Oś Świata/Moja oś świata

Nabudowywanie nowej wiedzy na wiedzy już nabytej

02.10
2015

Zastanawiałam się wiele razy, dlaczego różne systemy oświatowe wybierają system zmiany (co roku) składu nauczycieli. Z tego co wiem, dzieje się tak w szkołach we Francji, w Kanadzie, w Australii. W Polsce mamy inny system, przez cały okres kształcenia, jednego przedmiotu uczy jeden nauczyciel, chyba, że konieczna jest zmiana.

Pytałam mądre osoby, dlaczego wybierany jest dany system. W sprawie systemu zmiennego usłyszałam tylko jeden argument – zmieniający się nauczyciel daje gwarancję, że uczeń przez cały czas kształcenia nie będzie skazany na „złego” nauczyciela, w którymś roku doczeka się lepszego. Jakoś mnie ten powód nie przekonuje. Jeśli zakładamy, że mamy „złych” nauczycieli, to szkoda wynikła z nauczania przez nich prze rok szkolny, już jest za duża. Nawet jeśli uczeń dostanie w następnym roku „dobrego” nauczyciela, to czy ten dobry będzie w stanie odrobić poprzedni rok? Wolałabym zakładać, że nauczyciele starają się z całych sił dobrze nauczać.

Jednak może się tak zdarzyć, że nauczyciel i uczeń nie odpowiadają sobie osobowościowo, ale jaka w takim razie gwarancja, że następny nauczyciel będzie odpowiedniejszy?

Nasz system wydawał mi się lepszy, bo ten sam nauczyciel zapewnia ciągłość kształcenia, zna lepiej swoich uczniów, wie czego mu się nie udało przekazać itp.  A już szczególnie wydaje mi się to wskazane przy wychowawcy klasowym, który musi mieć czas na poznanie swoich uczniów.

A dziś przebiegła mi przez głowę myśl, w sumie to nie tylko przebiegła, ale się zakotwiczyła.

Nabudowywanie nowej wiedzy na wiedzy już nabytej

Niezbędny warunek uczenia się. Mówimy o tym w ocenianiu kształtującym w konstruktywistycznym podejściu do nauczania i właściwie w każdej mądrej książce o nauczaniu autor o tym wspomina. Nowa wiedza musi się powiązać z tym co uczący już wie. I nie chodzi tu tylko o przypomnienie, co mieliśmy do tej pory, ale nawiązanie do wiedzy pozaszkolnej, do doświadczeń uczniów. Proces uczenia zaczyna następować, gdy uczniowi zapali się lampka z napisem: To jest podobne do…, lub To różni się od tego, co już wiem….

Jeśli ta lampka się nie zapali, to nowa wiedza wpada do studni i tonie, musi się czegoś złapać znajomego.

A jak to się łączy ze zmianą nauczyciela?

Nowy nauczyciel musi wybadać, co już uczniowie wiedzą, bo inaczej nie wie od jakiego momentu zacząć nauczanie. Nauczyciel, który uczył uczniów cały poprzedni rok, myśli: O tym już mówiłem, to już przerabialiśmy, nie trzeba powtarzać, mogę zacząć z nowym.

A w głowie uczniów może być pustka, luka i nic się nie przykleja.

Nadal nie wiem, jaki system jest lepszy. Dziwię się tylko, że o tym nie rozmawiamy….

 

 

52
Dodaj komentarz

avatar
najnowszy najstarszy
avatar
majcin

Prawdę mówiąc tez się dziwię systemowi zmian nauczyciela co rok. Ciekawe czy daje to lepsze końcowe efekty, czy gorsze (a najprawdopodobniej różnice są nieistotne statystycznie). Można optymistycznie oczekiwać, że nauczyciel obejmujący klasę, którą uczył poprzednio ktoś inny będzie próbował wybadać co uczniowie na prawdę umieją, ale może też się zdarzyć, nauczanie co rok tego samego wbije nauczyciela w jeszcze większa rutynę i zafiksowanie na podstawie programowej niż obecnie. Tak na marginesie, czytałem kiedyś opis szkoły, która pod wpływem naukowych dowodów na negatywny wpływ dwumiesięcznych wakacji na proces uczenia się, wprowadziła kilka krótszych przerw. Do póki działał efekt nowości pewien postęp… Czytaj więcej »

avatar

My nie „zakładamy, że mamy złych nauczycieli”, tylko konstatujemy ten fakt. Sama nie raz pisałaś i podawałaś konkretne przykłady różnych traum szkolnych spowodowanych przez tych złych — których obecność jest faktem obiektywnym, a nie mitem. Zmienianie mieści się więc w najlepszym nurcie egalitaryzmu: żadne dziecko nie będzie bardzo pokrzywdzone złym nauczycielem, jaki mu się trafi, a żadne też nie będzie uprzywilejowane tym, że przez przypadek trafiło na dobrego. Każdy dostanie po równo i mu się uśredni. Przyjdzie walec i wyrówna. Jeśli chcesz to natomiast rozpatrywać w sensie funkcjonalnym, to trzeba postawić pytanie: czy nauczyciel ma być bardzo wąskim specjalistą, czy… Czytaj więcej »

avatar
Robert Raczyński

„[…]zmieniający się nauczyciel daje gwarancję, że uczeń przez cały czas kształcenia nie będzie skazany na „złego” nauczyciela, w którymś roku doczeka się lepszego.” – Nie chcę doprowadzać kwestii do skrajności, ale takie ujęcie rodzi pytanie, dlaczego nauczyciel „rozpoznany” jako zły jeszcze pracuje. System corocznej zmiany sugeruje chyba co innego. W edukacji, jak w każdej interakcji, zdarza się, że strony nie pasują do siebie mentalnie, charakterologicznie, itp. Nie sądzę jednak, żeby system „płodozmianu” rozwiązywał ten problem, bo w miejsce cholery proponuje zakażenie gronkowcem. Żądanie by nauczyciel był uniwersalnym wytrychem do mózgu, jest nie tylko nierealne, ale także szkodliwe edukacyjnie – wymaga… Czytaj więcej »

avatar
Robert Raczyński

Jeśli chodzi o „nabudowywanie nowej wiedzy na wiedzy już nabytej”, to myślę, że już dawno straciło ono (jeśli kiedykolwiek miało) charakter liniowy – to raczej złudzenie nauczyciela, większości rodziców i uczniów, którzy w ogóle się nad tym zastanawiają. Być może kiedyś, gdy nauczyciel był alfą i omegą, a źródłem wiedzy elementarz i przekazywana z pokolenia na pokolenie encyklopedia, tak właśnie było. Rzeczywiście, we wszelkiego rodzaju planach wynikowych, wiedza „pojawia się” w określonej kolejności, niestety, w prawdziwym życiu, nie zawsze tak jest. Przykładowo, nauczyciel angielskiego chcąc być pewnym, że jego uczniowie mogą już opowiedzieć o dniu wczorajszym, teoretycznie powinien sprawdzić, czy… Czytaj więcej »

avatar
Michau

Niektóre z wypowiedzi odbiegły od głównego nurtu postu, dlatego też skupię się na nim. Dla mnie nadbudowywanie wiedzy jest jednym z najważniejszych elementów w procesie nauczania i uczenia się, początek moich lekcji to refleksja uczniowska co już na ten temat wiem, uczeń nie jest pozbawiony wiedzy, on ją ma, a jeśli o nią nie prosimy to możemy uczyć tego co już umie, co jest stratą czasu. Czasem wiedza jaką mają uczniowie i uczennice jest błędna, nie wynika ona z tego że ktoś ich źle nauczył, ale że w ich głowach wytworzyła się taka koncepcja, brak świadomości tej koncepcji powoduje, że… Czytaj więcej »

avatar
Agnieszka

Pani Danusiu. Nie ma tego komu powiedzieć, ale sądzę, że trzeba. To, co się dzieje z ideą oceniania kształtującego w przeciętnej polskiej szkole, od podstawówki począwszy na gimnazjum skończywszy, to jest jedno wielkie oszustwo i nabijanie oceniania kształtującego w butelkę. Mi, jako nauczycielowi uczącego się od kilku lat idei okeja, ręce opadają, kiedy słucham opowieści koleżanek pracujących w podstawówkach w różnych częściach Polski. Ich dyrektorzy, chcąc uchodzić za pionierów zmiany i podnieść „jakieś” wrażenie w oczach organu prowadzącego oraz wpłynąć na dopływ uczniów do szkół, ogłaszają mianowicie nauczycielom, że od dzisiaj cała szkoła przechodzi na ocenianie kształtujące, czyli opisowe. Nauczyciele… Czytaj więcej »

avatar
Marcin Wojtczak

Jakoś mnie to wcale nie dziwi. Dyskutowaliśmy na ten temat parę miesięcy temu. Teraz mogę przypomnieć jeden z aspektów. System oświaty nie jest narzuconym nam przez „obcych” aparatem opresji, a wypadkową stanu wiedzy, potrzeb społecznych i inercji. Dlatego odrzucając klasyczne oceny szkolne należy zastanowić się nad ich rzeczywistymi funkcjami i poszukać rozwiązań, które je zastąpią. Rodzic potrzebuje zrozumiałej i czytelnej informacji o wynikach szkolnej nauki swojego dziecka. Ocena cyfrowa, ostatnio uzupełniona o statystyczna analizę przy pomocy dziennika elektronicznego tę funkcje spełniała. Zastąpienie jej jakąkolwiek oceną opisową dla większości rodziców oznacza pozbawienie informacji o bieżących postępach dziecka, a ponadto stwarza obawy… Czytaj więcej »

avatar
Robert Raczyński

Chciałoby się powiedzieć „a nie mówiłem?”, ale to zbyt konstruktywne nie jest – dla wszystkich było wiadome (dla wszystkich niezacietrzewionych ‚nowym’), że ustawa w tej formie nie zmieni niczego oprócz rodzaju bełkotu, bo doskonale wpisuje się w typowy dla edukacji nurt „jak zmienić wszystko, żeby nic się nie zmieniło”. Pamiętam nasze spory z entuzjastami ustawowego zmieniania świata. Potwierdziło się, że dobra praktyka nauczycielska musi wynikać z przekonania nauczyciela, jego świadomości, wykształcenia i motywacji, a nie z biurokratycznego chciejstwa, zwłaszcza skonstruowanego na chybcika i stosowanego uznaniowo. Chciejstwo kończy się zawsze jednakowo – wypaczeniem idei, wzmożoną wycinką lasów, a potem obracaniem kota… Czytaj więcej »

avatar
Marysia

Pozwólcie Państwo, że i ja się wtrącę – pomimo, że ostatnio mam czasu jak na lekarstwo… Czytając niektóre wpisy – jak na przykład Pana Roberta, mam wrażenie, że niektórym z nich prześwieca magiczne myślenie. Szkoła jest nie taka jak trzeba, i pewnie KTOŚ – powinien to zmienić. Ktoś – nie ja, nie Ty – tylko Ktoś – nieokreślony. Czyli nie wiadomo kto. Łatwiej ponarzekać na KTOsia,bo się rozpływa… A szkoła to my – wszyscy. W psychologii wyraźnie mówi się, że każda zmiana zaczyna się od siebie. Ile potrafię ,,włożyć” tyle po prostu mam… Tak – wątek dotyczy nadbudowywania wiedzy na… Czytaj więcej »