Oś Świata/Moja oś świata

Chyba mam za dobrą pamięć

25.03
2014

Wróciłam z konferencji o zabrałam się za czytanie wycinków gazetowych z edukacji, które zbiera dla mnie moja 92-letnia mamy. I od razu mi ciśnienie poszło w górę, a przeczytałam tylko dwie informacje z GW, 20 marca 2014

  1. Jak uczą w gimnazjach: sprawdź wyniki – Małgorzata Zubik

„Wkrótce zacznie się rekrutacja do gimnazjów. Trudny wybór czeka szóstoklasistów i ich rodziców. Która szkoła lepsza? Warto przestudiować, bo podajemy też wyniki”

  1. Elementarz ma pomagać. Rozmowa z Marią Lorek

„Dzięki elementarzowi zwrócimy wolność nauczycielom, będą mogli pokazać się od najlepszej, kreatywnej strony. W dzisiejszych czasach nie można uczyć tylko z podręcznika. Trzeba korzystać z internetu, edukacji plenerowej i wielu innych form. Podręcznik ma dawać kierunek i pomagać. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy nauczyciele będą myśleli tak jak ja. Wiem, że sa tacy, którzy pracują jak czeladnicy…..”

Ad 1. Pamiętam, gdy wprowadzano egzaminy po szkole. Pamiętam jak argumentowano, że wyniki mają być informacja tylko dla nauczycieli –„ Jak uczę?”.  To nie miała być selekcja i ranking, argument był taki, że nauczyciele maja wiedzieć co im dobrze idzie, a co powinni poprawić.

A zrobił się z tego ordynarny ranking. Taki ranking jest kompletnie bezsensu, gdyż nie wiadomo w jakich warunkach pracują szkoły, może udało im się rozwinąć uczniów słabych, a może bazują na bardzo zdolnych uczniach?

Z celu jakim było doskonalenie nauczania, przemieniło się to w usankcjonowany wyścig szczurów.

Czy my wtedy się na to godziliśmy?

Ad 2. Pamiętam, gdy rozpoczynałam pracę w szkole i był jeden tylko podręcznik. A zresztą tak też było wcześniej, wtedy, gdy uczyłam się w szkole. A na studiach nie było w ogóle podręczników, trzeba było uczęszczać na wykłady i czerpać wiedzę od profesorów. A jak nie byłeś na zajęciach, to musiałeś się dowiedzieć od innych uczestników.

Ja ucząc uczniów w szkole i na uczelni nie korzystałam z żadnego podręcznika. Tworzyłam go sama.

Nadszedł czas, że MEN zaproponował nam wiele podręczników. Do matematyki raptem pojawiło się ich aż 17.Wszyscy byli zachwyceni. Teraz nauczyciel mógł wybierać. To się nazywało wtedy wolnością. Teraz wolnością Pani Lorek nazywa korzystanie z opracowanego przez nią podręcznika. Nic z tego nie rozumiem.

Dla mnie podręczniki nie są potrzebne. Zawsze tworzyłam je dla moich uczniów sama. Może w takim razie dajmy nauczycielom wolność – od podręczników?

20
Dodaj komentarz

avatar
najnowszy najstarszy
avatar
Al

Ale przecież nikt nie każe nawet teraz nauczycielom korzystać z podręcznika. Mogą mieć program autorski – w szkołach moich dzieciaków przez te kilkanaącie lat zdarzyło się takich nauczycieli z własnym autorskim programem 4-5? Plus dwóch, którzy mimo że mieli podany podręcznik (raczej program), z tego podręcznika nie korzystali i nie wymagali go od uczniów, a materiały przekazywali swoje, i to szersze niż te podręcznikowe. Reszta jechała równo z książką, ani nie wymagając od uczniów, ani od siebie niczego więcej. Pytanie, ilu nauczycielom chce się podjąć trud nieskorzystania z podręcznika? Pod tym względem, jeśli na rynek trafi okrojony i niekompletny podręcznik,… Czytaj więcej »

avatar

Ja tu podzielam nadzieję Ala. Dzisiejszy pluralizm podręcznikowy i tak nie jest żadną wolnością wyboru, bo rodzic czy uczeń musi kupić taki podręcznik, jaki szkoła mu każe. Nie robi mu żadnej różnicy, czy ten narzucony mu podręcznik został wybrany przez system szkolny na poziomie nauczyciela, czy przez system szkolny na poziomie MEN-owskiej komisji podręczników. Darmowy podręcznik będzie miał przynajmniej tę zaletę, że system bezpłatnej edukacji nie będzie zmuszał rodziców do wydawania pieniędzy na coś, co jest immanentnym elementem tej edukacji. Im ten podręcznik będzie uboższy we wszystkie kolorowanki, zeszyty ćwiczeń i inne takie bzdury, tym lepiej — tu zgadzam się… Czytaj więcej »

avatar

Podstawa programowa dla I-III miała zapisaną dla ucznia umiejętność korzystania z pakietu edukacyjnego. Odczytanie tego dosłownie nakładało zatem obowiązek posiadania=zakupu pakietu.

avatar
Robert Raczyński

Mnie jest w zasadzie obojętne z jakim podręcznikiem pracuję, pod warunkiem, że nie infantylizuje mi uczniów. O taki podręcznik wcale nie łatwo, większość wywołuje u gimnazjalistów uśmieszki politowania, i w odniesieniu do treści (jak dorośli wyobrażają sobie życie nastolatków) i w odniesieniu do bohaterów (w których nijak nie mogą odnaleźć samych siebie). Dobrym wyjściem jest wybranie podręcznika na tym samym poziomie zaawansowania, ale adresowanego do starszej grupy wiekowej – niestety, bardzo często napotykam na „opór systemu”. Z dorosłymi nie ma już dokąd „uciec” – widzę w tym jedną z przyczyn zażenowania uczących się i szybszego zniechęcenia. Mam to szczęście, że… Czytaj więcej »

avatar
Robert Raczyński

„Trudny wybór czeka szóstoklasistów i ich rodziców. Która szkoła lepsza?” – Jak większość wyborów w naszym systemie edukacyjnym, ten także jest pozorny. Do czego się sprowadza? Do prostego rachunku sił i środków. Kilka pytań pomocniczych dla niezdecydowanych: 1) Czy stać mnie na 600 zł czesnego plus opcje? Jeśli nie, gimnazjum prywatne odpada. 2) Czy moje dziecko osiąga średnią 5,5 i brało udział w konkursach na szczeblu wojewódzkim? Jeśli nie, gimnazja gwarantujące sobie wyniki na starcie, przy pomocy zawyżania kryteriów naboru, odpadają. 3) Czy moje dziecko ma przyzwoitą średnią (4 i więcej)? Jeśli nie, cieszące się renomą gimnazja leżące poza rejonem… Czytaj więcej »

avatar
Ewa B.

Właśnie wróciłam z zajęć na pierwszych w Polsce podyplomowych studiów z zakresu neurodydaktyki. Podręczniki? Po co? Doprecyzowane do granic rozsądku programy – po co? jest tyle możliwości TWORZENIA materiałów edukacyjnych przez uczniów wspólnie z nauczycielem w sposób przyjazny mózgowi dziecka i rozwijajacy jego kreatywność, ze nie ma powodu narażać rodzicow na zbędne (i niemałe) wydatki.
Co do wyboru szkoły, to chyba warto zachęcać rodziców do korzystania z EWD zamiast wyników…

avatar

” Co do wyboru szkoły, to chyba warto zachęcać rodziców do korzystania z EWD zamiast wyników… ” EWD niesie znacznie mniej użytecznej dla rodzica informacji, niż średnie wyniki końcowe. Jeśli przyjmiemy (co nie koniecznie — daj Boże, żeby jak najrzadziej — jest prawdą), że celem rodzica jest, by na wyjściu szkoły JEGO dziecko osiągnęło najwyższy wynik testowy, to optymalną strategią jest wybór najlepszej (w sensie rankingu ocen na wyjściu) szkoły, spośród tych, które zgodzą się przyjąć jego dziecko. Zawarta w EWD informacja o średniej na wejściu nie ma żadnego znaczenia w indywidualnym przypadku konkretnego dziecka. Nie ma sensu posyłać dużo… Czytaj więcej »