Oś Świata/Moja oś świata

W obronie przyrody

02.02
2017

Obecna reforma oświaty zamienia przedmiot przyroda w osobne przedmioty: biologia, fizyka, chemia, geografia. Jest to krok w tył w stosunku do obecnej wiedzy o nauczaniu, ale też w stosunku do tego z czego korzystają rozwinięte edukacje w świecie. Na przykład chwalona powszechnie edukacja fińska dąży do tego, aby jeden nauczyciel uczył wszystkich przedmiotów w szkole podstawowej i mógł sam zdecydować, czego w danym momencie naucza.

Ta zmiana z przyrodą to bardzo duża strata dla uczniów. Byliśmy dumni z tego, że udało nam się wprowadzić jeden przedmiot – przyroda w klasach IV – VI w szkole podstawowej. Dzięki niemu uczniowie nie uczyli się osobnych, niezwiązanych ze sobą przedmiotów, ale połączeń między nimi i lepiej mogli zrozumieć świat i jego mechanizmy. Mieli też więcej lekcji z jednym nauczycielem, który mógł dostosować program do potrzeb klasy. Powinniśmy o tym pamiętać, my nauczyciele i rodzice, ta zmiana jest na gorsze i wsteczna.

Weźmy przykład. Uczymy dzieci o roślinach, niech to będzie np. kapusta. Biologia skupia się na tym, jak rośnie kapusta, np. że nie rośnie na drzewach (co nie jest takie proste dla dzieci „miastowych”); geografia o tym gdzie ona rośnie, wtedy też o warstwach i rodzajach gleby uprawnej; chemia przywoła sok z czerwonej kapusty jako wskaźnik ph roztworu, może pochyli się nad procesem chemicznym kiszenia kapusty.. Jeśli mamy jeden przedmiot – przyroda, to możemy nawet włączyć literaturę, w której kapusta występuje i historię – skąd i kiedy kapusta trafiła do Polski, edukację prozdrowotną – jakie ma witamin, a nawet i matematykę, gdy wskażemy, że przekrojona kapusta przypomina fraktal

Jeśli mamy osobne przedmioty, to jeśli w ogóle uda się znaleźć w nich czas na kapustę, to będą to osobne wiadomości, które nie złożą się w głowie dziecka w jedną całość. Będziemy mieli: kapustę biologiczną, kapustę geograficzną, chemiczną itd. Z czasem te osobne abstrakty zostaną przez uczniów zapomniane i zostanie tylko – nieznana kapusta.

Ratujmy kapustę dla naszych dzieci!

Danuta Sterna i Anna Dojer

13
Dodaj komentarz

avatar
najnowszy najstarszy
avatar
Robert Raczyński

No cóż, finalnie to i tak wszystko zależy od nauczyciela… czyli od przypadku. A o tym, żeby udział przypadkowości w tym zawodzie zmniejszać, nie „myślała” jeszcze żadna reforma, wiec po deformie, tym bardziej bym się tego nie spodziewał. Oczekiwałbym raczej, że rola kapusty może nawet wzrosnąć – w końcu, trzeba dzieciom uświadamiać, skąd się wzięły… To jest poziom, na którym z „dobrą zmianą” można dyskutować, bo wymianę kadr na rozmaitych pisiewiczów i inne kapuściane głowy, już dawno przedyskutowała sama z sobą.

avatar

Bez przesady z tą kapustą. Każdy wie, co to jest kapusta, a w szczególności kiszona kapusta, zasmażana kapusta, kapuśniak i bigos. Kapusta (kiszona) pochodzi z beczki w budce warzywnej, a surowa też z budki warzywnej albo targu. Wiadomo, że kapusta (zwykła) wchodzi w skład włoszczyzny, a poza tym sałatki robi się dziś często z kapusty pekińskiej – jeśli ktoś w ogóle wykazuje odrobinę myślenia, to już wie skąd jest kapusta. Wszystko to wie się z domu, od mamy lub babci, albo z menu w najbliższej restauracji – a nie ze szkoły. Nie trzeba do tego zintegrowanych lekcji przyrody. Oboje, Danusiu,… Czytaj więcej »

avatar
Agnieszka

Pani Danuto, proszę wierzyć, dla niektórych dzieci to będzie wybawienie…
Niestety nie każdy nauczyciel odnalazł się w roli przyrodnika / przewodnika po zjawiskach przyrodniczych. Moje dziecko trafiło właśnie na taką osobę, o której pisze pan Raczyński: „ratującą się od zwolnienia, przekwalifikowaną panią”. To dla niego – ciekawego świata ucznia – jest prawdziwy dramat, a dla mnie – rodzica – kolejne wyzwanie …