avataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravatar
Oś Świata/Głos rodzica
12.02
2017

Polacy nie lubią Polaków

Od wielu lat obserwuję zjawisko "wielu Polaków nie lubi ludzi wykształconych i ludzi sprawujących władzę". Nielubiani są: lekarze, pielęgniarki, sędziowie, prokuratorzy, adwokaci, notariusze, nauczyciele, doktorzy habilitowani, księża, pracodawcy, dyrektorzy, prezesi, urzędnicy wysokiego szczebla, urzędnicy niskiego szczebla. Nie ma sztywnego podziału na lubianych i nielubianych, nielubienie jest procesem dynamicznym. Bywa tak, że nauczyciel nie lubi prawników, prawnik nie lubi lekarzy, a lekarz nie lubi nauczycieli. Moim zdaniem owo ""odgrywa bardzo ważną rolę w życiu osobistym i społecznym Polaków, na przykład w pracy, w edukacji lub w polityce. Jeśli tak jest rzeczywiście, to niedobrze, bowiem oznaczałoby to, że myślenie negatywne jest bardzo ważnym elementem działania nas, Polaków. Oczywiście warto zadać sobie pytanie: skąd takie zjawisko, jakie są przyczyny ? Kolejne pytanie: jak duże jest to zjawisko, ilu Polaków odczuwa niechęć w stosunku do wymienionych ludzi ? W obecnej chwili oceniam tę liczbę, na podstawie sondaży ogłaszanych w mediach, na około 35-40% naszego społeczeństwa. _______________________________________________ Nie lubię ... takich tekstów. Nie ma w nim cytatów ani bibliografii. Autor głosząc swoje diagnozy lub wnioski nie odwołuje się do wyników badań naukowych. Dobrze byłoby żeby zjawisko "nielubienia elit" było badane. A może już są publikacje na ten temat ?
03.11
2016

Zrozumieć minister Annę Zalewską

Rozumiem minister Annę Zalewską. Zgłosiła się do rządu, który musi odnieść szybkie sukcesy. Zwiększenie autonomii szkół, wsparcie dla nowatorskich rozwiązań, nacisk na upodmiotowienie uczestników edukacji, zmiany w sposobie wyboru dyrektorów, tworzenie czegokolwiek, itp. wymagałyby żmudnej pracy, nie budziłyby wielkich emocji, zatem nie przyciągnęłyby uwagi opinii publicznej. Nowy minister musi zabłysnąć na samym początku, musi wykonać jakiś spektakularny i szybki manewr. Anna Zalewska wybrała likwidację gimnazjów. Wybrała to, co najłatwiejsze. Likwidacja gimnazjów wydaje się łatwa, ponieważ nie napotyka na silny opór społeczny. Nauczyciele są przyzwyczajeni do sterowania odgórnego, więc nie będą buntować się. Generalnie rodzicom jest obojętne jaka jest struktura oświaty, czego i jak uczą się w szkole ich dzieci. Rodziców interesują głównie dwie sprawy: żeby dziecku nie działa się krzywda i żeby miało dobre wyniki=oceny. Z różnych stron odzywają się głosy sprzeciwu, ale są nieliczne i słabe. Najskuteczniejszy sposób oporu zaprezentowali państwo Elbanowscy. Niestety, w przypadku zamachu na gimnazja nie pojawili się Elbanowscy II. Zatem Anna Zalewska jest bliska ogłoszenia sukcesu: zlikwidowaliśmy gimnazja, otworzyliśmy nowy rozdział w polskiej oświacie ! Likwidacja gimnazjów będzie również sukcesem nowego(?) sposobu myślenia i działania. Żeby dokonać rewolucyjnej zmiany w państwie, wystarczy przekonanie o jej potrzebie i słuszności. To przekonanie nie musi wynikać z wiedzy. Nie są potrzebne badania, analizy, rozważania. Nie trzeba poszukiwać i upubliczniać powodów, celów i wielowymiarowych skutków (pożądanych i ubocznych). Nie jest konieczne zainspirowanie dialogu społecznego, przekonywanie głównych zainteresowanych oraz szerokiej opinii publicznej do akceptacji i poparcia proponowanej zmiany. Ma być tak, bo my tak uważamy, takie jest nasze przekonanie. Pytanie: z czego wynika wasze przekonanie, z kim je ucieraliście ? Być może likwidacja gimnazjów jest krokiem w dobrym kierunku ? Ale żeby tak stwierdzić, trzeba najpierw zastanowić się wspólnie, a potem ogłaszać i realizować. MEN pominął pierwszy krok. To jest nowy(?) sposób praktykowania demokracji. Świetnym chwytem Anny Zalewskiej jest powoływanie się na opinię publiczną i zdanie większości rodziców. Pani minister i jej doradcy zapewne doskonale wiedzą, jak można manipulować opinią publiczną, nie dostarczając jej rzetelnej wiedzy, nie prezentując różnorodnych punktów widzenia na problem, nie pokazując debat i sporów dotyczących edukacji. Dlatego tak ważne dla MEN jest błyskawiczne przeprowadzenie rewolucji gimnazjalnej. Jeśli zrobimy to szybko, ludzie nie zdążą zastanowić się, dowiedzieć, uzgodnić, zażądać wyjaśnień. O skutkach ubocznych "SZYBKIEJ ZMIANY" piszą specjaliści i zwykli ludzie. Dwa zjawiska uważam za bardzo groźne. Jedno, to pogłębienie braku zaufania nauczycieli do władz oświatowych. Brak dialogu i sterowanie odgórne utrwalą mechanizmy feudalno-pańszczyźniane w edukacji. Drugim skutkiem ubocznym będzie odwrócenie uwagi od potrzeby autentycznych zmian w procesie edukacji, a tym samym opóźni je. Polska oświata potrzebuje nowej filozofii i kultury edukacji. Wielu nauczycieli to rozumie i już to robi. Likwidacja gimnazjów nie pomoże im w działaniach, niczego dobrego nie wniesie, utrudni pracę. Rozumiem Annę Zalewską. Dąży do likwidacji gimnazjów, ponieważ wierzy, że to będzie wielki sukces - jej osobisty i partii, którą reprezentuje. To jest ten rodzaj wiary, który nie potrzebuje pokory, prawdy i szacunku.
07.08
2016

Tożsamość narodowa

Co chwilę słyszę, że patriotyzm i poczucie tożsamości narodowej są bardzo ważne. Tak ważne, że "wszyscy" traktują to stwierdzenie jak aksjomat, a o aksjomatach nie wypada dyskutować (?). Dlaczego tożsamość narodowa jest tak istotna ? Co stałoby się gdyby się osłabiła lub zanikła ? Jak odczuwali swoją tożsamość narodową Tomasz z Akwinu, Kopernik, Leonardo da Vinci, Bach, Mozart ? W czym jest gorszy patriota od niepatrioty ? Społeczeństwa i państwa narodowe to młody "wynalazek", który przyniósł ludzkości najwięcej konfliktów i zbrodni. Może zatem za chwilę przejdzie do lamusa historii ? Wszędzie w Polsce spotykam się z brudem, smrodem i hałasem. Robimy to na skalę masową i na każdym kroku. Czy wychowanie szkolne umacniające nasze poczucie tożsamości narodowej s/powoduje pozytywny przełom w tym obszarze, czy może raczej pogorszy sytuację ? I ostanie pytanie: kogo mieć lepiej za sąsiada - człowieka o wysokim poczuciu tożsamości narodowej, który systematycznie słucha głośnej muzyki i pali papierosy przy otwartym oknie, czy osobę narodowo indyferentną, która ma zwyczaj zawiadamiania z wyprzedzeniem wszystkich sąsiadów o wieczornym spotkaniu towarzyskim. _______________________ Moje marzenie: usłyszeć odpowiedzi na te pytania od specjalistów od nauczania historii i wychowania patriotycznego.
19.07
2016

Kto zmienia ?

Gdy słyszymy zapowiedź zmiany, najpierw chcemy wiedzieć "co ?". Tutaj chciałbym zwrócić uwagę na inne zagadnienie: "kto ?". Kto inicjuje i planuje ? Kto wybiera i opracowuje ? Kto ogłasza i organizuje ? Czy można przyjąć jako oczywistą tezę: kto ma władzę, ten zmienia (reformuje) ? A co powiemy o tezie odwrotnej: kto zmienia, ten ma władzę (zwiększa ją) ? A może należy zapytać także: kto może i powinien zmieniać, kto mógłby najlepiej zaprojektować zmiany, kto nadaje się do robienia zmian bardziej, a kto mniej ? Kto wykonuje zmiany, kto ponosi ich ciężar, kto za nie odpowiada ? Myślę, że takie pytania warto postawić przed próbą reorganizacji w każdej organizacji: korporacji, małej firmie, wspólnocie sąsiedzkiej, a nawet w najmniejszej strukturze, jaką jest związek dwojga ludzi. (Na marginesie: spójrzmy jak przebiega w rodzinach operacja "zmiana umeblowania w mieszkaniu". Bywa bardzo różnie.) ______________________________ Jak to było dotychczas i jak jest teraz ze zmianami w oświacie od strony "kto ?". Moim zdaniem, ciągle jest tak samo, czyli bez zmian. Reformy wymyśla i zarządza ten, kto ma władzę. Autorami zmian i reform oświatowych jest zawsze konsorcjum polityków i urzędników. Oni wymyślają i zarządzają, ale nie wdrażają reform, nie ponoszą ciężarów i nie odpowiadają za efekty. To wszystko spada na nauczycieli i dyrektorów szkół. Dotychczasowa i obecnie realizowana metodologia reformowania oświaty jest skazana na porażkę. Szanowni politycy, urzędnicy i ministrowie - jeśli wydaje się wam, że potraficie "sami" zmieniać edukację, to jesteście i będziecie w błędzie. Dopóki nie zauważycie, że powtarzacie te same błędne zasady procesu dokonywania zmian, dopóty będziecie wciągać nas wszystkich w ślepą ulicę. Zabawne i tragiczne jest to, że są nauczyciele, dyrektorzy, szkoły i organizacje, które od dawna zmieniają edukację i robią to skutecznie. Jest ich bardzo wielu i wiele, ja znam tylko drobną część: SUS - projekt Centrum Edukacji Obywatelskiej, Superbelfrzy, Budzące się Szkoły, szkoły autorskie: Łejery, Jarosława Pytlaka. Oni i wielu innych od dawna reformują edukację, są ekspertami od zmieniania i ulepszania szkoły i procesów edukacyjnych. Co ważne, to oni ponoszą odpowiedzialność za swoje pomysły i działania. Niestety, politycy + urzędnicy + MEN nie chcą ich znać, nie chcą współpracować z nimi, nie chcą wykorzystać ich doświadczeń. Partie polityczne i urzędnicy zachowują się jak niemądry biznesmen, który nie widzi swoich najlepszych pracowników ?, nie ufa im ?, boi się ich ?, więc chce rozwijać swoją firmę sam, czyli "po mojemu". Obecnie rządzące konsorcjum partyjno-urzędnicze szykuje taką samą zmianę, jak wszystkie poprzednie: opartą na własnym widzimisię. Jest to zmiana, która nie uwzględnia wieloletnich i różnorodnych doświadczeń najwartościowszych i najbardziej zaangażowanych nauczycieli i szkół, a także wyników badań i opinii środowisk naukowych. Zatem wszystko wskazuje na to, że efekty będą takie jak przy poprzednich zmianach. I znów za kilka lat będziemy zaczynać od nowa. Kto(!) wówczas zabierze się za zmienianie ?
21.05
2016

Co zagraża demokracji w Polsce ?

Jeśli wsłuchać się w głosy walczących stron, to chyba najczęstszą odpowiedzią na postawione pytanie jest "oni, czyli wy". Zagrożeniem dla demokracji jest nasz przeciwnik, jego arogancja, zła wola, egoizm i cynizm polityczny, i inne takie rzeczy. Ja widzę zagrożenia w zupełnie innych miejscach. Są nimi bieda i szkoła. Wydaje mi się, że demokracje działają i rozwijają się jedynie w tych krajach, w których bieda nie przekracza pewnej masy krytycznej. Nam się to jeszcze nie udało. W Polsce widzę dwa rodzaje biedy. Jedna - tradycyjna, dotykająca ludzi z tak zwanych nizin społecznych. Druga - nowoczesna (lub bardziej trendy: postnowoczesna), trudna do rozpoznania na pierwszy rzut oka. Określam ją w największym skrócie tak: płynę po to, aby utrzymać się na powierzchni wody. Aby aktywnie uczestniczyć w demokracji, człowiek musi mieć jakiś, choć niewielki ale stały, nadmiar pieniędzy i czasu. Takich ludzi musi być odpowiednia ilość (nie wiem jaka). Pod tym względem, interesującą grupą społeczne są nauczyciele, których jest ponad pół miliona. ilu z nich może być aktywnymi uczestnikami demokracji ? Ilu jest ? Polska szkoła jest antydemokratyczna. Tak jest skonstruowana, takie są w niej mechanizmy, taka jest jej codzienna praktyka. Jeśli ktoś uważa, że jest inaczej, to bardzo chciałbym przeczytać jego wypowiedź. Pragnę przy tym podkreślić: nie uważam, że szkoła ma być demokratyczna, natomiast powinna być prodemokratyczna. Pierwszymi ofiarami antydemokratycznego systemu edukacji są nauczyciele. - A kto jest sprawcą ? - Sprawcami są ci sami nauczyciele. Sprawcami szkoły antydemokratycznej są również, lub może przede wszystkim, organizatorzy całego systemu oświaty. Młody człowiek żyje bardzo aktywnie przez dwanaście lat w świecie antydemokratycznym. Czego możemy oczekiwać od niego gdy będzie miał 30-40 lat, czego spodziewać się po nim ? Wszak czym skorupka za młodu nasiąknie, ... .
08.05
2016

Maturzyści chowu klatkowego

Zaczęły się matury. W rodzinach maturzystów podniecenie i zdenerwowanie, a w mediach euforia. Nasuwa mi się kilka refleksji. 2 maja pojechałem do Wrocławia - Europejskiej Stolicy Kultury. Pierwsze wrażenie to ... "gdzie by tu zaparkować jak najbliżej centrum ?" Jest takie miejsce, polecam wszystkim - słabo widoczny parking podziemny pod Narodowym Forum Muzyki (4 zł za godzinę). Przy wyjeździe z parkingu należy uiścić opłatę w automacie. Jeśli masz trochę cierpliwości i sprytu, to szybko go znajdziesz. Bardzo ciekawą czynność musisz wykonać po odczytaniu na wyświetlaczu kwoty do zapłaty. Nad automatem nie ma żadnego źródła światła, więc trzeba odejść od niego kilka metrów, aby zobaczyć monety w swojej portmonetce i odliczyć odpowiednią wartość. Taki kwiatek przygotowało co najmniej trzech maturzystów: projektant, wykonawca i człowiek dokonujący odbioru inwestycji. W moim mniemaniu, maturzysta to nie jest młody człowiek przystępujący do egzaminów. Dla mnie, maturzysta to lekarz, prawnik, nauczyciel, urzędnik, projektant, kierowca, dziennikarz, ... każdy decydent. Gdy któryś z nich zrobi coś dziwnego, myślę sobie: w jakim stopniu 'proces maturalny' wpływa na dziwne lub czasem głupie decyzje ? Spotykając różnych specjalistów, spostrzegam ich fachowość, która jest efektem edukacji zawodowej i doświadczenia. Natomiast najczęściej nie zauważam u 'moich' decydentów pozytywnych śladów po edukacji ogólnokształcącej. Odnoszę wrażenie, że trzy lata liceum to biała plama (a raczej czarna dziura) w biografii bardzo wielu Polaków. Coraz częściej spotykam się z opinią, że szkoła podstawowa + gimnazjum dają możliwość rozwoju młodym ludziom, ale edukacja ponadgimnazjalna to czas stagnacji i regresji. Zauważył to również obecny minister edukacji, mówiąc, że liceum nie powinno być trzyletnim kursem przygotowawczym do matury. Stąd propozycja wydłużenia liceum do czterech lat. Natychmiast nasuwa się pytanie: czy z tego nie zrobiłby się czteroletni kurs przygotowawczy ? Myślę tak: jeśli faktycznie trzy lata edukacji ponadgimnazjalnej jest czarną dziurą dla prawie wszystkich młodych ludzi, to skutki tego są i będą katastrofalne. Jako społeczeństwo i państwo będziemy mieli niewielkie szanse żeby wskoczyć wyżej. Zapytałem ucznia katującego tegoroczną maturę (czy raczej katowanego ?): - Jakie są najważniejsze korzyści z matury ? - Daje pracę i zarobki ludziom z CKE. Odpowiedź gorzka i okrutna. Boję się, że bardzo prawdziwa. Kilka dni temu usłyszałem starą anegdotę z czasów Peerelu, która najlepiej opisuje wysiłek nauczycieli i uczniów szkół ponadgimnazjalnych: Ważny człowiek odwiedza ważną budowę i widzi robotników biegających z pustymi taczkami. - Dlaczego pchacie puste taczki ? - Mamy tyle roboty, że nie mamy czasu ich załadować.
14.09
2015

Apel do Prezesa TVP

Poniżej publikuję: - Apel w sprawie uruchomienia w TVP audycji "o naszej edukacji" - listę podpisów pod apelem Aby podpisać apel wystarczy napisać w komentarzu: - podpisuję się pod apelem - IMIĘ NAZWISKO - wizytówka, czyli jedno lub kilka słów o sobie - miejscowość Lista podpisów będzie aktualizowana na bieżąco. Pod listą podpisów będę umieszczał istotne aktualności. UZASADNIENIE. Telewizje publiczne i komercyjne są stale obecne w naszym życiu, przenikają naszą codzienność, mają wpływ na to o czym myślimy i rozmawiamy. Jaki przekaz "o życiu szkolnym" sączy się z ekranów do naszych głów ? Jeden, to przekaz jawny, czyli tematy dyżurne, niezmiennie wałkowane od lat: - ceremonia rozpoczęcia/zakończenia roku szkolnego - celebrowanie testów i egzaminów - spory, a raczej wojna, o sześciolatków, religię i edukację seksualną - problem agresji - otyłość, wady postawy, stomatologia, sklepiki z żywnością - ile czasu pracuje nauczyciel i ile zarabia - komputeryzacja - skandale i dramatyczne incydenty (bardzo intensywnie analizowane) [jeśli coś pominąłem, to dodajcie] Drugi, to przekaz ukryty, mający bardzo silny wpływ na mentalność odbiorców: - szkoła nie zmienia się, prócz obecności komputerów - w szkole nic ważnego nie dzieje się, nie warto o niej rozmawiać publicznie - dwanaście lat edukacji ma niewielki wpływ na życie jednostkowe, rodzinne, gospodarcze, polityczne, sąsiedzkie, obywatelskie, kulturalne, ... - w szkole i wokół szkoły nie toczą się istotne dla przyszłości Polski spory, nie powstają nowe idee i "wynalazki", nic ciekawego nie rodzi się, nie ma wspaniałych osobowości, działań i efektów - powiedzenie "takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie" było kiedyś aktualne, a teraz jest jedynie zgrabnym ozdobnikiem na akademiach i kongresach Powinniśmy zmienić ten podwójnie negatywny przekaz. WSPARCIE 1. Namawiam/y do podpisywania. 2. Namawiam/y do rozpowszechniania apelu. 3. Pomoc. Proszę o pomoc i pomysły w sprawie: - lepszego sformułowania apelu i uzasadnienia - lepszego rozpowszechnienia apelu - lepszego umiejscowienia apelu w sieci Z wyrazami szacunku Wiesław Mariański APEL DO PREZESA TVP Szanowny Panie Prezesie. Kierujemy na Pana ręce apel o uruchomienie stałej, cyklicznej audycji poświęconej problemom edukacji. Mają takie audycje społeczności zainteresowane rolnictwem, wojskowością, historią, kulinariami, religią, literaturą, ogrodnictwem, ekonomią, polityką, medycyną, motoryzacją, plotkami, filmem, muzyką, sportem, turystyką, ... . Społeczność składająca się z około 600.000 nauczycieli, kilku milionów uczniów i rodziców nie ma swojego programu w telewizji publicznej. Dlaczego ? Przecież edukacja jest priorytetową i najbardziej opłacalną inwestycją w skali indywidualnej i zbiorowej. Oświata, obok gospodarki, systemu prawnego, opieki zdrowotnej i obronności, jest jednym z fundamentów każdego zdrowego państwa. Czy nieobecność programu o szkołach, nauczaniu i uczeniu się można odczytać jako znamienny znak naszej obojętności wobec problemów edukacji naszych dzieci ? Czasem można odnieść wrażenie, że problemy oświatowe są ukazywane na ekranie TVP jedynie przy okazji jakiegoś błędu, potknięcia lub skandalu w którejś z placówek oświatowych. Widz masowy jest zawiadamiany co kilka dni lub tygodni o przykrych incydentach lub zjawiskach w środowisku szkolnym, natomiast nie może zobaczyć przykładów działań pozytywnych, nieschematycznych, kreatywnych. Nie mamy okazji usłyszeć dyskusji, debat i sporów dotyczących najważniejszych problemów i perspektyw rozwoju edukacji w Polsce i w Europie. O edukacji wypowiadają się w TVP głównie politycy, a nie najbardziej zainteresowani: nauczyciele, rodzice, uczniowie, dyrektorzy szkół, eksperci edukacji, uczeni, artyści, pracodawcy, pracownicy, emigranci, psycholodzy, ekonomiści, socjolodzy, ... . Na ostatnim Kongresie Obywatelskim zastanawialiśmy się w jakim stopniu polska szkoła uskrzydla młodych ludzi, a w jakim podcina im skrzydła. Potrzebujemy szkoły uskrzydlającej, potrzebujemy zmian w polskiej oświacie powszechnej, potrzebujemy nowej filozofii i kultury edukacji – tak mówi wielu nauczycieli, uczniów, rodziców. Tak mówią eksperci, badacze, naukowcy, nauczyciele nauczycieli, profesorowie. Lecz ich głos jest słabo słyszalny. Czy jest możliwa autentyczna, społeczna debata o edukacji narodowej bez udziału telewizji ? Czy jest możliwe zmienianie rzeczywistości szkolnej bez pośrednictwa telewizji ? Ale nie tylko dla debat i prowadzenia sporów jest potrzebna audycja telewizyjna. To mogłoby być świetne miejsce do przedstawiania dobrych praktyk, ciekawych inicjatyw, nowatorskich nauczycieli, uskrzydlających działań, … . Również dobra okazja do publicznej prezentacji poglądów i doświadczeń głównych uczestników procesu edukacji: uczniów, nauczycieli, dyrektorów i rodziców. Czy jeden z najistotniejszych dla naszej przyszłości procesów, proces edukacji narodowej, może toczyć się bez stałej obserwacji za pomocą telewizji publicznej ? A tak zwyczajnie, po ludzku: o czym rozmawiamy najczęściej ? O polityce ? O pracy ? O zdrowiu ? O pieniądzach ? O tym jak idzie mojemu dziecku w szkole ? Przecież pytanie "jak tam w szkole ?" jest zadawane codziennie w większości polskich domów ! Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie. Jakość naszego życia w sferach osobistej, rodzinnej, sąsiedzkiej, obywatelskiej, politycznej, kulturalnej, naukowej, zdrowotnej, gospodarczej, zawodowej, sportowej, jakość naszych urzędów i firm, jakość naszych relacji międzyludzkich, jakość naszego państwa są w znaczącym stopniu zależne od jakości procesów edukacyjnych, od tego co dzieje się w polskich szkołach. Dlatego w przestrzeni publicznej, wyznaczanej przez telewizję publiczną, warto i należy znaleźć odpowiednie miejsce dla edukacji narodowej. Stała, cykliczna audycja „Co słychać w szkole ?” jest potrzebna nam wszystkim. Imię i Nazwisko Wizytówka Miejscowość 18. ................ 17. Maria Stankowiak emeryt, 45 lat w zawodzie nauczyciela gry na fortepianie w Nowej Soli i Poznaniu 16. Ewa Olejnik nauczyciel biologii, konsultant w KPCEN Włocławek 15. Olgierd Neyman nauczyciel jęz. polskiego Warta 14. Mateusz Wyszkowski nauczyciel jęz. angielskiego Piaseczno 13. Agnieszka Kowalska rodzic, współorganizator Budzącej się Szkoły Warszawa 12. Robert Raczyński nauczyciel jęz. angielskiego Łódź 11. Marzena Żylińska metodyk, Young Digital Planet, Gdynia, współorganizator Budzącej Się Szkoły Stary Toruń 10. Zofia Grudzińska nauczyciel Nidzica 9. Bożena Będzińska-Wosik nauczycielka, edukatorka, dyrektorka budzącej się szkoły podstawowej Łódź 8. Tomasz Czub psycholog (specjalność - psychologia edukacji), doktor nauk humanistycznych, nauczyciel akademicki Poznań 7. Maria Gołaś rodzic Poznań 6. Witold Kołodziejczyk EduLab, członek Fundacji Wychowanie do Szczęścia Warszawa 5.Jarosław Pytlak dyrektor szkoły podstawowej i gimnazjum, redaktor naczelny kwartalnika "Wokół szkoły" Warszawa 4. Ewa Borgosz nauczycielka, trenerka, edukatorka Warszawa, Nowy Dwór Mazowiecki 3. Ewa Orłowska trener i edukator nauczycieli Warszawa 2. Lidia Wollman doktor nauk humanistycznych, pracownik naukowo-dydaktyczny, nauczyciel z serca Pielgrzymowice, Bielsko-Biała 1. Wiesław Mariański rodzic, www.osswiata.pl Środa Wielkopolska ____________________________________________________ Aby podpisać apel wystarczy napisać w komentarzu: - podpisuję się pod apelem - IMIĘ NAZWISKO - wizytówka, czyli jedno lub kilka słów o sobie - miejscowość
02.08
2015

Czas buntu

Rodzice bywają zaskoczeni zachowaniami swojego pierwszego dziecka, które weszło w wiek nastoletni. To czas buntu młodego człowieka, z którym często nie mogą sobie poradzić rodzic i jego dziecko. Trochę lepiej jest w przypadku drugiego i następnych dzieci - wówczas rodzice spodziewają się kłopotów i są lepiej do nich przygotowani. A jak jest w szkołach gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych ? Jak radzicie sobie z buntem młodych ludzi ? Jak jesteście do niego przygotowani, czy przewidujecie go ? Czy to zagadnienie jest przedmiotem waszych rozmów i posiedzeń rad pedagogicznych, których wynikiem są wspólne uzgodnienie i działania ? A może nie warto poświęcać tej sprawie uwagi w szkole, która przecież ma wiele ważniejszych problemów na głowie ? Niedawno usłyszałem opinię psychologa: bunt jest naturalnym etapem rozwoju młodego człowieka, jest niezbędny dla dalszego, prawidłowego funkcjonowania w życiu dorosłym.
03.07
2015

Skąd biorą się dyrektorzy szkół ?

Żyję sporo lat, ale nie wiem skąd biorą się dyrektorzy szkół. Skąd biorą się kandydaci ? Kto ich proponuje, kto poszukuje, według jakich zasad ? Jak odbywa się konkurs na dyrektora ? Jakie są zasady i kryteria wyboru ? Jakie preferencje decydują o wygranej ? Kto ustala te zasady, kryteria i preferencje - jak zmieniają się z biegiem lat ? Dlaczego wybór odbywa się po cichu, bez rozgłosu ? Jak sprawdza się, czy wybór był dobry ? Kto sprawdza ? Czy jest jakaś hierarchia dyrektorów ? Czy mają swoją organizację, jakąś izbę dyrektorów szkół lub może samorząd ? Czy ktoś bada jakość i skuteczność procesu rekrutacji i wyboru dyrektorów szkół ? Wiem skąd biorą się nauczyciele. Skąd biorą się dyrektorzy - nie wiem.
09.06
2015

Jak zmieniać szkołę ? Czy to możliwe ?

Szkoła potrzebuje zmian. Musimy zmienić edukację naszych dzieci. Szkoła nie może być taka jak była. Tego typu hasła i postulaty są powtarzane od 1989 roku. Dlaczego są ciągle aktualne, dlaczego działania zwolenników zmian są ciągle bezskuteczne ? 1. Błąd pierwszy: należy. W debatach o potrzebie zmian najczęściej używanym słowem było "należy" (lub jego odmiany: potrzeba, musimy, warto, powinno się, powinniśmy, trzeba). Gdy słyszę to słowo, zawsze mam ochotę powiedzieć: w życiu nic się nie należy, wszystko trzeba zdobywać, osiągnąć, utrzymać, pielęgnować, rozwijać. 2. Błąd drugi: dobre przykłady, czyli zaczynajmy od siebie, od dołu, czyli: myślmy globalnie - działajmy lokalnie. Taka postawa jest oparta na złudzeniu, że lepszy "pieniądz" wyprze gorszy, że dobre działania poszczególnych nauczycieli i szkół rozsieją się i zainspirują innych. Zmiany na lepsze mają zadziać się niejako automatycznie, w wyniku samego istnienia nowatorów, bez wysiłku i walki. Życie pokazało, że są to fałszywe założenia, nie przynoszące oczekiwanych skutków. Lepsze propozycje i działania nie rozpowszechniają się w szkołach, ponieważ nie istnieją mechanizmy ich przyswajania. Zdarza się, że u pacjenta, u którego zdiagnozowano niedobór żelaza, nie można uzyskać poprawy, chociać nałykał dużo tabletek i potraw bogatych w Fe. Przyczyna: w organizmie istnieje jakiś defekt uniemożliwiający przyswajanie żelaza. Co więcej, takie myślenie prowadzi do fałszywych wniosków: nie jest tak źle, bowiem nauczycieli i szkół wspaniałych jest coraz więcej; radykalne zmiany nie są potrzebne; zmiany idą w dobrym kierunku - są na to przykłady. Nasuwają się dwa pytania: - Skąd wiadomo, że liczba nauczycieli wspaniałych wzrasta ? Czy ktoś ich liczy ? A może jest tak, że w każdej populacji ilość ludzi myślących, poszukujących, samodzielnych i otwartych na zmiany jest stała ? - Dlaczego mamy założyć, że nauczyciele poszukujący wpłyną na zmiany w szkołach ? Czy jeśli ktoś jest wspaniałym nauczycielem, to musi być świetnym zmieniaczem ? Może te dwie role zazwyczaj wykluczają się ? Ilu wspaniałych aktorów i muzyków jest świetnymi reżyserami lub dyrygentami ? Zatem co robić ? Od czego zacząć ? Jak działać skutecznie ? Jak nie wpaść w pułapkę pobożnych życzeń, fałszywych założeń i złudzeń ? Jak uniknąć jałowych debat i pozornych działań ? Co i jak robić, abyśmy za 25 lat nie stali w tym samym punkcie ? 3. Słownik zmieniania. Zadałem sobie zadanie: wypisz słowa i hasła, które kojarzą się tobie ze zmienianiem. Napisałem je w sposób nieuporządkowany. Może ktoś chciałby dodać więcej ? - Zapraszam ! mechanizmy narzędzia inicjatorzy sprawcy program ilość trwałość wysiłek organizacja strategia współdziałanie upublicznienie rozgłos propagowanie koszty poświęcenie walka nacisk straty opór zwolennicy korzyści działania celowe działania zbiorowe spisek ruch pod prąd cezura efekty skutki odwrócenie proporcji postanowienie deklaracja początek etapy podsumowanie ewolucja prowadzi do rewolucji odróżnienie nazwa spór konflikt eksperymentowanie solidarność odróżnienie śmiałość wizja synergia przyrost czas proces (Marzena Żylińska) Uważam, że nie uda nam się zmienić szkoły, jeśli nie zaczniemy używać tych słów i pojęć. Unikaliśmy ich stosowania przez dwadzieścia pięć lat. Fizjologia zmieniania szkoły (edukacji, oświaty). 4. Kto ? Co ? Jak ? Jeśli chcemy zmienić szkołę, musimy powiedzieć: 4.1. Kto: - będzie inicjować, koordynować, kierować, organizować - będzie zmieniać 4.2. Co: - zadeklarujemy, zaproponujemy, jaką mamy wizję - jaki jest plan działań 4.3. Jak: - współpracować, współdziałać, zbierać się, organizować - propagować, nagłaśniać, agitować - eksperymentować i uczyć się nawzajem - wspierać się, interweniować, atakować, bronić 5. Warunki konieczne. Aby zmienianie było skuteczne musi zadziałać JEDNOCZEŚNIE wiele czynników: wizja, plan, organizacja, wysiłek i walka, działanie w grupie, rozgłos, czas, solidarność, odwaga, narastanie. Wszystkie te czynniki występują w działania reformatorów, ale nie JEDNOCZEŚNIE ! Zawsze czegoś brakuje: a to siły, a to czasu, a to współpracy, ... . Jeśli ktoś chce być zmieniaczem, musi wziąć na barki wszystkie te ciężary JEDNOCZEŚNIE. 5.1. Wspólnotowość, solidarność. Nie można zmieniać szkoły samodzielnie, samotnie, pojedynczo. Zmieniacze muszą porozumiewać się między sobą, współpracować, wspólnie tworzyć, uczyć się i bronić(!). Powinni mieć swoją organizację. 5.2. Wizja i plan. "Zacznij od siebie", "działajmy oddolnie" - to jest właśnie błędna propozycja dla nauczycieli i rodziców, którym się chce. Nie można zmieniać szkoły w sposób "prywatny", bez spójnych wizji, strategii i planów. 5.3. Odwaga, siła, walka. Dlatego, "niestety", zmienianie wymaga odwagi i siły, po to, aby stoczyć walkę o zmianę wektorów w mojej szkole i w wielu szkołach. Drogi nauczycielu i rodzicu, jeśli chcesz być zmieniaczem, musisz być odważnym wojownikiem ! 5.4. Czas. Czynnik dotychczas zupełnie pomijany przez zwolenników i propagatorów zmieniania edukacji. Po pierwsze: "Niestety", zmieniacz musi poświęcić więcej swojego czasu na działalność edukacyjną niż inni uczestnicy szkoły. Po drugie: Nie można rozciągać zmieniania w nieskończoność. Zmienianie ma sens, gdy widzimy jego skutki w rozsądnym przedziale czasowym. Owszem, zmiany mogą być ewolucyjne, ale jakie miałoby być tempo tej ewolucji ? 5.5. Rozgłos. Nie można zmieniać szkoły tak, jak dotychczas, czyli po cichu. Potrzebny jest rozgłos na każdym poziomie: szkolnym, lokalnym, krajowym. Zmienianie musi być głośne i zmieniacze muszą być głośni. Jeśli będą cisi, potulni i samotni, to będzie tak, jak zawsze. 5.6. Narastanie, czyli pozytywne efekty. Wspólne, oparte o spójną wizję i konkretne plany, działania odważnych nauczycieli i rodziców, którzy są gotowi poświęcić swój czas i wysiłek, mogą przynieść pierwsze owoce w postaci: - wzrostu zainteresowania dziennikarzy i społeczeństwa - przyrostu nauczycieli, dyrektorów i rodziców gotowych do współpracy - przyrostu szkół zmieniających się - zwiększenia siły przebicia w dialogu z urzędnikami, władzami i politykami Zatem pytanie: Czy uda się nam zmienić szkołę ? Nam, czyli komu ? Przed nami projekt budzący nadzieję: BUDZĄCA SIĘ SZKOŁA. Czy obudzi w nas odwagę, siłę, gotowość do poświęcenia czasu i współpracy, solidarność ?