Oś Świata/Głos rodzica

Ranking szkół

28.01
2015

Wdałem się w dyskusję o rankingach szkół z nauczycielem, który jest ich zwolennikiem. Już zacząłem wytaczać armaty, gdy mój polemista zgasił mnie pytaniem: A co proponujesz ? Tylko niech twoja odpowiedź będzie konkretna, dostosowana do naszych realiów, osadzona w „tu i teraz”. Od razu przypomniała mi się rada innego nauczyciela: żyj konstruktywnie. Zatem wycofałem armaty i zacząłem konstruować odpowiedź.
Pierwsza myśl była taka: zakazać publikowania rankingów. Pomysł niemądry. Tam gdzie jest olbrzymi popyt, zakazy nie mają sensu (vide: alkohol i prohibicja). W dodatku rankingi służą nie tylko publice, to również intratny biznes dla ich twórców, a gdy w grę wchodzą pieniądze, zakazy nie są dobrym rozwiązaniem.
Zatem może coś obok rankingów, coś, co da maksymalnie rzetelny obraz działalności edukacyjnej szkół ? Spojrzałem w bok – i widzę, że gdy chcę kupić przez Internet czubrycę lub lodówkę, to zaczynam od wyszukiwania opinii o tych towarach oraz o sklepach, które je oferują. Tak robią miliony ludzi – szukają oceny opisowej. Dlaczego taki „system” nie sprawdza się u nas w przypadku szkół gimnazjalnych i licealnych ? – to jest osobny temat, do którego może warto wrócić.

Jak zorganizować ocenę opisową szkół ? Można to zrobić na wiele sposobów, co byłoby zgodne z zasadami różnorodności i wyboru.
1. Ocena szkoły przez niezależne instytucje, czyli coś w rodzaju certyfikacji ISO. Audytor zewnętrzny bada szkołę i publikuje wyniki.
2. Samoocena. Rada pedagogiczna ustala sama, lub we współpracy z ekspertami, kryteria oceniania i przedstawia własną ocenę swojej pracy.
3. Ocena na zamówienie. Szkoła umawia się z kompetentną instytucją, która monitoruje jej działalność.
4. Ocena publiczna – być może najważniejsza.
4.1. Ankieta anonimowa. Każdy uczeń, rodzic, absolwent, nauczyciel ma dostęp do ankiety.
4.2. Opinie nieanonimowe. Każdy człowiek, ma prawo opublikować na stronie szkoły swoją opinię.

Gdzie szukać ocen opisowych ?
1. Gdziekolwiek w Internecie. To najgorsza droga. Tu jest chaos i śmietnik.
2. Każda szkoła powinna być „ustawowo” zobowiązana do umieszczania na swojej stronie:
– anonimowych i nieanonimowych ocen swojej pracy,
– informacji o ankietach i audytorach
3. Centralna baza danych, a może dwie, zawierające informacje o badaniu jakości pracy szkół, w której można znaleźć dostęp do stron internetowych publikujących ankiety, opinie i analizy ocen opisowych.

Czy macie inne, konstruktywne pomysły ?

Powinienem i chciałbym napisać więcej o rankingach szkół, ale nie mam czasu, jak każdy rodzic. Rodzice nie mają czasu, dlatego sięgają chętnie do rankingu szkół.

15
Dodaj komentarz

7 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
avataravataravataravataravatar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
avatar
Gość
Al

Ależ „ewaluacje” szkół przeprowadzane odgórnie są prowadzone od roku bodajże 2009. A znasz ich wyniki? Nie? Pytanie dlaczego. Inne pytanie, na ile one są obiektywne. Niemniej taki „nadzór pedagogiczny” istnieje, nawet jeśli jest półfikcyjny, bo ustawiony: http://www.npseo.pl/action/rodzice_i_uczniowie

avatar
Gość
Al

Zresztą, masz jeszcze oprócz rankingów słynne EWD. Problem z tymi wszystkimi analizami i wskaźnikami jest tylko taki, że tak naprawdę nic nie mówią o tym, jak Twoje dziecko będzie się realizowało w danej szkole, nawet jeśli jest statystycznym średniakiem. To, że szkoła wypuszcza olimpijczyków, nie znaczy, że Twoje nim będzie, podobnie jak to, że szkoła jest „przyjazna” nie znaczy, że Twoje dziecko będzie się czuło w niej dobrze. Wystarczy bowiem inny zestaw nauczycieli i zamiast szkoły o statystycznie dobrej atmosferze mamy horror jak w przypadku Jędrka z innego wątku. Szkoły rzadko prowadzą jakąś spójną politykę i są stabilne. Szkoła podstawowa… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Marzena Żylińska

Dla mnie kluczowe jest pytanie, czemu służą rankingi szkół.
Po co są oceny? Po co testy?
Wiele osób wierzy, że uczniowie sami z siebie nie będą się uczyć. Ale czy to prawda? Mam koleżankę (Zosia Gudzińska), która uczy angielskiego i od kilku lat stawia uczniom takie oceny, jakie sami sobie wystawiają. Jej klasy są na bardzo wysokim poziomie.

Wracając do rankingów, czy dzięki nim polscy uczniowie są na lepszym poziomie?

avatar
Gość
Robert Raczyński

Wiesław słusznie zauważył, że walka z rankingami byłaby nieskuteczna, choć nic specjalnie nie wnoszą. O samoocenie i istniejącej ewaluacji szkół wolałbym się nie wypowiadać – nie mają one wiele wspólnego z rzeczywistością, nawet nie tyle ze względu na „mijanie się z prawdą”, ale na nieprzekładalność średniej na losy pojedynczego ucznia, jak pisze Al. Poszczególne wskaźniki są tak sformułowane, że można pod nie podciągnąć wszystko i wyjść finalnie na swoje. Jedynym środkiem uwiarygodniającym ranking, byłby audyt zewnętrzny. Skąd jednak wziąć takiego audytora, który byłby wiarygodny, nie powiązany z MEN, ani innymi podmiotami około-szkolnymi i nie sponsorowany pośrednio przez samych zainteresowanych? Jak… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Problem jest jeszcze głębszy, niż znalezienie nieumoczonego audytora: brak jest kryterium oceny. Nie ma konsensu co do tego, jaka szkoła jest dobra. Jedynym, możliwym do zastosowania „obiektywnym” kryterium są właśnie wyniki egzaminacyjne jej uczniów, czyli rankingi wyników. Albo pochodne od tych wyników wskaźniki takie, jak EWD.

avatar
Gość
Al

Zapewne ta ewaluacja, do której link dawałem, miała taki cel. Nawet całkiem spójne niektóre propozycje, podlegające ocenie tam są. Tylko co z tego, skoro jak spojrzałem na ocenę liceum mojego dziecka (które z ulgą zmieniło) to otrzymało ono ocenę A ze wszystkiego niemal, nawet we wspólpracy z rodzicami, i to pomimo że w szczegółowych elementach oceny w tej kategorii w większości uzyskało poziom D, w nielicznych B (Poziom D – oznaczajacy podstawowy stopien wypełniania wymagania przez szkołe, Poziom B – oznaczajacy wysoki stopien wypełniania wymagania przez szkołę). Czyli A za spełnianie minimum? Czemu ma służyć taka ewaluacja – poprawieniu samooceny… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Magda

Myślę, że kluczowi są tu nauczyciele, jak wspomniał Al. Kiedy zapisywałam dziecko do podstawówki, prawie 100 osób w podaniach wyraziło pisemną prośbę, żeby dziecko trafiło do pani X (z 5 pań do wyboru) – to o czymś świadczy (że są wyniki, że dziecko czuje się bezpiecznie, że pani ogarnia klasę i nauka odbywa się w miłej atmosferze). Byłoby idealnie gdyby panią X na podstawie takich zapisów „ze wskazaniem” wynagrodzono jeszcze finansowo (a może dostała dodatek motywacyjny?). Czyli na razie zostaje poczta pantoflowa bo opinii o nauczycielach nie ma na stronach internetowych szkół. Dyrekcja nigdzie nie ogłasza publicznie, że do tych… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Robert Raczyński

„Byłoby idealnie gdyby panią X na podstawie takich zapisów „ze wskazaniem” wynagrodzono jeszcze finansowo (a może dostała dodatek motywacyjny?).” – Jeżeli mówimy o dodatku realnie istniejącym, to mowy nie ma, by stanowił zasadniczą motywację dla tej pani. Chyba, że jest osobą żyjącą na skraju ubóstwa. Cały problem w tym, że praca nauczyciela jest bardzo trudna w ewaluacji i stopień tej trudności wzrasta z każdym etapem edukacyjnym, kiedy to nauczycielom jest coraz trudniej „zapewniać miłą atmosferę” wszystkim zainteresowanym. Są nauczyciele jednocześnie znienawidzeni przez jednych i uwielbiani przez innych – tacy będą zawsze wypadać kiepsko w szkolnych „konkursach piękności”, niezależnie od wyników… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Magda

Nie traktujmy rodziców jak stada baranów, którzy nie wiedzą co jest dobre dla ich dzieci. Większość chce wyników i rzetelności bardziej niż tylko miłej atmosfery. Jeśli setka osób bije się o jednego nauczyciela, to znak dla szkoły, że zatrudniamy perełkę, która będzie pracować na renomę naszej szkoły. Odwrotną sytuację zaobserwowałam w przypadku konkretnego przedmiotu w tej samej szkole. Rok w rok chodzą pielgrzymki do dyrekcji z błaganiem, żeby zmienić tego nauczyciela na innego, rodzicielska poczta pantoflowa donosi, że nauczyciel w ogóle nie uczy, trzeba od razu dziecko na korepetycje posłać. To tez powinien być sygnał dla dyrekcji – tu liczba… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Robert Raczyński

Tylko czy ta miła atmosfera nie ulegnie zmianie, gdy nie pojawią się wyniki? Zakłada się, że praca nauczyciela to takie dokręcanie śrubek, tyle że w głowach. Co więcej, wszyscy wiedzą jak się używa śrubokręta i panuje powszechne przekonanie, że nie ma żadnych przeszkód technicznych prócz woli przykręcającego. Kiedy tylko okazuje się, że śrubek dalej dokręcić się nie da, albo gwint nie ten, nastroje już nie są już tak idylliczne. I tu zaczyna się ten aspekt życia szkoły, którego proste rozwiązania nie dotyczą. Jedni są zadowoleni, bo odnoszą sukces przy pewnym poziomie wymagań, inni biegną do dyrektora, skarżąc się na nauczyciela,… Czytaj więcej »

avatar
Gość

W motywacyjnym wynagradzaniu nauczycieli problem jest dużo bardziej fundamentalny. Składają się nań trzy czynniki: 1. W instytucjach publicznych nie ma miejsca na uznaniowość i zasady płacowe muszą być określone regulaminem. Jaki by ten regulamin nie był, to będzie nagradzać nie za sensowne działanie, ale za literalne spełnianie jego kryteriów. 2. ZNP za nic nie zgodzi się na obniżenie płac jednym nauczycielom, by więcej płacić innym. Ani na redukcję zatrudnienia w tym celu. Znaczy, że trzeba byłoby zwiększyć publiczne wydatki na szkolnictwo, by wszystkim płacić tyle, co dziś, a niektórym więcej. 3. Ewaluacja nauczycieli jest nie tyle bardzo trudna, co zupełnie… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Magda

To prawda, motywowanie finansowe nauczycieli to szerszy problem. Nie uważam, że „lepiej i taniej” itd. Skoro jednak w szkołach istnieje już dodatek motywacyjny, nagroda dyrektora, to takie przypadki, jak ten nauczycielki X, mogą (nie muszą, ale mogą) być brane pod uwagę przy przyznawaniu dodatkowych pieniędzy.

avatar
Gość

Wydaje mi się, że w powszechnej opinii liczy się tylko ranking Perspektyw. Na tę listę powołują się szkoły i media, korzystają z niego uczniowie i rodzice. Z moich doświadczeń wynika, że rodzice poszukują odpowiedzi na następujące pytania: 1. Jakie wyniki ma szkoła ? W czym się specjalizuje ? 2. Jak te wyniki są osiągane ? – czy nauczyciele uczą ? – jak uczą ? – ilu uczy, ilu nie uczy (częsty przypadek: ma olbrzymią wiedzę z przedmiotu, ale nie potrafi uczyć)? – czy do uczenia się konieczne są korepetycje ? – czy uczeń mający problemy w nauce jest wspierany, jak… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Al

„Marzena i Robert wskazują na niską wartość i jałowość rankingów. Dodam do tego: są szkodliwe, bowiem sprzyjają „edukacji wyczynowej”. ” Ale z drugiej strony, zwłaszcza na etapie liceum, dla niektórych owa edukacja wyczynowa ma sens – np. dla olimpijczyków, którzy mają zwykle dość jasno sprecyzowany cel i nie interesuje ich „zabawa” w edukację. Oczywiście ważne są też metody osiągania tego „wyczynu” – czy uczeń zainteresowany wyczynem z jakiejś dziedziny musi walczyć ze szkołą, czy ona mu pomaga w realizacji celu, ale to już tylko lokalna poczta pantoflowa zostaje. Obowiązkowa ankieta na stronie? To fikcja, strony szkół są administrowane przez szkoły,… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Ola