avataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravataravatar
Oś Świata/Neurodydaktyka, czyli neurony w szkolnej ławce
14.05
2012

Rola pytań w edukacji

„Tak jak dla Sokratesa, również dla każdego nauczyciela powinno być jasne, że nie ma nic ważniejszego dla rozwijania dialogu, a w ostatecznym rozrachunku – myślenia, niż strategie pytań, które wykorzystuje sam nauczyciel i którymi posługiwać się uczy własnych uczniów.” R.J. Sternberg i L Spear-Swerling    Zdaniem wielu psychologów pytania to ważny element procesu uczenia się. Mają one wpływ na rozwój mózgu i myślenia, na sposób rozwiązywania problemów, a nawet na poziom inteligencji. Dzieci uczą się poprzez aktywność i właśnie poprzez zadawanie pytań, ale wiele zależy również od tego, jakie pytania zadają im ich opiekunowie i w jaki sposób to robią. Dlatego fenomenem tym powinni zainteresować się zarówno rodzice, jak również nauczyciele. Niestety na seminariach metodycznych nie poświęca sie temu zagadnieniu wiele uwagi. Dobrze zadane pytania stymulują rozwój uczniów i zachęcają do pracy, źle zadane blokują i zamykają drogę do sukcesu. Dlatego warto poświęcić pytaniom trochę uwagi i nauczyć się dobrze wykorzystywać to narzędzie. czytaj więcej...
06.05
2012

O potrzebie badań w edukacji

O potrzebie badań w edukacji, czyli o tym, czy terapia może być dobra, a pacjent zły. Badacze mózgu coraz częściej formułują postulaty dotyczące edukacji. Poznając mózg i widząc, w jaki sposób się uczy, uważają, że jak najszybciej należy zmienić sposób, w jaki funkcjonują nasze szkoły. Dla edukacji stanowi to prawdziwy przełom, bowiem wśród osób postulujących zmiany są lekarze, neurobiolodzy, neuropsycholodzy i przedstawiciele innych dziedzin nauki. Ich instrumentarium i sposób postępowania są skrajnie różne  od tych, jakimi zwykli posługiwać się pedagodzy. Medycy opracowują nowe terapie, niejako „przy łóżku pacjenta”. Profesorowie medycyny piszą książki w oparciu o badania prowadzone według przyjętych standardów. Lekarz nie może więc powiedzieć: „Terapia była dobra, tylko pacjent był zły, dlatego umarł.” Terapia tylko wtedy jest dobra, gdy jest skuteczna. Warto by tę filozofię przenieść na grunt szkoły. Tu jednak obowiązują inne zasady i winą za niepowodzenia obciąża się zazwyczaj uczniów. Nauczyciele często mówią rodzicom, że winę za brak oczekiwanych efektów ponosi tylko i wyłącznie ich dziecko, bo: czytaj więcej...
23.04
2012

Świat nam odjeżdża – część pierwsza

W dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej (23.04.2012) ukazał się artykuł „Fabryka bezrobotnych” autorstwa Andrzeja Klesyka prezesa PZU. Mogłabym się pod nim podpisać obydwiema rękami! Sama wiele razy podawałam podobne argumenty, ale jak długo nasze szkoły funkcjonują tak, jak funkcjonują, warto się powtarzać. Znów będzie więc o testach. Osoby ich broniące często w dyskusji używają następującego argumentu: „Jeśli termometr pokazuje podwyższoną temperaturę, to najlepiej go zbić.” Ma to znaczyć, że testy jedynie pokazują problemy edukacji i osoby je krytykujące zachowują się jak robotnicy niszczący maszyny w początkach ery industrialnej. Rzecz ma się jednak inaczej. Testy aktywnie wpływają na kształt polskiej szkoły i zamiast mierzyć, do czego zostały stworzone, sterują całym procesem edukacyjnym. Wielu nauczycieli nie zna wprawdzie nowej podstawy programowej, ale dobrze zna wytyczne egzaminacyjne CKE i na swoich lekcjach realizują to, co może pojawić się na testach. Tu problem testów dotyka zagadnień poruszonych w artykule Andrzeja Klesyka. czytaj więcej...
16.04
2012

Relacje międzyludzkie a efektywność nauczania

Zdaniem badaczy mózgu rozwój neurobiologicznego potencjału dzieci możliwy jest jedynie w oparciu o prawidłowe relacje z innymi ludźmi (Joachim Bauer, „Empatia”). W fachowej literaturze często można znaleźć stwierdzenie, że nasz mózg jest przede wszystkim organem społecznym, który rozwija się poprzez różnorodne interakcje. Ich jakość zmienia strukturę sieci neuronalnej, a przez to wpływa na niemal wszystkie dziedziny życia. „Samoocena, zdolności komunikacyjne, wiedza i kompetencje nie rozwijają się u dzieci i młodzieży samoistnie, a ich rozwoju nie da się też odgórnie zarządzić, na przykład poprzez ogłoszenie obowiązujących standardów przez OECD czy podobne organizacje. W przeciwieństwie do przekonań wielu ekspertów od kształcenia, którzy zapoznali się z wynikami badania PISA, dziecko nie działa jak segregator, do którego wystarczy wpiąć właściwe kartki”, twierdzi Joachim Bauer. Niemiecki badacz podkreśla, iż wiara w to, że już samo wyposażenie genetyczne zapewni prawidłowy rozwój dzieci jest z gruntu błędna. Same geny to zbyt mało. Mózgi dzieci potrzebują odpowiedniej „obsługi” i wzorców, aby mogły się dostroić i przybrać formę odpowiednią dla danego kręgu kulturowego. Proces ten zachodzi poprzez relacje międzyludzkie i opiera się na mechanizmach odzwierciedlania; jest możliwy dzięki układom neuronów lustrzanych. czytaj więcej...
06.04
2012

Geografia przyjazna mózgowi, czyli jak nawiązać do świata doświadczeń uczniów

O wszystkim decyduje początek lekcji, albo nauczycielowi uda się skierować uwagę uczniów na omawiany temat i neurony zaczną przetwarzać nowe informacje, albo zajmą się czymś zupełnie innym. Niestety na metodycznych seminariach raczej rzadko ćwiczy się tę umiejętność, bez której niemożliwe jest efektywne nauczanie. Równie trudną sztuką jest powiązanie omawianych na lekcjach zagadnień ze światem dostępnym doświadczeniu uczniów. Bez tego ich mózgi nie mogą stworzyć właściwych powiązań neuronalnych, co jest warunkiem stworzenia spójnej struktury wiedzy. Problem nie jest nowy, pisało już o nim wielu konstruktywistów, np. John Dewey. Najnowsze badania nad mózgiem potwierdzają jedynie słuszność tych postulatów. Jeśli uczniowie nowego zagadnienia nie rozumieją, ich neurony nie mogą się efektywnie uczyć, bo nie potrafią właściwie połączyć wszystkich elementów. czytaj więcej...
01.04
2012

Etyka, moralność i neurony

W pociągu SKM z Sulejówka do Warszawy, którym ostatnio jechałam, nie działał żaden z dwóch biletomatów. Konduktor, u którego kiedyś można było kupić bilety, informował kolejne podchodzące do popsutych maszyn osoby, że w razie kontroli awaria nie jest żadnym usprawiedliwienem i trzeba będzie zapłacić karę. Nawet dla osób wsiadających tam, gdzie nie ma żadnej możliwości kupienia biletu, niesprawne biletomaty nie mogą być argumentem zwalniającym z zapłacenia kary. czytaj więcej...
23.03
2012

Zapętlona szkoła – część druga

Problemem dzisiejszego silnie zbiurokratyzowanego, przeracjonalizowanego, przeregulowanego i odhumanizowanego systemu edukacyjnego jest nie tylko zapętlenie skutkujące osiąganiem efektów z gruntu odwrotnych od zamierzonych, ale również zupełny brak spójności, który dotyka zarówno nauczycieli, jak również uczniów. Każdy nauczyciel musi dziś odpowiedzieć sobie na następujące pytania: 1)      Rozwijać autonomię czy prowadzić uczniów „po śladzie”? 2)      Rozwijać kreatywność i innowacyjne myślenie, czy uczyć, że na każde pytanie jest jedna poprawna odpowiedź? czytaj więcej...
14.03
2012

Zapętlona szkoła

Jerzy Jedlicki, autor „Dziejów inteligencji polskiej do 1918”, wyjaśniając złożoność procesów cywilizacyjnych posługuje się pojęciam zapętlenia. W jego rozumieniu z fenomenem tym mamy do czynienia, gdy jakiś proces w wyniku nasycenia czy przeregulowania traci swój sens i zaczyna działać przeciw założonym i deklarowanym celom. Jako przykład profesor Jedlicki podaje historię ruchu drogowego. Początkowo samochody miały służyć szybkiemu przemieszczaniu się i były synonimem wolności. Dziś, gdy po ulicach wielkich miast jeździ ich zbyt dużo, z owej możliwości szybkiego przemieszczania się, jak również z wolności, niewiele zostało. Tkwiąc w korkach osiągamy cel z gruntu odwrotny od założonego. Sytuację pogarsza jeszcze bardzo duża ilość znaków drogowych a także liczne, źle ustawione i niezsynchronizowane sygnalizacje świetlne, które zamiast usprawniać ruch, jedynie go spowalniają i utrudniają. Wiele wskazuje na to, że zjawisko zapętlenia dotknęło również system edukacji. Szczytne cele obróciły się w swoje przeciwieństwo, a wprowadzone mechanizmy mające podnieść efektywność nauczania, w rzeczywistości prowadzoną do jego obniżenia. Z jednej strony – na wejściu - zadbano o niebywale szczegółowe wytyczne i cele zebrane w podstawie programowej (i co może ważniejsze w wytycznych CKE), a z drugiej – na wyjściu - stworzono wyrafinowany, niezmiernie czasochłonny i drogi system ewaluacji, której poddać musi się każdy uczeń. Jednocześnie zadbano o to, by szkołom zależało na jak najlepszych wynikach uzyskiwanych przez uczniów. W tym celu tworzy się rankingi przypominające tabele ligi piłkarskiej. czytaj więcej...
05.03
2012

Raport „Dziecko w szkolnej rzeczywistości”

Dziecko w szkolnej rzeczywistości Założenia a rzeczywisty obraz edukacji elementarnej Pod redakcją Haliny Sowińskiej wyd. przez Wydawnicywo Naukowe UAM   Właśnie dostałam książkę – raport „Dziecko w szkolnej rzeczywistości. Założenia a rzeczywisty obraz edukacji elementarnej” pod redakcją Haliny Sowińskiej. Kilka miesięcy temu, gdy została wydana, było o niej bardzo głośno. Pytałam o ten tytuł w wielu księgarniach w Toruniu, Warszawie, Wrocławiu. Nigdzie nie dostałam. Z największej toruńskiej księgarni dostałam informację, że nie można książki zamówić w żadnej z hurtownii, z którymi sklep współpracuje. W końcu zamówiłam ją przez internet. Z przesyłką zapłaciłam 107 złotych. Ta informacja może się komuś wydawać zupełnie nieistotna, a jednak myślę, że w kontekście dyskusji o ACTA i dostępie do dóbr kultury, ma duże znaczenie. Bo czy przeciętny student zainteresowany tematem, może sobie na taki wydatek pozwolić? Dlaczego książki są u nas tak drogie? To tak na marginesie, bo dużo istotniejsza jest przecież treść! Choć przeczytałam jedynie kilkadziesiąt stron, jestem głęboko poruszona. Wszystkie znane mi dotychczas badania pokazywały, że w polskim systemie edukacji, najlepsza sytuacja jest właśnie w nauczaniu początkowym. Poniższy tekst składa się głównie z cytatów. Myślę, że dają dużo do myślenie i każą postawić  kilka zasadniczych pytań. czytaj więcej...
27.02
2012

Zastosowanie dramy a neurony lustrzane

Propozycja lekcji z wykorzystaniem wiersza Juliana Tuwima „Spóźniony słowik” Najintensywniejszy rozwój sieci neuronów lustrzanych przypada na pierwsze lata życia. Dlatego należy dbać o relacje i dostarczać dzieciom odpowiednich wzorców. Wszystko, czego doświadcza młody mózg niejako rzeźbi jego strukturę. Połączenia neuronalne i modele działania, jakie wtedy powstają, silnie determinują dalszy rozwój. Ale neurony lustrzane rozwijają się intensywnie również w wieku przedszkolnym i w pierwszych latach pobytu w szkole, dlatego wiedzą na temach ich funkcjonowania powinni dysponować nie tylko rodzice, ale również nauczyciele. Sieci neuronów lustrzanych uczą się w zupełnie inny sposób niż hipokamp, który uaktywnia się podczas typowego dla szkoły przekazu werbalnego. Nauka wykorzystująca potencjał struktur lustrzanych przebiega w sposób spontaniczny, automatyczny i przedrefleksyjny, a to oznacza, że nie jest tak męcząca, jak tradycyjnie stosowane metody. czytaj więcej...