avataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravatar
Oś Świata/Zmiany zależą od nas

Układanka

01.06
2012

Jestem nauczycielką liceum ogólnokształcącego z kilkunastoletnim stażem,  „chronioną” przez Kartę Nauczyciela. Pracuję 18 godzin tygodniowo plus, od niedawna, 2 „karciane”. Wiem, nauczyciele tygodniowo pracują 40 godzin, a przy tablicy 18. Dalej, przysługuje mi  6 tygodni urlopu wypoczynkowego, ale muszę przyznać, że jest tego więcej: ferie zimowe, wakacje, wolne z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Zgadzam się, niecałe wakacje, w mojej szkole musimy być do dyspozycji w pierwszym i ostatnim tygodniu wakacji, a to rada, a to egzaminy poprawkowe, bądź innego rodzaju zobowiązania. Jeśli chodzi o ferie, jeden tydzień przeznaczam na dodatkowe spotkania z maturzystami , mimo to zostaje mi drugi. Są jeszcze inne wolne dni , więc mimo wszystko mamy o wiele więcej wolnego niż inne grupy zawodowe.

Oczywiście pracujemy dłużej niż 18 czy nawet 20 godzin tygodniowo. Czasy, kiedy nauczyciel wychodził ze szkoły równo z dzwonkiem dawno się skończyły (przynajmniej dla mnie). Musimy poświęcić dużo czasu na przygotowanie się do zajęć, sprawdzenie klasówek, doskonalenie zawodowe i inne. Jednak nauczyciel z kilkunastoletnim stażem pracy nie potrzebuje już 20 godzin na przygotowanie do lekcji i sprawdzenie sprawdzianów. Powiedzmy sobie szczerze, robimy to z reguły znacznie krócej, a niejednokrotnie w czasie przerw, na okienku, na radzie lub w czasie godziny karcianej, jeśli nie ma akurat chętnych uczniów na zajęcia z nami. Więc mimo wszystko nie jest tak źle z tym wolnym, nie narzekajmy, co mają powiedzieć ci, którzy pracują 8 godzin dziennie i mają 28 dni urlopu w ciągu całego roku?

Do czego dążę w moich rozmyślaniach? Do tego, że zawód nauczyciela jest jednym z niewielu, gdzie dorośli ludzie mają do dyspozycji tyle wolnego i w związku z tym tak wiele osób ma czas na dodatkowe zarabianie. Ilu z nas pracuje na dwa etaty?! W innych zawodach jest to po prostu niemożliwe fizycznie. Wobec tego jest to całkiem logiczne, dlaczego tak wielu spośród nas jest przeciwna zmianom w Karcie nauczyciela: jeżeli zostaną wprowadzone i zostanie zwiększona liczba godzin do 24 tygodniowo, bądź będziemy musieli pracować od 8 do 15 czy 16, niewiele osób będzie miało siłę, a przede wszystkim czas do pracy na drugim etacie.

Owszem, zarobki polskich nauczycieli nie umywają się do tych z innych krajów Unii. Kształcimy przyszłe pokolenie Polaków, nasz zawód jest bardzo odpowiedzialny i powinniśmy być odpowiednio wynagradzani, by nie szukać dodatkowych źródeł dochodu. Rozumiem też tych nauczycieli, którzy dodatkowo pracują na drugim etacie, jeżeli jest taka możliwość, korzystajmy z niej. Nie rozumiem jednak tego, dlaczego jedne zawody mogą być uprzywilejowane a inne nie. Jak za dawnych czasów, dziwne.

To teraz z drugiej strony, głosy większości nauczycieli przeciwne zwiększeniu tygodniowej liczby godzin uzasadnione są tym, że potrzebujemy mieć czas na przygotowanie się do zajęć lekcyjnych, sprawdzenie klasówek itd. Kiedy w takim razie mają na to wszystko czas ci pedagodzy, którzy pracują na dwu etatach? Jaka jest ich jakość pracy? Nie mogę dopasować do siebie puzzli w tej układance.

Nauczycielka

Podziel się ze znajomymi

16 komentarze do “Układanka

  1. Pracownicy są różni. Jeden wykonuje, to co do niego należy i ma wolne, inny zawsze sobie jakąś pracę znajdzie.
    W szkole w której pracuję od kiedy pamiętam realizowało się wymiany młodzieży, przeprowadzało projekty badawcze, konkursy itp.
    Nauczyciele, jak wszystkie grupy społeczne, są zróżnicowani. Jednemu trzeba palcem pokazać, co należy zrobić, inny wpadnie na pomysł i pociągnie za sobą młodzież. Wrzucanie wszystkich do jednego worka jest niesprawiedliwe.
    Jestem przeciwny podniesieniu pensum. Już teraz w szkole spędzam około 8 godzin. Oprócz tego są wycieczki, również do lekcji się przygotowuję i poprawiam klasówki. Mam szczęście, dzieci z domu już powychodziły a żona z przymrużeniem oka traktuje moje „hobby”.

    • Jak piszesz, pracujesz w szkole 8 godzin. Godne pochwały, uważam, że twoja praca powinna być zauważona, nie tylko w postaci np. motywacyjnego. Czy nie jest tak, że ci nauczyciele, którzy pracują wiele godzin społecznie zarabiają tyle samo ile ci, którzy wychodzą ze szkoły równo z dzwonkiem? Chyba w wielu przypadkach tak niestety jest.
      Miło słyszeć, że tak dużo dzieje się w twojej szkole. Dobrze, że angażujecie młodzież w realizację swoich pomysłów.
      Pozdrawiam

    • Gdyby nauczyciele pracowali od 8 do 15-tej (tak jest w wielu krajach) to pensum nie byłoby takie ważne. A i wieczory mógłby mieć nauczyciel dla siebie. Trudno jest zrezygnować z czegoś co wydaje się być przywilejem. Ale nie za bardzo jest, bo obowiązków na nauczyciela w godzinach poza pensum narzuca się coraz więcej.
      Danusia

      • Danusiu, masz rację, narzuca się nam coraz więcej, ta praca nie zawsze jest ściśle związana z przedmiotem przez na nauczanym, ale na przykład promocją szkoły. W dzisiejszych czasach, kiedy zaczynamy walczyć o ucznia, musimy nauczyć się też promować siebie i swoją placówkę. Takie działania zupełnie wykraczają poza zakres naszych obowiązków. Rzeczywiście rezygnacja z przywilejów nie jest wygodna, ale na pewno nie podobają też nam się niektóre bezpodstawne przywileje innych grup zawodowych.
        Nauczycielka

        • Ja bym się zastanowiła, czy czasami przywilej nie jest kulą u nogi. Znany jest fakt, że mieszkańcy byłych PGR-ów nie chcą się wyprowadzić i zmienić środowiska i żyją w nędzy, bo mają własne mieszkanie w opuszczonych PGR. Nie to żebym to oceniała negatywnie, bo nie ma gwarancji, że jak wyjadą to im się nie powiezie, a mieszkanie stracą.
          Podobnie może być z kartą.
          Danusia

  2. Nauczycielko
    Trudny temat podjęłaś. Myślę, że niektórzy nie uwierzą, że to pisała nauczycielka.
    Ja byłam nauczycielką wiele, wiele lat. Prawdę mówiąc nie korzystałam z dobrodziejstw karty. O urlopie na poratowanie zdrowia w ogóle nie wiedziałam. Postulaty zmiany karty proponowane przez rząd … podobają mi się. Weszłam na stronę sondażu ZNP, gzie pytano, czy wezmę udział w proteście, a potem w jakiej formie. Zdziwiło mnie to, bo ja nie chcę w tej sprawie protestować, a założono, że mam tylko wybrać formę.
    Sprawa jest taka, że ludzie sądzą, że za większe pieniądze, czy za większe przywileje ktoś będzie pracował lepiej. Tak jakby miał ukryte możliwości, ale z nich nie korzystał, może na złość?
    Karta moim zdaniem padnie, ale niewiele to zmieni w nauczaniu uczniów.
    Danusia

  3. Ja bym bardzo chciała móc pracować dłużej w szkole! Chciałabym mieć swoje miejsce pracy, biurko, materiały, potrzebne książki, ksero, komputer. Chciałabym móc przygotowywać się do zajęć w moim miejscu pracy. Teraz muszę to robić w domu. Kupiłam więc sobie biurko, krzesło, komputer, drukarkę, regały, książki, segregatory, zeszyty, skoroszyty, itp., itd. Gdy zaczęłam robić projekty internetowe (wiele lat temu), musiałam kupić aparat cyfrowy, który kosztował wtedy tyle, ile miesięcznie zarabiałam. W ilu zawodach pracownicy muszą sami kupić sobie wszystko, czego potrzebują do wykonywania pracy? Moja koleżanka uczy w klasach 1-3. Za rozmowy przez komórkę z rodzicami uczniów płaci z własnej kieszeni.
    Będąc nauczycielem można pracować dłużej lub krócej. Ja jakoś zawsze pracowałam i pracuję dłużej. Gdy wchodziły nowe technologie, zaczęłam poznawać różne platformy edukacyjne, generatory ćwiczeń, programy do obróbki zdjęć. Teraz są nowe cuda, jak np, Go animate. Na wszystko trzeba sporo czasu, poznanie każdego narzędzia to wiele godzin pracy. Gdy już pracuje się z platformami, to kontakt z uczniami / studentami również pochłania dużo czasu. Można oceniać każdą pracę oddaną przez ucznia, a można poprawić pięć, a ocenić dopiero szóstą. Można pracować w oparciu o podręcznik, a można wyszukiwać uczniom ciekawe WebQuesty lub opracowywać je samemu. Pożna pozwalać uczniom poprawiać prace, które poszły im źle, albo można mówić: „Na drugi raz po prostu się naucz!” Można robić projekty wymagające dużo pracy …

    Prawdą jest, że robiąc niezbędne minimum, a nawet jedynie symulując nauczanie (tak się dzieje, gdy nauczyciel skupia się nie na uczniach, ale na realizacji programu, gdy uczy np. matematyki, a nie uczniów), można uchodzić za dobrego nauczyciela. Dzieje się tak dlatego, że awans zawodowy zupełnie pomija to, co w naszym zawodzie najważniejsze! Ale, gdy podchodzi się do pracy poważnie, to doby nie starcza! Wciąż ukazują się nowe książki, nowe programy, …

    I jeszcze coś.
    W Finlandii pensum zależy od nauczanego przedmiotu. Osoba ucząca w-fu ma zupełnie inną ilość godzin, niż nauczyciel uczący fińskiego. U nas panuje pod tym względem dziwna równość! A przecież aby uczniowie dobrze pisali, nauczyciel musi te prace czytać i dawać informacje zwrotną. Ale czy w awansie mozna napisać, że sprawdza się bardzo dużo prac? Czy dyrektorzy wzieliby coś takiego pod uwagę? O ileż szybciej i przyjemniej robic testy, w których uczniowie zaznaczają A,B lub C. Wtedy można pracować nawet w 3 szkołach :-)
    Cieszę się że piszesz i poruszasz tak kontrowersyjne tematy. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie, co znaczy być dobrym nauczycielem.

    • To, o czym piszesz, jest codziennością. Wiele razy słyszałam, że rachunki w szkole za telefon są wysokie i musimy dzwonić tylko w razie konieczności. Wtedy wielu z nas dzwoni do rodziców z własnego telefonu. Nawet na rozmowach telefonicznych musimy oszczędzać, to śmieszne i straszne jednocześnie. Tak, szkoła nie zapewnia nam niezbędnego sprzętu do pracy, widocznie „na górze” uważają, że tablica i kreda nam wystarczy.
      Marzeno, jesteś przykładem pedagoga-poszukiwacza, cały czas udoskonalasz swój warsztat, poszukujesz nowych rozwiązań i odpowiedzi na pytania. To istotna cecha, każdy z nas powinien być ciekawy i mimo utrudnień chociażby sprzętowych, nie zniechęcać się. Fińskie rozwiązanie rzeczowe, o takim rozwiązaniu związki zawodowe milczą…

  4. Droga Danusiu,
    Temat trudny, to prawda, dla nas bardzo niewygodny. Przywileje mamy, ale czy wszyscy pracujemy przez to lepiej? Masz rację zwracając na to uwagę. Ja tez czasami dziwię się, że piszę takie rzeczy. Chociaż nie, chciałabym, aby nasz zawód cieszył się szacunkiem innych. Obecnie sytuacja przedstawia się chyba nieco inaczej. W tej całej „walce” o utrzymanie przywilejów nie powinniśmy zapomnieć o uczniu. Jeżeli nie otworzymy się na nowego ucznia, który jest całkiem inny niż ten 20 lat temu, poniesiemy porażkę. Zgadzam się z tobą, że niezbędna jest zmiana w nauczaniu uczniów.
    Nauczycielka

  5. przeczytałam to dwa razy. z większym zrozumieniem. masz rację mówiąc, ze sa nauczyciele „partacy”, ktorzy goniac za pieniadzem pracuja na dwoch etatach, ba – czesto posiadaja wlasne firmy, do lekcji przygotowuja sie na przerwach, a sprawdziany poprawiaja na prowadzonych lekcjach zadajac uczniom prace z podrecznikiem lub rozne cwiczenia. ktos kiedys zastanawial sie – czy mozna przekladac ilosc nad jakoscia? w wiekszosci przypadkow szkoly nie sa dostosowane do tego, by nauczyciel przygotowywal sie do lekcji w ich budynkach. lokalowo i „pomocowo” (nie mowie tu o roznych publikacjach, ktorymi z reguly kazdy pracujacy w szkole nauczyciel „opatrzony” jest hojnie poprzez samoksztalcenie w domu, ale rowniez chocby dostep do komputera czy internetu).
    praca nauczycieli podczas czasu, kiedy nasi uczniowie maja „wolne” mija sie z celem. rownalaby sie z praca dla pracy, kompletnym brakiem szacunku wobec ludzkiego czasu. kazdy uczacy w szkole doskonale wie, ze sa takie momenty, kiedy pracuje znacznie duzej (chocby na poczatku roku przy zakladaniu dokumentacji, pisaniu programnow etc – no, chyba, ze nauczyciel „partacz” zmienia wylacznie naglowek poprawiajac rok szkolny:), co wobec szeroko idacych zmian, ktore wprowadza Ministerstwo staje sie malo prawdopodobne), przeciez posiadajac wychowawstwo rowniez poswiecamy mnostwo popoludniowego czasu na rozmaite „wydarzenia z zycia szkoly czy klasy”, czy kontakty z rodzicami. No tak, juz slysze – przeciez nauczyciele maja dodatek za wychowawstwo, pytanie brzmi czy prowadzenie zespolu klasowego i odpowiedzialnosc jest wspolmierna do tego dodatku.
    nasze wladze szukajac oszczednosci, pewno pokusza sie i ograniczenie praw nauczycieli. najbolesniejsze jest to, ze w sprawach szkoly wypowiadaja sie osoby, ktore na edukacje patrza poprzez czysty rachunek ekonomiczny, nie myslac o rzeczywistej idei nauczania.

    • Dobrze, że zwróciłaś uwagę na warunki lokalowe, o których tez wcześniej wspomniała też Marzena Żylińska. Pracujemy z uczniami, którzy nie pamiętają w ogóle lub ledwo wiek XX, wymaga się od nas dostosowania metod i narzędzi do XXI wieku, a rzadko która szkoła jest w stanie zapewnić komputer dla n-la, do np. przygotowania materiałów, czy jak pisałaś pisania programów.
      Rzeczywiście praca dla pracy w sytuacji, kiedy są ferie lub wakacje, nie ma jasno wyznaczonych zadań to bezsens.
      Dobrze, ze wspomniałaś o idei nauczania. Ciekawe, czy zastanawiamy się w czasie naszej codziennej pracy, czy takowa istnieje, czym mamy się kierować w naszej pracy z uczniem?

  6. Marzena użyła określenia „dziwna równość”. Tak, to zmora siedząca w naszych głowach: sprawiedliwość, rozumiana jako równość, jednakowość, jednorodność, jednowymiarowość. Wszyscy mówmy jednym głosem, w jedności siła, unikajmy sporów, wszyscy jesteśmy jednakowi i mamy jednakowe żołądki. To jest nasz spadek. Trudno nam wyobrazić sobie różnorodne szkoły, programy, modele funkcjonujące w jednym państwie. Trudno nam wyobrazić sobie różnorodnych nauczycieli w jednej szkole. Oświata jest dziwną wyspą na ocenie różnorodności, pluralizmu, wielowymiarowości i wolności wyboru. Jednakowe programy, systemy oceniania, płace, testy. Brakuje tylko mundurów, a mielibyśmy model północno-koreański.
    Gdym został dyrektorem szkoły w otwartym systemie edukacji, w państwie naprawdę demokratycznym, zacząłbym od pytania do nauczycieli: kto z was chce być liderem, wołem roboczym ciągnącym naszą szkołę ? Proszę przedstawić swoje pomysły, swoje programy, swoje credo. Dla liderów przewiduję wysokie dodatki funkcyjne. Kto chce pełnić rolę jedynie wykonawczą, będzie miał normalną pensję bez dodatku. a przy tym będzie doceniany, wspierany i szanowany tak samo jak każdy a was.
    Teraz używane jest obrzydliwe, wulgarne określenie „dodatek motywacyjny”.

    • Obawiam się, ze na zadanie przez pana pytanie większość na początku byłaby w konsternacji, później mogłaby nastąpić „walka o ogień”, czyli o liderowanie. Wydaje mi się, że jeszcze nie rozumiemy, co to znaczy współpracować w zespole, dążyć do tego samego celu, ale innymi sposobami, różnić się w poglądach i szanować inne zdanie. Jeżeli my się tego nie nauczymy i nie będziemy tolerancyjni wobec siebie, jak mamy uczyć szacunku i tolerancji uczniów?

      • Podchwytuję Pani myśl: uczmy się różnić, prowadzić dialog i spór, tolerancji, współpracy. Każdy proces można zacząć, ale żeby zacząć trzeba podjąć decyzję o rozpoczęciu. Jeśli chcemy uczyć się w dialogu w szkole, to ktoś musi ogłosić datę rozpoczęcia tej nauki i nazwać tę naukę po imieniu. A następnie musi zapytać kto zgłasza się do tej nauki. Albo ktoś zgłosi się, albo nikt. Ci którzy zgłoszą się, niech uczą się, niech działają, niech prowadzą dialog przy otwartej kurtynie, niech uruchomią „teatr dialogu”. Reszta niech przygląda się. W przeciwnym wypadku będziemy tylko układać litanię pobożnych życzeń. My ciągle mówimy O SPRAWIE, natomiast nie mówimy START, nie ogłaszamy decyzji.

  7. Ja doskonale rozumiem, co ma Pan na myśli, tylko ciężko zmusić do działania kogoś, kto w żaden sposób nie czuje się do tego zobligowany. No tak, ale na początku muszą się znaleźć jacyś „zapaleńcy”, tylko za tym muszą później pójść zmiany systemowe, również prawne. Inaczej będziemy dreptać w miejscu. To kto powie START?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*