Oś Świata/Zmiany zależą od nas

Z życia rodzica siedmiolatka w II klasie

26.10
2012
Siedzimy ostatnio z moim synem po szkole w domu. Karol przy stole, robi zadania z matematyki. Ja zaglądam do niego i trochę rozmawiamy.
Rozwiązuje akurat zadanie dotyczące zakupów. Standard:  Zosia miała 20 zł, kupiła w sklepie 3 soczki po 2 zł każdy i 2 batoniki za 1 zł każdy. Ile pieniędzy jej zostało?
Karol: To proste, wydała 3×2 zł i 2×1 czyli 8 zł. Zostało jej 12.
I przystępuje do zapisywania działania. Patrzę, a on pisze: 20zł-2zł-2zł-2zł-1zł-1zł=12zł
Ja: Widzę, że zapisałeś te działania jako odejmowanie liczb po kolei. A licząc na głos, liczyłeś inaczej.
Karol: Tak mamo, mnożyłem. Ale tak nie mogę zapisać. Nie umiemy tego jeszcze w szkole.

Magda Jurewicz

7
Dodaj komentarz

7 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
avataravataravataravataravatar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
avatar
Gość
Danusia

Pewnie, mnożenia jeszcze nie brali.

Danusia

avatar
Gość
Paweł Kasprzak

🙂 Istnieją dwa sposoby, żeby się w takich sytuacjach nie denerwować:

1. Zabrać Karolka ze szkoły;

2. Przestać rozmawiać z Karolkiem.

Rodzice częściej wybierają ten drugi – jest zdecydowanie prostszy. Można oczywiście nie wybrać żadnego z tych wyjść i po prostu nadal się denerwować, ale wcale nie ma gwarancji, że to da lepszy rezultat niż wyjście 2.

avatar
Gość

Wszyscy mają się uczyć i zaliczać tego samego, w tym samym czasie i w jednakowym tempie. Takie są zasady i procedury szkoły – i koniec. Takie są procedury – odpowiadają urzędnicy w sprawie dzisiejszego skandalu w Opolu.       A jak się komuś nie podoba, droga wolna.

avatar
Gość

Proponuję postawę oportunistyczną: każde (niemal) szkolne kretyństwo można odkręcić na dobrą stronę i może stać się zaczątkiem ciekawych rozmów z dziećmi Sam to często stosuję, choć zazwyczaj ze znacznie starszymi od Karolka(*)
Ja bym z Karolkiem podyskutował przy tej okazji o mnożeniu jako wielokrotnym dodawaniu. I czy to jedyny sposób patrzenia na mnożenie?
Te 20zł wydajcie na zapas czekolady w prostokątnych tabliczkach.
A też o różnicy pomiędzy liczbą 2 w „2zł” a liczbą 3 w 3 x 2zł. A to, że szkoła jest głupia, to Karolek widzi sam.

(*) Kilka takich przypadków opisałem na swoim blogu, choćby Echo

avatar
Gość
Paweł Kasprzak

Metoda Xawera jest w gruncie rzeczy pewną realizacją wyjścia nr 1. Karolek chodzi do szkoły, ale się w niej nie uczy, a tylko przynosi stamtąd anegdoty i absurdy, które w czasie właściwych lekcji są z Karolkiem rozważane. Xawer, przy okazji Twoich proponowanych lekcji zobacz tu: http://rsbl.royalsocietypublishing.org/content/7/2/168.full.pdf+html Gdzie jest do pobrania artykuł. Biologia – nie Twoja działka, ale wydaje mi się, że opisane tam doświadczenie badające „osobowość pszczół” jest już na tyle zaawansowane, że da się je rozwinąć na bardzo wiele, bardzo różnych tematów. Jednym z bardziej trywialnych byłaby odrobina statystyki – jakie jest prawdopobieństwo przypadkowych danych wskazujących istnienie nieistniejącego efektu… Czytaj więcej »

avatar
Gość

Paweł oczywiście ma rację — to jest wyjście nr 1, tyle że w trochę mniej radykalnej formie. Takie, jakim za minionego ustroju była „emigracja wewnętrzna”, mniej radykalna od paszportu w jedną stronę. Z Pawła wychodzi radykał, ze mnie umiarkowany liberał 😉 Mniej radykalne podejście ma i swoje wady i zalety. Wadą (w porównaniu z radykalnym zabraniem dziecka ze szkoły i przejściem na nauczanie domowe) z pewnością jest to, że dziecko traci mnóstwo czasu na bezsensowne przesiadywanie w szkole na lekcjach, na których nie dość, że niczego się nie nauczy, to będzie ogłupiane bądź zmuszane do naginania się i udawania głupszego,… Czytaj więcej »

avatar
Gość
Joanna

*U mojego Syna już w pierwszej klasie kilkoro dzieci znało liczby ujemne i ułamki, nie wspominając o tabliczce mnożenia. Aby poszerzać ich zainteresowania dostawali od Pani „karty prac”. Jak sama powiedziała, nie można zapisywać w zeszycie trudniejszych zadań, bo w przypadku kontroli z Kuratorium szkoła i nauczycielka mieliby nieprzyjemności. 

Ja już dawno się poddałam i edukacją Synów zajmuję się sama. Szkoła służy moim dzieciom nabywaniu umiejętności społecznych.