Oś Świata/Moja oś świata

Pytanie kluczowe ubrane w historie

13.09
2017

Znalazłam artykuł z dnia 12 września 2017 roku Judy  Willisa  o tytule The Neuroscience of Narrative and Memory (https://www.edutopia.org/article/neuroscience-narrative-and-memory). Znalazłam w nim pochwałę pytań kluczowych, które promuje też ocenianie kształtujące. Autor wyjaśnia, jak to się dzieje, że pytania kluczowe „ubrane” w historię pomagają w uczeniu się.

Zawsze byłam wielką zwolenniczką pytań kluczowych, które powinny nazywać się wiodące, gdyż prowadzą lekcję – od zadania pytania, aż do uzyskania na nie odpowiedzi. Tworzenie takich pytań nie jest łatwe. Ten artykuł tłumaczy, dlaczego pytania kluczowe podane w formie historii działają motywująco na uczniów i powodują, że lepiej zapamiętują informacje.

Oto bardzo skrócony artykuł, a może bardziej, to co ja z niego wyciągnęłam:

Jeśli czytaliście książki małym dzieciom przed zaśnięciem, to pewnie zauważyliście, że dzieci chcą, aby im bez końca czytać książki, które już znają. Dzieci wiedzą, o czym będzie na następnej stronie, a i tak ekscytują się dalszym ciągiem. Dzieje się tak dlatego, że dziecko nawiązuje emocjonalny stosunek do czytanych mu treści. Znajomość tekstu pomaga mu sięgać do pamięci i uruchomiać emocje.

Słuchanie w dzieciństwie opowieści jest przyjemnym doświadczeniem, które mózg pamięta i odnosi się do nich później. Dziecko nawiązuje silną więź pamięciową i emocjonalną z czytaną historią. Później, gdy dziecko wspomina zasłyszane historie wzbudza to w nim poczucie bezpieczeństwa.

Wysłuchanie wielokrotnie tej samej książki jest dla mózgu jakby nagrodą, gdyż okazuje się, że dziecko prawidłowo przewiduje, co się zdarzy, to uwalnia dopaminę i powodując poczucie głębokiej satysfakcji i przyjemności.

Nasze mózgi szukają i przechowują wspomnienia oparte na zasłyszanych wzorach, to pomaga w interpretacji świata i wszystkich nowych informacji. Ponieważ opowieści z dzieciństwa są powiązane z pozytywnymi emocjonalnymi przeżyciami, zapewniają one możliwość pozytywnej interpretacji świata.

Opowieści czytane dzieciom mają ustaloną strukturę, zaczynają się od – Dawno temu ..., następnie przechodzą do historii i kończą się  – „… i wszyscy żyli długo i szczęśliwie” . W taki schemat wpisują się potem nowe informacje.

Jeśli nauczyciel przekazuje nowe informacje np. z dziedziny algebry, w postaci historii, to ona wpisują się w znany schemat i może łatwiej być przechowywana w pamięci. Z czasem okazuje się, że nie wszystkie historie dobrze się kończą i że mogą być też inne rozwiązania.

Rozpatrzmy przykłady:

Algebra: Maria dostawała kieszonkowe od rodziców w wysokości 100 zł w ostatnim dniu miesiąca. Gdy miała 13 lat rodzice zaproponowali jej, że może otrzymywać kieszonkowe w innej formie: otrzymywać 1 grosz pierwszego dnia miesiąca, a potem każdego dnia sumę podwojoną z poprzedniego dnia i tak przez wszystkie 30 dni. Maria podjęła decyzję, aby zostać przy jednorazowej wypłacie. Co ty byś wybrał?

Taka historia motywuje uczniów do przeliczenia i zobaczenia, co jest bardziej opłacalne.

Fizyka: Dawno temu żył człowiek o imieniu Archimedes, który chciał wiedzieć, dlaczego poziom wody w jego wannie wzrasta, gdy on do niej wchodzi. Próbował wielu eksperymentów, które nie dawały rezultatów, aż wreszcie krzyknął: ‚Eureka!’

Nauczyciel może wykorzystać historię Archimedesa, aby zaproponować uczniom podobne wyzwanie – dowiedzieć się, dlaczego poziom wody w kubku podnosi się, gdy wrzucają do kubka monetę.

Historia: Wszyscy pasjonujemy się postępem w zakresie maszyn latających i  statków kosmicznych. Dlaczego czasami martwimy się bezpieczeństwem pasażerów takich statków?

Nauczyciel może wraz z uczniami poszukać informacji na temat lotu Apollo 13, jak lot był planowany i czego się obawiano.

 

Ubieranie nauki w historie, powoduje, że staje się ona bardziej intersująca, aktywizuje mózg i przywołuje inne zasłyszane historie. Zapamiętywanie jest wtedy bardziej efektywne, gdyż powieść zachowuje znaną narrację zmierzającą do rozwiązania problemu lub osiągnięcia określonego celu.

 

Dół formularza

 

10
Dodaj komentarz

avatar
najnowszy najstarszy
avatar

Judy to jest żeńskie imię, więc „artykuł Judy Willis” i „autorka wyjaśnia” 😉 A artykuł – well – neurosciencowy bełkot. Wyjaśnia wszystko dopaminą, wydzielającą się przy najróżniejszych okazjach. Wszystko, za wyjątkiem jednego: dlaczego zastrzyk z syntetycznej dopaminy albo podanie jej w tabletkach nie daje żadnych efektów dydaktycznych? Po co więc mieszać dopaminę do efektów dydaktycznych? Ale, oczywiście (czy nazwiemy to efektem neuronaukowym, czy psychologicznym – nie ma znaczenia): anegdotka o Newtonie, któremu spadło jabłko na głowę służy zaciekawieniu, a nawet zapamiętaniu prawa powszechnego ciążenia. Oczywiście, anegdotki i historyjki warto opowiadać. Mamy też trochę głupot w tym artykule, np.: „In addition,… Czytaj więcej »

avatar
Robert Raczyński

Autorka jest pod wyraźnym wpływem pozorów naukowej nowoczesności w dydaktyce i widać uważa, że jak w tekście nie pojawi się słowo „neuronauka” albo „dopamina”, to żaden przygłup nauczyciel się nim nie zainteresuje (mimo, że nie wie, czym zajmują się neuronauki, ani co to jest ta dopamina i jak działa), więc trzeba mu taką zanętę rzucić. Nieważne, że zanęta tylko udaje wyjaśnienie. Być może jednak jestem zbyt wysokiego mniemania o umysłowości tej grupy zawodowej i takie tricki są potrzebne? Wielu autorów najwyraźniej ma nas za troglodytów, niezdolnych do prostych obserwacji, jeśli nie zamacha im się przed oczami neuro płachtą. Jan Hartman,… Czytaj więcej »

avatar
Danuta

Panowie, widzę, że można na Was liczyć.
Jesteście niezłomni w tropieniu niedociągnięć.
Ksawery, dziękuję za poprawienie płci autorki.
Myślę, że mówiąc o historiach autorka nie miała na myśli Anielki. W sumie widzę, że ubieranie zadań w historie, nie wzbudza Twojego oporu. Ja jestem za. Robercie masz te same zarzuty do tego ubierania, co Ksawery, ale ja myślę, że próby nauczycielskie pracowania z tym ubieraniem są już dobre.
Faktycznie neorodydaktyka, dopina i inne takie są mocno nadużywane.
Moim zdaniem, to ludzkość bardzo mało wie, o tym co dzieje się w naszych mózgach. Proponuję potraktować podobne próby omawiania zagadnienie, jako wyzwania i wytłumaczenia niewiadomego.
D

avatar

Hartmana uwagę o nauczycielach, którzy nie muszą wiele wiedzieć, odebrałem jako sarkazm 😉 „Myślę, że mówiąc o historiach autorka nie miała na myśli Anielki” Właśnie o tym piszę. O pozorności jej recepty. Willis postuluje ubieranie „dowolnej treści edukacyjnej” w narrację. Anielka gorsza od Prawa Archimedesa? Zwłaszcza zupełnie przez nią niezrozumianego. Pamięta tyle, że jakiś facet, całkiem goły, biegał po ulicach, krzycząc „Eureka!” To były mniej pruderyjne czasy niż dzisiejsze – więc wtedy zapewne w ogóle by na niego nie zwróciła uwagi. Ale penis na widoku dziś gwarantuje zapamiętanie historii. Przynajmniej tego, że Archimedes biegał z penisem na widoku. I tego,… Czytaj więcej »