avataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravatar
Oś Świata/Głos rodzica
21.01
2018

Dwa nurty edukacji. Część II – który lepszy ?

Niniejszy tekst jest próbą przedstawienia treści dwóch nurtów edukacji w Polsce i w świecie, za pomocą rozłożenia na czynniki pierwsze. Kolejność czynników jest przypadkowa. Co robić – ewolucję czy rewolucję w edukacji ? Być może pytanie postawione jest błędnie. Być może słuszna jest teza: każdą rewolucję poprzedza ewolucja, każda ewolucja kończy się rewolucją. Czynniki ustawione są w pary. Proponuję nie czytać ich na zasadzie „albo – albo”, lecz raczej „od …, do …”, lub może także w ten sposób: „mniej……, więcej....”. Teza do rozważenia. Podział dychotomiczny ułatwia myślenie i działania nowatorów-entuzjastów. Z drugiej strony skłania do polaryzacji, a tym samym do sporów. Czy spory są dobrym katalizatorem zmian ? Czy warto mówić, że toczymy spór, że jesteśmy uczestnikami sporu, że opowiadamy się za, lub przeciw …. ? Oparty na dominacji. Oparty na demokracji. Państwowy, usankcjonowany i wspierany urzędowo i politycznie. Rozproszony, spontaniczny, obywatelski, niepubliczny. Poczucie winy i poczucie wyższości. Poczucie wartości i poczucie odpowiedzialności. Skupienie uwagi na wynikach. Skupienie się na problemach i aktywności. Zewnątrzsterowność i podporządkowanie. Wewnątrzsterowność i samodzielność. Podmiotem jest program, człowiek narzędziem. Podmiotem jest człowiek, program narzędziem. Celem jest ilość wiedzy. Celem jest rozwój poprzez działanie, wiedza jest narzędziem. Atomizacja, prywatyzacja. Uspołecznienie, wspólnotowość, deprywatyzacja. Rywalizacja. Współpraca. Ocenianie zewnętrzna. Ocenianie wewnętrzne. Kopiowanie i odtwarzanie. Poszukiwanie i tworzenie. Monolog. Dialog. Ukrywanie emocji, uczuć i szacunku. Okazywanie emocji, uczuć i szacunku. Struktury pionowe. Struktury poziome. Relacje i mechanizmy folwarczne. Relacje i mechanizmy demokratyczne. Analizowanie wyników edukacji. Analizowanie procesu edukacji. Odwoływanie się do przekonań i przyzwyczajeń. Odwoływanie się do wiedzy, łamanie przyzwyczajeń. Odwoływanie się do zarządzeń i wymagań. Odwoływanie się do wartości. Niespójność wewnętrzna. Spójność wewnętrzna. Nie wolno robić błędów. Uczenie się wymaga błędów. Więcej, szybciej, jeszcze więcej, jeszcze szybciej. Mniej, wolniej, dokładniej. Jednakowość. Różnorodność. (Efekt pomidorowy). Jednokierunkowość. Wielokierunkowość. Budowanie lęku. Budowanie odwagi, śmiałości, dzielności. Mechanizmy wykluczania. Mechanizmy inkluzji. Spłaszczanie = wystający gwóźdź należy wbić. Budowanie indywidualności i elit. [Źródła osobowe: Witold Kołodziejczyk, Marzena Zylinska, Marianna Blockchain Kłosińska, Jan Szomburg, Jarosław Pytlak, Danuta Sterna, Jacek Strzemieczny, Zosia Grudzińska, Wojtek Gawlik, Jacek Galus, Aneta Ja-Pa, Wlodzimierz Zielicz, Katarzyna Radolinska Janusz, Tomasz Tokarz, Ola Miegoń, Stanisław Dylak, Bogusław Śliwerski, Alina Kozińska-Bałdyga, Paulina Suszka, Łukasz Turski, Beata Zwierzyńska, Iwona Chmura-Rutkowska, Ewa MB, Marek Piotrowski, Joanna Szulc, Magdalena Niedźwiedzka, Magdalena Archacka, Zofia Dzik, Małgosia Żuber-Zielicz, Gabriela Olszowska, Agnes Kowalski, Anna Sobala-Zbroszczyk, Bożena Będzińska-Wosik, Ewa Borgosz, Grażyna Kilbach, Marcin Polak, Dorota Dziamska, Maria Prosińska-Jackl, Małgorzata Taraszkiewicz, ... ]
20.01
2018

Dwa nurty edukacji. Część I – dziwna wojna.

UWAGA: To nie jest tekst o tym "jaka szkoła była i już nie będzie", o tym jak powinna wyglądać edukacja. Tu jest napisane o tym, jak ludzie próbują coś zmieniać mniej lub bardziej skutecznie. To jest tekst o procesie zmieniania, a nie o treści zmian. _______________________ W Polsce i w świecie można zaobserwować istnienie dwóch nurtów oświatowych. Jeden, to edukacja tradycyjna, drugi - nowatorski, postulujący odejście od tradycyjnego nauczania. W tej części postaram się przedstawić jak przebiega walka między edukacją starą i nową, oraz jakie są możliwe scenariusze. Druga część artykułu będzie próbą opisu obu nurtów. Wolałbym, żeby ten post został napisany przez parę fachowców: antropologa i socjologa. Wolałbym, żeby był oparty na solidnych badaniach naukowych. Pytania podstawowe z pozycji człowieka spoza klubu, nie zaangażowanego. Dlaczego zmiany przebiegają tak wolno i cicho ? Czy proces reformacji jest skazany na sukces ? Czy istnieje możliwość zatrzymania postępu lub cofnięcia się ? Jakie czynniki mogłyby pomóc entuzjastom w działaniach reformatorskich ? Czy można ukierunkować i przyspieszyć proces zmian ? Czy działania oddolne i spontaniczne wystarczą do zmiany świadomości nauczycieli, decydentów, rodziców - czyli całego społeczeństwa ? Dlaczego "dziwna wojna" ? Po pierwsze, 'nikt' o niej nie wie. Zapytajmy .... (wpisz liczbę) przypadkowych osób - ile z nich słyszało o postulatach reformatorskich, o argumentach przeciw szkole standardowej, o debatach i sporach, fascynujących wynikach badań i niezwykłych pomysłach ? Ilu z nich wie o istnieniu szkół nowatorskich ? W powszechnej świadomości można spotkać znajomość trzech rodzajów szkół: duża - mała, stojąca w rankingu niżej lub wyżej, publiczna lub niepubliczna (ludzie mówią "prywatna = płatna"). Ważnym elementem obrazu edukacji dziecka jest opowieść o nauczycielach. Najczęściej używanymi opisami są: fajny - nie fajny, dobrze uczy-i-tłumaczy - robi to źle. Żadne z tych kryteriów nie odnosi się do sposobu działania: po staremu czy po nowemu. Po drugie, nowe nurty edukacji nie są w polu zainteresowania mediów publicznych, które, choćby nam się to nie podobało, mają olbrzymi wpływ na wiedzę potoczną i świadomość społeczną. Na stronach gazet i w okienkach telewizyjnych stale obecne są informacją tylko o jednym nurcie, o edukacji standardowej. Druga strona nie istnieje, ewentualnie pojawia się jako ciekawostka. Po trzecie, wpisuję w Google hasła "szkoły nietypowe", "szkoły nowatorskie", "szkoły rekomendowane", ... i widzę chaos. Natomiast gdy wpiszę ranking szkół, pojawia ład i porządek, oferta dla każdego. Tu jest tylko jeden świat, jeden nurt. Po czwarte, politycy i partie polityczne ..... . W tym miejscu spuśćmy zasłonę milczenia i przejdźmy dalej. Po piąte, wojna jest dziwna, ponieważ aktywna = walcząca jest tylko jedna strona. Druga nie robi nic, to znaczy robi swoje, dzisiaj robi to co robiła wczoraj i nie przejmuje się krytyką, postulatami i działaniami "wąskiej grupy entuzjastów". Co ciekawe, nie słychać obrońców nurtu tradycyjnego, edukacja standardowa nie ma swoich apologetów, debat, konferencji, w przeciwieństwie do nurtu reformatorskiego, w którym aż kipi od publikacji, dyskusji i działań. Trzeba się sporo natrudzić, żeby znaleźć nazwiska zwolenników i twórców współczesnej szkoły "dziewiętnastowiecznej". Mówiąc o nurcie tradycyjnym, krytycy i reformatorzy używają określeń: skała, beton. Te słowa dobrze definiują stronę bierną w dziwnej wojnie. O nurcie reformatorskim mówi się: niszowy, eksperymentalny, początkujący, oddolny, podziemny. Jak wygląda wojna dwóch światów ? Widok z daleka. Z zewnątrz widać niewiele, prawie nic. Ponieważ aktywnie walczy tylko strona reformatorska, musisz najpierw ją odszukać, żeby zaczerpnąć wiedzy u źródła. Tu dochodzimy do paradoksu: jak mam dowiedzieć się o sukcesach reformatorów, skoro nie wiem o ich istnieniu, bo nie docierają do mnie informacje o toczącej się wojnie ? Natomiast informacje o działaniach strony betonowej sączą się z mediów publicznych systematycznie i bez przeszkód: pierwszoklasiści, Dzień Nauczyciela, testy, studniówki, matury, sukcesy olimpijczyków, coraz lepsze wyniki PISA, itp., itd., i wszystko jest okej. Widok z bliska - obóz tradycjonalistów. [..................] Widok z bliska - obóz reformatorów. Tu widać przede wszystkim olbrzymi entuzjazm, energię, otwartość i życzliwość ludzi. Widać niezwykłą różnorodność wizji, pomysłów i działań, które funkcjonują sprawnie i przynoszą pozytywne efekty. Są nauczyciele i dyrektorzy pracujący "po nowemu". Są szkoły odcinające się od tradycji dziewiętnastowiecznej, stosujące nowe metody, odwołujące się do aktualnej wiedzy pedagogicznej i nowoczesnych wizji edukacji. Jakie są wyniki wojny = jakie są postępy w reformowaniu ? Nie wiadomo. Dotychczas nie spotkałem solidnej odpowiedzi na to pytanie. Entuzjaści mówią, że jest dobrze i będzie coraz lepiej. Wzrasta liczba nauczycieli i szkół nowatorskich. Inni twierdzą, że edukacja nowatorska ma charakter niszowy i taką będzie zawsze. Jedni i drudzy nie podają na czym opierają swoje przekonania. Perspektywy, czyli możliwe scenariusze. 1. Nurty reformatorskie pokonają nurty tradycyjne i będą dominować. 2. Ilość nowatorów osiągnie pewien pułap, na przykład 20%, i dalej nie wzrośnie. 3. Siła zmian będzie tak słaba, że nowatorzy rozpłyną się w oceanie tradycjonalistów. 4. Efekt falowania: po wzroście może następować regres nurtów nowatorskich, itd. 5. .... Wnioski, wątpliwości, rozważania. Częstym argumentem entuzjastów jest "kropla drąży skałę". Czy rzeczywiście to powiedzenie sprawdza się w procesach społecznych, masowych ? Jest bardzo efektowne i inspirujące, ale czy słuszne ? Czy nie jest tak, że zmienianie wymaga połączenia dwóch procesów: ciągłego-kropelkowego i skokowego ? Chciałbym usłyszeć odpowiedzi socjologa, antropologa i historyka. Warunkiem sukcesu na jakimkolwiek polu jest wiedza. Czynnikiem opóźniającym i utrudnieniem dla działań entuzjastów nowej edukacji jest brak wiedzy w dwóch obszarach - zewnętrznym i wewnętrznym. Miliony Polaków nic nie wie o wojnie oświatowej, o działaniach "wymyślających szkołę od nowa". Natomiast obóz reformatorski nie wie ilu jest reformatorów, ilu nowych przybywa lub ubywa, jaka jest percepcja ich działań w społeczeństwie. Wszyscy nie wiemy, ilu żołnierzy liczą obie armie i jakie mają zaplecze poparcia. Jacek Strzemieczny postuluje 'deprywatyzację' procesu nauczania wewnątrz szkoły. Warto byłoby przenieść to hasło do szerszej przestrzeni: deprywatyzacja reformowania edukacji. Istotnym katalizatorem procesów masowych jest klimat społeczny. Czy mamy odpowiedni klimat dla tworzenia "szkoły nowej generacji". Jaki robi się dobry klimat ? Jak można tworzyć dobry klimat dla edukacji ? - warto zastanowić się nad odpowiedziami. Ktoś napisał, że tylko nauczyciele i rodzice nie są w stanie zmienić edukacji, do tego potrzebne jest coś więcej. Co jest potrzebne ? - to kolejne pytanie warte solidnego rozważenia. Potrzebne są nowe(?) mechanizmy ułatwiające zmienianie. Te mechanizmy należałoby stworzyć, ale nie koniecznie przy udziale entuzjastów-reformatorów, którzy zajęci są wspaniałą pracą u podstaw. Potrzebne są działania wspólne. Potrzebne jest wejście na teren polityków. Co jeszcze jest potrzebne ? .... W tej kwestii można spotkać opinię krytyczną: nie ma mechanizmów, nie ma systemu, nie ma społeczeństwa - są tylko pojedynczy ludzie, którzy mogą zmienić się od środka. Zmiana kultury edukacji będzie wynikiem przemiany wewnętrznej, duchowej jednostek. Może warto byłoby rozejrzeć się dokoła, poza pole edukacyjne, żeby przyjrzeć się jak przebiega/ły procesy zmian (wojny), na przykład: o równouprawnienie kobiet lub ludzi ciemnoskórych, o likwidację wojen, o ochronę środowiska, o ograniczenie smogu. Przyjrzeć się i wyciągnąć jak najwięcej wniosków. [Źródła osobowe: Witold Kołodziejczyk, Marzena Zylinska, Marianna Blockchain Kłosińska, Jan Szomburg, Jarosław Pytlak, Danuta Sterna, Jacek Strzemieczny, Zosia Grudzińska, Wojtek Gawlik, Jacek Galus, Tomasz Tokarz, Ola Miegoń, Stanisław Dylak, Bogusław Śliwerski, Alina Kozińska-Bałdyga, Paulina Suszka, Łukasz Turski, Beata Zwierzyńska, Katarzyna Radolińska Janusz ...]
07.01
2018

Prawo Archimedesa

Teza. Nauczyciel może nauczać prawa Archimedesa czterema sposobami. 1. Nauczyciel opowiada, rysuje, tłumaczy, dyktuje. Opcja: uczeń ma sam przeczytać rozdział w podręczniku przed lekcją. 2. Nauczyciel wykonuje eksperymenty, objaśnia, dyktuje - uczniowie obserwują. 3. Nauczyciel prezentuje film pokazujący eksperymenty, objaśnienia i wnioski. 4. Uczniowie, podzieleni na 2-4 osobowe grupy, wykonują pod nadzorem nauczyciela eksperymenty, zapisują wyniki, opowiadają, zadają pytania, wyciągają wnioski. Pytania osoby dorosłej. Który sposób jest najczęściej stosowany ? Który jest najlepszy ? Który jest najskuteczniejszy ? Który jest najwygodniejszy, który najbardziej kłopotliwy ? Jakie czynniki mają wpływ na wybór sposobu ? Jakie są efekty nauczania prawa Archimedesa i innych, od czego są zależne ? Czy warto zastanawiać się nad tym, czy nie lepiej przerobić temat i przejść do następnego ? Pytania ucznia. Po co każecie mi uczyć się tego ? Do czego to potrzebne ? Jak nie poznam prawa Archimedesa, to coś mi grozi lub czegoś mi ubędzie ? Sprawdziłem: w mojej rodzinie nikt nie zna tego prawa, nikt nie wie o co chodzi, a wszyscy żyją dobrze i przyzwoicie. Dlaczego na piątkę muszę napisać/powiedzieć treść prawa tak jak w książce, dlaczego nie mogę powiedzieć własnymi słowami ?
12.02
2017

Polacy nie lubią Polaków

Od wielu lat obserwuję zjawisko "wielu Polaków nie lubi ludzi wykształconych i ludzi sprawujących władzę". Nielubiani są: lekarze, pielęgniarki, sędziowie, prokuratorzy, adwokaci, notariusze, nauczyciele, doktorzy habilitowani, księża, pracodawcy, dyrektorzy, prezesi, urzędnicy wysokiego szczebla, urzędnicy niskiego szczebla. Nie ma sztywnego podziału na lubianych i nielubianych, nielubienie jest procesem dynamicznym. Bywa tak, że nauczyciel nie lubi prawników, prawnik nie lubi lekarzy, a lekarz nie lubi nauczycieli. Moim zdaniem owo ""odgrywa bardzo ważną rolę w życiu osobistym i społecznym Polaków, na przykład w pracy, w edukacji lub w polityce. Jeśli tak jest rzeczywiście, to niedobrze, bowiem oznaczałoby to, że myślenie negatywne jest bardzo ważnym elementem działania nas, Polaków. Oczywiście warto zadać sobie pytanie: skąd takie zjawisko, jakie są przyczyny ? Kolejne pytanie: jak duże jest to zjawisko, ilu Polaków odczuwa niechęć w stosunku do wymienionych ludzi ? W obecnej chwili oceniam tę liczbę, na podstawie sondaży ogłaszanych w mediach, na około 35-40% naszego społeczeństwa. _______________________________________________ Nie lubię ... takich tekstów. Nie ma w nim cytatów ani bibliografii. Autor głosząc swoje diagnozy lub wnioski nie odwołuje się do wyników badań naukowych. Dobrze byłoby żeby zjawisko "nielubienia elit" było badane. A może już są publikacje na ten temat ?
03.11
2016

Zrozumieć minister Annę Zalewską

Rozumiem minister Annę Zalewską. Zgłosiła się do rządu, który musi odnieść szybkie sukcesy. Zwiększenie autonomii szkół, wsparcie dla nowatorskich rozwiązań, nacisk na upodmiotowienie uczestników edukacji, zmiany w sposobie wyboru dyrektorów, tworzenie czegokolwiek, itp. wymagałyby żmudnej pracy, nie budziłyby wielkich emocji, zatem nie przyciągnęłyby uwagi opinii publicznej. Nowy minister musi zabłysnąć na samym początku, musi wykonać jakiś spektakularny i szybki manewr. Anna Zalewska wybrała likwidację gimnazjów. Wybrała to, co najłatwiejsze. Likwidacja gimnazjów wydaje się łatwa, ponieważ nie napotyka na silny opór społeczny. Nauczyciele są przyzwyczajeni do sterowania odgórnego, więc nie będą buntować się. Generalnie rodzicom jest obojętne jaka jest struktura oświaty, czego i jak uczą się w szkole ich dzieci. Rodziców interesują głównie dwie sprawy: żeby dziecku nie działa się krzywda i żeby miało dobre wyniki=oceny. Z różnych stron odzywają się głosy sprzeciwu, ale są nieliczne i słabe. Najskuteczniejszy sposób oporu zaprezentowali państwo Elbanowscy. Niestety, w przypadku zamachu na gimnazja nie pojawili się Elbanowscy II. Zatem Anna Zalewska jest bliska ogłoszenia sukcesu: zlikwidowaliśmy gimnazja, otworzyliśmy nowy rozdział w polskiej oświacie ! Likwidacja gimnazjów będzie również sukcesem nowego(?) sposobu myślenia i działania. Żeby dokonać rewolucyjnej zmiany w państwie, wystarczy przekonanie o jej potrzebie i słuszności. To przekonanie nie musi wynikać z wiedzy. Nie są potrzebne badania, analizy, rozważania. Nie trzeba poszukiwać i upubliczniać powodów, celów i wielowymiarowych skutków (pożądanych i ubocznych). Nie jest konieczne zainspirowanie dialogu społecznego, przekonywanie głównych zainteresowanych oraz szerokiej opinii publicznej do akceptacji i poparcia proponowanej zmiany. Ma być tak, bo my tak uważamy, takie jest nasze przekonanie. Pytanie: z czego wynika wasze przekonanie, z kim je ucieraliście ? Być może likwidacja gimnazjów jest krokiem w dobrym kierunku ? Ale żeby tak stwierdzić, trzeba najpierw zastanowić się wspólnie, a potem ogłaszać i realizować. MEN pominął pierwszy krok. To jest nowy(?) sposób praktykowania demokracji. Świetnym chwytem Anny Zalewskiej jest powoływanie się na opinię publiczną i zdanie większości rodziców. Pani minister i jej doradcy zapewne doskonale wiedzą, jak można manipulować opinią publiczną, nie dostarczając jej rzetelnej wiedzy, nie prezentując różnorodnych punktów widzenia na problem, nie pokazując debat i sporów dotyczących edukacji. Dlatego tak ważne dla MEN jest błyskawiczne przeprowadzenie rewolucji gimnazjalnej. Jeśli zrobimy to szybko, ludzie nie zdążą zastanowić się, dowiedzieć, uzgodnić, zażądać wyjaśnień. O skutkach ubocznych "SZYBKIEJ ZMIANY" piszą specjaliści i zwykli ludzie. Dwa zjawiska uważam za bardzo groźne. Jedno, to pogłębienie braku zaufania nauczycieli do władz oświatowych. Brak dialogu i sterowanie odgórne utrwalą mechanizmy feudalno-pańszczyźniane w edukacji. Drugim skutkiem ubocznym będzie odwrócenie uwagi od potrzeby autentycznych zmian w procesie edukacji, a tym samym opóźni je. Polska oświata potrzebuje nowej filozofii i kultury edukacji. Wielu nauczycieli to rozumie i już to robi. Likwidacja gimnazjów nie pomoże im w działaniach, niczego dobrego nie wniesie, utrudni pracę. Rozumiem Annę Zalewską. Dąży do likwidacji gimnazjów, ponieważ wierzy, że to będzie wielki sukces - jej osobisty i partii, którą reprezentuje. To jest ten rodzaj wiary, który nie potrzebuje pokory, prawdy i szacunku.
07.08
2016

Tożsamość narodowa

Co chwilę słyszę, że patriotyzm i poczucie tożsamości narodowej są bardzo ważne. Tak ważne, że "wszyscy" traktują to stwierdzenie jak aksjomat, a o aksjomatach nie wypada dyskutować (?). Dlaczego tożsamość narodowa jest tak istotna ? Co stałoby się gdyby się osłabiła lub zanikła ? Jak odczuwali swoją tożsamość narodową Tomasz z Akwinu, Kopernik, Leonardo da Vinci, Bach, Mozart ? W czym jest gorszy patriota od niepatrioty ? Społeczeństwa i państwa narodowe to młody "wynalazek", który przyniósł ludzkości najwięcej konfliktów i zbrodni. Może zatem za chwilę przejdzie do lamusa historii ? Wszędzie w Polsce spotykam się z brudem, smrodem i hałasem. Robimy to na skalę masową i na każdym kroku. Czy wychowanie szkolne umacniające nasze poczucie tożsamości narodowej s/powoduje pozytywny przełom w tym obszarze, czy może raczej pogorszy sytuację ? I ostanie pytanie: kogo mieć lepiej za sąsiada - człowieka o wysokim poczuciu tożsamości narodowej, który systematycznie słucha głośnej muzyki i pali papierosy przy otwartym oknie, czy osobę narodowo indyferentną, która ma zwyczaj zawiadamiania z wyprzedzeniem wszystkich sąsiadów o wieczornym spotkaniu towarzyskim. _______________________ Moje marzenie: usłyszeć odpowiedzi na te pytania od specjalistów od nauczania historii i wychowania patriotycznego.
19.07
2016

Kto zmienia ?

Gdy słyszymy zapowiedź zmiany, najpierw chcemy wiedzieć "co ?". Tutaj chciałbym zwrócić uwagę na inne zagadnienie: "kto ?". Kto inicjuje i planuje ? Kto wybiera i opracowuje ? Kto ogłasza i organizuje ? Czy można przyjąć jako oczywistą tezę: kto ma władzę, ten zmienia (reformuje) ? A co powiemy o tezie odwrotnej: kto zmienia, ten ma władzę (zwiększa ją) ? A może należy zapytać także: kto może i powinien zmieniać, kto mógłby najlepiej zaprojektować zmiany, kto nadaje się do robienia zmian bardziej, a kto mniej ? Kto wykonuje zmiany, kto ponosi ich ciężar, kto za nie odpowiada ? Myślę, że takie pytania warto postawić przed próbą reorganizacji w każdej organizacji: korporacji, małej firmie, wspólnocie sąsiedzkiej, a nawet w najmniejszej strukturze, jaką jest związek dwojga ludzi. (Na marginesie: spójrzmy jak przebiega w rodzinach operacja "zmiana umeblowania w mieszkaniu". Bywa bardzo różnie.) ______________________________ Jak to było dotychczas i jak jest teraz ze zmianami w oświacie od strony "kto ?". Moim zdaniem, ciągle jest tak samo, czyli bez zmian. Reformy wymyśla i zarządza ten, kto ma władzę. Autorami zmian i reform oświatowych jest zawsze konsorcjum polityków i urzędników. Oni wymyślają i zarządzają, ale nie wdrażają reform, nie ponoszą ciężarów i nie odpowiadają za efekty. To wszystko spada na nauczycieli i dyrektorów szkół. Dotychczasowa i obecnie realizowana metodologia reformowania oświaty jest skazana na porażkę. Szanowni politycy, urzędnicy i ministrowie - jeśli wydaje się wam, że potraficie "sami" zmieniać edukację, to jesteście i będziecie w błędzie. Dopóki nie zauważycie, że powtarzacie te same błędne zasady procesu dokonywania zmian, dopóty będziecie wciągać nas wszystkich w ślepą ulicę. Zabawne i tragiczne jest to, że są nauczyciele, dyrektorzy, szkoły i organizacje, które od dawna zmieniają edukację i robią to skutecznie. Jest ich bardzo wielu i wiele, ja znam tylko drobną część: SUS - projekt Centrum Edukacji Obywatelskiej, Superbelfrzy, Budzące się Szkoły, szkoły autorskie: Łejery, Jarosława Pytlaka. Oni i wielu innych od dawna reformują edukację, są ekspertami od zmieniania i ulepszania szkoły i procesów edukacyjnych. Co ważne, to oni ponoszą odpowiedzialność za swoje pomysły i działania. Niestety, politycy + urzędnicy + MEN nie chcą ich znać, nie chcą współpracować z nimi, nie chcą wykorzystać ich doświadczeń. Partie polityczne i urzędnicy zachowują się jak niemądry biznesmen, który nie widzi swoich najlepszych pracowników ?, nie ufa im ?, boi się ich ?, więc chce rozwijać swoją firmę sam, czyli "po mojemu". Obecnie rządzące konsorcjum partyjno-urzędnicze szykuje taką samą zmianę, jak wszystkie poprzednie: opartą na własnym widzimisię. Jest to zmiana, która nie uwzględnia wieloletnich i różnorodnych doświadczeń najwartościowszych i najbardziej zaangażowanych nauczycieli i szkół, a także wyników badań i opinii środowisk naukowych. Zatem wszystko wskazuje na to, że efekty będą takie jak przy poprzednich zmianach. I znów za kilka lat będziemy zaczynać od nowa. Kto(!) wówczas zabierze się za zmienianie ?
21.05
2016

Co zagraża demokracji w Polsce ?

Jeśli wsłuchać się w głosy walczących stron, to chyba najczęstszą odpowiedzią na postawione pytanie jest "oni, czyli wy". Zagrożeniem dla demokracji jest nasz przeciwnik, jego arogancja, zła wola, egoizm i cynizm polityczny, i inne takie rzeczy. Ja widzę zagrożenia w zupełnie innych miejscach. Są nimi bieda i szkoła. Wydaje mi się, że demokracje działają i rozwijają się jedynie w tych krajach, w których bieda nie przekracza pewnej masy krytycznej. Nam się to jeszcze nie udało. W Polsce widzę dwa rodzaje biedy. Jedna - tradycyjna, dotykająca ludzi z tak zwanych nizin społecznych. Druga - nowoczesna (lub bardziej trendy: postnowoczesna), trudna do rozpoznania na pierwszy rzut oka. Określam ją w największym skrócie tak: płynę po to, aby utrzymać się na powierzchni wody. Aby aktywnie uczestniczyć w demokracji, człowiek musi mieć jakiś, choć niewielki ale stały, nadmiar pieniędzy i czasu. Takich ludzi musi być odpowiednia ilość (nie wiem jaka). Pod tym względem, interesującą grupą społeczne są nauczyciele, których jest ponad pół miliona. ilu z nich może być aktywnymi uczestnikami demokracji ? Ilu jest ? Polska szkoła jest antydemokratyczna. Tak jest skonstruowana, takie są w niej mechanizmy, taka jest jej codzienna praktyka. Jeśli ktoś uważa, że jest inaczej, to bardzo chciałbym przeczytać jego wypowiedź. Pragnę przy tym podkreślić: nie uważam, że szkoła ma być demokratyczna, natomiast powinna być prodemokratyczna. Pierwszymi ofiarami antydemokratycznego systemu edukacji są nauczyciele. - A kto jest sprawcą ? - Sprawcami są ci sami nauczyciele. Sprawcami szkoły antydemokratycznej są również, lub może przede wszystkim, organizatorzy całego systemu oświaty. Młody człowiek żyje bardzo aktywnie przez dwanaście lat w świecie antydemokratycznym. Czego możemy oczekiwać od niego gdy będzie miał 30-40 lat, czego spodziewać się po nim ? Wszak czym skorupka za młodu nasiąknie, ... .
08.05
2016

Maturzyści chowu klatkowego

Zaczęły się matury. W rodzinach maturzystów podniecenie i zdenerwowanie, a w mediach euforia. Nasuwa mi się kilka refleksji. 2 maja pojechałem do Wrocławia - Europejskiej Stolicy Kultury. Pierwsze wrażenie to ... "gdzie by tu zaparkować jak najbliżej centrum ?" Jest takie miejsce, polecam wszystkim - słabo widoczny parking podziemny pod Narodowym Forum Muzyki (4 zł za godzinę). Przy wyjeździe z parkingu należy uiścić opłatę w automacie. Jeśli masz trochę cierpliwości i sprytu, to szybko go znajdziesz. Bardzo ciekawą czynność musisz wykonać po odczytaniu na wyświetlaczu kwoty do zapłaty. Nad automatem nie ma żadnego źródła światła, więc trzeba odejść od niego kilka metrów, aby zobaczyć monety w swojej portmonetce i odliczyć odpowiednią wartość. Taki kwiatek przygotowało co najmniej trzech maturzystów: projektant, wykonawca i człowiek dokonujący odbioru inwestycji. W moim mniemaniu, maturzysta to nie jest młody człowiek przystępujący do egzaminów. Dla mnie, maturzysta to lekarz, prawnik, nauczyciel, urzędnik, projektant, kierowca, dziennikarz, ... każdy decydent. Gdy któryś z nich zrobi coś dziwnego, myślę sobie: w jakim stopniu 'proces maturalny' wpływa na dziwne lub czasem głupie decyzje ? Spotykając różnych specjalistów, spostrzegam ich fachowość, która jest efektem edukacji zawodowej i doświadczenia. Natomiast najczęściej nie zauważam u 'moich' decydentów pozytywnych śladów po edukacji ogólnokształcącej. Odnoszę wrażenie, że trzy lata liceum to biała plama (a raczej czarna dziura) w biografii bardzo wielu Polaków. Coraz częściej spotykam się z opinią, że szkoła podstawowa + gimnazjum dają możliwość rozwoju młodym ludziom, ale edukacja ponadgimnazjalna to czas stagnacji i regresji. Zauważył to również obecny minister edukacji, mówiąc, że liceum nie powinno być trzyletnim kursem przygotowawczym do matury. Stąd propozycja wydłużenia liceum do czterech lat. Natychmiast nasuwa się pytanie: czy z tego nie zrobiłby się czteroletni kurs przygotowawczy ? Myślę tak: jeśli faktycznie trzy lata edukacji ponadgimnazjalnej jest czarną dziurą dla prawie wszystkich młodych ludzi, to skutki tego są i będą katastrofalne. Jako społeczeństwo i państwo będziemy mieli niewielkie szanse żeby wskoczyć wyżej. Zapytałem ucznia katującego tegoroczną maturę (czy raczej katowanego ?): - Jakie są najważniejsze korzyści z matury ? - Daje pracę i zarobki ludziom z CKE. Odpowiedź gorzka i okrutna. Boję się, że bardzo prawdziwa. Kilka dni temu usłyszałem starą anegdotę z czasów Peerelu, która najlepiej opisuje wysiłek nauczycieli i uczniów szkół ponadgimnazjalnych: Ważny człowiek odwiedza ważną budowę i widzi robotników biegających z pustymi taczkami. - Dlaczego pchacie puste taczki ? - Mamy tyle roboty, że nie mamy czasu ich załadować.
14.09
2015

Apel do Prezesa TVP

Poniżej publikuję: - Apel w sprawie uruchomienia w TVP audycji "o naszej edukacji" - listę podpisów pod apelem Aby podpisać apel wystarczy napisać w komentarzu: - podpisuję się pod apelem - IMIĘ NAZWISKO - wizytówka, czyli jedno lub kilka słów o sobie - miejscowość Lista podpisów będzie aktualizowana na bieżąco. Pod listą podpisów będę umieszczał istotne aktualności. UZASADNIENIE. Telewizje publiczne i komercyjne są stale obecne w naszym życiu, przenikają naszą codzienność, mają wpływ na to o czym myślimy i rozmawiamy. Jaki przekaz "o życiu szkolnym" sączy się z ekranów do naszych głów ? Jeden, to przekaz jawny, czyli tematy dyżurne, niezmiennie wałkowane od lat: - ceremonia rozpoczęcia/zakończenia roku szkolnego - celebrowanie testów i egzaminów - spory, a raczej wojna, o sześciolatków, religię i edukację seksualną - problem agresji - otyłość, wady postawy, stomatologia, sklepiki z żywnością - ile czasu pracuje nauczyciel i ile zarabia - komputeryzacja - skandale i dramatyczne incydenty (bardzo intensywnie analizowane) [jeśli coś pominąłem, to dodajcie] Drugi, to przekaz ukryty, mający bardzo silny wpływ na mentalność odbiorców: - szkoła nie zmienia się, prócz obecności komputerów - w szkole nic ważnego nie dzieje się, nie warto o niej rozmawiać publicznie - dwanaście lat edukacji ma niewielki wpływ na życie jednostkowe, rodzinne, gospodarcze, polityczne, sąsiedzkie, obywatelskie, kulturalne, ... - w szkole i wokół szkoły nie toczą się istotne dla przyszłości Polski spory, nie powstają nowe idee i "wynalazki", nic ciekawego nie rodzi się, nie ma wspaniałych osobowości, działań i efektów - powiedzenie "takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie" było kiedyś aktualne, a teraz jest jedynie zgrabnym ozdobnikiem na akademiach i kongresach Powinniśmy zmienić ten podwójnie negatywny przekaz. WSPARCIE 1. Namawiam/y do podpisywania. 2. Namawiam/y do rozpowszechniania apelu. 3. Pomoc. Proszę o pomoc i pomysły w sprawie: - lepszego sformułowania apelu i uzasadnienia - lepszego rozpowszechnienia apelu - lepszego umiejscowienia apelu w sieci Z wyrazami szacunku Wiesław Mariański APEL DO PREZESA TVP Szanowny Panie Prezesie. Kierujemy na Pana ręce apel o uruchomienie stałej, cyklicznej audycji poświęconej problemom edukacji. Mają takie audycje społeczności zainteresowane rolnictwem, wojskowością, historią, kulinariami, religią, literaturą, ogrodnictwem, ekonomią, polityką, medycyną, motoryzacją, plotkami, filmem, muzyką, sportem, turystyką, ... . Społeczność składająca się z około 600.000 nauczycieli, kilku milionów uczniów i rodziców nie ma swojego programu w telewizji publicznej. Dlaczego ? Przecież edukacja jest priorytetową i najbardziej opłacalną inwestycją w skali indywidualnej i zbiorowej. Oświata, obok gospodarki, systemu prawnego, opieki zdrowotnej i obronności, jest jednym z fundamentów każdego zdrowego państwa. Czy nieobecność programu o szkołach, nauczaniu i uczeniu się można odczytać jako znamienny znak naszej obojętności wobec problemów edukacji naszych dzieci ? Czasem można odnieść wrażenie, że problemy oświatowe są ukazywane na ekranie TVP jedynie przy okazji jakiegoś błędu, potknięcia lub skandalu w którejś z placówek oświatowych. Widz masowy jest zawiadamiany co kilka dni lub tygodni o przykrych incydentach lub zjawiskach w środowisku szkolnym, natomiast nie może zobaczyć przykładów działań pozytywnych, nieschematycznych, kreatywnych. Nie mamy okazji usłyszeć dyskusji, debat i sporów dotyczących najważniejszych problemów i perspektyw rozwoju edukacji w Polsce i w Europie. O edukacji wypowiadają się w TVP głównie politycy, a nie najbardziej zainteresowani: nauczyciele, rodzice, uczniowie, dyrektorzy szkół, eksperci edukacji, uczeni, artyści, pracodawcy, pracownicy, emigranci, psycholodzy, ekonomiści, socjolodzy, ... . Na ostatnim Kongresie Obywatelskim zastanawialiśmy się w jakim stopniu polska szkoła uskrzydla młodych ludzi, a w jakim podcina im skrzydła. Potrzebujemy szkoły uskrzydlającej, potrzebujemy zmian w polskiej oświacie powszechnej, potrzebujemy nowej filozofii i kultury edukacji – tak mówi wielu nauczycieli, uczniów, rodziców. Tak mówią eksperci, badacze, naukowcy, nauczyciele nauczycieli, profesorowie. Lecz ich głos jest słabo słyszalny. Czy jest możliwa autentyczna, społeczna debata o edukacji narodowej bez udziału telewizji ? Czy jest możliwe zmienianie rzeczywistości szkolnej bez pośrednictwa telewizji ? Ale nie tylko dla debat i prowadzenia sporów jest potrzebna audycja telewizyjna. To mogłoby być świetne miejsce do przedstawiania dobrych praktyk, ciekawych inicjatyw, nowatorskich nauczycieli, uskrzydlających działań, … . Również dobra okazja do publicznej prezentacji poglądów i doświadczeń głównych uczestników procesu edukacji: uczniów, nauczycieli, dyrektorów i rodziców. Czy jeden z najistotniejszych dla naszej przyszłości procesów, proces edukacji narodowej, może toczyć się bez stałej obserwacji za pomocą telewizji publicznej ? A tak zwyczajnie, po ludzku: o czym rozmawiamy najczęściej ? O polityce ? O pracy ? O zdrowiu ? O pieniądzach ? O tym jak idzie mojemu dziecku w szkole ? Przecież pytanie "jak tam w szkole ?" jest zadawane codziennie w większości polskich domów ! Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie. Jakość naszego życia w sferach osobistej, rodzinnej, sąsiedzkiej, obywatelskiej, politycznej, kulturalnej, naukowej, zdrowotnej, gospodarczej, zawodowej, sportowej, jakość naszych urzędów i firm, jakość naszych relacji międzyludzkich, jakość naszego państwa są w znaczącym stopniu zależne od jakości procesów edukacyjnych, od tego co dzieje się w polskich szkołach. Dlatego w przestrzeni publicznej, wyznaczanej przez telewizję publiczną, warto i należy znaleźć odpowiednie miejsce dla edukacji narodowej. Stała, cykliczna audycja „Co słychać w szkole ?” jest potrzebna nam wszystkim. Imię i Nazwisko Wizytówka Miejscowość 18. ................ 17. Maria Stankowiak emeryt, 45 lat w zawodzie nauczyciela gry na fortepianie w Nowej Soli i Poznaniu 16. Ewa Olejnik nauczyciel biologii, konsultant w KPCEN Włocławek 15. Olgierd Neyman nauczyciel jęz. polskiego Warta 14. Mateusz Wyszkowski nauczyciel jęz. angielskiego Piaseczno 13. Agnieszka Kowalska rodzic, współorganizator Budzącej się Szkoły Warszawa 12. Robert Raczyński nauczyciel jęz. angielskiego Łódź 11. Marzena Żylińska metodyk, Young Digital Planet, Gdynia, współorganizator Budzącej Się Szkoły Stary Toruń 10. Zofia Grudzińska nauczyciel Nidzica 9. Bożena Będzińska-Wosik nauczycielka, edukatorka, dyrektorka budzącej się szkoły podstawowej Łódź 8. Tomasz Czub psycholog (specjalność - psychologia edukacji), doktor nauk humanistycznych, nauczyciel akademicki Poznań 7. Maria Gołaś rodzic Poznań 6. Witold Kołodziejczyk EduLab, członek Fundacji Wychowanie do Szczęścia Warszawa 5.Jarosław Pytlak dyrektor szkoły podstawowej i gimnazjum, redaktor naczelny kwartalnika "Wokół szkoły" Warszawa 4. Ewa Borgosz nauczycielka, trenerka, edukatorka Warszawa, Nowy Dwór Mazowiecki 3. Ewa Orłowska trener i edukator nauczycieli Warszawa 2. Lidia Wollman doktor nauk humanistycznych, pracownik naukowo-dydaktyczny, nauczyciel z serca Pielgrzymowice, Bielsko-Biała 1. Wiesław Mariański rodzic, www.osswiata.pl Środa Wielkopolska ____________________________________________________ Aby podpisać apel wystarczy napisać w komentarzu: - podpisuję się pod apelem - IMIĘ NAZWISKO - wizytówka, czyli jedno lub kilka słów o sobie - miejscowość