Oś Świata/Moja oś świata

Powodzenia dla odważnych nauczycieli.

09.11
2015

Zastanawiam się nad głosami skarżącymi się na trudności we wprowadzaniu oceniania kształtującego ulokowane w przepisach, dyrektorach, rodzicach, uczniach….

Skarżący się przeważnie przyznają, że idea jest w porządku, ale:

  1. Dyrektor się nie zgadza i oczekuje określonej liczby ocen w semestrze
  2. Rodzice są zaniepokojeni i pytają: „To na ile ten mój syn umie?”
  3. Uczniowie chcą wiedzieć, czy zdadzą egzamin, który przecież jest na stopnie

Rozumiem, że są to trudności. Ale jednak wiem, że wielu nauczycielom udaje się je pokonać. Warunkiem koniecznym jest wewnętrzne przekonanie, że warto. Jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości, to wymówki nam przeszkodzą.

W naszych szkołach nauczyciel ma dużą autonomię, czasami aż za dużą. Drzwi klasy się zamykają i jeśli nikt się nie zapowie z wizytą, to mogę robić co chcę. Jeśli mam wyniki i nie ma na mnie skarg, to nikt się nie wtrąca. Obwiązuje mnie regulamin oceniania, zapisy w statucie. Jednak w żadnym statucie szkoła nie zapisuje ile ocen ma nauczyciel wystawić, bo by się ośmieszyła. Takie ustalenia mogą być tylko wewnętrzne. Z nimi można dyskutować. Na spokojnie wyjaśnić dyrektorowi jakie mamy intencje. Obiecać, że będziemy zdawali mu relacje – jak idzie, i że rodziców i uczniów bierzemy na siebie. To powinno dyrektorowi wystarczy, ale też wymaga ODWAGI.

Jeśli jednak jesteśmy z dyrekcją w konflikcie i przypuszczamy, że się nie zgodzi i dodatkowo zapowiedział, że wymaga od nas 5 stopni w semestrze, to możemy się temu pozornie podporządkować. Możemy zrobić pięć 10 minutowych kartkówek na stopnie. Możemy na każdej lekcji robić nawet kartkówkę 3 minutową z poprzedniej lekcji. Tak właśnie było, gdy uczyłam się na studiach równań różniczkowych i bardzo sobie to chwaliliśmy. Uczniowie muszą wtedy wiedzieć o tym i wtedy będą to przyjmować naturalnie.

Umawiamy się z uczniami, że w czasie procesu uczenia się na bieżąco dajemy im informację zwrotną, a na podsumowanie stopień. Z tych stopni łatwo wystawić końcowa ocenę na semestr (szczęśliwie w nauczaniu początkowym nie musimy tego robić). Pamiętajmy tylko żeby nie wystawia ocen sumując informacje zwrotne, bo wtedy koniec OK.

Uczniowie szybko zobaczą, że jeśli będą korzystać z informacji zwrotnej, to stopnie z klasówek sumujących będą mieli lepsze.

Z rodzicami trzeba rozmawia PRZED, cierpliwie odpowiadać na ich pytania, przeprowadzić z nimi ćwiczenia, aby sami ocenili, co jest dla ich dzieci dobre. Każdy rodzic chce mieć zadowolone dziecko. Jak zobaczy, że chcemy dla dzieci dobrze, to mamy ich po swojej stronie.

Dla uczniów najważniejsze jest przestrzeganie zasad. Najlepiej je ustalić razem z nimi. Jeśli wiedzą, że mogą liczyć na kryteria oceniania (nacobezu), na informację zwrotną do prac zapowiedzianych jako ocenianych kształtująco i na pomoc nauczyciela, to powinni za nami pójść.

Nie warto tylko rozpoczyna pracy z OK tuż przed egzaminami, np. w klasie maturalnej, choć są przykłady, że nawet w tedy się udaje.

Powodzenia dla odważnych nauczycieli.

 

42
Dodaj komentarz

avatar
najnowszy najstarszy
avatar
Marcin Wojtczak

Te dwa akapity mnie zachwyciły: „Umawiamy się z uczniami, że w czasie procesu uczenia się na bieżąco dajemy im informację zwrotną, a na podsumowanie stopień. Z tych stopni łatwo wystawić końcowa ocenę na semestr (szczęśliwie w nauczaniu początkowym nie musimy tego robić). Pamiętajmy tylko żeby nie wystawia ocen sumując informacje zwrotne, bo wtedy koniec OK. Uczniowie szybko zobaczą, że jeśli będą korzystać z informacji zwrotnej, to stopnie z klasówek sumujących będą mieli lepsze.” Zachwyt oznacza, że nie trzeba zawracać Wisły kijem, wystarczy wyważyć szeroko otwarte drzwi. Moi nauczyciele z przełomu lat 80 i 90 nie potrzebowali ani zgody ministra, ani… Czytaj więcej »

avatar
Danusia

Gratuluję Twoim nauczycielom. Ja nie miałam takiego ani jednego. Moje dziecko również, a jest młodsze od Ciebie. Przechowuję jej pracę z języka polskiego z informacją zwrotną: „Mogłaś się lepiej postara. Niedostateczny”
D

avatar

Bardzo Ci współczuję aż tak podłej szkoły. Ja takich też miałem, choć była to mniejszość. Dziś jest takich chyba jeszcze mniej.

Pomijasz jednak to, na co Marcin tu zwraca uwagę:
że nie jest to sprawa ani przepisów, ani cudownej metody objawianej pod jakimkolwiek szyldem, tylko po prostu zdrowego rozsądku – obecnego (u mniejszości, to prawda) od tysiącleci. I że nie ma tu niczego nowego ani odkrywczego – tak postępowali przyzwoici i rozumni nauczyciele od czasów Sokratesa do dziś.

Zastanawiać się należy, dlaczego tak nikły odsetek nauczycieli (w Twoim przypadku 0%) posługuje się własnym rozumem, przyzwoitością i zdrowym rozsądkiem.

avatar

Niczym nowym nie jest dawanie uczniom „informacji zwrotnej” na temat ich pracy. Dla każdego, kto sensownie uczy innych, jest to po prostu całkowicie zdroworozsądkowy, intuicyjny i oczywisty sposób działania.

Nowe jest tylko nazwanie tego „metodą” i ubranie w otoczkę innych pomysłów dydaktycznych, z informacją zwrotną nie mających niczego wspólnego.
I te inne idee metodyczne, zawarte w OK są dużo bardziej kontrowersyjne i u wielu (u mnie też) część z nich budzi sprzeciw.

avatar
Danusia

Zebranie czegoś oczywistego w „teorię”uważam za korzystne.
Ciekawa jestem, która ze strategii OK budzi Twój sprzeciw?
I.Określanie i wyjaśnianie uczniom celów uczenia się i kryteriów sukcesu.
II.Organizowanie w klasie dyskusji, zadawanie pytań i zadań, dających informacje, czy i jak uczniowie się uczą.
III.Udzielanie uczniom takich informacji zwrotnych, które umożliwiają ich widoczny postęp.
IV.Umożliwianie uczniom, by korzystali wzajemnie ze swojej wiedzy i umiejętności.
V.Wspomaganie uczniów, by stali się autorami procesu własnego uczenia się.

avatar

Największy mój sprzeciw to wobec NaCoBeZU i określaniu celów lekcji explicite, czyli punkt I z Twojej listy. Czym innym są „cele uczenia się”, o jakich teraz piszesz, a zupełnie czymś innym „cele lekcji”, obecne w metodyce OK. Widzę sens jedynie w określeniu celów długoterminowych — celem uczenia matematyki jest to, by umieli samodzielnie myśleć, prowadzić ścisłe, logiczne rozumowania, argumentować i krytycznie oceniać argumentację, z jaką się spotykają. Można dopisać jeszcze ciut więcej — ale to nadal będzie jeden, niezmienny cel na 12 lat (albo i więcej) edukacji, a nie na jedną lekcję. Co więcej ten długoterminowy cel nie ma żadnych… Czytaj więcej »

avatar
Danuta

Alienorze, zostawiam Cię z Ksawerym, myśmy tę sprawę przedyskutowali i każdy…. został przy swoim. D