwalnie związane z krytyką i stopniami szkolnymi – „oceniam, czyli pokazuję Ci, jak daleko jesteś od ideału”. Większość ludzi lepiej uczy się jednak nie będąc krytykowanym, ale będąc ocenianym. Wiemy to też po sobie. Wielu nawet nauczycieli oświadcza: „Zawsze bałem się klasówek, a na egzaminach miałem ból brzucha! Nigdy więcej żadnych egzaminów!”. „No tak… Ale przecież uczniowie bez stopni nie będą się uczyć!”. To jest zdanie, które wypełnia ten balon, jest ono nieprawdziwe.
Ludzie chcą się uczyć, pragną poznawać świat, ale chcą, aby to było dla nich interesujące i pożyteczne. Wtedy stopnie nie są ważne, ważne jest uczenie się dla wiedzy. Były takie eksperymenty (np. Jarosława Szulskiego), żeby nauczyciel nie stawiał stopni mających wpływ na ocenę końcową. Są takie pedagogiki, które są przeciwne stopniom, np. pedagogika waldorfska i mają się dobrze.To mit, że bez zagrożenia krytyką i karą człowiek się nie uczy. Drugi mit związany z ocenianiem polega na poglądzie, że trzeba robić selekcję, aby dopuszczać do dalszego kształcenia tylko uczniów z wyższymi wynikami. W obecnych czasach jest dużo miejsc na studiach i wiele możliwości kształcenia, dla każdego znajdzie się miejsce, o ile nie zostanie przez stopnie oduczony chęci uczenia się.

Znowu pomyślicie, że coś bredzę, przecież stopnie w szkole były zawsze i było dobrze. Ale jednak świat się zmienia i może przyszedł czas na odejście od motywacji zewnętrznej przy pomocy karzących stopni?

Ocenianie kształtujące promuje informację zwrotną zamiast stopni. Najlepiej taką, w której nauczyciel, bądź inna osoba, pokazuje autorowi pracy, co zrobił dobrze, oraz co i jak ma poprawić. Takie podejście do oceniania pomaga w indywidualizacji nauczania (balon 1) i w podmiotowym podejściu do ucznia (balon 2), a także w budowaniu relacji z uczniem (balon 5), a nawet w śledzeniu postępów indywidualnego ucznia (balon 4).

3
Dodaj komentarz

avatar
najnowszy najstarszy
avatar

Wpadasz w tym tekście na kilka balonów: „Ludzie chcą się uczyć, pragną poznawać świat, ale chcą, aby to było dla nich interesujące i pożyteczne.” Pewnie. Tyle, że dla większości interesujące nie jest nic, poza telenowelą w telewizorze albo meczami piłki. A już z pewnością dla nikogo interesujące nie są treści, nauczane przez szkołę. Wpadasz tu w dwa balony: podmiotowości i indywidualizacji, bo dla różnych ludzi interesujące są różne rzeczy, oraz pożyteczności. A przede wszystkim na barierę w postaci podstawy programowej. No więc czego w końcu szkoła ma uczyć? Podstawy programowej, czy interesujących konkretnego Jasia rzeczy? Jasia, którego obliczenia procentów nie… Czytaj więcej »

avatar
Robert Raczyński

Zamiast wiązanki kolorowych, niegroźnych(?) baloników, oświata w twoich wpisach zaczyna przypominać pole minowe. Mina oceniania jest groźna, bo jak zauważyłaś, zawiera pułapki semantyczne. Niemniej jednak, nawet w angielskim, w którym poszczególne czasowniki nazywające ten proces są nieco bardziej swoiste, szkolny ‚grading’ nie wydaje się być wolny od składowej dyskryminacyjnej. Wręcz przeciwnie. Nie sądzę zresztą, by było to logicznie uzasadnione. „Większość ludzi lepiej uczy się jednak nie będąc krytykowanym, ale będąc ocenianym.” – Znów wpadamy w potoczne, pejoratywne użycie słowa ‚krytyka’. Bardzo pragniemy, by odnosiło się ono co najwyżej do naszych działań, a nie osoby, ale czy daje się to odseparować?… Czytaj więcej »

avatar

Dopiero teraz do mnie dotarło, że jeśli coś jest frustrujące i stresujące w ocenianiu, to porównywanie się z innymi i wstyd z powodu tego, że Jaś dostał lepszą ocenę, niż ja. Nie ma tu żadnego znaczenia, czy jest to ocena stopniem, naklejką z paraharcerską sprawnością, buźką, liczbą punktów, czy komentarzem „musisz popracować nad…” zamiast „zrobiłeś wszystko świetnie”. Tymczasem widziałem tu już pomysły, by naklejki ze sprawnościami były po harcersku noszone na widoku, albo publikowane na jakiejś tablicy ogłoszeń: hall of shame, dużo bardziej frustrującej, niż stopień wpisany w dzienniku. Pomysł wręcz z sowieckich czasów albo supermarketowej motywacji pracowników o stachanowskich… Czytaj więcej »