avataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravatar
Oś Świata/Z życia mamy w szkole

Alternatywny pomysł na motywowanie do ćwiczenia literek;)

25.11
2014

Moja córka jest w tej chwili w pierwszej klasie podstawówki. Ma 7 lat. I też już przynosi sporo ciekawostek.

Ćwiczą teraz kaligrafię. Kilka razy w tygodniu przynosi więc do uzupełnienia kartkę gdzie na kolejnych linijkach ma wypisywać daną literkę bądź jakiś zbitek liter. Ogólnie bardzo lubi pisanie, różne szlaczki, wzorki. Do prac domowych natomiast siada ze złością i znudzeniem. Gdy kończy już te literki w wolne miejsca wpisuje całe wyrazy i zdania… Jak na przykład: Ania lubi Panią.

Na prawdę ciężko mi ją moblizować do pisania tych pojedynczych literek podczas gdy ona całą sobą wyrywa się do pisania zdań!

Może Pani też to zauważyła, bo ostatnia Ania mówi:

- Mamo wiesz, że jak się robi większe odstępy między literkami to trzeba ich mniej napisać?

- O ciekawa obserwacja, faktycznie, skąd Ci przyszła do głowy?

- Pani Asia nam powiedziała:)

 

Ja już chyba nic nie rozumiem…

Podziel się ze znajomymi

4 komentarze do “Alternatywny pomysł na motywowanie do ćwiczenia literek;)

  1. Mamy piękny przykład tendencji, którą Warsawdad nazwał “getting along in the system“. Niestety, okazuje się, że jest ona stałą strategią w naszym społeczeństwie, a być może nawet podstawową, bo obcokrajowiec nie tylko ją zauważa, ale także stosuje. Oczywiście, mimikra jest głęboko zakorzeniona w naturze zwierzęcia społecznego i nie jest naszym wynalazkiem. Przykre jest jednak to, że u nas wyjątkowo dobrze przyjęło się to funkcjonowanie w schizofrenii i to, jak widać, na każdym szczeblu. Ukształtował ją proces historyczny i tylko inny, równie długotrwały może to zmienić. Niepokojące jest to, że na istnienie swoistego drugiego obiegu (tego „normalnego, w opozycji do urzędowej paranoi), nakłada się przyzwolenie na istnienie tego pierwszego. Nie tylko akceptujemy istnienie bzdurnych założeń, ale czerpiemy satysfakcję z bycia małym „wallenrodem”. Zaczyna się od pisania większych literek w linijce ;) , a kończy na np. tym, ze nauczyciel pracuje „pomimo” i ma być z tego dumny. Ba, stawia się go za wzór, bo znowu był mądrzejszy od systemu. Niektórzy próbują tego „wallenroda” przerobić na nieco bardziej przystającego do realiów transformacji „judyma”, ale, suma sumarum, wynik jest równie żałosny… Ważnym elementem układanki jest tendencja do stawiania celów z góry niemożliwych do realizacji w imię upiększenia realiów, co, po chwili euforii, budzi jedynie zniechęcenie i bunt. My już nie potrafimy żyć bez bagnetu w kieszeni i bez podpisywania się pod założeniami, które za chwilę sami będziemy „w słusznej sprawie” sabotować.

  2. Ja bym to raczej potraktował jako przejaw mechanizmu, właśnie wypunktowanego przez Marzenę: „Bez sensu, ale zgodnie z procedurami”.

    Pani Asia nie wyobraża sobie, że mogłaby robić coś innego, niż realizowanie programu. Tak ją nauczono na studiach, tak jej powtarzają metodycy i dyrekcja, tak robią wszyscy dookoła, to jest od niej wymagane i z tego jest rozliczana.
    Ale jednocześnie Pani Asia zachowała jeszcze odrobinę zdrowego rozsądku i empatii do dzieci. Widzi, że Ania umie pisać i że ćwiczenie literek to dla niej bezsensowna katorga. No to podpowiada Ani, jak złagodzić te katorżnicze cierpienia. Pani Asia wybrała (mniej lub bardziej świadomie) rolę poganiacza niewolników z Mrożka, który macha batem w powietrzu, ale z wrodzonej łagodności tak ostrożnie, by żadnego niewolnika nie uderzyć.
    Program każe, żeby Ania pisała pojedyncze literki, to Ania ma pisać. Pani Asia nie odważy się (albo naprawdę nie może bez narażenia się na sankcje zwierzchności) zwolnić Ani z tego bezsensu. Ale, że to bez sensu, to widzi, więc ułatwia jej, jak ma się z tego bezsensownego zadania wykpić minimalnym nakładem pracy. Ania musi jednak pisać te literki, a nie całe zdania, bo edukacja jest równa dla wszystkich, a całe zdania będziemy przerabiać dopiero za rok.

    Współczuję Pani Asi życia w takim dysonansie poznawczym.

  3. Ja zapytałabym Panią Asię, czy Ania nie mogłaby napisać kilku zdań sensownych z tymi zbitkami, Niech sama Ania ułoży zdania, to będzie dla niej wyzwanie.
    A Pani Asia może nad najlepiej napisanym zbitkiem liter postawić koronę i powiedzieć – tu ci się Aniu najlepiej udało. A może mama może to też zrobić, zamiast pani.
    Ja to bym jeszcze wieszała na ścianie (w domu) najlepiej wykonaną pracę, aby świętować sukces.
    Albo pokazywała progres, pierwsze zdanie z marnie wykreślonym zbitkiem i ostatnie już dobrze zrobione.
    Danusia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*