avataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravatar
Oś Świata/Przepis na szkołę

Nowoczesne przestrzenie to za mało

15.07
2015

Miejsce, w którym odbywa się edukacja, ma ogromne znaczenie – mówią eksperci, promując nowoczesne rozwiązania architektoniczne. Są również tacy, którzy twierdzą, że przestrzeń nie ma istotnego wpływu na uczenie się i pracę nauczyciela, bo prawdziwe znaczenie nadają dopiero ludzie, sposób ich myślenia, postrzeganie świata, wartości i przekonania.

Uważa się, że zajęcia w nowocześnie zaprojektowanych przestrzeniach przełamują dotychczasowy model organizacji uczenia i wychowania. Tworzą środowisko sprzyjające zarówno pracy indywidualnej, jak i zespołowej, ułatwiają komunikację i współpracę. To z kolei dyskusję, wspólne lub indywidualne oglądanie materiałów multimedialnych i pracę w zespołach nad konkretnymi problemami. W takiej przestrzeni i w takiej atmosferze przygotowujemy przyszłych obywateli – odpowiedzialnych, samodzielnych, zmotywowanych i zaangażowanych. Tak zaplanowany proces sprzyja kreatywności, stymuluje poszukiwanie innowacyjnych rozwiązań, kształtuje wrażliwość estetyczną.

Często jest też inaczej. Do nowych przestrzeni wprowadzamy dotychczasowe modele organizacji pracy ucznia. Nie potrafimy wykorzystać potencjału miejsca i jego nowych funkcji. To są przykłady typowych działań pozorowanych. W szkołach można spotkać ich przecież wiele. Nadal bowiem obowiązuje edukacja jednego rozmiaru. Dla wszystkich to samo, tak samo i w tym samym tempie. Szkoły w nowych przestrzeniach mogą nadal przypominać w charakterze funkcjonowania więzienie. Regulaminy z licznymi zakazami, ochroniarze i kamery oraz rozbudowany monitoring nie sprzyjają w budowaniu zaufania, współpracy i otwartej komunikacji. To wszystko uniemożliwia pracę również w futurystycznych, wielofunkcyjnych obiektach. Więzienie w Leoben w Austrii jest jednym z najnowocześniejszych. W niczym nie przypomina więzienia. To bardziej sale klubowe, czy pomieszczenia socjalne w nowoczesnych biurowcach i osiedlowym placem rekreacyjnym (spacerniakiem). Ale to nadal więzienie z przypisaną sobie funkcją resocjalizacji. A jakie funkcje nadajemy miejscom w tworzonych przestrzeniach w szkole? Cieszy fakt, że wokół nas jest coraz więcej przedszkoli, szkół i uczelni, których przestrzeń potrafi zachwycać. Przybywa szkół z nowoczesną architekturą, atrakcyjnym dizajnem z wyspecjalizowanymi salami i ich nowymi funkcjami. To dowód na przełamywanie niemocy i stereotypów w postrzeganiu przestrzeni edukacyjnej. Tylko, czy te „ładne” przestrzenie są autentycznym pretekstem i punktem wyjścia do zmiany pracy ucznia i nauczyciela, a na ile pozostają jedynie „ładnymi”. Czy te przestrzenie zmieniają środowisko pracy i wykorzystują swój potencjał? Czy nie jest mitem twierdzenie, że w tak zorganizowanych przestrzeniach szkoła jest lepszym, bardziej przyjaznym miejscem wszechstronnego rozwoju dziecka? Czy nowa architektura miejsc definiuje na nowo funkcję i rolę nauczyciela, zmienia sposób funkcjonowania uczniów? Berlińska „budząca się szkoła” już na wejściu nie robi dobrego wrażenia. „Jest obskurna” – mówią ci, którzy tam byli. A jednak potrafi inspirować. Do niej organizowane są wycieczki nauczycieli i dyrektorów. Na wizytę należy się umówić z dużym wyprzedzeniem. Niewiele w niej „ładnego”, za to jak się tam pracuje, uczy, doświadcza i rozwiązuje problemy. Autorzy koncepcji szkoły odpowiedzieli sobie na najważniejsze pytanie: „po co w ten sposób projektujemy przestrzeń uczenia się uczniów?” W najnowszym numerze czasopisma N@uczyciel obok fotograficznej relacji i polskich przykładów nowoczesnych przestrzeni edukacyjnych, znalazłem tylko jeden –  dotyczący przedszkola, w którym określono dydaktyczne funkcje, choć nie mam pewności, czy również model pracy. Wierzę, że tak.

Kolejność myślenia o nowej szkole jako miejscu przyjaznemu uczeniu się jest następująca: najpierw pomysł na model pracy ucznia, a potem tworzenie, testowanie i pełne wdrożenie nowych rozwiązań. Prawidłowy model w planowaniu strategicznym powinien rozpoczynać się od pojedynczych liderów i ich wyjątkowej wizji podzielanej przez całą szkolną społeczność. Model ten można zidentyfikować również w polskich szkołach, odnoszących spektakularne sukcesy. Sukcesy zdefiniowane indywidualnie – w zależności od celu, który wyznacza autorska koncepcja. Doskonałym przykładem jest szkoła w Radowie Małym. I rzecz nie w nowoczesnej przestrzeni, ale w nowoczesnym myśleniu o edukacji. W ESSA Academy w Bolton przez dwa lata twórcy innowacyjnego modelu pracowali nad projektem architektonicznym szkoły, który odpowiadałby jej autorskiej filozofii. Każdy z elementów jest przemyślany i realizuje konkretne funkcje dydaktyczno-pedagogiczne. Im się udało. Podobnie było w jednej ze szkół Steve Jobs School w Amsterdamie. Pomysł na szkołę, jej model pedagogiczny, zarówno w Amsterdamie, w Berlinie, w Bolton, czy Radowie Małym, stał się podstawą projektu przestrzeni – tych nowoczesnych w formie, jak i tradycyjnych. Oczywiście, ważne jest miejsce, bo ono kształtuje wrażliwość, zobowiązuje do określonych zachowań, często nobilituje i podnosi aspiracje do lepszego życia, bardziej szlachetnego i wartościowego, ale najważniejsze jest, jaką energią miejsce to wypełnią ludzie.

Pamiętajmy, dziś edukacja nie odbywa się tylko w akademickich salach. Otwarte przestrzenie sprzyjające uczeniu są nie tylko w szkołach. To również parki, centra nauki, szkolne stadiony i place, ale też księgarnie z kawiarniami, biblioteki, a nawet muzea i galerie z nowymi edukacyjnymi funkcjami. To miejsca, w których uczniowie lubią przebywać. Tam dyskutują, grają, słuchają muzyki, czytają i pracują, wysyłają maile, relacjonują i komentują bieżące wydarzenia. No i jest jeszcze jedna otwarta przestrzeń. Otwarta najbardziej ze wszystkich i dla wszystkich. W niej również uczymy się i tworzymy wspólnie projekty. To przestrzeń wirtualna, która obok akademickiej i społecznej tworzy wyjątkową synergię. To potencjał, którego nadal nie potrafimy wykorzystać w kreowaniu środowiska dla spersonalizowanej edukacji. Oczekuję, że to właśnie innowacyjne w formie miejsca wykreują nowe zachowania, relacje, sposób uczenia się, pracy, otwartość i skuteczną komunikację oraz budowanie osobistej wiarygodności. Uczniowie sami odnajdą w nich swoje miejsca, w których lubią przebywać, rozmawiać, przygotowywać się do lekcji i pracować.

Podziel się ze znajomymi

3 komentarze do “Nowoczesne przestrzenie to za mało

  1. Nowoczesna i dobrze zaaranżowana przestrzeń szkolna będzie spełniać swoją rolę nie tylko po wypełnieniu jej nowoczesną „przyjaznością”, ale przede wszystkim po ustawowym zdjęciu z niej organizacyjnych kajdan: sztywnego przypisania do rocznika, klasy jako grupy zamkniętej, dzwonków Pawłowa, itp. itd. Wymaga to również zupełnie nowego podejścia do pracy nauczyciela, jej organizacji (samodzielnej), ewaluacji i opłacalności. Bez tych elementów, żadna architektura nie zmieni wiele…

  2. Mam wrażenie, że jak sam to zauważyłeś, eksperci „promują nowoczesne rozwiązania architektoniczne”.

    Miałem okazję korzystać z różnych nowoczesnych i nienowoczesnych pomieszczeń, zarówno w kontekście edukacji, jak i pracy. I widzę w tej architekturze rzecz drugorzędną. Zwłaszcza w sensie funkcjonalnym (jeśli tylko pewne rozsądne minimum ergonomiczności jest spełnione, czyli nie ciągnie mrozem przez nieuszczelnione okna, ani słońce nie świeci mi prosto w ekran komputera), bo strona estetyczna niewątpliwie ma znaczenie. Ale jeśli miałbym ją szeregować, to na pierwszym miejscu postawiłbym XIX-wieczną kamienicę, nowoczesną architekturę za nią, a na szarym końcu budynek typu „Lipsk” (są tu czytelnicy, którzy je dobrze znają i pamiętają).

    Pełna racja, że nie o architekturę tu chodzi, tylko o modus operandi instytucji.
    Czyżby architektura miała stać się kolejnym świętym Graalem, który zapewni edukacji doskonałość? Następnym po interaktywnych tablicach, laptopach dla każdego ucznia i e-learningu i zeszytach ćwiczeń do wypełniania zamiast zeszytów do notowania?

    A tak całkiem poważnie, jeśli od architektury zacząłeś — 800 lat praktyki Oxfordu, czy niewiele mniej Heidelbergu pokazują, że żadna nowoczesna architektura, jaka przez ten czas się pojawiała, znikała i była zastępowana kolejną, jeszcze nowocześniejszą, nie sprzyja uczeniu się bardziej, niż wczesny gotyk. I mało gdzie na świecie można znaleźć tak dobrą i tak współczesną w treści edukację, jak w tych XIV-wiecznych murach.
    Co, oczywiście nie znaczy, że postuluję budowę nowych szkół w stylu neogotyckim…

  3. Z powodu braku czasu, tylko jedno zdanie: najpierw warto zatroszczyć się o nowoczesną przestrzeń edukacyjną w głowie i głowach, o nowoczesny język komunikacji, o nowoczesną odwagę korzystania z zasady wolności i odpowiedzialności. Architektura i przestrzeń wirtualna mogą wówczas stać się dopełnieniem i pomocnym narzędziem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*